Hej, witam wszystkich! Dziś byłam na podglądanku, co stało się z tymi moimi
gigant - pęcherzykami (dla niezorientowanych wczoraj 14 dc. pęcherzyki w obu
jajowodach po 32mm), no i jeden pękł bardzo ładnie juz wczoraj (wyraźnie
czułąm ten moment wieczorem ok. 19), a drugi niestety nie. Gin stwierdził, ze
to lepiej, ze pękł pęcherzyk z lewej strony, bo wg. hsg to mój jedyny drożny
jajowód (mój gin twierdzi, ze drugi też drożny, tylko słabo widać było na
hsg - nie wiem). W każdym razie lewy pękł, a prawego tak ponagniatał,
ponaciskał (za każdym nacuiśnięciem mówiąc "przepraszam"

), że... chyba też
pękł, bo już nie boli, a bolał od rana bardzo. Gin stwierdził, ze jak do
wieczora ten prawy odpali, to szanse są na to, że uwolni komówrkę jajową
zdolną do zapłodnienia, a jak jutro czy pojutrze pęknie, to już nie. W każdym
razie dzis piękny śluz płodny, owu sie odbyłą w lewym jajowodzie, nasienie
książkowej jakości podane w dobrym czasie. Pozostaje tylko czekać... A tu
całe 2 tygodnie, brrrrrrrrr.