iga1001
15.03.07, 20:16
Często do Was zaglądam podczytuję co piszecie, sama jednak piszę
sporadycznie, bo ani nie mam się szczególnie pochwalić, żadnych postępów,
doświdczenia, tylko nieustająca walka ze sobą, wynikami męża, moim HPV i
mogłabym tak długo jeszcze ale nie chcę siebie a tym bardziej Was zadręczać.
Jak czytam o Waszej determnacji, sile walki, wsparciu od najbliższych to
szczerze podziwiam. Ja czasami mam wrażenie, że pragnę od życia zbyt wiele, a
wręcz, że pragnę czegoś nieosiągalnego.
Nie mam siły już nawet płakać, a żeby jeszcze tego było mało na ostatnim
monitoringu lekarz wykrył u mnie bardzo dziwny "obszar" w ściance macicy i
stwierdził, że najprawdopodobniej czeka mnie biopsja, bo nie jest w stanie
żadną inną metodą określić podłoża tego "obszaru".
Zastanawiam się co jeszcze, czym jeszcze zaskoczy mnie życie?
Chyba skończę te nierówną walkę z wiatrakami, albo dajcie mi dobrego
kopniaka, żebym mogła się pozbierać i mimo wszystko trwać.
Dziękuję, że jesteście.
Iga