Dodaj do ulubionych

pogodzić łażenie po lekarzach z pracą

17.01.05, 17:30
Witam,
chciałam Was zapytać jak sobie radzicie z ciągłym zwalnianiem się z pracy w
związku z koniecznością udania się na kolejną wizytę do gina? Prawdę mówiąc,
to mnie to strasznie męczy, po w poprzednim roku wybrałam około 10 dni urlopu
tylko po to, żeby przesiedzieć pół dnia w klinice leczenia niepłodności i
odbyć 15 minutową wizytę. Na nieszczęście chodzę do kliniki, w której nie ma
wyznaczonych godzin wizyt. Teraz mam np pójść tylko i wyłącznie po
skierowania na komplet badań hormonalnych. Nie chcę brać na to dnia urlopu w
pracy, a z kolei zwalniać się pół dnia to też nie za bardzo mogę. Może
poprosić gina o zwolnienie na ten dzień? Jaką chorobę mi wypisze? Ważne dla
mnie jest tez to, żeby w pracy nie zorientowani się, że staram się o dziecko.
Wiecie jak to w pracy bywa. Jakie zwolnienia Wam wystawia gin? Proszę o rady.
Pozdrowienia
Laura
Obserwuj wątek
    • incrediblesound Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 17.01.05, 17:36
      Oj witaj w klubie! Ja sobie też nie radzę, na razie 3 cykl a ja nie wiem kiedy
      na badania jezdzic! KOszmar, na razie wzięłam juz 2 dni urlopu w tym celu. Ja
      niestety nie mogę brać L4 bo wtedy nie mam premii a moja podstawa nie
      starczyłaby na długo więc nie moge sobie pozwolic.
    • cetka Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 17.01.05, 17:46
      >Na nieszczęście chodzę do kliniki, w której nie ma wyznaczonych godzin wizyt.

      no i sama sobie laurko odpowiedzialas na pytanie. czy w twoim miejscie nie ma
      innych sprawdzonych klinik? jesli ja musze byc 3-4 razy w mcu, to oszalalabym
      tracac caly dzien na durnym siedzeniu w pcozekalni. ja chodze do novum w wwie i
      opoznienia sa tak niewielkie. nie wzielam jeszcze ani jednego dnia urlopu na
      wizyty!

      >Może poprosić gina o zwolnienie na ten dzień? Jaką chorobę mi wypisze? Ważne
      >dla mnie jest tez to, żeby w pracy nie zorientowani się, że staram się o
      >dziecko. Wiecie jak to w pracy bywa.

      no to przeczytaj jeszcze raz to, co napisalas i zastanow sie. lepiej zmienic
      klinike niz brac zwolnienia od gina, ktore od razu kaza snuc domysly ciekawskim:
      (

      • laura771 Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 17.01.05, 18:03
        Problem w tym, że w tej klinice nie płacę za wizyty. No i lekarz jest dobry. A
        pomyśl tylko, jakbym poszła do Invicty (bo jestem z Gdańska), dosyć że
        zapłaciłabym za wizyte, to jeszcze za badania hormonalne tyle by mnie
        skasowali, że bym się nie pozbierała. A raczej będziemy musieli oszczędzać na
        invitro. Na razie nie zdecyduje się na zmianę kliniki.
        Dalej podnoszę wątek z prośbą o rady, czy bierzecie zwolnienia od gina i jakie
        zwolnienia brać, żeby w pracy się nie domyślili, że staram się o dziecko.
        • cetka Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 17.01.05, 18:25
          sluchaj, a skoro te wizyty nie sa na konkretna godz. to nie mozesz przychodzic
          po pracy? do ktorej jest czynna ta klinika?

          co do zwolnien od gina nie na zaden zabieg tylko na wizyte - kilka razy w
          miesiacu - w obecnie dzikim kapitalizmie w zyciu bym nie brala. zreszta - jak
          sie raz do roku przeziebiam i leze w lozku na zwolnieniu, to tez czuje sie
          winna i niepewnasad ja mi przyjdzie do hsg czy iui - wezme urlop, na pewno nie
          zwolnienie.
        • agnes59 Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 17.01.05, 19:05
          Laura ja jestem z Gdańska chodzę do Invicty i za wizyty tam nie płacę. Oni mają
          podpisaną umowę z NFZ.Fakt za niektóre badania płacę,ale część jest refundowana.
          Gdzie Ty chodzisz,że wszystkie badania hormonów masz niepłatne.U mnie w zwykłej
          przychodni lekarz powiedział,że na NFZ można tylko te tarczycowe, a te akurat
          mi nie są potrzebne.Te to i w Invikcie są nieplatne.
          Pozdrawiam.
          • jutrzenkaa Re: do Agnes 18.01.05, 07:41
            Agnes to nie do konca tak kolorowo wyglada jak napisalas. Rzeczywiscie Invicta
            ma podpisana umowe z NFZ i za wizyte do lekarza nie placisz (wymagane jest
            skierowanie do poradni leczenia nieplodnosci) ale tylko wtedy kiedy uda Ci sie
            zmiescic w limicie przewidzianym na dany dzien (10 osob). No chyba ze zaszly w
            Invikcie jakies zmiany z poczatkiem 2005 roku o ktorych ja nie wiem.
            Pzdr. Jutrzenkaa
            • agnes59 Re: do Agnes 18.01.05, 11:47
              Co widzisz kolorowego w tym co napisałam.Sama przyznajesz,że za wizyty się
              niepłaci( no chyba,że ktoś idzie prywatnie).Ja nigdy żadnego skierowania nie
              miałam i nikt takiego odemnie nieoczekiwał.Leczę się tam od czerwca.Pewnie,że
              za większość badań się płaci,i też to napisałam.Stąd moje pytanie do Laury
              gdzie się leczy bo sama w Inviccie za badania hormonów płacę.Pani w rejestracji
              powiedziała mi,że niektóre b.hormonów są niepłatne,a te które mam zrobić
              niestety tak.Nie wiem czy ceny tych badań w Inwikccie są drogie,zbierając
              wszystkie do kupy napewno.Dużo dziewczyn na forum napisało,że za 1 hormon w
              swoich laboratoriach płaci 40-45zł ja w Inv płacę za LH,FSH,E2 22zł za
              testosteron 40zł.Czy to drogo owszem(wolałabym nic nie płacić)ale połowę taniej
              niż w innych laboratoriach.Za badanie CA-125 nic nie płaciłam(robiłam już dwa
              razy).Limity napewno mają tak jak wszędzie.Ale 10 osób to chyba limit dla
              jednego lekarza.Mój lekarz dziennie więcej przyjmuje,a zawsze jak pójdę każda
              pacjentka wyciąga książeczkę RUM.Wcale nie chcę robić reklamy Inv,bo też mi się
              tam wiele rzeczy niepodoba.Laura szuka pomysłu jak pogodzić pracę z badaniami,
              (Brała pod uwagę Invictę,ale nie chce płatnych wizyt)więc dlaczego miałambym
              nienapisać,że za wizyty niepłacę.Laura leczy się na Klinicznej,a większość
              lekarzy w Inv są z Klinicznej,może jej lekarz też.Może mogłaby czasem gdy
              ciężko zwolnić się z pracy iść do tego lekarza do Inv po pracy.Nie proponuję by
              odrazu zrezygnowała ze swojego lekarza,tym bardziej,że jest z niego zadowolona
              i ma do niego zaufanie.Napewno mój wcześniejszy post nie miał na celu
              ukolorowienia czegokolwiek.Jeśli tak to odebrałaś to niestety źle.
              • laura771 Re: do Agnes od Laury 18.01.05, 13:18
                odpisałam na skrzynkę
              • jutrzenkaa Re: do Agnes 18.01.05, 14:27
                > Co widzisz kolorowego w tym co napisałam.
                Agnes zasugerowalas swoja wypowiedzia ze wizyty w Invikcie sa nieodplatne a ja
                bez urazy chcialam tylko sprostowac ze nie do konca tak to wyglada.

                > Sama przyznajesz,że za wizyty się niepłaci( no chyba,że ktoś idzie prywatnie)
                Nieodplatne sa/byly tylko wizyty pierwszych 10 osob, a znalezc sie w pierwszej
                dziesiatce przy wizytach wyznaczanych przez lekarza w okresie okoloowulacyjnym
                np. co 2-3 dni to trzeba miec nie lada szczescie. Bardzo czesto wiec wygladalo
                to tak ze jesli chcialam byc przyjeta musialam zaplacic za wizyte mimo ze w ich
                rejestrach figuruje jako osoba leczaca sie na NFZ.

                > Ja nigdy żadnego skierowania nie miałam i nikt takiego odemnie nieoczekiwał
                W Invikcie lecze sie od marca i dostarczenie na pierwsza wizyte skierowania od
                zwyklego gina do poradni leczenia nieplodnosci bylo warunkiem zarejestrowania
                mnie na wizyty refundowane przez NFZ.

                > Ale 10 osób to chyba limit dla jednego lekarza.Mój lekarz dziennie więcej
                przyjmuje,a zawsze jak pójdę każda pacjentka wyciąga książeczkę RUM
                Moj lekarz przyjmowal srednio 3-4 godz. dziennie. Pierwszych 10 pacjentek
                zarejestrowanych na NFZ przyjmowanych bylo w przeciagu ok. pierwszych 2 h,
                pozostale pacjentki czy tego chcialy czy tez nie musialy placic.

                Reasumujac, sam fakt ze klinika ma podpisana umowe z NFZ jeszcze nie oznacza ze
                wszystkie wizyty przewidziane w kontrakcie beda nieodplatne. Warto o tym
                wiedziec przed podjeciem leczenia bo mozna sie niemilo rozczarowac kiedy okaze
                sie np. ze za niektore wizyty trzeba zaplacic z wlasnej kieszeniu i temu
                wlasnie mial sluzyc moj wczesniejszy post.

                Jutrzenka

          • laura771 Re: do agnes59 18.01.05, 07:47
            Agnes,
            ja chodzę do przyszpitalnej przychodni leczenia niepłodności na Kliniczną.
            Jestem zadowolona z lekarza, do tej pory wszystkie badania miałam robione w
            labolatorium przyszpitalnym i nie były płatne. Mam nadzieje, ze teraz też nie
            będę płacić. Jak na razie opłacam tylko USG owulacyjne, bo te wykonuje mój
            lekarz w Swissmedzie prywatnie, bo na Klinicznej nie mają dobrego sprzętu i
            trudno się dostać z marszu. A Ty zadowolona jesteś z Invikty? Pozdrawiam Laura
            • invicta1 Laura771 ! 18.01.05, 08:46
              Laura771 ile płacisz w Swissmedzie za monitoring? Będę tam robiła, bo tam się
              leczę i nie wiem na jakie koszty się przygotować; aha czy możesz powiedzieć kto
              Cię leczy na tej Klinicznej i jak tam się dostać?
              • laura771 Invicto odpisałam Ci na poczte 18.01.05, 08:59
                • invicta1 Re: Invicto odpisałam Ci na poczte 18.01.05, 09:04
                  dziękuję
            • agnes59 Re: do Laura771 18.01.05, 12:47
              Wysłałam Ci wiadomość na pocztę.Pozdrawiam.
          • jutrzenkaa Re: Ps. 18.01.05, 07:49
            Zapomnialam jeszcze dodac ze leczac sie w Invikcie juz prawie rok czasu nie
            spotkalam sie z nieodplatnym wykonywaniem pozostalych badan diagnozujacych
            nieplodnosc (badania hormonalne, HSG, posiew, biocenoza itp.)
    • evita76 Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 17.01.05, 19:19
      To nie takie proste dostać urlop! juz nie wspomnę o tym jak jest widziane
      zwolnienie w mojej firmie ( i przypuszczam że nie jestem odosobniona w takiej
      sytuacji ) a więc badania skoro świt czyli o 7 na miejscu tak samo z wizytami
      albo wcześnie rano albo b.późno wieczorem, no i soboty.
      Było kilka sytuacji że musiałam poprostu z wizyty jeśli wypadała w ciągu dnia
      zrezygnować bo nie udało mi się wyrwać z pracy.
      Chciałabym być w sytuacji żebym mogła zrezygnowć z pracy na czas starań ale to
      mało realne.A z drugiej strony błędne koło stres mało czasu zmęczenie kiepskie
      odżywianie i nie wiem co jeszcze ale z drugiej brak pracy mniej kasy też
      niedobrze.
    • agutkaa Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 17.01.05, 21:22
      Ja na szczęście wizyty mam w późnych godzinach popołudniowo-wieczornych, a
      jeśli badania, to rano, przed pracą. Pod tym względem wszystko OK, przez blisko
      rok wizyty, badania itp. nie zabrały mi ani minuty z pracy. W przeciwnym razie
      wiem, że byłoby krucho...
    • lidek0 Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 18.01.05, 07:36
      Moja lekarka przyjmuje nawet do 24 więc nie mam z tym problemu. Badania to inna
      sprawa, jest cięzko.
      • 17lipiec1976 Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 18.01.05, 08:16
        witam
        ja mam szczescie w nieszczesciu: jestem pielegniarka i pracuje w tej samej
        przychodni co moj gin, mam wiec wszystko na miejscu. czasami musze miec wizyte w
        invimedzie to tez nie ma problemu, bo pracuje w systemie 12-godzinnym i mam
        dzieki temu wolne dni w tygodniu. poza tym moge tez zamienic sie dyzurami z
        kolezankami.
        jest to na plus w mojej sytuacji i w leczeniu.
        pozdrawiam
        • 17lipiec1976 Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 18.01.05, 08:19
          i musze dodac jeszcze, ze niestety dzieki temu duzo osob z mojej pracy wie, ze
          mam problemy z poczeciem dzidziusiasad(
    • pollla Re: pogodzić łażenie po lekarzach z pracą 18.01.05, 16:01
      Przez pierwszy cykl, albo dwa kompletnie mi odbiło i ważniejszy był lekarz niż
      praca. W efekcie znikałam na całe godziny. Co prawda jakoś udawało mi się
      lawirować, ale w końcu wylądowałam na umoralniającym dywaniku u szefa. Potem
      jakoś udało mi się wszystko poukładać. Po pierwsze zmieniłam lekarza. Po drugie
      wizyty umawiam, albo skoro świt, albo wieczorem.
      W pracy mam na szczęście taki ikład, że gdybym powiedziała otwarcie o co
      chodzi, nie byłoby problemu, ale wolę zachować dyskrecję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka