Dodaj do ulubionych

ból bezdzietności

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:06
Nie wiem,ile jeszcze wystarczy mi sił,żeby znieść to wszystko.
Staramy się o dziecko od trzech lat.Bezskutecznie : miesiące
badań,leki,zmiana lekarzy.Problemem u mnie była immunologia.
Mimo leczenia i usunięcia przyczyny nadal nic.
Mąż na początku wspierał mnie, widząc jak to przeżywam.
Teraz, po latach prób stracił tę cierpliwość.Bardzo pragnie mieć dziecka i
obawiam się,że pewnego dnia znajdzie sobie inną,która takich problemów nie ma.
Czuję,że tracę go każdego dnia,codziennie mam go mniej dla siebie,ucieka od
tego problemu.
Już teraz prawie nic go nie obchodzi.
Boję się,że go tracę.
Tym większy to ból,że każdego dnia widząc szczęśliwe kobiety z dziećmi lub
ciężarne przypominam sobie własną sytuację.
Nie mam siły już dalej walczyć.







Obserwuj wątek
    • pszczolka2 Re: ból bezdzietności 26.10.04, 16:17
      Asiu, musisz wiedzieć, że nie jesteście sami z tymi problemami, takich par jak
      Wy jest naprawde sporo - jak zresztą wiesz!!! Ja też staram się o dzieciątko
      już ponad 2lata i czasami myślę, że mój mąż tego nie wytrzymuje, ale tak nie
      jest. Nie tracisz Go, nawet nie powinnaś tak myśleć, takie Twoje myślenie
      niepomaga, wręcz przeciwnie. Może On tak jak My, czasami chce od tego
      wszystkiego odpocząć? zrozum Gosmile Mój mąż co jakiś czas mówi, że tego
      wszystkiego nierozumie, jak przychodzą do niego do firmy małżeństwa z
      maleństwami, to potem jest jeszcze bardziej przygnębiony, a to dlatego, że też
      chciałby się cieszyć takim "CUDEM". Głowa do góry, będzie dobrze, troche więcej
      optymizmu a napewno się udasmile)) Pozdrawiam.
    • mutantowa Re: ból bezdzietności 26.10.04, 16:17
      Nie smucaj sięsmile
      A myśleliście o in vitro może, skoro nie ma zadnych przyczyn waszych niepowodzeń
      i wszystko zostało wypróbowane, może powinniście sie stawić w jakiejś klinice
      leczenia niepłodności. Dużo też niestety zależy od głowy, nie może to być wasz
      jedyny cel w życiu, choć łatwo mi sie to mówi to niestety tak jest: głowa w niej
      wszystko siedzisad ja przechodze to samo, myślimy własnie o in vitro.
      a u kogo sie leczyłaś??
      Walcz Asiu bo na pewno wartosmile głowa do góry.
      uściski magda
    • monia.ms Re: ból bezdzietności 26.10.04, 16:24
      Rozumiem Cię, ale najważniejsze tak naprawdę to mieć wsparcie. Ja też nie
      zachodzę w ciążę, ale mąż jest przy mnie, chociaż to nie trwa jeszcze tak
      długo, staramy się od 8 miesięcy, ale jak będzie dalej?
    • Gość: dazzle Re: ból bezdzietności IP: *.man.polbox.pl 26.10.04, 16:46
      Wiesz, ja mam PCO. Był taki moment, że o niczym innym nie mówiłam mojemu
      mężowi, tylko o badaniach, wynikach, hormonach, zaburzeniach cyklu, innych
      zaciążonych, statystykach i tym podobnych. Udręczyłam go do podszewki. Wiesz,
      dla niego to jest ważna sprawa, bardzo ważna, ale nie tylko tym żyje. I ja też
      nie tylko tym powinnam żyć. Na tym właśnie polega wyluzowanie smile)) Zaczęliśmy
      znowu rozmawiać o tych rzeczach, które nas połączyły, terapia sobie biegnie
      obok, zaczęliśmy znowu czerpać radość z seksu. Seks nie jest przecież
      tylko "przytulaniem" w określonych dniach! Mąż nie jest tylko dawcą nasienia i
      wspieraczem w staraniach! To drugi człowiek, który indywidualnie przeżywa
      radości i smutki. Który też może poczuć zniechęcenie, rozpacz, brak siły, by
      Cię wspierać. Którego też ogarniają wątpliwości, który zatroskany jest
      przyszłością i ekonomią związku, w którym lwia część dochodów idzie na kuracje.
      On także pragnie być zrozumiany i wysłuchany. I na pewno pragnie zmienić temat.
      Choć na chwilę. Spróbuj odpocząć od tematu. Dać WAM czas. A CUD się zdarzy.
      Zobaczysz. Ściskam cieplutko. Dazzle

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka