szyma13
06.12.06, 11:05
Zacznę od początku bo od miesiąca się nie odzywałam, ponieważ leżałam w
domciu lub w szpitalu bez dostępu do internetu. Od wczoraj stwierdzam że
internet w domciu to błogosławieństwo.
Ponad miesiąc temu przyjmowałam od was gratulacje bo w końcu po 19c stał się
cud i pojawiła się mała fasolka. Byliśmy z m. najszczęśliwsi na świecie.
Lekarz z miejsca przepisał mi luteinę - tak na wszelki wypadek.
A póżniej to już pod górkę. Najpierw krwawienie i wyjazd do szpitala z
podejrzeniem pustego jaja myślałam że umrę z zamartwiania się. Czekałam 5
godz. na usg myślałam że się wykończę.
Ale w końcu jest i dzidzia i tętno więc wszystko ok. Tylko podejrzenie czemu
takie małe. W między czasie zatrzymano krwawienie. Dwa dni póżniej kolejne
usg i wszystko ok. Odpoczywać barć duphaston i będzie ok.
Tydzień w domu póżniej na dwa dni do pracy i znów krwawienie tym raziem na
usg wyszło że dzidzia rośnie tętno jest 148, mięsień sercowy pracuje ustalono
że to 10 tydzień ciąży.
Ale na koniec następne przerażenie "TROFOBLAST /czyli udujące się łożysko/ NA
TYLNEJ ŚCIANIE Z NIEWIELKIM KRWIAKIEM NAD U. WEW" póżniej już nie wiele
pamiętam. Może być wszstko ok ale równie dobrze może krwiak siępowiększyć i
dojść do poronienia.
Czy którakolwiek była w takiej sutuacji i mogłaby mi pomóc proszę !!!
Ja w kółko zadręczam się myślami. Co mam robić
Pomocy !!