Dodaj do ulubionych

Mojej walki z wiatrakami koniec?!

15.03.07, 20:16
Często do Was zaglądam podczytuję co piszecie, sama jednak piszę
sporadycznie, bo ani nie mam się szczególnie pochwalić, żadnych postępów,
doświdczenia, tylko nieustająca walka ze sobą, wynikami męża, moim HPV i
mogłabym tak długo jeszcze ale nie chcę siebie a tym bardziej Was zadręczać.
Jak czytam o Waszej determnacji, sile walki, wsparciu od najbliższych to
szczerze podziwiam. Ja czasami mam wrażenie, że pragnę od życia zbyt wiele, a
wręcz, że pragnę czegoś nieosiągalnego.
Nie mam siły już nawet płakać, a żeby jeszcze tego było mało na ostatnim
monitoringu lekarz wykrył u mnie bardzo dziwny "obszar" w ściance macicy i
stwierdził, że najprawdopodobniej czeka mnie biopsja, bo nie jest w stanie
żadną inną metodą określić podłoża tego "obszaru".
Zastanawiam się co jeszcze, czym jeszcze zaskoczy mnie życie?
Chyba skończę te nierówną walkę z wiatrakami, albo dajcie mi dobrego
kopniaka, żebym mogła się pozbierać i mimo wszystko trwać.
Dziękuję, że jesteście.
Iga
Obserwuj wątek
    • olowa1 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 15.03.07, 21:24
      dzisiaj mam ogromnego doła więc nie będę dla Cibie dobrym wsparciem , ale
      dobrze że piszesz to przynajmniej wiem że innym też przytrafiają się chwile
      rezygnacji i zwątpienia tak jak mi niestety.
      Ja tam zaraz wypiję drinka i idę spać , mój plan to wyspać się i spróbować
      jutro od nowa , pewnie kiedyś się uda
      Tobie tez zobaczysz
      pozdrawiam
    • mika805 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 15.03.07, 21:25
      nie jesteś sama!ja walczę 5 lat i nic.4 inseminacje 2 inv i nic!ciągle
      leki,badania,lekarze i tak w kółko.wiem że masz dość ja też nie raz już nie
      dawałam rady,ale musisz być silna i dążyć do celu!!!!!!!!!!!!!!ja w tym momencie
      odpoczywam przed 3 teansferem- nie byłam gotowa od razu iść za ciosem.popłacz,
      ponarzekaj,zrobi się lepiej, głowa do góry i do dzieła!zobacz ile dziewczyn
      zachodzi!jest nadzieja!pozdrawiam i trzymam kciuki!
      • miss30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 10:22
        Ja w zasadzie zaczynam walkę, ale już mam jej dosyć. Wczoraj jak wróciłam z
        monitoringu owu, tak się załamałam, że z mężem wypiliśmy całą butelkę wina. Ja
        mam już 1 dziecko, więc jeżeli hsg i laparo nie pomogą, to rezygnuję nie
        zdecyduję się na INV, po prostu nie stać mnie na to. Pewnie gdybym nie miała
        mojej kochanej córeczki walczyłabym o nią. Przyłączam się do mojej
        poprzedniczki: "popłacz, ponarzekaj,zrobi się lepiej, głowa do góry i do
        dzieła!".
    • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 11:10
      Tych sił nie ma się ciągle, są pewne granice, czasem przychodzi moment u
      każdego, że trzeba się wypłakać. Takie oczyszczenie pozwala dalej walczyć.
      Zobaczysz, przejdzie. Oby jak najszybciej. Przytulam. Buziak na otarcie łez )*
      • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 12:22
        Wiedziałam, że na Was zawsze można liczyć.
        To co napisałyście to wszystko prawda, raz się cieszę, raz płaczę, ale teraz to
        nawet płakać mi się nie chce. Ogarnęła mnie taka obojętność, już nie niepokój
        tylko potworna obojętność, co zauważył mój mąż i delikatnie dopytuje co się
        dzieje bo dawno tak się nie zachowywałam. W środę mam umówioną wizytę, żeby
        potwierdzić na USG raz jeszcze czy napewno ta biopsja będzie potrzebna i tego
        boję się teraz najbardziej. Myślę, czy jej nie odwołać i zostawić wszystko
        losowi, niech będzie co ma być.
        Dzięki jeszcze raz za wsparcie, bo sporo go potrzebuję.
        • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 12:37
          Iga ale jeśli to potrzebne to może musisz się poddać co?
          • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 12:45
            Boję się okropnie. Lekarz zasugerował, że ten "obszar" może mieć podłoże
            nowotworowe więc pewnie bez biposji się nie obędzie. Jest minimalna szansa ,
            jak mi powiedział, że być może po @ organizm to wchłonie, ale nawet ona sam nie
            był co do tego specjalnie przekonany.Dlaczego to wszystko jest takie - na
            złość. Moje HPV coraz bardziej mi dokucza fizycznie i psychicznie, myślałam o
            tej nowej szczepionce, ale dr odradził, bo stwierdził, że w moim przypadku to
            na niewiele się przyda. Jak nie zdezertuję ze środowej wizyty to chyba jeszcze
            raz go o nią zapytam i mam nadzieję, że może coś razem wymyślimy.
            • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 14:05
              Tymonka,
              podratuj dobrym słowem
              • maggga1 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 17:26
                moze ja cie chociaz troche podratuje, jak ci napisze ze nie tylko ty masz w
                zyciu tak ciezko, ze moze za sciana mieszka ktos kto ma jeszcze gorzej. nie
                wiem, nie mi oceniac.i to nie sa czcze slowa. ja staram sie o dziecko od 2 lat.
                malzenstwem jestesmy od 3 ale pierwszy rok leczylam klykciny - tez mam hpv i to
                16- typ zlosliwy. wiec psychicznie od lat to mi dokucza. wiesz o czym mowie.
                poza tym stracilam juz dwoje dzieci w 3 i 4 miesiacu ciazy i teraz od sierpnia
                2006 staramy sie bezskutecznie. a jakby jeszcze tego bylo malo wrocila mi
                bulimia, na ktora chorowalam jako nastolatka i od kilku miesiacy sie objadam i
                tyje (mam wersje bez wymiotów). wiec ogolnie nie jest wesolo.
                i tak jak ty juz nie mam sily, i pytan Boga dlaczego ja i dlaczego nie moze
                nadejsc lepszy okres w zyciu.
                spokornialam przez ten czas i chyba coraz mniej mnie wszystko boli.
                moja mlodsza siostra kiedys powiedziala przekorne ale w gruncie rzeczy bardzo
                madre slowa, ze nic nie poprawia nastroju jak widzisz ze ktos ma gorzej niz ty-
                cos w tym jest, mam nadzieje ze chociaz troche ci poprawialamsmile zartuje. ale
                nie jestes sama, nie mysl ze wszyscy dookola sa szczesliwi.
                • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 18:27
                  Maggga1, dziękuję że się odezwałaś. Nie jest mi lekko to fakt i staram się
                  myśleć pozytywnie, ale tak jak piszesz czasami jest tak źle, że wydaje się już
                  gorzej być nie może. Nie życzę tych chwil ani sobie, ani tym bardziej Tobie.
                  Obie wiemy, że łatwo nie jest. Zmartwiłaś mnie rzeczywiście tą swoją bulimią,
                  czy jest aż tak źle?
                  Co do moich starć z HPV, walka z kłykcinami trwała ponad pół roku, przez te
                  podłe kłykciny straciłam dzidzię w 6-tym tygodniu to był największy cios. Długo
                  nie mogłam sie pozbierać. Teraz (odpukać) kłykciny nie męczą tylko ta biopsja
                  spędza mi sen z oczu. Po tej stracie, staramy się bezskutecznie w zasadzie od
                  lipca (małżeństwem jestśmy od ponad 6 lat, a i 30 stuknęła mi już jakiś czas
                  temu). Boli mnie to wszystko nadal, ale nie chcę sobie poprawiać humoru faktem,
                  że komuś jest gorzej. Jest mi tym bardziej przykro, że jest nas tak wiele. Z
                  drugiej jednak strony, cieszę się je jesteście, że sie wspieramy. Na tym forum
                  jest (wbrew pozorom)- rodzinnie czy jak ktoś woli po przyjacielsku. Nikt w swym
                  smutku czy chwili zwątpienia nie jest sam. Również TY. Życzę Ci z całego serca
                  wszystkiego "zdrowego".
                  • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 18:58
                    Iga a może ten dziwny obszar to skutek tego HPV co? Ty nie dezerteruj błagam
                    przed tą wizytą w środę, koniecznie idź, musisz wiedzieć co tam się dzieje. Już
                    się martwię o Ciebie jak widzę, że masz takie myśli. Musisz iść zrozumiano?

                    • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 18:59
                      A czemu w Twoim przypadku szczepionka na niewiele się zda?
                      • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 19:20
                        Zacytuję lekarza;
                        Szczepionka przynosi najlepszy efekt kiedy podana jest dziewczętom lub
                        kobietom, które nie współżyły lub które HPV nie mają.
                        Na co ja zapytałam: a jak nie wiedzą, że mają, tak jak np. ja do momentu aż nie
                        wykwitły mi "piękne" kłykciny, nie miałam bladego pojęcia, co to jest HPV.
                        Więc nawet te, które może mają ale wynik cytologii jest prawidłowy i trzon oraz
                        ścianki macicy czyste mogą się szczepić z nadzieją na zabezpieczenie przed tym
                        świństwem. Ja cytologia III w porywach do II, ciągle coś się dzieje itd.
                        Nie mogę powiedzieć, że odradzał, tylko zasugerował żeby się nad tym
                        zastanowić, bo zdania są podzielone. Jedni sugerują że mogą sie szczepić
                        wszyscy, inni że tylko te zdrowe.
                        P.S. Ale potwornie boję się tej środy
                        • mika805 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 16.03.07, 19:42
                          nic się nie bój.jestesmy silne i zrobimy wszystko żeby miec dzidzie.cuda się
                          zdarzają,więc musimy wierzyć.np.mona255 miała nie mieć owul a jest w
                          ciąży!trzymaj się i nie bój!
                          • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 18.03.07, 17:00
                            Dzięki Mika,
                            napiszę raz jeszcze, lubię tutaj do Was zaglądać bo zawsze dacie człowiekowi
                            wsparcie.
                            Ja też postaram się o więcej optymizmusmile
                            • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 08:25
                              Pozdrowionka na początek tygodnia smile
                              • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 09:02
                                O jak miłosmile
                                Wszystkiego dobrego, a dla mnie oby do środy.
                                • mika805 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 09:16
                                  zdrówka dużo bo wirusy krążą!i powodzenia w środę!głowa do góry!
                                • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 09:19
                                  O której ta wizyta?
                                  • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 09:22
                                    Niestety dopiero o 17 a już teraz nie czuję się zbyt ciekawie.
                                    Pobolewa mnie dziwnie dół brzucha. Mam nadzieję, że to tylko stres.
                                    Dzięki dziewczynki za wsparciesmile
                                    • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 09:24
                                      Nie mogłaś na rano smile ???? Chyba tu w środę się wykończymy smile
                                      • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 09:29
                                        Ja już dzisiaj chciałabym mieć to za sobą.
                                        Wcześniej nie mogłam. Lekarz przyjmuje od 16, a zanim dojadę z pracy mogę
                                        najwcześniej o 17.
                                        • mika805 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 09:38
                                          trzymaj się dzielnie!dasz radę i wszystko będzie ok zobaczysz!
                                          • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 19.03.07, 12:56
                                            gdybym tak mogła przespać do środy żeby nie myśleć
    • edytka45 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 21.03.07, 18:54
      Iga! I co?Mogę puścić kciuki!?
    • mona255 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 21.03.07, 19:35
      Iga uszy do góry. Napisz jak po wizycie? To prawda co MIKA napisała , ja nie
      mam Owu i mam PCO. W styczniu zaczęliśmy starania i cykl z monitoringiem
      kosztował nas sporo nerwów, gdy byłam na usg w 16 dc i nie było dominującego
      pęcherzyka lekarz powiedział że marne szanse na owu więc odpusciliśmy, nawet
      przytulanko było sporadyczne. A tu na wizycie w 38 dc lekarz kazał mi zrobić
      test i były 2 kreski. Najpierw radość potem strach żeby to niebyła pozamaciczna
      bo już taką ciążę miałam. Okazało się że pęcherzk jest w macicy teraz znowu
      strach bo jeszcze zawcześnie było na akcję serca i znowu się denerwuję czy jest
      ok. Także sama widzisz że ciagle coś i te zmarwtienia sa co chwila ale trzeba
      być trwardą i nigdy ale to nigdy nie tracić nadzieji. A gdzie się leczysz?
      • mika805 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 21.03.07, 19:45
        cześć mona.jak się czujesz kochana?iga miała na 17 to może jeszcze jej nie ma?
    • mona255 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 21.03.07, 20:26
      Iga odezwij się? smile
      • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 22.03.07, 08:09
        Przepraszam, że wczoraj się nie odezwałam, ale wróciłam tak zmęczona po całym
        dniu i tym popołudniu, że miałam niewiele sił na prysznic, a po nim chciałam
        już tylko odpocząć.
        Nie jest tragicznie, ale też nie ma szczególnych powodów do radości.
        To "coś" się niestety wchłonęło mniej wiecej w około 1/3 więc lekarz
        stwierdził, że skoro jest taka tendencja, to da mi jeszcze szanse do następnego
        cyklu. Wtedy sprawdzi jeszcze raz i podejmie ostateczną decyzję o jak to
        usłyszałam "abrazji". Domyślam się co to jest i aż mnie dreszcze biorą na sam
        dźwięk tego słowa i oczywiście wolałabym tego uniknąć, ale jak będzie czas
        pokaże. Nie leczę się w żadnej klinice niepłodności (narazie) i mój lekarz też
        w takowej nie pracuje. On jak do tej pory mną kieruje, chociaż sam zasugerował,
        że jeżeli stan taki będzie się przedłużał (chodzi głównie o wyniki mojego męża)
        powinniśmy zmierzyć się z tym problemem w innej skali tzn. niepłodności
        męskiej,w której on nie jest specjalistą. Poza tym czy będę miała zabieg
        abrazji czy nie to w niezbyt odległej przyszłości będziemy sie przygotowywali
        do IUI, trudno mi jednak określić czy uda się utrzymać przedwakacyjne terminy.
        Zapytałam gdzie mielibyśmy IUI wykonać, doktor stwierdził, że pomyśli i nas
        pokieruje
        Dziekuję WAM wszystkim serdecznie za wsparcie, Jesteście WIELKIE.
        Pozdrawiam i życzę spokojnego i miłego dnia, chociaż pogoda za oknem fatalna wink
        • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 22.03.07, 08:22
          Iguś tendencja jest dobra ale nawet jakby miało dojść do tego zabiegu to jest
          on wykonywany w całkowitym znieczuleniu, nic nie czujesz.
          • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 22.03.07, 10:29
            O tyle co zdążyłam się tak na szybko zorientować to abrazja jest takim
            zabiegiem "czyszczącym" ściany macicy i powinna być wykonywana w znieczuleniu
            ogólnym, ale jak to w szpitalach - bywa różnie. Myślę, że jak nadejdzie
            stosowny moment to się wszystkiego dowiem, wolę jednak dmuchać na zimne i takie
            narazie teoretyczne pytanie czy nie orientujesz (orientujecie) się czy do
            takich zabiegów można też poprosić ZZO jeżeli szpital zaproponuje znieczulenie
            miejscowe, albo zupełnie nic nie powie? Można "zażyczyć" sobie znieczulenie?
            Czy da się to wytrzymać ? (bo ja sobie tego nie wyobrażam)
            Z moimi nerwami raczej nie liczę na to, że się wchłonie to coś. Poza tym boli
            mnie podbrzusze i lekko plamię, ale narazie mam brać No-spę i starać się
            wypoczywać i czekać do nastepnego cyklu.
            • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 22.03.07, 11:37
              Ja nie wiem dokładnie, najlepiej by było jakbyś zadzwoniła do szpitala w
              miejscu zamieszkania i spytała. Ja miałam abrazję w celu usunięcia obumarłego
              zarodka pod narkozą całkowitą.
              • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 22.03.07, 12:43
                Czy ja dobrze rozumiem- czy abrazja przypomina zabieg łyżeczkowania?
                Jeżeli tak to z pewnością wszystkimi sposobami będę walczyła o znieczulenie,
                nawet płatne.
                • tymonka30 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 22.03.07, 16:24
                  W większości przypadków takie znieczulenie dają, raz tylko gdzieś czytałam opis
                  dziewczyny, której nie podali (nie polecam smile ).
                  • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 22.03.07, 16:30
                    O Tymonko dzięki, będę (mam nadzieję) wiedziała co mam robić, czego się
                    spodziewać.
                    Moje płonne nadzieje, że to się wchłonie...
                    Ale znając moje nerwy, boję się, że ten zabieg mnie nie minie, bo i doktor nie
                    był zadowolony z wyniku i że gdyby miało się wchłonąć to powinno po jednym
                    cyklu a nie tak "po kawałku", ale czekamy.
                    Dzięki za wsparciewink
                    • tekla12 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 22.03.07, 18:39
                      Hm, czy ten "obszar" to polip? Nie mam za grosz zaufania do lekarzy, którzy
                      straszą pacjentki.
                      • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 23.03.07, 10:26
                        Jest takie prawdopodobieństwo, ale lekarz nie stwierdził tego jednoznacznie,
                        mówił mi jeszcze o tym, że jest unaczynniony i ma bardzo dziwny kształt. A
                        jeżeli polip, to czy zmienia to postać rzeczy? Jestem inny protokół zabiegu?
                        Wykonuje się inny zabieg?
                        • tekla12 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 23.03.07, 18:49
                          Czy ten zabieg, któremu zostałaś poddana to histeroskopia? Czy to gin wprowadza
                          niepokój używając tajemniczych i niejasnych określeń czy to twoja interpretacja
                          tego, co mówi?
                          • iga1001 Re: Mojej walki z wiatrakami koniec?! 26.03.07, 09:37
                            Teklo12,
                            Jedyne czemu zostałam poddana to jak narazie USG TV. To właśnie podczas tego
                            badania lekarz stwierdził, że na ścianie macicy jest taki dziwny obszar. Nie
                            był pewien czy to polip czy coś zupełnie innego. Dokładnie tak mi powiedział.
                            Na USG zaobserowował, że jest on unaczynniony. To wszystko. Dalszą diagnozę i
                            próbę podjęcia działań znasz.Czekam co będzie dalej. Czy będzie jakiś inwazyjny
                            zabieg czy też nie. to Wszystko zależy jak to coś będzie się zachowywać. Taki
                            mamy plan działania. Co dalej z tym będzie dowiem się już nie niedługo. bo
                            właśnie wkroczyłam w nowy cykl.
                            Pozdrawiam
    • bekasia1 Re: Tak!!! 27.03.07, 17:03
      Nie ma sensu walczyć z wiatrakami. Żałuję, że straciłam parę lat na chodzenie
      po "specjalistach", zmarnowane pieniądze, poczucie inwalidztwa, żebranie o
      dziecko. Obecnie, kiedy jestem po czterdziestce, zaakceptowałam wreszcie, że
      nigdy nie będę mamą. To naprawdę nie jest straszne!!!
      1. Pomyśl o sobie, swoim życiu! Dziecko nie może być jedynym celem w życiu.
      2. Wyobraź sobie sytuację, (która wcale nie jest taka rzadka), że wielu ludzi
      miało dziecko, które im umarło, np. zginęło tragicznie, w chorobie, popełniło
      samobójstwo. Na pewno jesteś w lepszej sytuacji.
      3.Posiadanie dziecka ma pozwala na piękne przeżycia, ale wiąże się tez z
      przykrościami.- problemy zdrowotne, trudności w szkole, wydatki finansowe.
      Szkoda, że dopiero teraz doszłam do tych wniosków!!!
      • alix1 Re: Tak!!! 27.03.07, 17:12
        Bekasiu,

        jak ja ci zazdroszczę sad(( Powiedz, jak doszłaś do tego typu przemyśleń i czy
        ty jesteś niepłodna czy mąż bo to bardzo ważne wg mnie. U mnie problemy ma mąż
        ja jestem zdrowa (mam już jedno dziecko z poprzedniego małżeństwa) i dlatego
        jest mi bardzo ciężko pogodzić się z tą sytuacją sad(( Mimo, iż on mnie namawia
        na zaprzestanie leczenia, ja nie mogę. i nie chcę, bo czuję, że mogłabym zajść w
        ciążę gdybym miała do dyspozycji płodne nasienie.
        • iga1001 Re: Tak!!! 27.03.07, 19:21
          Mam coraz mniej sił, ale mam. W moim przypadku, można powiedzieć, że również
          tak jak w przypadku alix1, wieksze problemy zdrowotne ma mąż, chociaż i ja nie
          jestem w najlepszej sytuacji. Pleminiki w ponad 90% bez ruchu, a z tych 10% ani
          jeden% w ruchu szybkim, poza tym, te które są charakteryzują się w ponad 50%
          patologią w budowie. Jutro mąż ma kolejne badanie nasienia, USG jamy brzusznej
          i jąder a w czwartek ma wizytę u lekarza. Zobaczymy co będzie dalej i ze mną i
          z mężem.
          Nie wiem co mnie jeszcze trzyma przy nadziei, ale jednak...
          A co do utrzymania dziecka, problemów zdrowotnych, szkolnych i innych to te
          sprawy nie są mi obce, od kilku lat zajmuję się córką siostry, to co prawda już
          nastolatka, ale mam ją pod swoją pieczą od kilku lat. Przeżyłam wiele, nie
          chcę się użalać jak bardzo doświadcza mnie życie, ale nie życzę żadnej pobytu w
          szpitalu z dzieckiem, które przechodzi zapalenie opon mózowych. Cały świat
          wywrac się wtedy do góry nogami.
          Mam nadzieję, że będzie dobrze...
          • alix1 Re: Tak!!! 27.03.07, 19:29
            Iga1001,

            to bardzo podobnie jak u nas: 0% w ruchu A, 15% w ruchu B, 13 mln/ml. Lekarz
            skwitował: jest źle. Przyczyna: żylaki, których mąż nie chce operować.

            Wiem jak jest z dzieckiem w szpitalu, ale mimo wszystko chcę przeżyć ciążę po
            raz drugi.

            Takiego doła mam dzisiaj sad((((
            • iga1001 Re: Tak!!! 27.03.07, 19:37
              Ja też pragnę dziecka, bo chociaż siostrzenicę kocham nad życie i jest dla mnie
              jak moje dziecko, pragnę małego brządaca, który będzie owocem miłości mojej i
              mojego męża.
              U nas przyczyną są też najprawdopodobniej żylaki, ale mąż jest dzielny.
              Oczywiście nie od początku było tak gładko, ale teraz dzielnie (jak narazie)
              poddaje się każdej terapii. Z takimi wynikami jak nasze zaleca się tak naprawdę
              tylko ICSI, ale ja mimo wszystko spróbuję IUI. Te najważniejsze kwestie
              dotyczące operacji męża rozstrzygną sie w tym tygodniu, a moje pewnie trochę
              później (czekam bo nie wiem, co się dziej w macicy, czy to polip czy inne
              świństwo i czy usuwać, czy samo się wchłonie).
              • alix1 Iga 27.03.07, 19:56
                Przepraszam, że cię pytam, ale ile masz lat? Ja mam 34 i czuję taką presję
                upływającego czasu sad((
                • iga1001 Re: Iga 27.03.07, 20:09
                  O to prawie witam w klubie, my z mężem mamy po 32 lata i czuję okropną presję
                  czasu...
      • tekla12 Re: Tak!!! 27.03.07, 20:32
        bekasia1 napisała:

        > Nie ma sensu walczyć z wiatrakami. Żałuję, że straciłam parę lat na chodzenie
        > po "specjalistach", zmarnowane pieniądze, poczucie inwalidztwa, żebranie o
        > dziecko. Obecnie, kiedy jestem po czterdziestce, zaakceptowałam wreszcie, że
        > nigdy nie będę mamą. To naprawdę nie jest straszne!!!
        > 1. Pomyśl o sobie, swoim życiu! Dziecko nie może być jedynym celem w życiu.
        > 2. Wyobraź sobie sytuację, (która wcale nie jest taka rzadka), że wielu ludzi
        > miało dziecko, które im umarło, np. zginęło tragicznie, w chorobie, popełniło
        > samobójstwo. Na pewno jesteś w lepszej sytuacji.
        > 3.Posiadanie dziecka ma pozwala na piękne przeżycia, ale wiąże się tez z
        > przykrościami.- problemy zdrowotne, trudności w szkole, wydatki finansowe.
        > Szkoda, że dopiero teraz doszłam do tych wniosków!!!

        "Kwaśne" powiedział lis o winogronach.
        • alix1 Re: Tak!!! 27.03.07, 20:51
          smile)))))))))))))))))
          • iga1001 Badanie nasienia po raz n-ty, nadal bardzo źle 28.03.07, 22:00
            M był dzisiaj ponownie na badaniu nasienia w Novum. Diagnoza niestety
            niezmienna: oligoasthenoteratozoospermia.
            Jedynym parametrem, który uległ poprawie to liczba plemników - 7,2 mln, ale
            nadal 90%- nieruchomych, z 10% ruchomych tych o szybkim ruchu postępowym -
            pojedyńcze co kilka pól widzenia, o wolnym ruchu postępowym i o ruchu w miejscu
            po 5%. Plemników o budowie prawidłowej 6%, pozostałe 94% plemników to te o
            budowie nieprawidłowej.
            Jutro wizyta, która rozstrzygnie co będzie dalej.
            To tyle na dzisiaj, łapię małego doła...
            • tekla12 Re: Badanie nasienia po raz n-ty, nadal bardzo źl 28.03.07, 22:11
              Wydaje mi się, że jedyną rozsądną opcją jest icsi.
              • iga1001 Re: Badanie nasienia po raz n-ty, nadal bardzo źl 28.03.07, 22:15
                Niestety tego się obawiam, chociaż lekarz namawia na podjęcie najpierw
                tych "łagodniejszych" prób. Pisałam już kiedyś, że jest chyba zbyt wielkim
                optymistą, a ja coraz bardziej poważnie zaczynam myśleć o ICSI, bo czas biegnie
                nieubłaganie.
                • tekla12 Re: Badanie nasienia po raz n-ty, nadal bardzo źl 28.03.07, 22:19
                  Jeśli to ten sam lekarz, który widział tajemniczy "obszar unaczynniony" to chyba
                  jest nie tylko optymistą...
                  • iga1001 Re: Badanie nasienia po raz n-ty, nadal bardzo źl 28.03.07, 22:29
                    To ten sam lekarz. Już sama nie wiem co mam robić. Moją wizytę mam w przyszłym
                    tygodniu, jestem bardzo ciekawa co się wtedy. Co się wydarzy z tym "obszarem"?
                    Czyżby czekała mnie zmiana lekarza? I znów wszystko od początku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka