Dodaj do ulubionych

In vitro na zyczenie

IP: 157.25.86.* 24.10.01, 13:43
Czy ktoras z Was, mimo sugestii lekarza, ze lepiej jeszcze troche poczekac,
poprobowac z inseminacjami itd. zadecydowala "dosyc - chec/chcemy in vitro".
Jestem ciekawa jak reaguja na to lekarze i co zrobic, zeby nie dac sie zwiesc?
Pozdrawiam,
Malina
Obserwuj wątek
    • Gość: EwaP Re: In vitro na zyczenie IP: *.cofund.org.pl 24.10.01, 14:48
      W większości prywatnych klinik to jest moja decyzja czy chcę mieć inseminację czy in vitro. Oczywiście jeśli nie
      ma wskazań do IVF to lekarze mogą odradzać, ale i tak decyzja należy do Ciebie. Tą są Twoje pieniące.
      EwaP
      A tak w ogóle to dlaczego to pytanie????????????????
      • Gość: Malina Re: In vitro na zyczenie IP: 157.25.86.* 24.10.01, 15:21
        dlatego, ze moja Pani doktor twierdzi, ze nie ma sie co spieszyc (no, jak bym
        miala 20 lat a nie 30, to moze ta argumentacja by mnie przekonala)i nie wierze,
        ze witaminki uzdrowia mojego meza. To czekanie na niewiadomo co, dobija mnie.
        Czasami mam ochote isc na to in vitro teraz, zaraz, natychmiast i niech sie
        wreszcie skonczy ta mordega!!! Wiem, ze to glupie, bo gdy sie nie uda to bedzie
        jeszcze gorzej ale diabel mnie kusi.
        Malina
        • Gość: EwaP Re: In vitro na zyczenie IP: *.cofund.org.pl 24.10.01, 15:23
          A gdzie Ty się leczysz????
          • Gość: Ola Re: In vitro na zyczenie - do Maliny IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 17:02
            Przeszłam taką sytuację; miałam 3 inseminacje, później laparoskopię, po niej 3
            stymulowane cykle z obserwacją owulacji i miałam mieć znów inseminację i
            powiedziałam "dosyć - chcę in vitro", lekarz trochę się krzywił (że jeszcze nie
            wyczerpaliśmy wszytkich innych możliwości), ale powiedział "jak pani sobie
            życzy" no i w przyszłym tygodniu będę miała zabieg smile
            Nie "czuję" inseminacji, jakoś nie wierzę w ich skuteczność, no i ich ilość -
            żeby powiedzieć definitywnie, że poprzez inseminację nic się nie wskóra to musi
            być ich co najmniej 10 (wg mojego lekarza, ale wiem, że każdy lekarz ma swoje
            zdanie na ten temat).
            Tutaj na Forum dziewczyny mi uświadomiły, że to JA podejmuję ostateczną decyzję
            co do dalszego leczenia i jeśli do czegoś nie mam dobrego stosunku to nie warto
            się męczyć i ulegać wizjom lekarzy. Malino, zrób to co podpowiada serce i
            choćby nie wyszło, to nie masz poczucia, że stoisz w miejscu (tak jak teraz na
            przykład). Ja wiem, że będę bogatsza o kolejne doświadczenie, czy zdecyduję się
            na kolejne in vitro? - nie wiem... Pewnie tak, jeśli pozwolą finanse.
            • Gość: vikii Re: In vitro na zyczenie - do Maliny IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.01, 20:08
              Kochana Malino i Olu,
              Najgorsze jest to, że niestety nie każde IVF wychodzi a inaczej... raczej nie
              wychodzi. Mój lekarz (też prywatna klinika więc powinno mu zależeć na robieniu
              kasy mówiąc brzydko.. czyli zeby robić jak najwięcej IVF) odradza mi pośpiech
              bo twierdzi, że jesli jajowody i te ich rzęski są ok. to iVf nie ma sensu bo do
              zapłodnienia dojdzie a jesli chodzi o zagnieżdżenie zarodka to już i tak w obu
              przypadkach to samo. Ja go nie posłuchałam na moje życzenie były 2 ivf
              (nieudane) i tylko płacz i rozczarowanie (nie wspomnę o kosztach) naprawdę nie
              spiesz się, ja też to przeżywam co miesiąc ta niemoc i bezsens...bardzo dobrze
              cię rozumiem. Kazdy myśli, dobra robię IVF i po krzyku będę zaraz w ciązy ,ale
              to jest końcowy etap leczenia. Ile lat się leczycie i jakie są przyczyny waszej
              niepłodnosci?
    • Gość: tosca Re: In vitro na zyczenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.01, 22:01
      mnie tez nie przekonuja te inseminacje, bo dlaczego niby jest łatwiej plemnikom
      wcisnąć się do jajowodu z wnętrza macicy niz z szyjki?
      własnie przechodzę żałobę po 1 nieudanej - co więcej, mam podejrzenia że chyba
      nie wszystko zostało dobrze "wymierzone", bo okres dostałam w 16 dniu po i.
      dopiero ( a nie 13-14) - moj problem, to niedobre wejsica doa jajowodów i
      prawdopodobnie tylko 1 drożny
      mówię prawd. bo nie miałam laparoskopii, a hsg nie daje pełnej informacji

      i teraz nie wiem na co się upierać: czy żądać eksplotaowania ostatniej deski
      ratunku ( IV), czy nabijać rachunek prawdopodobieństwa kolejnymi inseminacjami -
      a zegar bije
      • Gość: Malina Re: In vitro na zyczenie - do Vikii IP: 157.25.86.* 30.10.01, 10:58
        Tak w zasadzie to leczymy sie od roku (badanie meza zostalo zrobione po 1,5
        roku probowania, czyli w sumie od 2,5 roku marzymy o dziecku). U mnie niby
        wszystko w porzadku (pisze niby, bo nie mialam jeszcze HSG, wiec nie wiem jak
        tam moje jajowody). Problem jest u meza (slabo sie ruszaja). Mialam 2
        inseminacje a potem zaczely sie grzyby i bakterie, ktore zwalczam do dzis (mam
        nadzieje, ze autoszczepionka, ktora mi zaaplikowano podziala). Maz bral jakies
        lekarstwa, ale srednio zadzialaly. Viki, ja jestem swiadoma, ze in vitro to
        ostatecznosc i gdy sie nie uda to tylko oszalec, ale ja i tak czuje sie jakbym
        juz oszalala. Jestem slaba psychicznie (mam nawet terapie u psychologa) i
        bardzo, ale to bardzo podziwiam niektore dziewczyny za ich optymizm, wiare i
        zdrowy rozsadek, ktorego mi niestety brakuje.
        Pozdrawiam,
        Malina
        • Gość: Iwona Re: In vitro IP: 212.160.79.* 03.11.01, 17:45
          Witam wszystkie dziewczyny po długiej nieobecności spowodowanej brakiem
          internetu. Ja właśnie jestem po drugiej niestety nieudanej próbie ivf w
          Białymstoku. Przeżyłam koszmar, a nawet mogę powiedzieć, że ledwo przeżyłam tą
          porażkę i na dzień dzisiejszy nie chcę już w ogóle próbować, bo po co skoro 2
          razy się nie udało. Tak na prawdę teraz żałuję, że w ogóle się zdecydowałam, że
          nie posłuchałam lekarzy, aby jeszcze trochę poczekać i dać szansę naturze. Mam
          kilka koleżanek, które czekały i czekały i się doczekały po wielu latach nie
          łapiąc się jak ja ostatniej deski jaką jest ivf, skoro wszyskie badania z mężem
          mamy całkiem dobre. Piszę to po to, bo nieudane ivf to straszne przeżycie, a to
          co dzieje się potem też. Teraz czeka mnie jakieś 3-6 miesięcy dochodzenia do
          siebie po stymulacji (brak jajeczkowania, uderzenia gorąca, bóle w podbrzuszu)
          i to też jest straszne, bo czuję jak mój organizm krzyczy, że przygotowania do
          IVF to istny gwałt.
          Wiem, że może teraz tak piszę i może kiedyś zmienię zdanie i ...spróbuję po raz
          kolejny, ale teraz jestem w straszliwym dołku, bardzo źle się czuję i mam dość
          okrutnego świata.
          Pozdrawiam.
          • Gość: AGA Do Iwony IP: 217.153.35.* 05.11.01, 09:04
            Hej Iwona,
            Przykro słyszeć, że się nie udało i jesteś w takim strasznym dołku psychicznym
            i fizycznym. Trudno tutaj wyrazić jakieś słowa pocieszenia, bo każdy sam musi
            uporać się z tą sytuacją na swój sposób. Życzę w miarę szybkiego powrotu do
            formy i spokojnego, pogodnego spojrzenia na przyszłość.
          • Gość: EwaP Re: In vitro IP: *.cofund.org.pl 05.11.01, 11:19
            Iwonko, wysłałam do Ciebie prywatnego maila ale wrócił do mnie???
            Czy cos jest nie tak???
            EwaP
        • Gość: Vikii Re: In vitro na zyczenie - do Maliny IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.01, 21:56
          Moja Malinko kochana,
          Myślę, że wspólne odczuwanie tego samgo bólu bardzo pomaga. Ja już też
          momentami mam dość siebie i tych myśli - przydałby się ogromny młot, żeby wybić
          te wszystkie myśli z głowy raz na zawsze. Ostatnio powiedziałam mojemu mężowi,
          że chyba już czas zacząć się leczyć bo ze mną coraz gorzej... ale ty się
          trzymaj, a jak tam kochani znajomi i rodzinka (dalsza)nie pytają : a wy co ,
          kiedy ? coś słabo się staracie...miodzio. Sorry
          Według mnie powinniście spróbować conajmniej 4 inseminacje.
          A propos: inseminacja to nie tylko skracanie drogi plemnikom, ale przede
          wszystkim poprawia się ich jakość dzięki temu płynowi w którym sobie "pływają"
          przed podaniem - to ich wzmacnia. To pa.
      • Gość: Zosia Re: In vitro na zyczenie IP: 195.82.160.* 05.11.01, 11:30
        Nam lekarz powiedział, że należy najpierw wyleczyć wszystko co się da a co może
        przeszkadzać w naturalnym zapłodnieniu i dopiero w momencie, gdy nie ma już
        kompletnie nic do zrobienia zdecydować się na ivf. Zdecydowanie odradzał
        pośpiech mówiąc, że doświadczenie pokazuje, że takie "przyspieszone" zabiegi
        kończą się znacznie częściej niepowodzeniem. Nie wiem, może to właśnie kwestia
        presji psychicznej...
    • bocia Re: In vitro na zyczenie 05.11.01, 12:46
      Wiem, że brak dziecka to klęska życiowa. Ale trzeba żyć i pozwolić żyć innym.
      Ciągłe myślenie, zadręczanie się, szukanie gdzieś winy... w pewnym momencie
      należy oprzytomnieć. A pozatym nic na siłę. Komuś trzeba zaufać - najlepiej
      lekarzowi - nie zawsze to wychodzi, ale trzeba. Inaczej gdzieś się można
      zagubić, życie przejdzie obok nas a my w tym czasie będziemy szukać dwóch
      kresek, zmieniać nastroje, myśleć, czekać i się obwiniać. Bocia.
      • Gość: EwaP Re: In vitro na zyczenie IP: *.cofund.org.pl 05.11.01, 13:03
        Wszystko się zgadza. Ale z drugiej strony jest pojawiający się na starość wyrzut "a może gdybym jeszcze raz
        spróbowała.....". Moim zdaniem jak zawsze trzeba znaleźć ten "złoty środek" żeby mieć przekonanie że zrobiło
        się wszystko co można i potem ze spokojnym sumieniem dalej żyć. Ta granica dla każdego jest w innym miejscu i
        każdy musi to sam przejść nie można powiedzieć, że wtedy a wtedy ... coś tam.....
        Taka jest po prostu kolej losy, po każdym wyroku, najpierw jest bunt potem negocjacje z losem a dopiero po tym
        wszystkim pogodzenie z losem. Ta są bardzo trudne wybory kiedy jest ten kres i trudno dawać rady w tej
        kwestii.
        • Gość: Iwona Re: In vitro na zyczenie IP: 212.160.79.* 05.11.01, 17:05
          Dziękuję za słowa pocieszenia bardzo ale to bardzo. Wiem, że i tak muszę żyć
          dalej.
          PS Mam zmienioną pocztę na iwonkaa@wp.pl
          Całuję wszystkich.
          • Gość: Bocia Re: In vitro na zyczenie IP: 212.160.207.* 06.11.01, 07:15
            Iwonko!
            Nie chciałam Cię urazić. Przepraszam.
            Napisałam tak, bo wiem jak można zatruć życie sobie i swoim najbliższym których
            kochamy. Ja to zrobiłam. Gdybym w porę nieoprzytomniała, trudno powiedzieć co
            by było dzisiaj.
            Pozdrawiam. Głowa do góry. Bocia.
            • Gość: Iwona Re: In vitro na zyczenie IP: 212.160.79.* 06.11.01, 17:07
              Sorry, że to tak zabrzmiało. Ja na prawdę z życzliwością przyjęłam Wasze
              pocieszenia. Trochę chyba niezręcznie się wyraziłam, a już na pewno nikt mnie
              nie uraził. Przepraszam, jeżeli to tak zabrzmiało. Bardzo dużo mi daje
              uczestnictwo w tym forum, tym bardziej po ostatniej porażce i cieszę się, że
              mogę liczyć na Was.
              Ah jeszcze jedno. Ten adres e-mail jest nieaktualny, bo coś nie mogę się
              logować na Wirtualnej. Postaram się założyć konto gdzie indziej, to podam.
              Całuski (szczere).
    • Gość: Agnieszk Re: In vitro na zyczenie IP: 172.17.4.* 09.11.01, 15:49
      Ja tak zrobiłam, a raczej mój mąż.
      Wszedł ze mną do lekarza, ten proponuje kolejną insyminację, a my nie chcemy
      INF.
      Lekarz, przyją to normalnie, kwitują "to jest państwa decyzja", poinformował
      nas o wszystkim, włącznie z kosztami i w następnym cyklu było INF, niestety bez
      rezultalu. Po załamaniu, postanowiliśmy jeszcze raz spróbować, ale chcemy
      trochę poczekać aby rany na psychice trochę się zagoiły.

      Całuski

      Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka