Dodaj do ulubionych

jestem nowa - szukam pomocy

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 10:14
Witam wszystkich serdecznie,

jestem naprawde szczesliwa, ze znalazlam taka grupe jak ta. Polttora roku temu poronilam i od tamtej
pory bezskutecznie probuje zajsc w ciaze. Kolezanka polecila mi Novum. Po zrobieniu podstawowych
badan okazalo sie, ze moj maz ma problemy - tylko 6 mln plemnikow, z ktorych po jednej dobie zaden
nie zyl. Pani doktor racej nie pozostawila nam zludzen - sprobujemy 2 razy insemnicaje a potem
zaplodnienie pozaustrojowe. I tu pojawiaja sie moje pytania:
1. czy przy takiej ilosci plemnikow jest sens stosowania inseminacji?
2. jakie mam szanse przy zastosowaniu In vitro?
3. wyczytalam na tej grupie o mikromanipulacji - co to takiego?
4. Z jakimi kosztami powinnam sie liczyc?

bede wdzieczna za pomoc
A.
Obserwuj wątek
    • Gość: <<<<<<<< Re: jestem nowa - szukam pomocy IP: *.telia.com 25.08.01, 11:05
      Nie jestem lekarzem, ale lubie nature. Czy czasem maz nie potrzebuje troche
      sportow. Wywiez go na narty ,niech sie dobrze zmeczy nad morze niech sobie
      dobrze poplywa. Zowu w gory niech pochodzi, ale pamietaj sporty na lonie
      natury. Natura odzialowuje na czlowieka niesamowita sila , zaczynaja sie budzic
      wszystkie organy ,organizm zaczyna sie regulowac i wszystko dochodzi do
      normy.Np. przebywanie wiele godzin w lesie lisciastym powoduje sciagniecie z
      czlowieka dodatnich ladunkow, ktore sa powodem wielu problemow w organizmie
      ludzkim. Po takich spacerach w lesie lisciastym zaczynamy sie lepiej czuc raz
      powodu dotlenienia a dwa otrzymania ladunkow minusowych. Nauka tym problemem w
      polsce sie nie zajmuje , ato zdaje sie jest klucz do zdrowia. Sprubuj zrob z
      nim ten eksperyment z natura. Wg Twojego wirtualnego adressu jestes z W-
      wy .Zacznijcie jezdzic na dlugi spacery do Puszczy Kampinowskiej. Nie oczekuj
      odrazu efektow, ale po jakims czasie moze wszystko dojsc do normy. Zycze CI I
      Twojemu mezowi zdrowia i potomstwa. Przyjaciel
      • malgosiak do Atei 25.08.01, 12:06
        Cześć, no to jedziemy na jednym wózku. Poroniłam jak Ty półtora roku temu ( 13
        tydzień ). Staram sie od roku znów , ale bez szans na razie. Miłam 4
        inseminacje w Novum, służe pomocą w razie wątpliwosci.Co do plemnczków, to
        neistety nasi męzowie mają podobne problem. Dobrze, ze wiesz o tym, ze
        robiliście badania. Mój maz miał na początku roku 17 milionów i wszystko
        poniżej normy, pół roku później 13 milionów, ale za to wspaniały skok,
        wszysatko grybo powyzej normy np. po dobie 40 procent żywotnych, a miesąc temu
        po 2 partiach antybiotyku liczba spadła mu do 5 milionów. Robilismy inseminację
        na takim nasieniu, wiżec rozumiem, ze w Novum robi się . Jeśli chodzi o in
        vitro i mikroimanipulację, to jest to prawie to samo, tylko że w tym drugim
        ptrzypadku pomaga się bardzo słabym plemnikom wstrzykując plemnika do jajeczka
        pipetą. Poczytaj o tym ma www. dzieckoinfo.com / temet tygodnia- dzieci w
        szkle. Już niedługo takie i inne rzeczy będa na naszych stronach www.nasz-
        bocian.pl Przyjdź, mozesz napisac do mnie prywatnie jak chcesz. Chętnie
        pogadam. Mąłgosia
        • Gość: Athea Do Malgosi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 12:28
          Czesc Malgosiu,

          wiem, ze to okrutne, ale milo spotkac osobe z takimi samymi problemami, dzieki temu wiem, ze jest
          ktos kto mnie zrozumie. Mialas juz 4 inseminacje - co dalej? Co sugeruje lekarz? Czy macie
          wskazania do Invitro? Dzisiaj przeczytalam na stronie "nasz bocian" o mozliwosci zaplodnienia in
          vitro, nawet w przypadku calkowitego braku plemnikow w nasieniu - czy wiesz cos o tym?
          Przepraszam (tak na marginesie) jesli poruszam kwestie oczywiste. Szczerze mowiac stapam po
          swiezym dla mnie i dosc grzaskim gruncie...

          pozdrawiam
          A.

        • Gość: Muszelka Re: do Atei i Małgosiak IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.08.01, 20:22
          Dziewczyny, wiem, że to głupie się dołączać w tej kwestii, ale ja też poroniłam
          1,5 roku temu sad
          To było poronienie zatrzymane, tzn. zarodek w 5-6 tyg. przestał sie rozwijac i
          trzeba było łyzeczkować.. Ale gdyby nie to przezycie nigdy nie uwierzyłabym, że
          różowa kreseczka na tescie może być prawdą.
          Ja tez stoje przed dylematem: co dalej robić? Jestem po 4 inseminacjach i w
          szczecinie nikt juz mi ich więcej nie zrobi. Pora wziąć głęboki oddech i ....
          invitro.
          dziewczyny, jak to może być, ze byłysmy w ciąży, a teraz tak długo nie możemy
          zajść? Czy kiedyś sie uda?
          Muszelka
          • malgosiak Re: do Atei i Małgosiak 26.08.01, 20:30
            Część Muszelko, pojawaiałaś się już na tym forum, ale nie wiedziałam, ze mamy
            bardzo podobny przypadek. Tak to smutne. istnieje coś takiego jak niepłodnośc
            wtórna i myślę, ze nas właśnie to dotknęło. Ale z drugiej stro ny zgadzam sie z
            Ewa, która mówi, ze wiemy przynajmniej , ze możemy być w ciązy. Ale czy to
            pociesza....? Muszli dlaczego nic Ci nie chca już robić w Szczecinie? Czy miłaś
            robione hsg- drożnośc jajowodów? Po poronieniu mogły się zrobić zrosty. Moze
            nie musisz robić in vitro. ja to traktuję jako ostsecznośc, bo wiem jakim
            obciążeniem jest ivf. Napisz coś więcej, a moze przyjdziesz wieczorem na czata
            www.bajbus.pl? M
            • Gość: Muszelka Re: do Atei i Małgosiak IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.08.01, 21:36
              O której ten czat i jak sie wchodzi? Nigdy nie bylam na czacie, ale teraz
              spróbuje, tylko powiedz o której?
              W Szczecinie nie chcą mi już robić inseminacji, bo powiedzieli, że juz nie ma
              sensu. Mialam większość badań, wszystkie łącznie z HSG wychodzily super. Męża
              też (60-90 mln). Teraz jestem świeżo po laparoskopii (jeszcze nie mam zdjętych
              szwów)i wynik jest również idealny. Tzn. wszystko w porządku, nic nie robili
              tylko z powrotem zaszyli. Tak to wygląda. A jednak nie udaje się i te 4
              inseminacje sie nie udały. teraz kierują mnie na in vitro. Co o tym sądzisz?
              Muszelka
              • Gość: A Re: do IP: 213.77.49.* 29.08.01, 23:10
              • Gość: Agata Re: do Muszelki IP: 213.77.49.* 29.08.01, 23:16
                A czy mieliście robone testy na przeciwciała? Poczytaj sobie trochę na ten
                temat - ja akurat w chwili obecnej niewiele wiem.
                Jestem po 2 poronieniach w bardzo wczesnej ciąży (6 i 5 tydzień), kojagulacji
                nadżerki, HSG, laparoskopii i najróżniejszych hormonach. Wynik nasienia mojego
                męża jest jak najbardziej prawidłowy - a właśnie dzisiaj podczas badania
                okazało się, że na 2 godz. po stosunku nie został "w próbce" ani jeden żywy
                plemnik...
                I teraz czeka mnie następna dróżka...
                Muszę trochę na ten temat poczytać.
                Wszystkich starających się o dzidzię serdecznie pozdrawiam.
                AGATA
      • Gość: Athea Re: jestem nowa - szukam pomocy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 12:22
        Tak sie sklada, ze moj maz jest niemalze "sportowcem wyczynowym", tzn. 6 razy w tygodniu dba o
        swoja tezyzne fizyczna. Nawet zapytalam lekarza, czy wlasnie taki wysilek nie jest powodem jego
        problemow, ale okazuje sie, ze nia ma to nic wspolnego. Badania robilismy po powrocie z wakacji,
        wiec teoretycznie powinnismy oboje byc w super kondycji...

        dzieki za wsparcie
        A.
        • malgosiak atea 25.08.01, 12:42
          Jeśli plemników nie ma od razu, mozna je wyciąfnac jakby z nasieniowodów. To
          się robi operacyjnie, ale w novum widziałam wywiady z parami, które dzieki temu
          maja dzieci. Np. ona miała 18 jajeczejk, on 4 plemniki. Dziecko jest. Atea moze
          chcesz przyjsc na czata, jestęsmy tam z inną dziewczyną Małą, też poroniła
          www.bajbus.pl
          • Gość: ona do małgosi IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 26.08.01, 18:35
            Gosiu, Może się orientujesz dlaczego lekarz Novum stwierdził, że z ponad 10 mln
            pl nie nadajemy się do inseminizowania?
            • malgosiak do NIEJ 26.08.01, 18:54
              Nie jestem jakimś autorytetem w tej dzidzinie, ale podejrzewam, że mimo
              takiej ilości plemników w nasieniu są one słabe i niezdolne do zapłodnienia.
              Za mało szczegółów podałaś. Niżej podaję Ci normy plemników.


              objętość ejakulatu: 2-5 ml
              liczba plemników: 20-300 mln/ml
              odsetek plemników o prawidłowej ruchomości: > 40%
              morfologia plemników: > 50% plemników o owalnym kształcie główki: > 30% form
              prawidłowych
              ruch postępowy: > 50% plemników
              średnia szybkość ruchu: > 25 ľm/s
              pH 7,2-7,8


              Napisz proszę coś więcej i nie martw się an zapas. Małgosia
              • Gość: ona do małgosi IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 26.08.01, 22:35
                niestety lekarz w Novum nie pokazał nam wyników i oczywiście ich nie oddał,
                dlatego nie znam szczegółów.
                Z innej strony dojrzałam już chyba do mówienia o tym i byłabym niezwykle
                szczęśliwa jeśli mogłabym spotkać się z Wami na kolejnym Sabacie.
                Pozdrawiam,
                Ona
                • Gość: Athea Re: do małgosi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 22:05
                  Dziewczyny,
                  na poczatek czuje sie podle - zaczelam ten watek i nie zagladalam do niego od kilku dni - sorry. Dlaczego tak sie
                  boicie in vitro? Moze ja tez powinnam sie bac?? Podobno dla mnie to najlepze wyjscie - ale moze czegos nie
                  wiem. Malgosiu, Mala, Muszelko i Inne Dziewczyne odwiedzajace Bajbusa - stokrotne dzieki za to, ze tam
                  jestescie. Jestem duzo weselsza, odkad maoge z Wami pogadac. Trzymam kciuki za kazda... Pozdrawiam Was...
                  Athea
                  • Gość: AGA Re: do Athei IP: 217.153.35.* 29.08.01, 08:42
                    Dołączę do wypowiedzi i spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytanie o obawy przed
                    IVF. Myślę, że nie jest to kwestia, że ktoś się boi czy pownien bać IVF, ale
                    ponieważ jest to obecnie już ostatnia, najbardziej zaawansowana metoda
                    wspmagania niepłodności, to bez wyraźnych wskazań i bez wcześniejszych prób
                    bezskutecznego leczenia i zabiegów, nie powinno jej się stosować na życzenie
                    pacjentki. IVF ze względów medycznych, psychicznych i finansowych jest z
                    pewnością dużym "przeżyciem" i sądzę, że trzeba do niego stopniowo dochodzić i
                    dojrzewać. Jeśli w Twoim przypadku lekarze twierdzą, że inne metody nie mają
                    sensu lub są bardzo wątpliwe to oczywiście nie ma się co męczyć i czekać na cud
                    i trzeba spóbować IVF (czy ICSI), ale jeśli u innych par stwierdza się, że
                    jeszcze można próbować innych metod, to nie ma sensu pchać się po IVF. Zresztą
                    lekarze wzale nie są tacy skorzy proponować wszystkim parom IVF od razu i z
                    pewnością nie jest to bez uzasadnienia. Z doświadczeń dziewczyn wynika jednak,
                    że jak się trafi do niektórych lekarzy (bardziej lub mniej specjalistów),
                    którzy nie mają zaplecza w postaci przeprowadzania zabiegów IVF, to oni często
                    bardzo długo będą próbować na nas "swoje" metody leczenia - dlatego wtedy też
                    trzeba być czujnym albo po prostu, jeśli to mozliwe, zacząć leczenie w
                    klinikach niepłodności. Pozdrawiam.
                    • Gość: Ola Re: do Athei IP: 212.244.46.* 29.08.01, 14:34
                      Ja trochę bym z AGĄ polemizowała... W moim przypadku nie ma żadnych
                      przeciwskazań do ciąży, a jednak jej nie ma. Nie wyczerpałam wszystkich
                      możliwości, bo miałam np. za mało inseminacji (tylko 3, a powinno być min. 10),
                      ale doszłam do wniosku, że to bez sensu. Każda inseminacja u mnie wiązała się z
                      kilkakrotnym wyjazdem do Poznania (120km x2), z braniem hormonów i z
                      comiesięcznym rozczarowaniem, oprócz kosztów psychicznych/fizycznych doszły
                      finansowe - ok 600zł w sumie i dodatkowe zwolnienia od pracy (dla mnie i męża).
                      Jest to zbyt uciążliwe dla mnie i męża, wolę raz w roku a porządnie - i decyzja
                      o IVF była moim wyborem - nie lekarza.
                      • Gość: AGA Re: do Athei i Oli IP: 217.153.35.* 29.08.01, 15:04
                        Ja też miałam tylko 4 inseminacje przed IVF i poglądy lekarzy na to ile tych
                        prób inseminacji powinno być są chyba też mocno zróżnicowane, bo mój lekarz od
                        początku mi mówił, że 4-5 prób i potem IVF. Równiez decyzja o podejściu do IVF
                        zależy od wielu czynników - u mnie też nie było dokładnie ustalonej przyczyny
                        niepłodności, poza endometriozą, która może ale nie musi przeszkadzać, ale
                        traktuje się ją jednak jako wskazanie do IVF. Wiek kobiety też nie jest tu bez
                        znaczenia.
                        Chciałam tylko powiedzieć, że często na początku drogi (a Ty Ola już z
                        pewnością na początku nie jesteś), po kilku nieudanych zabiegach i nic-
                        niewyjaśniających diagnozach towarzyszą nam duże nadzieje pokładane w IVF -
                        zresztą co innego nam wówczs pozostaje - które może jednak rozwiąże nasze
                        problemy. Nikogo nie zniechęcam do IVF, bo sama nie miałam oporów i tez juz po
                        3 inseminacjach chciałam do tego podchodzić, ale tak czytam sobie rózne opinie
                        tutaj dyskutujących osób i rozumiem obawy innych. Jestem przekonana, że wiele z
                        nas obecnie podejmowałoby inne decyzje niż te, które podejmuje "przy udziale"
                        wszystkich naszych doświadczeń, bo te fora i nasze spotkania powodują, że mamy
                        znacznie szerszą wiedzę i niekiedy poddajemy się róznym (słusznym) sugestiom. I
                        same zaczynamy "kształtować" nasze leczenie a nie tylko bezwiednie poddawać się
                        wskazówkom naszych lekarzy.
                        • Gość: Ola Re: do AGI IP: 212.244.46.* 29.08.01, 16:01
                          Ok masz rację - przed IVF należy się porządnie przebadać: HSG, laparoskopia,
                          histeroskopia, bad. hormonalne, bad. nasienia. Natomiast sam zainteresowany/a
                          powinien obrać drogę, po której się będzie poruszał - lekarze i inni życzliwi
                          ludzie (np. tacy jak my wink) mogą jedynie udzielić wskazówek.
                          Z innej beczki;
                          ja również mam endometriozę (skoagulowaną) i w związku z tym mam do Ciebie
                          pytanie: czy brałaś Encorton przed IVF i jeśli tak, to jak długo? Interesują
                          mnie skutki uboczne: obniżona odporność na zakażenia, tycie, itp. Wiesz coś o
                          tym?
                          • Gość: EwaP Re: do OLI IP: *.cofund.org.pl 29.08.01, 16:22
                            Encorton bierze się bardzo krótko, a jego skutki są po kilku miesiącach przyjmowania. A jest to jeden z
                            łagodniejszych leków przyjmowanych przy IVF. Nastaw się na złe samopoczucie, uderzenia gorąca, spuchnięty
                            brzuch itd., itp. A o tyciu to nie wspominam, ja przytyłam już 6 kilo i jest mi bardzo ciężko to zrzucić. Tak jak pisała
                            AGA In vitro na naprawdę ciężkie przeżycie fizyczne i psychiczne. Nie jest to tylko moje zdanie, przeczytaj
                            wrześniowe Zwierciadło. Inseminacje to przy IFV naprawdę zabawa. Nikogo nie namawiam ani nie zniechęcam
                            ale dobrze podjąć świadomą decyzję znając wszystkie za i przeciw. Ja też wierzyłam, że to pierwsze ICSI musi
                            się udać, teraz wiem, że słowo musi nie istnieje.
                            EwaP
                            • Gość: AGA Re: do OLI IP: 217.153.35.* 30.08.01, 08:49
                              NIe było moim zamiarem kogokolwiek straszyć przed IVF. Ja osobiście nie miałam
                              tych objawów, o których pisze Ewa, a przynajmniej na nie nie zwracałam uwagi
                              (dopiero ostatnim razem podczas stymulacji zaczęłam się sobie baczniej
                              przyglądać i porównywać, czy mam coś z tego o czym piszą dziewczyny), dlatego
                              myślę, że nie zawsze fizycznie tak źle znosi się stymulację i IVF. CO do
                              oczekiwań skuteczności pierwszego IVF, to też nie było to dla mnie pewne, że
                              teraz musi się udać - traktowałam IVF jako kolejny etap leczenia, a ponieważ
                              wówczas, ani nie było takiego forum, ani specjalnie nie zgłębiałam wiedzy
                              medycznej, podchodziłam do tego zabiegu z dystansem, psychicznym i fizycznym -
                              lekarz przecież powiedział, że "trzeba spróbować" (a nie, że się uda) i nic nie
                              mówił, że będę miała jakieś szczególne dolegliwości (wcześniej brałam inne leki
                              i mówił o rozległych dolegliwościach, a miałam tylko ich namiastkę, więc
                              dlaczego miałam mu nie wierzyć tym razem). Teraz perspektywa i nasze
                              (=forumowiczek) podejście do problemu jest dużo bardziej świadome i z pewnością
                              ma to wpływ na to jak do tego podchodzimy - czasem pozytywny (jesteśmy bardziej
                              świadome co nasz może czekać), a czasem negatywny (jesteśmy zbyt świadome i
                              porównując się nawzajem zaczynamy same się leczyć, nadmiernie panikować lub
                              bagatelizować itp., itd). Wiem, że dla ciebie Olu nie są to jakieś wielkie
                              odkrycia, bo jesteś tutaj z nami już długo i wiele się naczytałaś, ale ponieważ
                              jestem gaduła, to postanowiłam po raz kolejny zabrać głos w dyskusji.
                          • Gość: AGA Re: z tej innej beczki do Oli IP: 217.153.35.* 29.08.01, 16:25
                            Biorę Encorton (lub Encortolon) przed IVF i każdym transferem, ale zalecono mi
                            go dopiero wtedy, gdy wykryto przeciwciała antykardiolipinowe, więc byłam
                            przekonana, że to z tego powodu. Czytałam co pisała Katty na tym drugim forum i
                            trudno mi się do tego ustosunkować czy ona ma rację i czy jej wiedza, choć niby
                            podparta wykształceniem medycznym, nie jest powierzchowna. Osobiście nie
                            interesowałam się do tej pory tym lekiem, bo (1) kosztuje 2,30 zł i tą ceną nie
                            wzbudził we mnie żadnych podejrzeń, że to może być coś szkodliwego ale też i
                            coś bardzo pomocnego, (2) flakonik z tabletkami nie zawiera żadnej ulotki i
                            info o leku, więc nie miałam skąd doczytać. Może to zbyt beztroskie podejście z
                            mojej strony, ale piszę jak jest. Skoro pojawiły się inne wątki nt. Encortonu i
                            jego wskazań do stosowania, to chętnie dowiem się coś nowego - obecnie nie mogę
                            służyć specjalnie swoją wiedzą w tym temacie, a do lekarza w najbliższych
                            dniach się nie wybieram. Jeśli cos uda ci się ustalić to daj znać.
                            • Gość: Astra Re: z tej innej beczki do Oli IP: *.avionmedical.com 30.08.01, 07:45
                              Cześć Wszystkim
                              Troche mnie tu nie było ( urlop) ale szybko nadrobiłam zaległośći w czytaniu
                              forum.
                              Wprawdzie urlop skończył ni sie tydzień temu ale nie miałam psychicznej siły
                              na pisanie czegokoolwiek do Was. Przeżywam stresy związane z i-ym podejściem do
                              ICSI. Jestem po 1-ym zastrzyku z Diphereline.. Czy ktoś to brał (bagatela
                              jedyne 540zł!). Podobno po tym sie nie tyje i rośnie wiecej jajeczek. A teraz w
                              niedziele rozpoczynam stymulacje Menogonem.
                              No cóż my z mężem raczej nie mamy innego wyjścia to była szybka decyzja lekarza
                              i nasza. Mam nadzieje że słuszna. Strasznie to przeżywam. Przy tym wszystkim
                              każdy inny zabieg (laparoskopia, Hsg.....) to pryszcz. A podobno nie należy sie
                              denerwować. Latwo powiedziec.
                              Pozdrawiam Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka