IP: 155.91.64.* 26.07.04, 15:53
Nie myślicie czasem, (szczegolnie te z Was, które mają najmniejsze szanse
przed soba i najwięcej dramatu za sobą) żeby po prostu mieć dziecko, a nie
koniecznie je urodzić. Kochać i dać szczęście, wziąć potrzebę maciezyństwa?
Czy to nie jest równiez zwycięstwo ?
Obserwuj wątek
    • doloressa Re: adopcje 26.07.04, 16:09
      Przyznam się , że ja (przynajmniej na razie) jestem na etapie , że strasznie mi
      zależy nie tylko na dziecku, ale właśnie na własnym dziecku - które będzie
      mieszanką moich i mojego męża, i naszych rodzin, genów. Bardzo fascynuje mnie
      odnajdywanie w znajomych dzieciach co chwilę zmieniającego się podobieństwa, a
      to do dziadka, a to do babci, do cioci czy wujka ze strony ... itepe itede.
      Ja nawet nie mogę powiedzieć , że innym rodzicom zazdroszczę ich dzieci,
      chociaż my tak długo już czekamy na swoje. Po prostu tęsknię za własnym
      dzieciątkiem, jedynym i niepowtarzalnym , jakiego drugiego nie ma na świecie.
      Wiem, że moje podejście do adopcji ma w sobie coś z egoizmu, dlatego pary
      decydujące się na taki krok naprawdę szczerze podziwiam, bo uważam że adopcja
      to miłość w czystej formie, nie uwarunkowana biologicznie , a wynikająca
      wyłącznie z potrzeby serca. Może kiedyś ja też poczuję w sobie odwagę i
      gotowość do pokochania czyjegoś dziecka. To na pewno będzie jakieś zwycięstwo.
      • oliwe Re: adopcje 26.07.04, 20:29
        Zgadzam się z Tobą, choć sądzę, że pokochanie cudzego dziecka wyzwoliłoby we mnie takie emocje, że mogłabym mieć wtedy własne. Wydaje mi się bowiem, że póki co źle reaguję na dzieci, nawet na myśl o dziecku, jakbym bała się zainwestować uczuć w coś co przynieie większy ból w razie niepowodzenia.
        • Gość: Rena Re: adopcje IP: *.enterpol.pl 26.07.04, 21:42
          Ja bardzo pozytywnie i z wielkim spokojem podchodze zarówno do kwestii mojej
          niepłodności jak również do ewentualnej adopcji.
          Jeżeli sens mojemu życiu ma nadać właśnie dziecko no to ono będzie, albo własne
          albo adoptowane. Ważne żeby było, żebyśmy mogli je kochać , rozpieszczać,
          przekazywać wartości, poprostu wychowywać i cieszyć się nim. Z mężem jesteśmy
          zgodni. Jeśli do końca roku się nie uda to zaczniemy ubiegać się o adopcję.
          Chcę być matką, i skoro muszę zawalczyć o to moje macieżyństwo to tak zrobię.
          Nie chcę być kobietą sfrustrowaną, rozgoryczoną i rozżaloną na los, na świat,
          na Boga............
          Pozdrawiam
          spokojna Renata
          • aquarius72 Re: adopcje 27.07.04, 11:26
            Jak najbardziej rozważam taką możliwość, choć zdaję sobie sprawę, że to trudny
            temat (podchodziłam już do procedury adopcyjnej) - głównie pod tym względem, że
            trzeba przełamać swój wewnętrzny opór, strach przed adopcją (że sobie nie
            poradzę, nie nadaję się , nie pokocham tego dziecka).
            W adopcji podoba mi się to, że daje nam ona możliwość zwycięstwa nad okrutną
            naturą : natura mówi nie, a ja na przekór naturze właśnie bedę miała dziecko,
            będę się cieszyć macierzyństwem i to jest piękne smile))
          • Gość: zapominajka Re: adopcje IP: 155.91.64.* 27.07.04, 14:33
            Rena,
            piękne, mądre i dobre jest to co piszesz.
            Proszę Cię powiedź jak długo czekacie na dziecko i ile masz lat - chcę to tylko
            porównac ze swoją sytuacją.
            Ja też biorę pod uwagę adpocję chociaż nie wykryto u mnie dotąd powodów które
            mogły by mnie dyskawlifikować jako przyszłą matkę. Nie chcę walczyć o poczęcie
            na śmierć i życie, wykańczając siebie i bliskich psychicznie, fizycznie i
            finansowo. Końcowym celem nie jest przecież ciąża a Dziecko. I tak naprawdę
            dopiero wtedy jest początek całej drogi i właśnie wtedy muszę być zdrowa i
            silna by móc zapewnić mu wszystko co najlepsze
    • ewa.analityk1 Re: adopcje 27.07.04, 12:16
      ja nigdy nie rozważałam z prostego względu
      1. nie mamy mieszkania
      2. ja chorowałam ciężko
      to nas dyskwalifikowało na wstępie
    • Gość: Myszka-M Re: adopcje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:42
      Mam nadzieję, że jeśli nie kwalifikuję się do urodzenia, to uda mi się
      adoptować dziecko. Nie wyobrażam sobie nie wychowywać małego człowieczka,
      oczywiście na szczęśliwego człowieka big_grin Nie przeczę, że nie odczuwam lęku na
      samą myśl, ale jest nas dwoje, więc... damy radę!
    • Gość: kasialu Re: adopcje IP: *.mofnet.gov.pl 27.07.04, 14:20
      Rena napisała wszystko to co ja chciałam napisać wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka