Dodaj do ulubionych

wysokie obcasy

IP: 193.178.168.* 19.03.02, 17:31
Co myslicie o ostatnim artykule w "Wysokich Obcasach" 02-03-16 na temat
adopcji? Moim zdaniem artykul byl OK ale nie podobala mi sie opinia tej pani na
temat leczenia nieplodnosci (cyt. spuszczanie przez rurke itp). Rozumiem, ze
jest to prywatne zdanie tej pani i ona ma prawo takie miec. Tylko czy nie bylo
by dobrze, gdyby redakcja umiescila w jakims kolejnym numerze reportarz o
leczeniu nieplodnosci w ktorym by przedstawiono prawdy i mity na ten temat. Sa
kobiety, ktore od dluzszego czasu sie zastanawiaja, dlaczego nie sa w ciazy i
nie wiedza gdzie sie w tej sprawie zwrocic. Pamietam iz w naszej sytuacji
najtrudniejszy byl "pierwszy krok". Nie wydaje mi sie iz jest w porzadku
straszenie kogos przed podjeciem decyzji o leczeniu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: *.astercity.net / 10.130.128.* 19.03.02, 18:54
      Czytałam ten artykuł i nie wydaje mi się, że ta kobieta kogoś straszyła, ona po
      prostu wyraziła swoją opinię na temat INV, do czego ma prawo. Powiedziała, że
      INV to nie jest naturalna metoda tylko ciąża uzyskiwana w gumowych rękawiczkach
      i wciskana do macicy i trudno się z nią nie zgodzić, co nie zmienia faktu, że
      nikt nie zabrania zachodzenia w ciążę "przez rurkę", ją zapytano dlaczego nie
      robiła INV i odpowiedziała tylko na pytanie.
    • majka3 Re: wysokie obcasy 19.03.02, 19:02
      W Wysokich obcasach był już kiedyś artykuł o niepłodności.Ukazał się 25
      listopada 2000r. Trochę dawno, ale tekst był całkiem niezły.
      • Gość: Hathor Re: wysokie obcasy IP: *.avamex.krakow.pl 19.03.02, 20:26
        Nie sam artykul mnie zmartwil ale wstep Eichelbergera, w ktrym stwierdzil ze
        lata spedzone w poczekalniach klinik nieplodnosci oraz pienadze na to wydane to
        stracone lata i pieniadze. I choc bardzo szanuje Eichelbergera i w wiekszosci
        przypadkow zgadzam sie z jego pogladami to jednak nie jemu osadzac czy to sa
        lata i pieniadze stracone. I dziwie sie ze tak madry czlowiek wydaje tak
        drastyczne osady
      • Gość: Zosia Re: wysokie obcasy IP: 195.82.160.* 19.03.02, 20:34
        A mnie się bardzo nie podobało to określenie "tylko przez rurkę i to nasieniem
        dawcy". Właśnie w ten sposób tworzą się stereotypy. Przecież zwykli
        śmiertelnicy nie mają pojęcia na czym polega in vitro i jak przeczytają coś
        takiego, to zakodują sobie, że to tylko z dawcą. Moja koleżanka, (z wyższym
        wykształceniem) zapytała mnie a propos in vitro, czy to będzie nasze dziecko.
        • Gość: aga71 Re: wysokie obcasy IP: *.MAN.atcom.net.pl 20.03.02, 08:49

          Gość portalu: Zosia napisał(a):

          > A mnie się bardzo nie podobało to określenie "tylko przez rurkę i to nasieniem
          > dawcy". Właśnie w ten sposób tworzą się stereotypy. Przecież zwykli
          > śmiertelnicy nie mają pojęcia na czym polega in vitro i jak przeczytają coś
          > takiego, to zakodują sobie, że to tylko z dawcą.

          Calkowicie sie z Toba zgadzam. W ogole bohaterka, mimo opowiadania o tym, jak to kolezanka-lekarka (?) dokladnie wyjasnila jej nature IVF, zdaje sie nie bardzo miec pojecie o czym mowi. Najpierw mowi o sobie, jako o bezplodnej (zauwazylyscie, ze maz sie tam w ogole nie pojawia?), pozniej o tym, ze IVF polega na podaniu nasienia dawcy (co chyba zdarza sie sporadycznie?). W ogole takie lekcewazace i pogardliwe mowienie o leczeniu nieplodnosci, w wykonaniu zarowno bohaterki wywiadu, jak i p. Eichelbergera, bardzo mnie ubodlo. A poza tym , co jest takiego obrzydliwego w IVF, zeby az wymiotowac? Pani zbytnio sie egzaltuje i tyle... Czy inne operacje to tez obrzydliwosc? sa ludzie, ktorzy tak pewnie okresla pobieranie krwi do badania....

          Bardzo ladnie, ze ludzie decyduja sie na adopcje, ale niech nie pogardzaja tymi, ktorzy ze swoja choroba walcza. Dziewczyny, zaslugujemy na szacunek i mam nadzieje, ze takie, nie do konca chyba przemyslane, wypowiedzi nie zmienia naszego podejscia.

          Pozdrawiam,
          Aga

    • Gość: florka Re: wysokie obcasy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 22:21
      Gość portalu: Olifka napisał(a):

      > Co myslicie o ostatnim artykule w "Wysokich Obcasach"
      02-03-16 na temat
      > adopcji?

      Witam wszystkich,

      co prawda nie czytalam tego artykulu, ale samo
      wspomnienie nazwiska Eichelberger wywoluje u mnie drgawki
      po jednej z jego publikacji na temat leczenia
      nieplodnosci. Uwazam, ze osoby, ktorym potomstwo przyszlo
      na swiat bez specjalnych "zachodow" powinny wypowiadac
      sie w kwesti wspomaganego rozrodu z duza wrazliwoscia i
      przynajmniej proba zrozumienia. Adopcja? Coz, to chyba
      jedna z najbardziej odwaznych, odpowiedzialnych,
      wrazliwych, czulych i pieknych decyzji. I nie wazne chyba
      czy jest to adopcja juz narodzonego dzidziusia, czy tez
      adopcja nasionek pozwalajacych doswiadczyc 9 miesiecy...

      florka
      • Gość: agata30 Re: wysokie obcasy IP: *.pw.edu.pl 20.03.02, 10:18
        Gość portalu: florka napisał(a):


        > I nie wazne chyba czy jest to adopcja juz narodzonego dzidziusia, czy tez
        > adopcja nasionek pozwalajacych doswiadczyc 9 miesiecy...
        >
        Wiesz to wspaniale co napisalas. Nigdy tak o tym nie myslalam ale to jest prawda.
        NIe jest wykluczone ze bede musiala a raczej powinnam powiedziedz chciala stanac
        przed tym problemem i to twoje zdanie bardzo mnie podbudowalo. Dzieki

        Agata.
        • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: 194.181.36.* 20.03.02, 12:37
          Dziewczyny, pozwólcie innym mieć swoje zdanie. Ja też należę do osób, które
          nigdy by nie zrobiły INV, moje non possumus to inseminacja. INV to nie jest
          naturalna metoda, ma wiele skutków ubocznych groźnych dla zdrowia a czasami
          życia (tak było z moją koleżanką) i jeśli wy mimo tego decydujecie się na
          ryzyko to chwała wam ale nie odbierajcie prawa innym do krytycznej oceny
          sztucznego zapłodnienia. Echlenberger napisał o latach zmarnowanych w
          poczekalniach i pieniądzach w kontekście braku wyniku w postaci dziecka. Jeśli
          wydajesz 12 tyś złotych na jeden zabieg i nie przynosi to rezultatu to jakie to
          są pieniądze jeśli nie zmarnowane? Są osoby gotowe do marnowania jeszcze
          większych pieniędzy na INV ale nie oburzajcie się na faceta za to, że mówi
          prawdę. Co w tym złego, że powiedział, że zamiast marnować najlepsze lata życia
          na czasami bezcelową walkę z adopcją lepiej adoptować dziecko, które potrzebuje
          pomocy, jest już na tym świecie. Czy wy jesteście w stanie pokochać tylko
          własne dziecko?! Ja przeczytałam książkę tej pani "Wieża z klocków" i wiele tam
          jest na temat jej stosunku do INV i trudno się z tym nie zgodzić. Jeżeli ją
          namawiano na zapłodnienie nasieniem dawcy to ona pomna przysięgi jaką składała
          mężowi o wierności wybrała adopcję. Dawno zauważyłam, że na tego typu forach
          prawie niemożliwe jest krytyczne wypowiedzenie się o INV, i zastanawiające, że
          dzieje się to w karaju katolickiem, gdzie większość osób tak potępiających
          wypowiedź p. K. Kotowskiej o INv to zapewnie katolicy rozmijający się ze swoją
          wiarą.
          • Gość: aga71 Re: wysokie obcasy IP: *.MAN.atcom.net.pl 20.03.02, 14:39

            Gość portalu: Roma napisał(a):

            INV to nie jest > naturalna metoda

            Podobnie, jak kazde leczenie jakiejkolwiek choroby. Chyba, ze na skaleczenie przykladasz babke, a zapalenie pluc leczysz mlekiem z miodem. Powodzenia!

            >, ma wiele skutków ubocznych groźnych dla zdrowia

            Niekoniecznie.

            a czasami
            > życia (tak było z moją koleżanką)

            Mysle, ze to sa bardzo rzadkie przypadki. Ryzyko wystepuje przy leczeniu roznych schorzen, a mimo to nie mowi sie ludziom, ze maja z niego zrezygnowac, bo marnuja pieniadze

            Echlenberger napisał o latach zmarnowanych w
            > poczekalniach i pieniądzach w kontekście braku wyniku w postaci dziecka.

            Przystepujac do leczenia, nie wiemy, czy bedzie wymarzony efekt czy nie. Ale jesli nawet nie sprobujemy, to nigdy sie tego nie dowiemy i NA PEWNO nie doswiadczymy radosci ciazy i posiadania WLASNEGO dziecka

            . Co w tym złego, że powiedział, że zamiast marnować najlepsze lata życia
            > > na czasami bezcelową walkę z adopcją lepiej adoptować dziecko,

            Czasami bezcelowa, prawda? A czesto nie. Moim zdaniem ludzie moga sobie probowac do upadlego i do bankructwa, jesli tak sobie zycza

            Czy wy jesteście w stanie pokochać tylko
            > własne dziecko?!

            Ja osobiscie nie zdecydowalabym sie na adopcje. Dla mnie chec przezycia macierzynstwa to nie tylko chec posiadania dziecka, ale chec przezycia wszystkiego co sie z tym wiaze, z ciaza na czele. ja chce dziecka mojego meza i mojego, a nie jakiegos dowolnego dziecka...

            >Jeżeli ją > namawiano na zapłodnienie nasieniem dawcy to ona pomna przysięgi jaką składała > mężowi o wierności wybrała adopcję.

            no i dobrze, to byl jej wybor. Osobiscie tez nie zdecydowalabym sie na IVF, gdyby w gre wchodzilo tylko i wylacznie zaplodnienie nasieniem dawcy. Ale ludzie maja do tego prawo i wcale nie powinni sie z tego powodu czuc gorsi.

            Dawno zauważyłam, że na tego typu forach
            > prawie niemożliwe jest krytyczne wypowiedzenie się o INV, i zastanawiające, że
            > dzieje się to w karaju katolickiem, gdzie większość osób tak potępiających
            > wypowiedź p. K. Kotowskiej o INv to zapewnie katolicy rozmijający się ze swoją
            > wiarą.

            Po co jeszcze do tego wciagac religie? Nie wiem, jak inne uczestniczki forum, ale ja nie jestem osoba religijna i, za przeproszeniem, opinie ksiezy katolickich na temat IVF mam gdzies... A znajac historie, to zapewne za lat kilkadziesiat Kosciol Kat. zmieni zdanie, tak jak to bylo np. z przeszzcepami. Tylko, że dla tych ktorzy moze ze wzgledow religijnych teraz zrezygnowali z leczenia bedzie juz za pozno.

            Nie dziw sie tez, ze na forum poswieconym nieplodnosci ludzie wypowiadaja sie pozytywnie i z nadzieja o metodach jej leczenia.

            Aga

            • Gość: Olifka Re: wysokie obcasy IP: 193.178.168.* 20.03.02, 14:51
              Ta dyskusja jest najwiekszym dowodem na to, iz jest potrzebnych wiecej
              artykulow na temat walki z bezplodnoscia. Przedewszystkim trzeba przeciwstawiac
              sie stereotypom gdyz one sa szkodliwe dla kobiet mniej "uswiadomionych" w
              temacie, ktore rozgladaja sie za pomoca.
              • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: 194.181.36.* 20.03.02, 15:11
                1. Nie robiłam badań nad INV więc nie mam obiektywnych badań przed sobą ale w
                zeszłym miesiącu moje 3 koleżanki robiły w Nowum INV i z nich 2 wylądowały w
                szpitalu z przestymulowaniem jajników więc takie rzadkie chyba nie są i nie
                mogą być skoro natura stworzyła jajniki tak by produkowały przeciętnie jedną
                komórkę na miesiąc i jesli je sztucznie zmuszasz do wyprodukowania 30 w jednym
                m-cu (tyle miała moja koleżanka) to jest oczywiste, że problemy mogą wystąpić.
                2. Zabrałam głos, bo nie bardzo rozumiem o co macie do tej babki pretensje. O
                INV wypowiadała się, bo ją zapytała dziennikarka czy nie myślała o sztucznych
                metodach. To co miała wtedy powiedzieć: nie odpowiem na to pytanie, żeby kogoś
                nie zrazić. Zastanówcie się co piszecie. Osoby, które się z niej wyśmiewały, że
                po dowiedzeniu się jak wygląda INV zwymiotowała odsyłam do fachowej literatury,
                to naprawdę nie jest normalny sposób zachodzenia w ciążę wbrew temu co
                piszecie. Wiem, że są osoby, które staną na głowie, żeby mieć dziecko za
                wszelką cenę i pomimo wszystko. I do nich były skierowane słowa pana E., trzeba
                umieć w pewnym momencie powiedzieć dość! Jest bardzo wiele kobiet którym nawet
                żadne INV nie pomoże, i do nich były skierowane te słowa, żeby wiedziały kiedy
                powiedzieć sobie trudno i być może odnaleźć szczęście w adopcji. Nikt wam nie
                mówi, że nie macie robić sobie sztucznych zapłodnień ale nie macie żadnych
                podstaw do krytykowania osób, które wyrażając jedynie swoją opinię mowią, że
                dla nich to łamanie podstawowych praw ludzkich.
                3. Mówienie, że skutki uboczne przy INV są sporadyczne to jest dopiero
                nieodpowiedzialność za słowa, moj lekarz, który przeprowadza INV mówi, że
                biorąc pod uwagę ilość ciąż uzyskanych w ten sposób trzeba się liczyć z 10%
                poronieniami tego typu ciąż oraz możliwością powstawania wad wrodzonych u
                płodu, ponieważ bardzo łatwo jest o uszkodzenie komórki podczas przeprowadzania
                INV. Ja więc się cieszę, że są również osoby, które realnie wypowiadają się o
                tej metodzie, ze wszystkimi za i przeciw.
                • Gość: AGA Re: wysokie obcasy IP: 217.153.35.* 20.03.02, 15:31
                  Gość portalu: Roma napisał(a):

                  > moj lekarz, który przeprowadza INV mówi, że biorąc pod uwagę ilość ciąż
                  uzyskanych w ten sposób trzeba się liczyć z 10% poronieniami tego typu ciąż oraz
                  możliwością powstawania wad wrodzonych u płodu, ponieważ bardzo łatwo jest o
                  uszkodzenie komórki podczas przeprowadzania INV.

                  Są równiez lekarze, którzy w sytuacji wyraźnych wskazań zdrowotnych do
                  przeprowadzenia aborcji, odmawiają jej. Każdy z nas spotykał się z wieloma
                  lekarzami i wiemy, że postawienie tej samej diagnozy i zaaplikowanie tego samego
                  leczenia po konsultacjach u 3-4 różnych lekarzy jest raczej niemożliwe - każdy
                  mówi co innego (mam tu na myśli wszelkie specjalizacje lekarzy, nie tylko
                  ginekologów). Jedni są zwolennikami TEGO, inni – TAMTEGO. Dlatego niech tak
                  pozostanie i niech każdy ma zaufanie do swojego lekarza, tego który najbardziej
                  mu odpowiada. Mnie nie przekonuje Twój lekarz ani też przykład 2 z 3 koleżanek
                  (albo trochę podokoloryzowałaś, albo to wyjątkowy pech, ale na pewno nie prowadzi
                  to do wniosku, że 66% stymulacji kończy się w szpitalu). Ty generalnie odrzucasz
                  myśl o IVF, dlatego wszelkie zastrzeżenia lekarzy co do skutków zdrowotnych IVF
                  po prostu trafiają na podatny grunt i utwierdzają cię w twoim przekonaniu.

                • Gość: aga71 Re: wysokie obcasy IP: *.MAN.atcom.net.pl 21.03.02, 09:05

                  Gość portalu: Roma napisał(a):

                  > 1. ale w
                  > zeszłym miesiącu moje 3 koleżanki robiły w Nowum INV i z nich 2 wylądowały w
                  > szpitalu z przestymulowaniem jajników więc takie rzadkie chyba nie są

                  Nie sa to czeste przypadki, ja slyszalam wczesniej o jednym lub dwoch, a obracam sie (wirtualnie) w dosc duzej grupie osob leczacych nieplodnosc. Niestety, jak widac, zdarzaja sie, o czym zreszta w nOvum lojalnie uprzedzaja.

                  > 2. Zabrałam głos, bo nie bardzo rozumiem o co macie do tej babki pretensje.

                  To nawet nie pretensje, wiesz? Nie odmawiam jej prawa do wypowiadania pogladow. Jednak rowniez Ty nie odmawiaj mi prawa do wyrazenia swoich uczuc - zrobilo mi sie po prostu przykro, kiedy ktos leczenie, ktore zreszta dalo mi ciaze, okresla mianem obrzydliwosci..

                  O
                  > INV wypowiadała się, bo ją zapytała dziennikarka czy nie myślała o sztucznych
                  > metodach. To co miała wtedy powiedzieć: nie odpowiem na to pytanie, żeby kogoś
                  > nie zrazić.

                  Moim zdaniem mogla swoj poglad wyrazic delikatniej, ale to juz kwestia pewnej wrazliwosci na uczucia innych osob.

                  Zastanówcie się co piszecie. Osoby, które się z niej wyśmiewały, że
                  > > po dowiedzeniu się jak wygląda INV zwymiotowała odsyłam do fachowej literatury, > to naprawdę nie jest normalny sposób zachodzenia w ciążę wbrew temu co > piszecie.

                  oczywiscie, ze nie jest to naturalny (ale nie nienormalny) sposob zachodzenia w ciaze, tak jak nienaturalne jest leczenie w ogole. Co naturalnego jest w przeszczepie cudzego organu?

                  > Wiem, że są osoby, które staną na głowie, żeby mieć dziecko za
                  > wszelką cenę i pomimo wszystko.

                  Wiekszosc z nas pragnie wyleczenia, cokolwiek by bylo naszym problemem...

                  >I do nich były skierowane słowa pana E., trzeba
                  > umieć w pewnym momencie powiedzieć dość!

                  W ktorym momencie? Wg p.Kotowskiej nalezy zrezygnowac zanim sie jeszcze sprobowalo. .Nie sadzisz, ze kazdy przypadek musi byc rozpatrywany z osobna i kazdy musi taka decyzje podjac sam?! A pan E. jest akurat w tej sprawie miernym autorytetem. powtorze banal - nie wie sie jak to jest, jesli samemu sie tego nie doswiadczy.

                  Jest bardzo wiele kobiet którym nawet > żadne INV nie pomoże, i do nich były skierowane te słowa, żeby wiedziały kiedy > powiedzieć sobie trudno i być może odnaleźć szczęście w adopcji.

                  A p. E. wie dokladnie, ktorym kobietom nic nie pomoze i kiedy powinny zaprzestac leczenia, tak? A jesli dla mnie to wlasnie adopcja jest nie do przyjecia?!

                  > 3. Mówienie, że skutki uboczne przy INV są sporadyczne to jest dopiero
                  > nieodpowiedzialność za słowa, moj lekarz, który przeprowadza INV mówi, że
                  > biorąc pod uwagę ilość ciąż uzyskanych w ten sposób trzeba się liczyć z 10%
                  > poronieniami tego typu ciąż oraz możliwością powstawania wad wrodzonych u
                  > płodu, ponieważ bardzo łatwo jest o uszkodzenie komórki podczas przeprowadzania

                  Plody z wadami sa wlasnie najczesciej samoistnie ronione. Statystyku mowia, ze w wyniku IVF NIE rodzi sie wiecej dzieci z wadami niz przy zwyklym zaplodnieniu.

                  - ciekawe, czy o tym tez powiedzial?


                  . Ja więc się cieszę, że są również osoby, które realnie wypowiadają się o
                  > tej metodzie, ze wszystkimi za i przeciw.

                  Ale akurat ani p. K ani pan E. nie dawali zadnych argumentow "za", a jedynie "przeciw". Czy wiec sa Twoim zdaniem obiektywni?

                  I jeszcze jedna sprawa. Mimo, ze to czesto nieplodna w zwiazku jest tylko kobieta lub tylko mezczyzna, to cierpia dwie osoby. Nie odbieraj mi prawa do urodzenia wlasnego dziecka, dlatego, ze moj maz jest nieplodny. Ja slowa p. K i p> E odebralam jako namawianie do adopcji, jako rozwiazania lepszego od "marnowania" pieniedzy na leczenie, ktore moze dac mi wlasne dziecko.

                  Aga

                • Gość: olivka Re: wysokie obcasy IP: 193.178.168.* 21.03.02, 17:16

                  > 3. Mówienie, że skutki uboczne przy INV są sporadyczne to jest dopiero
                  > nieodpowiedzialność za słowa, moj lekarz, który przeprowadza INV mówi, że
                  > biorąc pod uwagę ilość ciąż uzyskanych w ten sposób trzeba się liczyć z 10%
                  > poronieniami tego typu ciąż oraz możliwością powstawania wad wrodzonych u
                  > płodu, ponieważ bardzo łatwo jest o uszkodzenie komórki podczas przeprowadzania
                  >

                  Bylam stymulowana 3 razy i jak na razie skutkow ubocznych nie odczuwam. Wszystko
                  jest kwestia tego u jakiego fachowca sie leczymy i jak sie leczymy. Jak ktos
                  chodzi do szarlatana, ktory udaje specjaliste to jest prawdopodobienstwo ze sie
                  pogorszy stan swojego zdrowia. Dlatego potrzebne sa informacje o klinikach i
                  lekarzach (tych dobrych i tych zlych).

          • Gość: AGA Re: wysokie obcasy IP: 217.153.35.* 20.03.02, 14:58
            Gość portalu: Roma napisał(a):

            > Dziewczyny, pozwólcie innym mieć swoje zdanie. Ja też należę do osób, które
            > nigdy by nie zrobiły INV, moje non possumus to inseminacja. INV to nie jest
            > naturalna metoda, ma wiele skutków ubocznych groźnych dla zdrowia a czasami
            > życia (tak było z moją koleżanką) i jeśli wy mimo tego decydujecie się na
            > ryzyko to chwała wam ale nie odbierajcie prawa innym do krytycznej oceny
            > sztucznego zapłodnienia. Echlenberger napisał o latach zmarnowanych w
            > poczekalniach i pieniądzach w kontekście braku wyniku w postaci dziecka. Jeśli
            > wydajesz 12 tyś złotych na jeden zabieg i nie przynosi to rezultatu to jakie to
            > są pieniądze jeśli nie zmarnowane? Są osoby gotowe do marnowania jeszcze
            > większych pieniędzy na INV ale nie oburzajcie się na faceta za to, że mówi
            > prawdę.

            A czy pieniądze np. na operację serca Twojego męża, ojca, brata, która zakończyła
            się niepowoedzeniem to też byłyby "zmarnowane" pieniądze ? I kiedy masz 100%
            gwarancje, że jak za coś zapłacisz, to będzie to właśnie to czego oczekujesz ?
            Poza tym, to nie p. E będzie oceniał na co ja "marnuję" swoje pieniądze - w moim
            odczuciu ja ich nie marnuję, ja po prostu dążę do celu.

            Co w tym złego, że powiedział, że zamiast marnować najlepsze lata życia
            > na czasami bezcelową walkę z adopcją lepiej adoptować dziecko, które potrzebuje
            > pomocy, jest już na tym świecie. Czy wy jesteście w stanie pokochać tylko
            > własne dziecko?!
            Na razie tego nie wiem, ale wiem, że nie jestem teraz gotowa do przyjęcia
            odpowiedzialności adopcji. Spotkałam się na innym forum - po przeczytaniu tego
            artykułu - z wypowiedzią jednej z dziewczyn "jestem zwolenniczką adopcji" - ja
            też, ale czy z tego wynika, że zaadoptuję ? Tu nie chodzi o deklarację, że takie
            czy inne zachowania uważam za istotne, potrzebne, szlachetne, ale o to aby się
            samemu podjąc tych działań. A pan E. i wiele innych osób, które tak swobodnie
            rzucaja te opinie, są tak naprawdę daleko od tego problemu i dylematu, bo ich
            osobiście to nie dotyczy.

            Ja przeczytałam książkę tej pani "Wieża z klocków" i wiele tam
            jest na temat jej stosunku do INV i trudno się z tym nie zgodzić. Jeżeli ją
            > namawiano na zapłodnienie nasieniem dawcy to ona pomna przysięgi jaką składała
            > mężowi o wierności wybrała adopcję.
            Jestem w stanie zrozumieć, że nie mogła zaakceptować IVF z dawcą. Ale takie IVF
            stanowią jakis tam relatywnie niewielki % wszystkich IVF i niech ta pani nie
            skreśla innych par tylko dlatego, że jej los nie dał takiej możliwości. Zgadzam
            się zresztą z którąś z wcześniejszych wypowiedzi, że takie wyrywkowe zaznaczenie,
            jak straszne jest IVF jedynie oddala nas wszystkich od zrozumienia czym naprawdę
            jest ta metoda wspomagania i tworzy kolejne mity.

            Dawno zauważyłam, że na tego typu forach prawie niemożliwe jest krytyczne
            wypowiedzenie się o INV, i zastanawiające, że dzieje się to w karaju katolickiem,
            gdzie większość osób tak potępiających wypowiedź p. K. Kotowskiej o INv to
            zapewnie katolicy rozmijający się ze swoją wiarą.

            Nie będę się zagłębiać w katolicki aspekt, bo są osoby, które zdecydowanie lepiej
            to potrafia przedstawić. Ja mogę jedynie powiedzieć, że to fakt, że czasem tu na
            forum dochodzą do głosu silne emocje sprowokowane ostrą krytyką, niekiedy
            granicząca z nagonką na osoby podejmujące IVF. Ta krytka jest o tyle często
            nieuzasadniona, że wypowiadana przez osoby, które maja blade (lub żadne) pojęcie
            o samym zabiegu, i rozpowszechniają zupełnie fałszywe informacje. Ja nie widzę
            nic złego w IVF, ale szanuję wolę osób, które nie poddadzą się IVF z własnych
            przekonań. Nie mówię o nich złośliwie, że to "wariaci", że "marnują szanse jakie
            im daje medycyna" itp., dlatego też chciałabym aby oni bardziej powściągliwie
            wypowiadali się o "nas" pragnących skorzystać z tej szansy, od której wcale mi
            się nie chce "zwymiotować".
            • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: 194.181.36.* 20.03.02, 15:22
              Aga twoja wypowiedź sprowadza się do jednego, pani Kotowska nie może mieć
              innych poglądów na temat INV niż ty! Inaczej tego nie mozna zrozumieć jeśli się
              czepiasz, np. że powiedziała o metodzie INV, że jej się niedobrze zrobiło ,
              jej, miała takie odczucia ale nie może o tym powiedzieć zapytana przez
              dziennikarkę. Macie swoje poglądy i dobrze ale czy wam się to podoba czy nie w
              tym kraju panuje demokracja i każdy może wypowiadać swoje myśli. Ona nikogo nie
              obraziła. Ja mam odwroten odczucia niż wy, brakuje mi rzetelnej informacji o
              INV, i nie zamierzam nikomu zamykać ust, dotyczy to wielu dziewczyn i one
              powinny wiedzieć czym to grozi i świadomie podejmować decyzje, znając fakty i
              statystyki dotyczące tych zabiegów.
              Ta dyskusja to nie jest rozmowa o słuszności bądź nie INV tylko o tym czy ktoś
              ma prawo wyrażać swoje poglądy czy nie, bo z tego co widzę wy odbieracie to
              prawo komuś kto myśli inaczej niż wy.
              • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: 194.181.36.* 20.03.02, 15:39
                Aga konczę dyskusję, bo jeżeli piszesz, że "podkoloryzowalam" to znaczy ni
                mniej ni więcej, że zarzucasz mi kłamstwo, a ja na taki poziom rozmowy nie będę
                schodzić, bo jest on żałosny. Niestety nie koloryzowałam a napisałam prawdę,
                nie napisałam o moich kilku znajomych, ktore po wydaniu 3 tysięcy na leki,
                musiały przerwać stymulację, bo była groźna dla ich zdrowia. Jeżeli takie
                sytuacje nazywasz koloryzowaniem to znaczy, że nie chcesz przyjąć do wiadomości
                skutków ubocznych INV, tylko wmawiasz sobie, że to to samo co byś naturalnie
                zaszła w ciąże. Życzę wszystkiego dobrego, żyj dalej w ułudzie, bo zdaje się,
                że o to ci chodzi.
                Ps. Bardzo fajnie, że napisałaś, że jestem przeciwniczką INV i nie docierają do
                mnie argumenty, mam nadzieję, że po napisaniu tych słów zauważyłaś, że dotyczy
                to również ciebie, też nie uznajesz żadnych argumentów poza tymi, które
                podświadomie chcesz usłyszeć.
                • Gość: AGA Re: wysokie obcasy IP: 217.153.35.* 20.03.02, 15:48
                  Wydawało mi się, że wykazuję dużo dobrej woli i taktu aby zrozumieć Twój i
                  przedstawić swój punkt widzenia. Ale ty nie chcesz po prostu poznać argumentów
                  ZA, przyjmujesz tylko te argumenty, które utwierdzają cię w Twoim wyborze. Na
                  fanatyzm nie ma rady.
              • Gość: AGA Re: wysokie obcasy IP: 217.153.35.* 20.03.02, 15:40
                Gość portalu: Roma napisał(a):

                > Aga twoja wypowiedź sprowadza się do jednego, pani Kotowska nie może mieć
                > innych poglądów na temat INV niż ty!
                Nieprawda.

                brakuje mi rzetelnej informacji o INV, i nie zamierzam nikomu zamykać ust,

                NIe sądzisz chyba, że takie "rzetelne" info pozyskałaś od p. Kotowskiej ?

                > Ta dyskusja to nie jest rozmowa o słuszności bądź nie INV tylko o tym czy ktoś
                > ma prawo wyrażać swoje poglądy czy nie, bo z tego co widzę wy odbieracie to
                > prawo komuś kto myśli inaczej niż wy.

                Ja nie odbieram tego prawa, choć nie ukrywam, że stwierdzenie p. Kotowskiej źle
                odebrałam i uważam, że w tak delikatnej materii jaką jest IVF i cała kwestia
                niepłodności z nim związana, osoby wypowiadające się publicznie powinny być nieco
                bardziej powściągliwe. W sumie, to najbardziej mnie zabolało to, że na bazie
                takiego napomknięcia znów niezorientowani (czyli większość) będzie wyobrażała
                sobie, że nie wiadomo co to za "świństwo" jest to IVF. Bardziej mnie to martwi
                niż denerwuje, bo wolność słowa jest oczywiście wartością nadrzędną.
                • Gość: mama Re: wysokie obcasy IP: 157.25.125.* 20.03.02, 16:06
                  akurat w tym przypadku AGA, zgadzam sie z Tobą w 100%.
                  Nie jest tak źle jak myślałam.
                  • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: *.astercity.net / 10.130.128.* 20.03.02, 21:16
                    Nie jestem fanatyczką chyba, że fanatykiem jest dla ciebie każdy kto pod wlywem
                    twojej argumentacji nie zmienia zdania. Sądząc po tym jak pisałaś o moim
                    rzekomym "koloryzowaniu" wszędzie tam, gdzie argumenty były nie po twojej
                    myśli, fundamentalizm jest blisko również tobie.
                    Co do pozytywnych stron INV nie rozśmieszaj mnie, są one wszytkim znane i nie
                    ma potrzeby się nad tym rozwodzić. Co do tego jak oceniasz swój udział w
                    dyskusji ze mną- zarzucanie komuś kłamstwa (w twoim języku koloryzowania) nie
                    jest chyba szczytem kultury?. To naprawdę żałosne kiedy nie masz innych
                    argumentów po prostu piszesz, że ktoś kłamie, tak też można tylko po co? Moje
                    koleżanki naprawdę spotkało to co napisałam, szczytem naiwności jest wierzyć,
                    że zabieg INV to zabieg kosmetyczny, ale one tym się różnią od ciebie, że
                    wiedziały o zagrożeniach (które ty bagatelizujesz) i pomimo tego zaryzykowały,
                    za co je bardzo szanuję. Nie mogę tego samego powiedzieć o ludziach, którzy
                    zaprzeczają oczywistym faktom. No ale jak napisałam wyżej, chcesz żyć w świecie
                    fikcji, to żyj nikt ci nie broni. Nie zabraniaj tylko mówić innym PRAWDY o INV.
                    • Gość: AGA Re: wysokie obcasy IP: 217.153.35.* 21.03.02, 08:45
                      Gość portalu: Roma napisał(a):

                      > Nie zabraniaj tylko mówić innym PRAWDY o INV.

                      NIe zabraniam mówić prawdy, ale całej prawdy a nie wybiórczej. Ja znam co
                      najmniej 10 osób, które miały w sumie ponad 30 zabiegów IVF i żadna nie skończyła
                      w szpitalu. Sama mam również własne doświadczenia z 4 zabiegów IVF. Nie
                      przekonuję nikogo, że jest to "zabieg kosmetyczny", ale nie uważam, posiłkując
                      się również opiniami swoich lekarzy i innych ekspertów, aby to był zabieg
                      niezmiernie szkodliwy i groźny dla życia i zdrowia. Zabieg wycięcia wyrostka
                      (który z grubsza można nazwać "kosmetycznym") też zdarza się, że kończy się
                      śmiercią, ale nikt przecież nie uważa, że jest to zabieg o dużym ryzyku.

                      Do reszty twoich argumentów nie będę odnosić, bo chyba poniosły cię trochę emocje.
                    • Gość: A-M Re: wysokie obcasy IP: 192.168.0.* / *.mbms.com.pl 21.03.02, 09:12
                      ROMA - DOŚĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!
                      Jeśli na siłę chcesz udowodnić wyższość posiadania dziecka dzięki adpocji nad
                      IVF i innymi jak rozumiem w Twoim przekonaniu niemoralnymi i nieprzyzwoitymi
                      zabiegami - po prostu działaj, postępuj wg Swojego uznania!!!! Ale i pozwól
                      innym wybrać zgodnie z ich własnym sumieniem. Dyskusja na początku ciekawa
                      merytorycznie przerodziła się dzięki Tobie, w etyczną nagonkę na pary które
                      postępują wbrew Twoim przekonaniom zdecydowały się na IVF. MAM NADZIEJĘ ŻE NIE
                      BĘDZIESZ SIĘ ODOSIĆ KRYTYCZNIE RÓWNIEŻ I DO MOJEJ OPINII, Ja dysutował nie
                      będę . smile
                      Dla pełnej informacji : Przeszliśmy trzy procedury z których ostatniej wynik od
                      12 tyg.rośnie w brzuszku !!!! Więc chyba było warto !!
                      Pozdrawiam i życzę wyrozumiałości dla innych.
                      A-M
                      • Gość: Isia Re: wysokie obcasy - do ROMY IP: *.kul.lublin.pl 21.03.02, 10:04
                        Cześć Romasmile
                        Bardzo się cieszę, że wyraziłaś swoją opinię na forum i mam nadzieję, że nie
                        poczułaś się zakrzyczana i ośmieszona. Na tym forum jest wiele osób
                        cierpiących. Sama widzisz. Pragną one wszelkimi sposobami uzyskać ten cel jakim
                        jest posiadanie w ł a s n e g o dziecka. Dla mnie to ważne, że spotykam i tu,
                        na forum Gazety osobę, która otwarcie mówi: pragnę mieć d z i e c k o. Po
                        prostu dziecko. Ja myślę, że ono jest tu najważniejsze.

                        Czytając wcześniejsze listy można ułożyć hierarchię wartości - to do czego
                        dążymy. Acha - chyba na Forum Bociana Rebas próbował ułożyć taką listę pod
                        hasłem: dlaczego chcemy mieć dziecismile) Z listów tego wątku układa się kolejność:
                        - ciąża i wszystkie doświadczenia z nią związane
                        - urodzenie własnego dziecka (czy też nawet "połowicznie" własnego)

                        To dążenia do zaspokojenia według mnie bardzo egoistycznych celów. Tu
                        najważniejsze jestem "ja" i "moja" potrzeba. Tu tak naprawdę nie mówi się o
                        dziecku - o człowieku, tylko o "moim" dziecku. I myślę, że każda dyskusja z
                        osobą w ten sposób podchodzącą do macierzyństwa i ojcostwa jest karkołoma. Nie
                        można dyskutować, a tym bardziej dojść do jako takiego zrozumienia obu stron
                        jeśli nie ma podstaw dyskusji. Roma - ty i ja mówimy o d z i e c k u. I na tej
                        płaszczyźnie się porozumiemy. Zaś osoby z poprzedzających listów mówią o "m o i
                        m dziecku" - i oni również na tej płaszczyźnie się świetnie dogadają.

                        Bardzo się wzruszyłam czytając wywiad z Panią Kotowską. Po wieloma jej słowami
                        mogłabym się podpisać obiema rękami i nogamismile Do tej pory rozważałam możliwość
                        adopcji. Ale teraz już jestem pewna: ja tego po prostu chcęsmile)
                        Chcę dawać i otrzymywać miłość od maleńkiego człowieka. I myślę, że zawsze
                        będzie istniał ten nieszczęsny podział na ludzi, dla których przede wszystkim
                        będzie najważniejsze dobro d z i e c k a i na tych, dla których najważniejsze
                        jest zaspokojenia dobra własnego dziecka.
                        Ale sama Roma zobacz - ile jest takich ludzi jak Pani Kotowska, a ile...
                        Odwieczny problem... Każdy z nas odpowiada za własne życie i za decyzje jakie w
                        nim podejmuje... Ja wiem, że moje życie jest zbyt krótkie aby się zastanawiać
                        kto z nas ma racje. Chcę działać i jak najszybciej ofiarować część mojego życia
                        d z i e c k u. A jak szczęście dopisze to może d z i e c i o msmile)
                        Pozdrawiam Cię serdecznie.
                        Isia





                        • Gość: REBAS Re: wysokie obcasy - do ROMY IP: *.alcatel.pl 21.03.02, 10:29
                          Swoje zdanie pozwoliłem wyrazić na Foum Bocianim w watku "bank nasienia"

                          Zapraszam wszystkich do dyskusji
                        • Gość: AGA Re: wysokie obcasy - do Isi IP: 217.153.35.* 21.03.02, 10:59
                          Gość portalu: Isia napisał(a):

                          > > Czytając wcześniejsze listy można ułożyć hierarchię wartości - to do czego
                          > dążymy. Acha - chyba na Forum Bociana Rebas próbował ułożyć taką listę pod
                          > hasłem: dlaczego chcemy mieć dziecismile) Z listów tego wątku układa się kolejność
                          > :
                          > - ciąża i wszystkie doświadczenia z nią związane
                          > - urodzenie własnego dziecka (czy też nawet "połowicznie" własnego)
                          >
                          > To dążenia do zaspokojenia według mnie bardzo egoistycznych celów. Tu
                          > najważniejsze jestem "ja" i "moja" potrzeba. Tu tak naprawdę nie mówi się o
                          > dziecku - o człowieku, tylko o "moim" dziecku.

                          Z twojego punktu widzenia wydaje się, że można postawić znak równości między
                          egoizmem i chęcią posiadania własnego dziecka. Przyznaję, że jest to dość odważna
                          i wielce kontrowersyjna teza, mając na uwadze pejoratywne znaczenie
                          słowa “egoizm”. Z tego również wprost wynika, że osoby decydujące się na adopcje
                          są “lepsze i bardziej wartościowe” niz osoby starające się o własne dziecko. Nie
                          podzielam tej opinii. To oczywiste, że są między nami różnice w podejściu do
                          kwestii rodzicielstwa, a nawet w randze ważności jaką jemu nadajemy (dla jednych
                          jest to najważniejsza wartość w życiu; dla innych bardzo istotna, nadająca sens
                          związkowi i własnemu bytowi, ale nie-bycie rodzicem nie przekreśla szans na
                          własne szczęście), dlatego każdy szuka własnej recepty na rozwiązanie tej kwestii
                          i nie można tak łatwo szufladkować, że jak ktoś nie jest gotowy podjęcia się
                          adopcji, to znaczy, że jest bezwartościowym egoistą i nie byłby dobrym rodzicem,
                          bo myśli tylko o swoich potrzebach, a nie potrzebach dziecka. W adopcji nie
                          chodzi przecież o słuszność i szlachetność działania, ale o to, aby wynikała ona
                          z naszych własnych potrzeb i przekonań. Możemy dyskutować, ale nie upraszczajmy
                          tak złożonych problemów.
                          • Gość: Isia Re: wysokie obcasy - do Isi IP: *.kul.lublin.pl 21.03.02, 12:06
                            Może najpierw zanim odpowiem Aga - taka dygresja: powyżej na stronie znajduje
                            sie taka uwaga zachęcająca do korzystania z usługi nowego serwisu
                            Gazety: "dyskutuj z milionami użytkowników Internetu"smile) Fajne no niesmile) I
                            jakie adekwatnesmile) Nie wiem czy zachęca mnie to czy odstraszasmile) Ale cóż...
                            Faktycznie - potwierdza się moja teza: nie można rozpoczynać dyskusji jeśli się
                            nie upewni, że jej przedmiotem jest jasny, klarowny, zrozumiały przez wszystkie
                            strony temat.

                            Dlaczego nie mówimy wprost? Zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu. Oczywiście, że
                            chęć posiadania własnego dziecka wypływa z czysto egoistycznych pobudek. I to
                            wcale nie jest ani odważna, ani nowatorska ani rewolucyjna myśl. Tak samo rzecz
                            sie tyczy adopcji. Agnieszka - jeśli uważasz, że w adopcji nie chodzi o
                            słusznośc i szlechetność działania - to w zasadzie nie mamy o czym rozmawiać.
                            Dla mnie w adopcji przede wszystkim chodzi o słuszność działania. Takie
                            postępowanie w przypadku mojej/naszej niepłodności uznałam za najsłuszniejsze.
                            Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli. Jeśli nie - ok. Szkoda, że
                            nasze "sabaty" nie odbywały się częściej, tyle można sobie powiedzieć wprost, a
                            to znacznie lepsza komunikacja niż ta forumowa.

                            Jeśli czyta to również Asja - czuję się w obowiązku odpowiedzenia i na jej
                            list: Asja jeśli znalazłaś w moich listach ślad potępienia kogokolwiek (myślę,
                            że odebrałaś to do siebie) - to wiedz, że nie jest ani moim zamiarem ani prawem
                            kogokolwiek potępiać. Często czyta się między zdaniami i odbiera coś do siebie -
                            i tu rację ma Rebas - wynika to z naszych wewnętrznych frustracji i lęków.

                            Jeśli ktoś byłby zainteresowany rozmową ze mną czy to na temat adopcji, czy
                            niepłodności, czy też ... - a nie chce się wypowiadać na forum:
                            mój adres: sksid@kul.lublin.pl
                            Pozdrawiam
                            Isia
                            • Gość: asja Re: wysokie obcasy - do Isi IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 21.03.02, 13:30
                              Isiu, oczywiście, że odbieram to do siebie, bo mnie również dotyczy ten
                              problem, nie bardzo jednak rozumiem, w jakim kontekście piszesz o frustracjach
                              i lękach, czy chodzi Ci o to, że w chwili obecnej nie wiem, czy zdecydowałabym
                              się na adopcję? Nie widzę związku z tym, co próbowałam Ci powiedzieć.

                              Poza tym , z Twojego listu wynika, że Ty adopcją chcesz uszlachetnić swoje
                              postepowanie, czy to dopiero nie jest egozim - taka istotka będize Ci wdzięczna
                              do końca życia, za to, że ją wychowałaś i dałaś dom.
                              Moje słowa odnośnie potepiania osób , które szukają innych dróg na posiadanie
                              dzieci poza adpocją, wynikają chocby z tego, co napisałaś w swoim poście, iż
                              dzięki Bogu jest wiele takich osób jak pani Kotowska, ale też (niestety)
                              innych.

                              Kończąc, naprawdę, nie wiem, po co cała ta dyskusja, Ty wybrałas taką drogę,
                              ja, Aga i inne dziewczyny, inną i niech tak pozostanie, czy od razu trzeba
                              analizować postępowanie innych i szukac w nim czegoś nienormalnego i
                              egoistycznego. Może to właśnie twoje lęki i frustracje są przyczyną takich
                              rozterek.

                              pozdrawiam-asja
                              • Gość: Isia Re: wysokie obcasy - do Asji IP: *.kul.lublin.pl 21.03.02, 14:07
                                Asja - po kolei:
                                - pisząc o frustracjach i lękach napisałam w kontekście twojego zarzutu iż
                                potępiam inne osoby: jeśli znalazłaś takie mocne sformułowanie (a nie ma go w
                                moich listach) sugeruję, że czytasz między wierszami, stąd moje wytłumaczenie
                                skąd się ewentualnie twoje podejrzenie wzięło;

                                - zgadzam się z Tobą, iż adopcją chcę uszlachetnić swoje postepowanie: ależ
                                oczywiście i będę to powtarzać z uporem maniaka, na cały głossmile))) - jeśli
                                faktycznie adopcja uszlachetni moje postępowaniesmile) Jeśli dzięki adopcji zrobię
                                choć raz w życiu prawdziwy dobry uczynek - to tak: ja tak chcę uszlachetnić
                                swoje postępowaniesmile))

                                - wcale nie napisałam jak ty zacytowałaś: "iż dzięki Bogu jest wiele takich
                                osób jak pani Kotowska, ale też (niestety) innych" - Asja nie dziw się, że
                                mówię o czytaniu między wierszami. Chciałam zwrócić uwagę na to, że takich osób
                                jak pani Kotowska jest niewiele w porównaniu z innymi, i wcale nie
                                przywoływałam na podparcie swoich słów Bogasmile. Sam fakt, że taki wywiad
                                wychodzi w czasopiśmie wskazuje na zjawiskowość problemu.
                                Myślałam, że to jest jasne.

                                - piszesz Asja, że nie wiesz po co ta cała dyskusja. Fakt, że wzięłaś w niej
                                udział mówi sam za siebie. Ja uważam, że powinniśmy dyskutować jak najwięcej.
                                Własnie - nie zostawiać rzeczy takimi jaki są. Moim zdaniem trzeba analizować
                                swoje postępowanie, zastanawiać się, doszukiwać jak najwięcej rzeczy i tych
                                zarówno złych. To nie jest łatwe. Ale to powoduje, że możemy śmiało patrzeć w
                                przyszłośc, wybierając wspomnianą przez ciebie drogę z całą świadomością i
                                odpowiedzialnością.
                                Pozdrawiam
                                Isia
                                • Gość: asja Re: wysokie obcasy - do Asji IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 21.03.02, 14:26
                                  Isiu, fakt, 1)Boga przywołałam ja,może nie powinnam; 2)rzeczywiście dałam się
                                  wciągnąć w dyskusję, gdyż ukłuło mnie, to co napisałaś o nieadopcji; 3)co do
                                  uszlachetniania i egoizmu (skoro już zaczęłaś), nie wydaje mi się pozbawione
                                  egoizmu adoptowanie dziecka w celu spełnienia dobrego uczynku - staje się ono w
                                  tym momencie środkiem, a nie celem i to jest według mnie dużo bardziej
                                  egoistyczna postawa niż poczęcie go metodą in vitro.

                                  Wiesz, sama nie wiem, jak już pisałam, czy kiedyś nie będzie mi dane
                                  zaadoptować, ale z pewnością nie powiem, o tych, którzy będą próbować dalej, że
                                  są egoistami.

                                  Pozdrawiam Cię, wiem, że to co napisałaś, nie wynika z negatywnego nastawienia,
                                  Ty po prostu inaczej to wszystko postrzegasz, jakże inaczej ode mnie; ja
                                  zrobiłabym niemal wszystko, żeby miec własne dziecko, ale gdy wszystko
                                  zawiedzie...,
                                  asja
                                  • Gość: Isia Re: wysokie obcasy - do Asji IP: *.kul.lublin.pl 21.03.02, 14:58
                                    Asja - dzięki ogromne za ostatni akapitsmile To chyba najważniejsze - nie oskarżać
                                    się nawzajem a sprobować zrozumieć swój punkt widzeniasmile To duży postęp w tej
                                    dyskusji - myślę.

                                    Co do opaczności rozumienia swoich intencji w wypowiedziach - wiem, że jest to
                                    zasługa (??) forum i takiej formy trochę anonimowego wypowiadania się bez tej
                                    całej mowy ciała i kontekstu sytuacyjnego.
                                    Widzisz choćby to: od początku pisałam, że najważniejsze jest dla mnie d z i e
                                    c k o - a jeśli przez fakt adopcji popełnię ten "przysłowiony dobry uczynek" to
                                    jestem cała happysmile)I tylesmile)

                                    Pozdrawiam Cię serdecznie
                                    Isia
                                    • Gość: asja do isi IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 21.03.02, 15:50
                                      Isiu, życzę Ci spełnienia marzenia o dziecku, a jak się to już stanie, to daj
                                      znac, jak tam Twój maluch

                                      z pozdrowieniami i jak najlepszymi życzeniami
                                      asja
                                • Gość: aga71 Do Isi IP: *.MAN.atcom.net.pl 21.03.02, 14:27

                                  Odpowiedz mi Isiu na jedno pytanie, jesli mozesz:

                                  Czy parom, ktore nie maja problemu nieplodnosci tez radzisz, zeby zaadoptowaly dziecko, zamiast rodzic wlasne?

                                  Aga

                                  • Gość: Isia Re: Do Isi IP: *.kul.lublin.pl 21.03.02, 15:03
                                    Odpowiemsmile
                                    Nie - nie udzielam takich radsmile)
                                    Pozdrawiam

                                    P.s.Ale pozostaję w głebokim szacunku do osób posiadających swoje dzieci i
                                    adoptujących inne.
                                    • Gość: aga71 Re: Do Isi IP: *.MAN.atcom.net.pl 22.03.02, 08:33

                                      Gość portalu: Isia napisał(a):

                                      > Odpowiemsmile
                                      > Nie - nie udzielam takich radsmile)

                                      No to teraz juz nic nie rozumiem - wg Ciebie jedni moga miec wlasne dzieci, a inni nie powinni sie nawet starac? Ja jestem egoistka, a ludzie, ktorzy moga (i maja) dzieci poczete naturalnie nie sa nimi? To juz troche takie pytanie retoryczne, bo nieco sie w Twoich pogladach pogubilam.

                                      pozdrawiam,
                                      Aga
                        • Gość: Krzysiek Re: wysokie obcasy - do ROMY IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 10:59
                          Gość portalu: Isia napisał(a):

                          > Bardzo się wzruszyłam czytając wywiad z Panią Kotowską. Po wieloma jej słowami
                          > mogłabym się podpisać obiema rękami i nogamismile Do tej pory rozważałam możliwość
                          > adopcji. Ale teraz już jestem pewna: ja tego po prostu chcęsmile)

                          Isiu - jeśli artykuł prasowy spowodował podjęcie tak ważnej życiowej decyzji...
                          to ja bym sugerował zastanowić się nad tym jeszcze raz po kilku miesiącach bez
                          ponownego czytania tego artykułu.
                          PS
                          Na forum GW bywam bardzo rzadko - więc pewnie nie będę mógł odpowiedzieć na twoją
                          ewentualną odpowiedź. Jeśli chcesz podyskutować - zapraszam na forum Bociana lub
                          mailem kkoziol@enter.cnet.pl
                          • Gość: Isia Re: wysokie obcasy - do ROMY IP: *.kul.lublin.pl 21.03.02, 11:18
                            Krzysiu!
                            Nad problemem adopcji zastanawiam się od ponad dwudziestu latsmile Sama jestem
                            adoptowana. A o podjęciu tej ważnej decyzji myślę od czasu skończenia studiów i
                            usamodzielnienia się, czyli zanim wyszłam za mąż. Jeśli jesteś naprawdę
                            zainteresowany radami dotyczącymi mojej osoby, zerknij na wątek na tym forum
                            niemalże sprzed roku: "jestem adoptowana i chcę adoptować".
                            Pozdrawiam
                            Isia
                        • Gość: Amelka Re: wysokie obcasy - do ROMY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.02, 11:11
                          Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Ja podziwiam osoby, które ryzykując wiele
                          bólu, ryzykując możliwością niepowodzenia decyduja się na walkę z chorobą i
                          marzenie o dziecku jest dla nich najważniejsze. Nie wiem czy mnie byłoby stać
                          na ten gest. Owszem, zgadzam się że adopcja jest potrzebna zarówno dla
                          opuszczonych dzieci, jak i bezdzietnych rodzin. Jest to jednak bardzo poważna
                          decyzja. Zaś Twoja decyzja o adopcji, podjęta na podstawie jakiegos artykułu,
                          wydaje mi się nieprzemyślana...
                          • Gość: Isia Re: wysokie obcasy - do ROMY IP: *.kul.lublin.pl 21.03.02, 11:22
                            Amelka - patrz odpowiedź do Krzysia. Jeśli zechcesz zerknij na stare wątki.
                            Twoja wolasmile
                            Hej
                        • Gość: asja Re: wysokie obcasy - do Isi IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 21.03.02, 11:30
                          Isiu, wydaje mi się, że tak gorąco popierasz Romę, a mam wrażenie, że atakujesz
                          dziewczyny, które zdecydowały się na posiadanie własnego dziecka nienaturalnymi
                          metodami, dlatego, iż sama już podjęłaś decyzję o adopcji, zatem bronisz swego
                          stanowiska, moim zdaniem posuwając się w swoich osądzeniach za daleko.

                          Nie chcę, żeby mój post zdominowały emocje, jaka wywołała we mnie Twoja
                          wypowiedź, ale wiem na pewno, że nie masz prawa nazywac nas egoistkami, nas,
                          które chcemy, jak napisałaś, mieć za wszelką cenę własne dzieci, bo musiałabyś
                          nazwać tak wszystkie kobiety, które decydują się na urodzenie dziecka, nieważne
                          jaką drogą, naturalną, czy nie, bo przecież idąc tropem Twojego wywodu, powinny
                          od razu zdecydować się na adopcję, żeby nie otrzymać miana egoistek.

                          Czy jest coś złego w tym, że chcemy mieć właśnie własne dzieci? Bo dla mnie
                          jest to zupełnie naturalna kwestia i jeśli tylko jest szansa, na pewno jej się
                          nie pozbawię. To są wszystko bardzo trudne tematy. Szanuję Twoją decyzjęo
                          adopcji, sama wielokrotnie zastanawiałam się, czy byłabym do tego zdolna z
                          wielu względów. Być może, ale na razie skupiam się na drogach, które pozwolą mi
                          poczuć pod sercem moje maleństwo, a potem je urodzić, karmić, wychowywać.

                          Proszę, spróbuj nauczyć się nie potępiać innych tylko za to, że mają inne
                          zdanie i pragnienia, ja już się nauczyłam.

                          Pozdrawiam Cie serdecznie i życze wiele radości z bycia mamą.
                          asja

                          PS. Wiesz, o chęci adopcji dziecka, też myśląc tak jak Ty, możnaby było
                          powiedzieć, że to chęć posiadania za wszelką cenę, egoizm, bo chcę mieć
                          dziecko, a tak przecież nie jest.
                          • Gość: Malina Re: wysokie obcasy IP: 157.25.86.* 21.03.02, 16:28
                            Czytajac wszystkie posty odnosnie art. w "Obcasach" uswiadomilam sobie (chyba
                            naprawde doglebnie), ze prawda jest opinia: "Ile osob tyle zdan".
                            Czasami mam wrazenie, ze niektore wypowiedzi pisane sa jako prowokacja w celu
                            rozpoczecia zacietej dyskusji. A my niestety, dajemy sie w to wciagac i
                            wsadzamy sobie szpile jakbysmy mieli za malo problemow. Czesto pada zdanie "nie
                            mozesz mi zabronic" itp. Przyznajcie sie - czy ktos z uczestnikow forum,
                            zmienil radykalnie zdanie na temat in vitro, czy adopcji pod wplywem
                            przeczytanych postow? Zaloze sie, ze nie. Oczywiscie mozna podyskutowac,
                            rozszerzyc swoj swiatopoglad, ale czemu maja sluzyc te kasliwe uwagi?
                            Lepiej isc na spacer niz psuc sobie nerwy tym co nas nie dotyczy. Ja chce in
                            vitro, ktos inny nie chce rodzic wlasnych dzieci tylko adoptowac. Kazdy z nas
                            wybiera inne droge - i dobrze.
                            Malina
    • Gość: Vikii Re: wysokie obcasy do Romy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.02, 20:33
      Szanuję twoje zdanie jak i zdanie innych przeciwniczek IVF i nie mam zamiaru
      prowadzić dyskusji prowadzącej w tym momencie "donikąd" ale skoro piszesz na
      tym forum odpowiedz szczerze na jedno pytanie :
      Czy dotknął Cię osobiście problem niepłodności ?
      Tylko odpowiedz szczerze ile lat czekasz na dziecko ?
      Pozdrowienia
      • Gość: Isia Re: wysokie obcasy do Romy do Vikii IP: *.kul.lublin.pl 22.03.02, 08:56
        Vika - pytasz: czy mnie osobiście dotknął problem niepłodności? Hm. Jakby tu
        odpowiedzieć. Tak,dotknął mnie bardzo, bardzo osobiście i jak każdą z nas
        bardzo boleśnie. To bardzo trudne doświadczenie. Co ja mówię, przecież każda z
        nas to doskonale wie.

        Minął właśnie drugi rok od czasu kiedy to co miało być takie naturalne, okazało
        się dramatem. Cała wieczność. Czy możemy licytować ile czasu czeka każda z nas
        na dziecko i jak bardzo przeżywa ten dramat? Po co zaczynać następną nic nie
        dającą dyskusję - jak zauważyła Malina.

        Jeszcze jedna myśl: ja czekam na dziecko całe życie. Pewnie wiele z nas
        również. Pamiętacie dziewczyny te lalki: te piękne, strojne i takie, z których
        robiłyśmy dzidziusie i tuliłyśmy i opiekowałyśmy się jak największym skarbem.
        Jaki dla mnie małej dzieczynki był ból jak kolega z podwórka wyciągnął mojego
        małego "Jędrusia" z wózeczka i i ze śmiechem potrząsnął za nogę (aż mu
        skrzętnie powojane pieluszki spadły z plastikowego tyłeczkasmile)

        Czas zastępowania dziecka lalkami minął. Nadszedł czas na zrealizowanie
        marzeń...

        Pozdrawiam
        Isia
      • Gość: Roma Re: wysokie obcasy do Romy IP: 194.181.36.* 22.03.02, 09:08
        Na zakończenie chciałaby wszystkim tym, którzy się na mnie rzucili za to, że
        mam inne zdanie niż powszechnie obowiązujące na tym forum uprzejmie donoszę, że:
        -nie krytykuję INV, bo to sprawa tych co robią zabiegi sztucznego zapłodnienia
        i mi nic do tego, krytykuję oburzenie jakie wywołały słowa pami Kotowskiej, jak
        mogla się an tym świecie znaleźć osoba, która nie pieje z zachwytu jak tylko
        usłyszy In Vitro.
        -ponownie podkreślam, że nie krytykuję INV tylko dziewczyny, które nie uznają
        oczywistych możliwych do zaistnienia skutków ubocznych INV. Szanuję osoby,
        które wiedząc o zagrożeniach decydują się na ten zabieg, ale śmieszna jest dla
        mnie sytuacja, kiedy próbujecie reszcie wmawiać, że zmuszenie jajników do pracy
        kilka tysięcy % wydajniejszej niż są do tego stworzone z natury to pestka, nie
        ma wpływu na zdrowie. Świadczy to o jednym, wy po prostu chcecie w to wierzyć i
        żadne fakty tego nie zmienią.Moja koleżanka 2 tygodnie temu przechodziła
        stymulację do INv i przez okres przyjmowania lekow miała temp. 39 stopni,
        później właśnie z przestymulowaniem trafiła do szpitala.Ja się leczę, uważam w
        dobrej klinice bo w Novum, pracują tam dobrzy lekarze i często wstrzymują
        stymulację albo przeniesienie zarodków. Moja koleżanka trafiła do szpitala z
        jajnikami wielkości 10 cm każdy, normalnie jajniki mają wielkość 40-50 mm, więc
        nie rozśmieszajcie mnie mówiąc, że to normalne i naturalne a skutki uboczne
        mogą wystąpić raz na milion przypadków jak przy wyrostku robaczkowym. Nie
        dziewczyny wyrostek to zupełnie coś innego, bo nawet stosując zwykłą terapię
        hormonalną (nie ma porównania z dawkami do INV) zwiększasz ryzyko zachorowania
        na raka jajnika. Ryzyko jest oczywiste i zaprzeczają jemu tylko osoby, które są
        kompletnymi ignorantami medycznymi.I powtarzam raz jeszcze jeżeli dziewczyny
        zdają sobie z tego ryzyka sprawę i się decydują to nie mam nic do tego i nie
        zamierzam krytykować, ja krytykuję jedynie życie w świecie fikcji.
        • Gość: aga71 Re: wysokie obcasy do Romy IP: *.MAN.atcom.net.pl 22.03.02, 12:09

          Gość portalu: Roma napisał(a):

          >
          > -ponownie podkreślam, że nie krytykuję INV tylko dziewczyny, które nie uznają
          > oczywistych możliwych do zaistnienia skutków ubocznych INV.

          Przeciez przed przystapieniem do IVF jest sie informowanym o mozliwych zagrozeniach czy powiklaniach.

          śmieszna jest dla
          > mnie sytuacja, kiedy próbujecie reszcie wmawiać, że zmuszenie jajników do pracy > kilka tysięcy % wydajniejszej niż są do tego stworzone z natury to pestka, nie > ma wpływu na zdrowie.

          Dokladnie czytalam wszystkie wypowiedzi w tym watku i nie przypominam sobie, zeby ktokolwiek tak twierdzil. Pisalysmy, ze powiklania sie zdarzaja u pewnego procenta pacjentek, ale ze w wiekszosci przypadkow nie stanowi zagrozenia dla zdrowia i zycia kobiety.


          > nie rozśmieszajcie mnie mówiąc, że to normalne i naturalne a skutki uboczne
          > mogą wystąpić raz na milion przypadków

          Nie wiem dokladnie, jak czesto zdarzaja sie takie przypadki, ale nie sa to sytuacje nagminne. czego dowodem sa chociazby osoby wypowidajace sie na tym forum.Chyba, ze takie akurat z nas szczesciary?

          No i ostatnia sprawa - zdajac sobie sprawe z mozliwych zagrozen, wybieramy dla nas wieksze dobro, czyli szanse zajscia w ciaze.

          Aga
    • Gość: asja Re: wysokie obcasy IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 22.03.02, 10:21
      Roma, nikt Ci nie próbuje wmawiać, że skutki uboczne towarzyszące in vitro są
      naturalne i normalne, zdajesz się nie rozumieć, że my wszystkie cholernie się
      tego boimy, tego,że pracujący dotychczas bez zarzutu (przynajmniej tak jest u
      mnie) organizm, nagle zacznie być bombardowany dużymi dawkami hormonów, co może
      być nieodwracalne, że mogą wystąpic powikłania, o których wszystkie wiemy, a o
      których nie będę się tu rozpisywać i mamy tego pełną świadomość, nie żyjemy w
      świecie ułudy i nie wmawiamy sobie, że nas na pewno to nie dotknie, przeciwnie,
      bardzo boimy się tego, że to właśnie nas dotknie.
      Jednak chęć posiadania własnego dziecka jest tak silna, że wiedząc, iż jest to
      jedyna droga do sukcesu, decydujemy się na nią pomimo wszystko. Nie wyobrażam
      sobie, że mogłabym z tego nie skorzystać. Wiesz, osobom przystępującym do
      zabiegu in vitro zaleca się pozytywne nastawienie i wiarę w powodzenie i choć
      jest trudno osiągnąć ten wewnętrzny spokój, niejednokrotnie same staramy się
      uspokoić dla własnego dobra i być może, jeśli to mozliwe dla zwiekszenia szans
      na pozytywne zakończenie. Myślę, że stąd Twoja błędna interpretacja.

      Pozdrawiam
      asja
      • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: 194.181.36.* 22.03.02, 11:15
        Asja, źle mnie zrozumiałaś, ja nie krytykuję nikogo kto się decyduje na ten
        zabieg, nie śmiałabym. Moje słowa odnosiły się do Agi, która na moje
        stwierdzenie o moich koleżankach z przestymulowaniem jajników napisała, że
        koloryzuję, co w moim słowniku znaczy kłamiesz. Sama kiedyś byłam pewna, że
        zrobię INV jak sobie poczytałam o tym i na spokojnie się zastanowiłam
        stwierdziłam, że nie będę przekraczać pewnych granic, ale to ja i nie krytykuję
        nikogo kto się na to decyduję, krytykuję dziewczyny, które chcą zamknąć usta
        tym które my slą inaczej. Życzę ci powodzenia i mam nadzieję, że wszystko się
        potoczy tak jak byś chciała
        • Gość: asja Re: wysokie obcasy IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 22.03.02, 12:04
          nie dziękuję, żeby nie zapeszyć
          Tobie życzę tego samego - dziecka

          serdecznie pozdrawiam-asja
          • Gość: Bożena Re: wysokie obcasy IP: 212.160.207.* 22.03.02, 14:00
            Próbowałam przeczytać wszystkie posty dotyczące tej dyskusji, ale się
            znudziłam. Wygląda na to, że kolejna nieudana inseminacja, kolejne nieudane INV
            wywołuje u Was niepotrzebne emocje. Każdy człowiek ma swoje zasady, poglądy
            może nie koniecznie właściwe - ale ma. Nie można mu tego odbierać.
            I tak większość z Was ma dużo szczęścia - macie przynajmniej nadzieję na własne
            dziecko - macie również duże możliwości w wyborze miejsca leczenia. Ja takiej
            mozliwości nie miałam. Czasy się zmieniają - siedem lat temu niewiele było
            miejsc, gdzie prawdziwi specjaliści zajmowali sie leczeniem niepłodności. A jak
            się kogoś takiego znalazło to co począć, gdy zarobki niskie, rodzina nie pomoże
            a fachowiec w mieście 300km ode mnie?
            Myśle, że każdy człowiek w jakiś spośób usprawiedliwia swoje postępowanie.
            Udawadnia sobie, a później innym, że postąpił najlepiej jak tylko można
            było.Ale chyba ma do tego prawo.
            pozdrawiam. Bożena
            • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: 194.181.36.* 22.03.02, 14:41
              Bożenko, tak mi się smutno zrobiło po twoim liście. Co u ciebie? Nie będziesz
              już próbować INV? Nie myślałaś o adopcji? Wiesz twój post mi zwrócił uwagę na
              coś ważnego. Mój mąż przez 15 lat był z poprzednią żoną (nie mogła mieć
              dzieci). Ja nie mogłam zrozumieć jak to nie lepiej było wydać fortunę na
              leczenie niż na mieszkanie? Tak po prostu sobie odpuściliście? Często chyba nie
              zdajemy sobie sprawy jak dzisiaj wiele jest łatwiej, wiesz cieszę się ,że zyję
              w czasach kiedy mam wybór, nie zrobię INV ale cieszę się, że bym mogła tak
              zdecydować gdybym tylko chciała. Napisz co uciebie, jak chcesz to na priv,
              pozdrawiam cię romka
              • Gość: Bożena Re: wysokie obcasy IP: 212.160.207.* 22.03.02, 14:53
                Witaj Roma!
                Czytając wszyskie posty o leczeniu niepłodności zastawiam się co by było gdyby
                było... .
                Leczylismy się wspólnie z mężem przez trzy lata, każdemu z nas coś dolegało.
                Tamci lekarze może i mieli dobre chęci - ale tylko chęci. Dzisiaj wiem, że
                gdzieś pominięto mój hormon tarczycy - jestem rok po operacji, pominięto
                bakterie - które później leczyłam itd, itd,
                Na INV jestem już za stara, a pozatym mam wspaniałego synka - 9lat -
                adoptowanego.
                Na razie muszę kończyć. pozdrawiam Bożena
                • Gość: Roma Re: wysokie obcasy IP: 194.181.36.* 22.03.02, 15:10
                  Bożenko odezwij się jeszcze. Ja też się szykuję do adopcji szukam kontaktu z
                  każdym kto już adoptował jak będziesz miała chwilę napisz do mnie na priv
                  roma52@wp.pl, pozdrawiam cię Roma

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka