Dodaj do ulubionych

skąd brać siły?????????????????

27.06.06, 07:25
do dalszej walki. Jestem po pierwszej IUI i dzisiaj zrobiłam test w 15 dniu
od IUI.Oczywiście jedna krechasad((((
Dziewczyny powiedzcie skąd brać siły do dalszej walki?
Podziwiam was wszystkie ja psychicznie już nie wyrabiam, a to dopiero
pierwsza IUI. A co dalej?? Wiem że nie mogę się poddać ale nie mam siły
kolejny raz przeżywać tego wszystkiego. Ta nadzieja ..... a póżniej płacz i
wielkie rozczarowanie ........ to popraostu koszmar......

Powiedzcie jak sobie radzić po nieudanej IUI?????
Jak do tego wszystkiego podchodzić aby to nie było takie bolesne????
Obserwuj wątek
    • julcia2222 Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 07:41
      Witam ja mam to samo pytanie dziś mija 14 dni od mojej pierwszej IUI i rano
      robiłam test... oczywiście standardowo jedna kreska. Chce mi się wyć i juz nie
      wiem co robić...
      • xsyla Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 07:46
        nie mogę nawet pracować, chce mi się płakać ale nie mogę bo nie wypada. Zaraz
        wszyscy będą się pytać co się stało i będzie jeszcze gorzej.
        Życie jest takie niesprawiedliwe dlaczego?????????????????????
    • rafulka Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 07:46
      Laseczko - to dopiero pierwsze podejście i to na pierwszy schodek tej
      drabinki... Skoro "nie masz siły przeżywać tego wszystkiego..." - zrezygnuj już
      teraz, bo potem może być gorzej. Przepraszam, że tak brutalnie, ale podchodząc
      do IVI wiedzieliście, że to szansa 5-10%. Wiem, że jest Ci ciężko, bo zawsze ma
      się nadzieję, że ten raz to właśnie ten raz, ale awaryjny plan w przypadku "nie
      wyszło" i siły na ten plan musisz w sobie zbudować. Więc wysmarkaj nosek, łzy
      wytrzyj w ręcznik i uśmiechnij się do M. Masz kolejny cykl przed sobą, kolejną
      szansę, może tym razem (?)się uda. I szukaj w sobie optymizmu
      • xsyla Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 07:49
        Ja to wszystko wiem i rozumiem, ale ta nadzieja.......
        A życie niestety jest brutalne i wiem że to dopiero początek naszej drogi, i
        wiem że jeszcze dużo przed nami, ale mam dzisiaj wielkiego doła a nawet wielką
        dolinę....
        I muszę to powiedzieć bo w prcy płakać nie wypada.
        • asiat99 Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 07:59
          Ja już nie mam siły.Dwa programy ivf;4 transfery i nic...
    • animama1 Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 18:34
      Mam nadzieję, że dodam Ci otuchy następującym: po 10 latach starania się o
      malucha, po trzecim IVF i leczeniu immunologicznym nareszcie mi się udało (ile
      mam lat ani niepytaj). Moja córka ma prawie 2 lata i jest cudowna!
      Macierzyństwo tzw. po przejściach jest bardziej szanowane, i przeżywane. W nocy
      często biorę córkę do siebie do łóżka i czuje jej oddech i zapach. Też W takch
      chwilach myślę i o tym co musiałam przejść i o tych, których spotykałam na
      korytarzach lekarzy i którzy może jeszcze próbują. Dlatego czasem odwiedzam to
      forum (patrz np. mój wątek pt. Iskierka nadziei dla Was wszystkich).
      Niemogę Ci zapewnić, że akurat Tobie się uda, ale szansa jest duża i jest o co
      walczyć (co do Tego jestem całkowicie pewna). Trzymam za ciebie kciuki!
    • marijohanna Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 19:31
      pozniej bedzie latwiej. nawet niepowodzenia mozna oswoic. po mojej pierwszej
      neg. IUI bylam zdruzgotana.

      pozniej juz inaczej podchodzilam do tematu. zycze ci sil i powodzeniasmile)
      • tekla12 Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 21:20
        Co cię nie zabije to cię wzmocni. Przyjdzie @, nowy cykl, nowa nadzieja. Masz za
        sobą jeden cykl bliżej do spełnienia marzenia. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • milka002 Re: skąd brać siły????????????????? 27.06.06, 23:23
      Słońce! wiem o czym mówisz czasami też mam dość ryczę w poduszkę(szczególnie krótko przed @)Staram się już 2 lata , robiliśmy badania i niby wszystko w porządku ale jak nie ma dzieciątka tak nie ma.Ale ostatnio wściekła na cały świat i Boga zawzięłam się i będę jeszcze w tym roku w ciąży!!!!Nie wiem komu to udowodnię(?) ale tak będzie !!!mocno w to wierzę i po kolejnej jednej kresce na teście ta moja pewność się wzmaga.Może podejdź w ten sposób?Zyczę ci powodzenia i ślicznej zdrowej dzidzi pozdrawiam milka
      Ps. spóżnia mi się @ 4 dni smile zobaczymy... pa
      • xsyla Re: skąd brać siły????????????????? 28.06.06, 07:31
        Dzisiaj jest nowy dzień i nowa nadzieja.
        Wczoraj była wielka dolina ale dzisiaj jest już lepiej. Zapisałam się do
        lekarza i może jeszcze w tym cyklu podejde do drugiej IUI.

        Wczoraj kupłam butelkę dobrego wina i wieczorkiem razem z M. ją wypiliśmy i
        długo rozmawialiśmy. Nabrałam nowych sił do walki i wiem że nie mogę się
        poddać. Wiem że już w przyszłym roku będę tulić w ramionach mojego upragnionego
        aniołka.
        Wiem że droga przed nami długa i kręta ale ten mały cud jest wart wszystkich
        łez i ja to wytrzymam.

        Życzę wam tego samego.
        I dziękuje że wczoraj mogłam na was liczyć.
        Jesteście wspaniałe smile)))))))

        Pozdrawiam
        Sylwia
        • korlewna Re: skąd brać siły????????????????? 28.06.06, 11:23
          i tak trzymaj!! smile)
          Uda się, bo udaje się każdemu, kto walczy.... tylko niektorzy krócej, a inni
          dłużej muszą czekacsad
          • 56at oj nie kazdemu 28.06.06, 11:29
            niestety
            • korlewna Re: oj nie kazdemu 28.06.06, 11:57
              pewnie nie kazdemu, ale ... nie znam żadnej pary, ktora po latach walki z
              niepłodnościa nie miałaby potomstwa. Mam na myśli oczywiscie ludzi, ktorzy
              swoje wywalczyli, a broń chcieli złożyc dopiero wtedy, kiedy wiek nie
              pozwoliłby im na posiadanie biologicznych dzieci. Pewnie... można po 3 latach
              powiedzieć "nie mam siły, przestaję się starać", ale polega to tylko i
              wyłącznie na poddaniu sie, na zaprzestaniu walki i taka osoba nie moze
              powiedzieć, ze zrobiła wszystko... na tym własnie opieram moja wypowiedz, ale
              przede wszystkim moje zdanie.
              A tym nielicznym, ktorym się jednak nie udaje (bo zapewne tacy sa, tylko ja
              chyba trafiam na znajomych-szczęsciarzy) mozna powiedziec jedno... swiat i tak
              jest piękny, a nigdy nie wiadomo, czy przypadkiem Tobie się nie udasmile
              Pozdrawiam
              • 56at Re: oj nie kazdemu 28.06.06, 12:00
                Jasne ze jest piękny smile
                ja akurat do mniejszości naleze nie udało nam sie po ponad 12 latach walki.
                • korlewna Re: oj nie kazdemu 28.06.06, 12:07
                  Ale skoro jesteś stałą bywalczynią forum niepłodnościowego... wnioskuję, ze
                  nadal walczyciesmile) i nie wiesz czy i ewentualnie kiedy ta walka moze być
                  wygranąsmile)
                  Ja wiem, że jesteśmy po dwóch stronach i Tobie trudno jest wierzyc, a mi łatwo
                  jest mówić każdemu, ze na pewno się uda... ale ja w to naprawde wierzęsmile
                  • 56at Korlewno :) 28.06.06, 12:11
                    Rzecz w tym,ze mnie wiara nawet na sekunde nie opuszcza ja desperatka jestem smile
                    A bywac musze bo moge sie razem z Wami cieszyc no smucić też czasami,ale razem.
                    Dla mnie każda ciza to ogromny cud i radość i powiem Ci że dziekuje że moge i
                    umiem sie z tego cieszyć smile
                    Slicznie Ciebie i Maleństwo pozdrawiam kiss*
                    • korlewna Re: Korlewno :) 28.06.06, 12:20
                      smile)))
                      A ja dalej uparcie i po swojemu.... UDA SIE!!! (bo wiem, ze desperatom sie
                      udaje)
                      • 56at Re: Korlewno :) 28.06.06, 12:22
                        a ja dalej uparcie, ze WIERZE smile))))
    • aga.221 Re: skąd brać siły????????????????? 28.06.06, 12:52
      wszystko jest ok dopóki można się "oprzeć" na nalbliższej osobie czyli na mężu,
      ja ostatnio przechodzę ciężkie chwile, mąż unika rozmowy ze mną na ten
      konkretny temat. Najlepiej chciałby aby ta cała sytuacja go nie dotyczyła.
      Staramy się już od 3 lat, wędrujemy od lekarza do lekarza i szukamy jakiegoś
      rozwiązania a właściwie to szulam sama i za wszelką cenę chcę zostać mamą. Jak
      sobie mam z tym dać radę, co robić i jak robić?
      Mi naprawdę już brakuje sił, jestem jednym kłębkiem nerwów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka