niebieskie_buciki
12.05.13, 21:59
Po 5 latach walki i podczas przygotowań do invitro - zdarzył nam się cud. Naturalna ciąża. Już nie wierzyłam, że kiedykolwiek się uda. Tydzień temu w sobote miałam dostac @, nie przyszła. W srode zrobiłam test sikany, pozytywny. Pojechałam na bete 317, umówiłam sie tego samego dnia z lekarzem, dostałam luteine 2x dz. W piatek znów beta 807. Przez chwile nawet sie cieszyłam, a dzisiaj rano( niedziela) wstałam i jakies mikro plamienie sie pojawiło. Juz przed oczami swiat mi sie zawalił, zauwazyłam tez, że ból piersi niewyczuwalny. Złapałam doła, płacz, stres. Zadzwoniłam do lekarza, mówi,zeby nie szalec skoro nic wiecej sie nie dzieje. Plamienie własciwie to była bezowa smuzka jednorazowo i jak na razie nic wiecej. Wziełam wiecej luteiny i jak na razie nic. Piersi znów pobolewają. Boję się i zwariuję do jutra. Już zaczęłam sie zastanawiac co zrobiłam nie tak, dlaczego to sie w ogóle pojawiło? A jesli to poczatek końca naszego chwilowego cudu? Jestem załamana.