Witajcie! Mam dziś "doła" i chciałam się "wygadać" i przybliżyć Wam moja historię. Otóz kiedy minął rok od ślubu a ja nadal nie byłam w ciąży postanowiłam wybrać się do ginekologa. Już na pierwszej wizycie USG wykazało, że mam polipa w szyjce macicy i prawdopodobnie, to jest przyczyna, że nie zachodzę w ciążę. Później były kolejne wizyty, równiez u innych lekarzy. Zrobiłam sobie badania hormonów, które wyszły OK. W kwietniu 2004 dostałam skierowanie na histero, któremu w rezultacie poddałam się we wrześniu 2005

Jakież było moje zdziwienie, kiedy lekarz stwierdził, że żadnego polipa nie ma. Skoro wieć to nie polip jest przyczyną, to co?? Nie wiem już co mam robić. Wydawało mi się, że juz nad tym panuję i przez jakiś czas udawało mi się nie przejmować tym, że nie zachodzę w ciążę, ale dziś kiedy dostałam @, to się po prostu poryczałam. Mąż bardzo mnie wspiera i bardzo go za to kocham, ale mam juz 33 lata i coraz mniej czasu. Może jednak trzeba zacząć przyzwyczajać się do myśli, że nie będę mamą?? Pozdrawiam.