Gość: Aśka
IP: *.pai.net.pl
21.09.01, 22:47
Przeglądam różne strony o tarczycy i prawie wszędzie jest napisane, że
zaburzenia funkcjonowania tego gruczołu mogą mieć negatywny wpływ na płodność.
Takie retoryczne pytanie: dlaczego żaden z sześciu lekarzy, u których się
leczyłam, nie skierował mnie na zbadanie hormonów tarczycy?
Na jednej stronie znalazłam coś, co być może niektóre z Was zainteresuje:
"Według metody dr Barnesa, co do której zdania endokrynologów amerykańskich są
podzielone, niedoczynność tarczycy wykryć można w prosty sposób: mierząc
temperaturę spoczynkową ciała (10 minut pod pachą przed wstaniem z łóżka,
termometr wstrząśnięty wieczorem; gwałtowne ruchy podnoszą temperaturę; kobiety
miesiączkujące mierzą w 2 i 3 dniu cyklu). Oczywiście nie ma to sensu, kiedy
temperatura jest podwyższona z powodu infekcji. Wartości prawidłowe to 36,6-
36,8oC, poniżej jest duże prawdopodobieństwo niedoczynności, powyżej –
nadczynności. Najlepiej mierzyć tę temperaturę przez dłuższy czas i oszacować
średnią. To samo można oczywiście zdiagnozować mierząc przez dłuższy czas
stężenia obu hormonów. Niedoczynność tarczycy ujawnia się szczególnie w
okresach zwiększonego zapotrzebowania na energię (jesień, zima)."
http://hermes.umcs.lublin.pl/users/anna/oficjal.htm