Nie dosyc ze sie rozchorowalam i za kilka dni dostane @ (czyli jestem caly
czas poddenerwowana), wczoraj mamusia mnie poinformowala o ciazy mojej
kuzynki, to jeszcze poklocialam ze z mezem
buu, buu
jestesmy w klinice nieplodnosci, ale ja tak na 100 % nie jestem pewna ze oni
na wszystko zwracaja uwage
czytam forum (moze zbyt duzo) i postanowilam jeszcze pare rzeczy przebadac
przed in vitro
badania sa drogie ( bo chodzi mi o przeciwciala, mam jedno baaardzo duze i
chcialam przebadac inne) i wlasnie moj maz stwierdzi ze ja juz przesadzam, ze
jestem nienormalna ze nie ufam lekarzom i wszsytko widze w czarnych barwach, i
ze dodatkowych (wymyslonych dzieki forum) badan mam nie robic
chodzi po czesci o pieniadze, ze wyrzuce je w bloto, to uslyszal moj maz od
lekarza, i trzyma sie tego jak rzep psiego ogona
boje sie ze jak mam jakies przeciwciala to i tak mi sie in vitro nie uda, ale
sama ich sobie nie sfinansuje i potrzebuje meza, ktory mnie poprze
juz brak mi sil zeby go przekonac, ze nie jest to wymysl internatow, ale
powazna sprawa, na ktora moi lekarze nie zwracaja uwagi, i moj maz tez, bo
przeciez "lekarz ma chyba racje"
nie mam sily, tlumacze mu ze in vitro jest drogie to lepiej przebadac wiecej,
i miec pewnosc, ale to jest mowienia jak do sciany

((
sama tez juz nie wiem, moze ja wariuje pod wplywem forum i wiadomosci z internetu?
przepraszam za dlugi post
ps. jestem z wami od dawna, ale musialam zmienic swoj dawny nick, bo wlasnie
maz znalazl to forum i sie kapnal ze to ja i sie zaczelo podgladanie co ja tu
za glupoty wypisuje i co za glupoty czytam