Dodaj do ulubionych

są inne sposoby

26.03.07, 22:31
Są inne sposoby, o których się nie śniło medycynie. Proste, tanie,
sprawdzone. Leczą całego człowieka: ciało i ducha. Ten pierwszy to żywienie
optymalne wg dr Kwaśniewskiego: reguluje gospodarkę hormonalną i leczy
wszystkie zmiany w organiźmie, które nie są nieodwracalne. Drugi to
uzdrowienie międzypokoleniowe: leczy choroby ducha, które często są przyczyną
niepowodzeń. Zainteresowanym polecam książkę "Uzdrowienie międzypokoleniowe"
i dobrego księdza, najlepiej związanego z grupą charyzmatyczną. Nie życzę
powodzenia, bo nie muszę! Ja wiem, że to działa!
Obserwuj wątek
    • julia56 Re: są inne sposoby 26.03.07, 22:32
      No to super.
    • joolka4 amen 26.03.07, 22:36
      jak wyżej
      • magdamajewski Re: amen 26.03.07, 22:40
        ciekawe czy "inne sposoby" uzdrowia dziewczyny ktore maja niedrozne jajowowy,
        albo partnerow ktorych nasienie jest kiepsciutkie?
        slow brak
        • lilyan Re: amen 27.03.07, 09:12
          magdamajewski napisała:

          > ciekawe czy "inne sposoby" uzdrowia dziewczyny ktore maja niedrozne jajowowy,
          > albo partnerow ktorych nasienie jest kiepsciutkie?
          > slow brak

          jakiś "charyzmatyczny" ksiądz może by pomógł w kwestii słabego nasienia
          męża wink, ale w kwestii niedrożnych jajowodów chyba raczej już mniej...
          ________ _ _ _
          to moja własna opinia i mam do niej prawo - urażonych z góry przepraszam...
          • tekla12 Re: amen 27.03.07, 09:17
            lilyan napisała:

            > magdamajewski napisała:
            >
            > > ciekawe czy "inne sposoby" uzdrowia dziewczyny ktore maja niedrozne jajow
            > owy,
            > > albo partnerow ktorych nasienie jest kiepsciutkie?
            > > slow brak
            >
            > jakiś "charyzmatyczny" ksiądz może by pomógł w kwestii słabego nasienia
            > męża wink, ale w kwestii niedrożnych jajowodów chyba raczej już mniej...
            > ________ _ _ _
            > to moja własna opinia i mam do niej prawo - urażonych z góry przepraszam...

            Działanie charyzmą na nasienie to byłby poważny cud. Wydaje mi się, że ksiądz
            jest potrzebny do rozgrzeszania jedzących w piątki braci mniejszych.
            • lilyan Re: amen 27.03.07, 09:37
              chyba nie dokońca o to mi chodziło...
    • 56at Re: są inne sposoby 27.03.07, 04:38
      olaboga big_grinbig_grinbig_grin
      • wiktoria33 Re: są inne sposoby 27.03.07, 05:57
        a niech sie dziewczyna leczy a co
        hehe
        • dagps Re: są inne sposoby 27.03.07, 06:44
          to ja poprosze po jednym ksiedzu z charyzma na kazdy jajnik, jak na razie mam
          jeszcze dwa, troche nie dzialaja, ale moze ksiadz z charyzma cos na to zaradziwink
    • kotleopold Re: są inne sposoby 27.03.07, 07:46
      aż mnie nerwy biorą jak słyszę takie debilstwa
      czy ty dziewczyno miałaś kiedykolwiek w ręce biochemię albo chociaż
      fizjologię??????
      to byś się dowiedziała czym skutkują takie diety
      głupota ludzka nie zna granic.
      pozdrowienia dla tych normalnych
      smile
      • peresia Re: są inne sposoby 09.04.07, 18:57
        Witaj.
        Moja mama jest na diecie Kwaśniewskiego kilka dobrych lat, ma stwardnienie
        rozsiane, wiele dolegliwości minęło i tylko dzięki tej diecie funkcjonuje.
        Poprawiła się ogolna sprawność, odstawione leki na nadciśnienie, cukrzycę, nie
        ma śladu po hemoroidach, nie ma już problemu z wiecznie chorymi nerkami.
        Ja tej diety nie stosuję, ale wierzę, że pomaga.
    • kinda5 Re: są inne sposoby 27.03.07, 08:43
      Cześć Normalne!Mogę Wam powiedzieć czym to skutkuje: zdrowymi dziećmi! Nie
      oczekiwałam zrozumienia. Wsadziłam ten "kij w mrowisko" tylko dla spokoju
      sumienia, żebym nigdy nie usłyszała: "wiedziałaś i nie powiedziałaś". Sama się
      naczekałam i wiem jak to boli. Róznica polega na tym, że odważyłam się
      zaryzykować i iść pod prąd: rodzinie, medycynie itp. Wystarcza mi moje dwie
      Nagrody.
      • asiunia555 Re: są inne sposoby 27.03.07, 09:41
        matko boska!!!
        skąd Ty się kindo wzięłaś???? ciesz się swoimi nagrodami i bij pokłony
        charyzmatycznemu księdzu.
      • sun32 Re: są inne sposoby 27.03.07, 09:41
        No to już uspokoiłaś swoje sumienie.
        A teraz idź już własną drogą i ciesz się życiem.
      • karaokee Re: są inne sposoby 27.03.07, 15:25
        Ja stosowałam dietę dr Kwaśniewskiego przez dwa lata i niestety nie mam o niej
        dobrego zdania - troszkę dobrego, duuużo złego. Na tej diecie w trakcie @
        chodziłąm po ścianach, żadne leki na mnie nie działały - "normalnie" też bardzo
        boli, ale można ten ból uśmierzyć farmakologicznie. Problemy z trawieniem,
        wzrost wagi i non stop dół psychiczny - to wady. Nikomu nie polecam.
        A ksiądz - nie zmieni sytuacji, ale może pomóc się z nią pogodzić, a
        przynajmniej łatwiej znosić. Korzystam smile Pomaga jednak chyba tylko komuś, kto
        jest wierzący. Pozdr
        • wiktoria33 lilyan 27.03.07, 16:15
          dobre dobre lilyan .. mysle ze charyzmatyczny by pomógl hehe
          a swoja droga dieta Kwasniewskiego powinna byc zakazana bo jest niebezpieczna
          dla zdrowia
          mama mojej kolezanki o malo sie na tamten swiat nie przejechala mimo ze
          przestrzegala jej zalecen w 100%
          cisnienie, cholesterol i by sie kobicina przekrecila
          szkoda gadac
          dobrze ze Tobie to pomoglo ale prosze Cie nie propaguj nam tu trucizny i nie
          gadaj bzdur
          zapytaj madrego lekarza albo dietetyka
          • lilyan Re: lilyan 29.03.07, 10:37
            smile

            ja tam wierzę w medycynę i odrobinę szczęścia, bo jak się uda, to ziarenko
            szczęścia będzie rosło w nas...
            a jak ktoś chce się truć i potem męczyć, to na własną odpowiedzialność, ale
            niech nikt nie próbuje być mądrzejszy od lekarzy. wiara jest ważna, ale bez
            przesady...
          • peresia Re: lilyan 09.04.07, 19:02
            Taaak, przez dobrych lekarzy i dietetyków moja mama by pewnie teraz na wózku
            jeździła, bo to co moga obecnie zaproponować chorym na Sm to sterydy w mega
            dawkach. Albo, cyt:"nie pozostaje pani nic innego jak połozyć się i czekać na
            śmierć"
    • edytta70 jeszcze inny sposób... 27.03.07, 20:57
      mi pomogły afrykańskie figurki (pan i pani), ale trzba pilnować żeby zawsze
      stały obok siebie, bo inaczej działają na odwrót i robi się klops. Tak mówiła
      sprzedająca je stara murzynka...i co ...Tylko dzięki nim ICSI się powiodło smile

      • julia56 Re: jeszcze inny sposób... 27.03.07, 21:04
        smile))
        • tekla12 Re: jeszcze inny sposób... 27.03.07, 21:11
          bocian pod łóżkiem u mnie cud uczynił.
          • lusiasia Re: jeszcze inny sposób... 28.03.07, 07:42
            jak ja lubie takie watki smile)
            jak powiedzialam tacie ze bedziemy mieli in vitro, to tato mi powiedzial ze jest
            jeszcze inny sposob: kosciol, moglam tylko odpowiedziec to ty sobie tam tato
            chodz, moze jeszcze ci sie trafi jakis dzidzius

            powiedzialam o naszych planach walki z nieplodnoscia mojej niewierzacej
            tesciowej ( niewierzocej, bo tak zostala wychowana, bez wiary, nie mieszkamy w
            kraju opetanym ideologiami Giertych-Rydzyk) i ona sie tak ucieszyla, jakbym juz
            byla w ciazy, az sie poplakala

            co kraj to obyczaj, cale szczescie ze tych innych sposobow jest jednak coraz
            mniej smile
    • mayaxx Re: są inne sposoby 28.03.07, 15:10
      no tak... na tym forum pojawiają się regularnie osoby, które podają nam -
      pewnie w dobrej wierze - złote środki na dziecko. ale zrozum nas, kinda5, my
      nie chcemy diet, księży, cudownych obrazów i innych świętości. większość z nas
      zmaga się już długo z tematem niepłodność i posiada niemałą wiedzę medyczną na
      ten temat. my po prostu już wiemy, że to się nie sprawdza. stad brak entuzjazmu
      na Twoj post. pozdr. m.
    • katarzyna.br Re: są inne sposoby 28.03.07, 22:01
      Dziewczyna chciała dobrze...A Wy na nią napadacie
      A ja wierzę w rachunek prawdopodobieństwa.
      • dagps Re: są inne sposoby 29.03.07, 07:41
        moze i dobrze chciala, moze i ja bym napisala kiedys watek o tym, jak to olejek
        geraniowy pomaga, albo tymiankowy, moze, gdyby nie to ze tyle sie tego swinstwa
        nawachalam i dzieci nie mam. a wierzylam w ten olejek jak cholerawink
        smieszne i denerwujace w tych watkach jest to, ze ktos wierzy ze to
        ksiadz/olejek/papierek/modlitwa/pielgrzymka/wycieczka do grecji/salatka z
        orzechami/dr hipnotyzer taki a owaki mu pomogl i wypisuje te inne sposoby, w
        niby dobrej wierze. ale w podtekscce jest " ja mam swoja nagrode, a wy
        niewierne ignorantki macie kare. chyba ze uwierzycie"
        • lusiasia Re: są inne sposoby 29.03.07, 10:19
          swiete slowa dagps wink
          • szyszka39 Brawo Dagus:) 29.03.07, 14:53
            Wiecie co dziewczyny, podobacie mi siesmile
            Jednak umiemy sie bronic, no i w koncu jakis watek wywolam usmiech na mojej
            twarzy, macie ciete jezyczki hahaha-i za to was bardzo lubie, pozdrawiamsmile
    • maretina dieta kwasniewskiego mozna rozwalic sobie watrobe 29.03.07, 21:44
      a wtedy nawet in vitro odpdnie.
      czasami czytajac takie bzdury grzesze w myslach i mowie sobie: szkoda, ze nie
      przechodzisz przez to co ja. moze wtedy nie pisalbys glupot.zobaczylabys, ze sa
      sytuacje, ktore ciezko sobie wyobrazic, na kltore dieta nie ma wplywu.
      pamietam jak ronilam ciaze...ile cennych rad dostalam od
      roznistych "przyjaciol"... od robienia swiecy po stosunku do tajemniczych
      ziolek, ktore czynia cuda, tylko jakims trafem medycyna ich nie odkrylauncertain
    • morka8 Re: są inne sposoby 07.04.07, 23:07
      Sorry, dziewczyny, ale kinda ma rację, no przynajmniej co do diety, ale wy tego
      nie widzicie, bo pewnie zbyt długo już dajecie się "doić" w tych wszystkich cud-
      klinikach i nic. Mnie naiwną też doiły z forsy mądre konowały ładnych parę lat,
      aż poznałam 2 dziewczyny, które po 10 i 11 latach walki zaszły w ciążę 4
      miesiące od przejścia na DO. No to też przeszłam i zaszłam i wszędzie gdzie
      mogę, to bronię.
    • morka8 Re: są inne sposoby 07.04.07, 23:15
      A z tym uzdrowieniem to zanim wyśmieję,muszę sprawdzić, bo pierwsze
      słyszę.Ciekawe co was dziewczyny tak w tym temacie wnerwiło: DO, czy ksiądz.
      Cholerka, jak byście miały coś na sumieniu!
      • lusiasia Re: są inne sposoby 08.04.07, 16:44
        Co to jest to DO?

        Nie, no moja ciocia tez zaszla po 8 latach bez DO, bez ksiedza, bez
        kwasnieskiego i bez kliniki. Nawet od razu dwoje dzieci jej sie trafilo
        ja osobiscie nie chce czekac 8 lub wiecej lat

        to w Polsce kliniki "doja", i wlasnie nad tym trzeba by bylo sie zastanowic?

        bo w innych krajach zabieg in vitro to nawet nie 1,4 sredniej pensji, pol
        wartosci telewizora, 2 stypendia studenckie.. "grosze" jednym slowem
        • magdamajewski Re: są inne sposoby 09.04.07, 18:26
          lusiasia napisała:

          > to w Polsce kliniki "doja", i wlasnie nad tym trzeba by bylo sie zastanowic?
          >
          > bo w innych krajach zabieg in vitro to nawet nie 1,4 sredniej pensji, pol
          > wartosci telewizora, 2 stypendia studenckie.. "grosze" jednym slowem

          a skad ty wytrzasnelas takie info??mialam dwa razy ivf i kazda proba
          kosztowalam mnie ok $15 tys a dodam ze moje ubezpieczenie pokrylo, wizyty, usg,
          leki i wszelkie badania krwi, dodam ze tylke nie niarabiamy a darobki mamy
          przyzwoite.
      • maretina Re: są inne sposoby 08.04.07, 20:11
        morka8 napisała:

        > Ciekawe co was dziewczyny tak w tym temacie wnerwiło: DO, czy ksiądz.
        >
        glupota.
        • mezatkaap Re: są inne sposoby 08.04.07, 20:36
          DO = dieta optymalna?
          Zgoda - jest świetna, pod warunkiem, że stosujesz ją dożywotnio, bo o tym powinnaś wspomnieć. Spróbuj po latach zmienić nawyki - będziesz wrakiem człowieka, o ile przeżyjesz. To uzależnienie na całe życie. DO stanowcze NIE.
          • peresia Re: są inne sposoby 09.04.07, 19:05
            Tylko po co zmieniać nawyki, skoro efekty są swietne?
            Osobiście nie stosuję, ale stosuje moja mama - lekarze przecieraja oczy...
            i oskarżają mamę o falszywe wyniki badań...
            • maretina Re: są inne sposoby 09.04.07, 19:12
              niech mama zrobi usg watroby, kolonoskopie i oznaczy transeminazy. mkize wtedy
              ona oczy przetrze. niech mama nie zyje tu i teraz ale niech tez pomysli o tym
              czy chce miec raka jelita grubego, odbytnicy, zoladka lub watroby. nie uwierze,
              jesli powiesz, ze mama jest swiadoma ryzyka... nie wierze az w taka
              niefrasobliwosc.
              • maretina jeszcze cos 09.04.07, 19:16
                dobre wyniki badan mozna miec rowniez jedzac racjonalnie, czyli wszystko z
                umiarem. nie wierze, ze wtedy mama mialaby cos nie tak....prawda jest
                smutna:dieta optymalan, kwasniewskiego itd jest dla tych, co lubia jesc...
                tlusto. tylko po co tlumaczyc sie dbaloscia o zdrowie w momencie, kiedy robi
                sie wszystko, zeby je stracic?
                co mama stracilaby jedzac warzywa, owoce, kasze, ryby i sporadycznie mieso? dla
                mnie to same pysznosci.
              • peresia Re: są inne sposoby 09.04.07, 19:26
                Mama jest na diecie ok 10 lat: usg jamy brzusznej, w tym watroby w
                normie,transeminazy rownież, cholesterol tez w normie. Miala cukrzycę,
                hemoroidy, nadcisnienie, zaparcia no i kolejne rzuty stwardnienia rozsianego.
                Po przejsciu na dietę: cukier w normie, brak nadciśnienia, brak kolejnych
                rzutow, ogolna poprawa sprawności, brak zaparć.
                A tak na marginesie to kiedyś jeden z lekarzy powiedział, że przy takiej diecie
                szybko umrze na zawał serca, dawał mamie najwyzej trzy lata. Odpowiedziala, że
                woli przeżyc trzy lata w jako takiej sprawności, niż leżeć jak roślina do końca
                swych dni.
                Niefrasobliwość...cóż - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (może być
                wózku inwalidzkim).
                • maretina Re: są inne sposoby 09.04.07, 19:34
                  boska dieta na cukrzyce.
                  sadzisz, ze warzywa i racjonalny sposob odzywiania zaszkodzilyby mamie?
                  coz, w takim razie wycofuje niefrasobliwosc i zaniecham dalszego komentarza,
                  zeby nie uzywac dosadniejszych okreslen.
                  brak kolejnego rzutu SR, to nie kwestia tluszczu.
                  • peresia Re: są inne sposoby 09.04.07, 19:38
                    W takim razie wytłumaczmi dlaczego wcześniej żywiąc się baaardzo racjonalnie tę
                    cukrzycę miala i mimo podawanych leków cukrzyca się nie cofała?
                    I proszę nie napadaj tak na mnie, w końcu mamy niestety wspolne przezycia...
                  • peresia Re: są inne sposoby 09.04.07, 19:53
                    "żeby nie użyc dosadniejszych określeń"
                    Jest mi zwyczajnie przykro, nie wiem do czego jest Ci potrzebna taka postawa,
                    odnosze wrażenie, że w jakis sposob "poprawia" Twoje samopoczucie.uncertain
                    Szkoda, naprawde szkoda, bo jestes inteligentną osobą.
                    W moich oczach wiele tracisz...

                    Mimo wszystko - pozdrawiam.
                • peresia Re: są inne sposoby 09.04.07, 19:36
                  Maretina, tak poza tym ja rozumiem, ze można się z ta dieta nie zgadzać, nikt
                  do niej nie zmusza. Moja mama czuje się po niej o wiele lepiej, a przy
                  stwardnieniu rozsianym jak wiesz wielu alternatyw niestety nie ma.
                  Moja kolezanka, rowniez chora na SM miala podany osławiony interferon, po nim
                  jest o wiele, wiele gorzej.
          • lusiasia z wlasnego doswiadczenia 09.04.07, 19:29
            nie mieszkam w pl i place tylko za leki do max 600 euro - caly program (jak jest
            wyzsza suma, panstwo finansuje reszte) jedyny minus czekam w kolejce na in vitro
            (pol roku) i trzeba sie starac 3 lata itd
            ale nawet w klinice prywatnej jest taniej niz w Polsce (a w porownaniu do
            zarobkow to nie sa tez jakies wielkie sumy)
            w Polsce robilam tylko badania 3 przeciwcial i juz zaplacilam wiecej niz za
            jedna inseminacje

            mam znajomych w Pl ktorzy nie maja na in vitro od 10 do 20 tys zlotych, staraja
            sie juz okolo 5 lat, jedyne co moze moga to kredyt, takich ludzi na tym forum
            nie ma, bo po pierwsze nie maja dostepu do internetu

            • julia56 Peresia 09.04.07, 21:00
              daj już spokój....
            • tekla12 Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 08:32
              lusiasia napisała:

              > nie mieszkam w pl i place tylko za leki do max 600 euro - caly program (jak jes
              > t
              > wyzsza suma, panstwo finansuje reszte) jedyny minus czekam w kolejce na in vitr
              > o
              > (pol roku) i trzeba sie starac 3 lata itd
              To zupełnie jak w pl 2 lata oczekiwania w kolejce na operacje zaćmy. Potem
              trzeba się zapisać na następne oko i tyle samo odczekać. Mam nadzieję, że ci,
              którzy w twoim kraju nie wytrzymują presji czekania mogą liczyć na pomoc
              psychologa/psychiatry.
              > ale nawet w klinice prywatnej jest taniej niz w Polsce (a w porownaniu do
              > zarobkow to nie sa tez jakies wielkie sumy)
              > w Polsce robilam tylko badania 3 przeciwcial i juz zaplacilam wiecej niz za
              > jedna inseminacje
              >
              > mam znajomych w Pl ktorzy nie maja na in vitro od 10 do 20 tys zlotych, staraja
              > sie juz okolo 5 lat, jedyne co moze moga to kredyt, takich ludzi na tym forum
              > nie ma, bo po pierwsze nie maja dostepu do internetu
              >
              Z mojego doświadczenia wynika, że dostęp do internetu kosztuje mniej niż
              pieluchy a komputer jest tańszy od wózka.
              • lusiasia Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 11:01
                Wiec zyjecie w kraju, gdzie trzeba miec wozek za wiecej niz 3 tys zlotych
                pieluch niestety nigdy nie kupowalam, wiec nie wiem
                a tak poza tym o co chodzi ?


                • maretina Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 11:04
                  daj spokoj, mam dobry wozek za 1400smile
                  • lusiasia Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 11:06
                    dobrze wiedziec, po wozek pojade do Pl ( bo tu mam drozsze)
                    tylko nie wiem kiedy ja ten wozek bede kupowac wink
                    • maretina Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 11:29
                      spoko. zdazysz, produkcja nie ustaje i nie zapowiada sie na to, zeby ustalasmile
                      • ayelet Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 12:11
                        Mi się wydaje, że nie co z dziewczyny się wyśmiewać. Wiadomo, że sprawy
                        psychiki są bardzo ważne. Ja znam następujące przypadki: Jedna z moich
                        koleżanek zaszła w ciąże przy niedrożnych jajowodach po zaodoptowaniu dziecka,
                        druga po adopcji zaszła w ciążę przy bardzo kiepskich plemnikach. Mam też
                        znajomą, która rzekomo miała do niczego jajowody a jak przez INV zaszła w ciążę
                        i urodziła dziecko w drugą ciążę zaszła nawet się o nią nie starając. Nie ma co
                        się śmiać, nasza psychika jest niezgłębiona, tak naprawdę to jest wielka
                        tajemnica. Ze mną pracuje dziewczyna, której lekarze powiedzieli, że nigdy nie
                        będzie miała dzieci więc zaadoptowała synka i zanim się spostrzegła była w
                        ciąży.
                      • ayelet Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 12:13
                        Ale co do diety Kwaśniewskiego to bym się nie zgodziła. Moim zdaniem dużą
                        alepszą dietą jest SB. Jest duzo zdrowsza, bardzo dobra dla dziewczyn z pco i
                        co najważniejsze można jeść na niej normalnie i chudnąć. Sama doświadczyłam na
                        sobie.
                        • maretina Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 12:25
                          SB? co to?wink
                          • ayelet Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 13:13
                            SB to South Beach. Dieta ta polega generalnie na unikaniu pożywienia
                            przetwożonego czyli z mąki pszennej. Chleb nie biały a razowy, ryż brązowy nie
                            biały tak samo makaron (z mąki razowej).
                            Ja na tej diecie przez tydzień schudłam 6 kg jedząc sporo ale właśnie według
                            tych zasad
                            • maretina Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 13:23
                              dziekismile
                • tekla12 Re: z wlasnego doswiadczenia 10.04.07, 13:49
                  lusiasia napisała:

                  > Wiec zyjecie w kraju, gdzie trzeba miec wozek za wiecej niz 3 tys zlotych
                  > pieluch niestety nigdy nie kupowalam, wiec nie wiem
                  > a tak poza tym o co chodzi ?

                  Chodzi o to, że decyzja o posiadaniu dziecka powinna zostać przemyślana, bez
                  względu na to, czy poczyna się naturalnie czy w wyniku ivf. To okrutne ale
                  prawdziwe. Podobnego zdania są pracownicy ośrodków adopcyjnych - jeśli rodzice
                  nie są w stanie utrzymać dziecka to nie powinni starać się o jego przysposobienie.
                  • lusiasia do tekli 11.04.07, 14:43
                    > Chodzi o to, że decyzja o posiadaniu dziecka powinna zostać przemyślana, bez
                    > względu na to, czy poczyna się naturalnie czy w wyniku ivf. To okrutne ale
                    > prawdziwe.

                    Jesli ktos nie ma kilkunastu tysiecy zlotych, nie powinniem miec twoim zdaniem
                    dziecka? Tak twoje slowa dla mnie brzmia.
                    Dzis czytalam w gazecie artykul min o tym ze kazda kobieta powinna miec prawo
                    do posiadania/ wychowania dziecka, nawet biedna. Mysle ze najbardziej okrutna
                    jest prawda, ze ktokolwiek moze miec dziecko pijak, biedak, bogacz itd i
                    czasami wogole nie musi o tym wczesniej myslec czy chce czy nie posiadac
                    potomstwo.
                    Uwazam ze zadna osoba nigdy sie nie przekona czy bedzie dobrym rodzicem, zanim
                    tego sama nie doswiadczy. Przemyslenia czy nadajemy sie na rodzicow sa raczej
                    strata czasu, lepiej spojrzec na zwiazek czy wytrwamy razem i czy chcemy
                    stworzyc rodzine. Osobiscie chcialabym wpasc 3,5 roku temu i urodzic juz 2
                    dzieci i wogole sie nie zastanawiac czy bedziemy dobrymi rodzicami.

                    > Podobnego zdania są pracownicy ośrodków adopcyjnych - jeśli rodzice
                    > nie są w stanie utrzymać dziecka to nie powinni starać się o jego
                    przysposobien
                    > ie.

                    Z tego co sie orientuje to nie bylas w zadnym asrodku adopcyjnym, to chyba nie
                    piszesz z wlasnego doswiadczenia. W Polsce to jeszcze nie jest tak zle, ale
                    adopcja to jest dopiero biznes (szczegolnie dla posrednika). Kolejna okrutna
                    prawda, niekazdy moze zostac rodzicem biol i bedzie zmuszony kupic sobie
                    dziecko z adopcji ( w wspomnianym artykule, dziecko z info o rodzicach,
                    chorobach okolo 60.000 dolarow).

                    Dzieci do adopcji niedlugo tez w Polsce bedzie coraz mniej i przyjdzie taki
                    czas dla panstwa polskiego zeby pomyslec o innych sposobach niz tylko klinika
                    prywatna z in vitro za 10-20 tys (przy sredniej pensji 2600?).

                    pozdrawiam smile
                    • tekla12 Re: do tekli 11.04.07, 15:59
                      Widzę, że ci zaległosmile i że zrozumiałaś moją intencję. Powinno być idealnie i
                      sprawiedliwie, każdy powinien mieć to na czym mu najbardziej zależy. Ale
                      sprawiedliwie nie jest.
                      Uważam, że jeśli ktoś nie ma kilkunastu tysięcy złotych to powinien je zdobyć.
                      Myślę, że najlepiej potraktować to jak sytuację, w której już narodzone a chore
                      dziecko będzie potrzebowało kosztownej terapii za którą kasa chorych nie zechce
                      zapłacić.
                      Odnośnie adopcji - pozwól, że swoje doświadczenia zachowam dla siebie.
                      Ściskam i mocno ci kibicuję.
                      • pawlakjo Re: do tekli 11.04.07, 16:40
                        > Uważam, że jeśli ktoś nie ma kilkunastu tysięcy złotych to powinien je zdobyć.

                        Czyli biedak pewnie ma okraść bank albo wstąpić do mafiismile,,,żałosne
                        • tekla12 Re: do tekli 11.04.07, 16:42
                          pawlakjo napisała:

                          > > Uważam, że jeśli ktoś nie ma kilkunastu tysięcy złotych to powinien je zd
                          > obyć.
                          >
                          > Czyli biedak pewnie ma okraść bank albo wstąpić do mafiismile,,,żałosne

                          Wystarczy poszukać pracy zamiast marzyć o głównej wygranej na loterii. Siedzieć
                          i smarkać to dopiero jest żałosne.
                          • pawlakjo Re: do tekli 11.04.07, 16:48

                            > Wystarczy poszukać pracy zamiast marzyć o głównej wygranej na loterii.
                            Siedzieć
                            > i smarkać to dopiero jest żałosne.

                            Chodzi o normalnych ludzi zarabiających przeciętne krajowe a nie o pijanych
                            obiboków i żebraków.Przed odpisywaniem na posty lepiej się zastanów,czy nasze
                            polskie pensję wynoszą 10.000 czy też 1.000-2.000, a niektórzy poniżej
                            1.000.Wiadomo,że pustak,który być moze wżenił się w bogatą rodzinę nigdy tego
                            nie zrozumie...
                            • tekla12 Re: do tekli 11.04.07, 17:06
                              pawlakjo napisała:
                              > Chodzi o normalnych ludzi zarabiających przeciętne krajowe a nie o pijanych
                              > obiboków i żebraków.Przed odpisywaniem na posty lepiej się zastanów,czy nasze
                              > polskie pensję wynoszą 10.000 czy też 1.000-2.000, a niektórzy poniżej
                              > 1.000.
                              Wydaje mi się mało prawdopodobne żeby w polskich i unijnych realiach dwoje
                              dorosłych ludzi nie mogło zarobić w ciągu roku dodatkowo po 500 złotych
                              miesięcznie przez 12 miesięcy w roku. Oczywiście jeśli obojgu zależy na
                              realizacji marzenia i oboje są skłonni do wyrzeczeń. Poza tym 12 tys. to suma za
                              in vitro z górnej półki. No i jeszcze raz przypomnę o tym, o czym już pisałam
                              powyżej - pojawienie się na świecie dziecka nieuchronnie powoduje wydatki rzędu
                              kilkuset złotych miesięcznie.

                              • pawlakjo Re: do tekli 11.04.07, 17:13
                                > Wydaje mi się mało prawdopodobne żeby w polskich i unijnych realiach dwoje
                                > dorosłych ludzi nie mogło zarobić w ciągu roku dodatkowo po 500 złotych
                                > miesięcznie przez 12 miesięcy w roku. Oczywiście jeśli obojgu zależy na
                                > realizacji marzenia i oboje są skłonni do wyrzeczeń.

                                Bardzo mi jest żal ludzi,którzy ciułali pieniądze,brali kredyty,potem kolejny
                                na spłatę poprzedniego a efekt - 3 nieudane ICSI,a na adopcję już sie nie
                                nadają,bo są wrakami psychicznymi.Znam takich i w rodzinie,i z autopsji,nawet z
                                tego naszego forum/inga30- 4 nieudane ICSI/i gdzie tu mowa o realizacji
                                marzenia?Trzeba zejść na ziemię trochę a nie bujać w obłokach...
                                • julia56 Pawlakjo 11.04.07, 18:09
                                  nie grzeb ludziom w marzeniach... Nierozsądne.
                                  • pawlakjo Re: Pawlakjo 11.04.07, 18:27
                                    Nikomu nie grzebię w marzeniach tylko zwracam uwagę na fakt,że in-vitro to
                                    tylko maksymalnie 30% szans a nie 100% jak to niektórzy tu na forum sugerują.I
                                    dlatego każdy powinien być tego świadomy.I niewielu jest stać na takie ryzyko
                                    żeby stracić kilkanaście tysięcy a nawet dwa razy tyle na więcej prób.Gdyby in-
                                    vitro było 100%skuteczne to niejedna para przeżyłaby nawet rok o chlebie i soli
                                    żeby uzbierać,ale nie przy obecnych realiach.
                                    • julia56 Re: Pawlakjo 11.04.07, 18:39
                                      Mamy zgoła odmienne zdanie na temat realizacji marzeń.
                                      Ja próbuję realizować każde, nie tylko te, co do których mam pewność, że się
                                      uda... I stąd moja decyzja o in vitro.

                                      Nawet nie wiem, czy te, co których mam pewność, że się uda to w ogóle są
                                      marzenia...

                                      Mam siostrę, nie owuluje, mąż tragiczne nasienie. Nie stać ich "z marszu" na in
                                      vitro. Ale będa ją namawiać, żeby odkładała, bo wiem, jak bardzo MARZY o
                                      dziecku...
                                      Czujesz o co mi chodzi, Pawlakjo?
                      • lusiasia Re: do tekli 11.04.07, 18:21
                        > Widzę, że ci zaległosmile i że zrozumiałaś moją intencję.

                        Ale ty jednak tekla jestes nieprzyjemna...
                        Ja niestety nie zrozumialam twojej intencji, ale juz sie nie staram smile



                        • tekla12 Re: do tekli 11.04.07, 18:29
                          lusiasia napisała:

                          > > Widzę, że ci zaległosmile i że zrozumiałaś moją intencję.
                          >
                          > Ale ty jednak tekla jestes nieprzyjemna...
                          > Ja niestety nie zrozumialam twojej intencji, ale juz sie nie staram smile
                          >
                          Widocznie nie zrozumiałaś mojej, wczoraj napisałaś, że nie rozumiesz ale ci nie
                          zależy na zrozumieniu. Dzisiaj zinterpretowałaś mój wpis zgodnie z myślą, którą
                          chciałam przekazać. Ucieszyłam się, stąd emotikon. Z całą pewnością nie miałam
                          zamiaru sprawić ci przykrości ani być niegrzeczna.

                          • lusiasia Re: do tekli 12.04.07, 08:06
                            Chociaz nie mam ochoty juz na ta pogawedke (nie mam czasu), to daje mi to duzo
                            do myslenia. Rozumiem wasz punkt widzenia ze "zrobi sie wszystko, zaplaci sie
                            kazde pieniadze zeby miec dziecko", my tez jestesmy na to gotowi ( ja napewno,
                            ale wierze ze moj maz tez).
                            ale z drugiej strony dziecko nie powinno byc "jak towar w sklepie" ( o co was
                            nie posadzam, raczej nie rozumiem polkiego rzadu i postanowien typu lepiej
                            uratowac staruszka niz zrefundowac in vitro). Nieplodnosc to choroba, tak jak
                            inna. Moje dwie kolezanki w mlodym wieku zachorowaly na ziarnice zlosliwa i
                            lekarz moglby im tez powiedziec "chcecie zyc to zaplaccie kazde pieniadze i sie
                            leczcie same", pewnie ze zaraz mi ktos napisze ze walki o zycie nie mozna
                            porownywac do walki o dziecko
                            ale co to za zycie? my w gruncie rzeczy tez walczymy o zycie

                            placac czy nie placac nikt nie da nikomu gwarancji ze sie uda
                            ale patrzac na moich znajomych ktorzy probuja tak dluga i zbieraja kazdy grosz
                            zeby sprobowac jeszcze raz, a potem zostaje tylko dlug, pustka i ogromne
                            rozczarowanie, a panstwo tego nie widzi
    • matylda_milena Re: są inne sposoby 10.04.07, 13:11
      Witajcie. Chciałabym dorzucić swoje 3 grosze a propos psychiki. Była kiedyś na
      tym forum tekla12 (z tego co pamiętam zaciążyła smile i pewnie przeniosła się na
      inne forum, ogromne gratulacje, jeśli jeszcze tu zagląda) i ona była
      orędowniczką tezy, że nie ma czegoś takiego jak blokada psychiczna.
      Przynajmniej ona w taką diagnozę niepłodności nie wierzyła. Mnie takie
      stwierdzenie bardzo przypdało do gustu, bo też jakoś trudno uwierzyć mi, że
      zdrowa kobieta nie może zajść w ciążę z powodu psychiki. Sama staram się o
      dziecko prawie 3 lata, dodam, że najmłodsza to już nie jestem i czas nie działa
      na moją korzyść. U mnie niby wszystko ok (hormony ok, owulacja potwierdzona
      monitoringiem, dobrze reaguję na clo, pęcherzyki pękają, cykle regularne). Mąż
      ma wyniki adekwatne do mało aktywnego trybu życia, czyli troszkę gorsze niż
      normy, ale nie jakieś tragiczne. No i byłam w marcu na wizycie u swojej
      ginekolog i pociągnęłam z nią dłuższą gadkę na temat tego czemu nie jestem w
      ciąży (próbowałam namówić ją na laparoskopię, ale baba zaparła się, że jej
      zdaniem nie ma powodów, bo ja jestem zdrowa kobita). A że moja ginka wygląda
      jak śp Danuta Rinn to za bardzo nie naciskałam smile No i ona do mnie wyjechała,
      że ja jestem zablokowana i dlatego nie mogę zaciążyć. A ja na to, że ja nie
      wierzę w blokadę psychiczną. Nie będę Wam opisywała naszej rozmowy, bo
      musiałabym pisać do wieczora i nie wiem czy ktoś byłby w stanie to przeczytać.
      Koniec końców mówię jej, że ja już mam dosyć i idę do kliniki leczenia
      niepłodności na inseminację. A ona na to, że nie ma nic przeciwko, ale żebym
      się jeszcze chwilę wstrzymała. Udzieliła mi rady, żebym pojechała z m do
      ciepłego kraju na urlop, a poza tym dała mi namiar na sprawdzoną lekarkę
      zielarkę i zaleciła akupunkturę!!!!! Dacie wiarę!!! Doświadczona lekarka z
      tytyłem profesora, ordynator oddziału ginekologicznego w jednym z warszawskich
      szpitali do jakiś czarodziejek mnie wysyła!!! Mnie, która nie wierzy w nic poza
      medycyną akademicką!!! Na domiar złego kilka tygodni temu pojawił się w
      Newsweeku artykuł o medycynie naturalnej. Ich zdaniem trend w światowej
      medycynie będzie taki, że ziołolecznictwo, akupunktura itp. staną się wkrótce
      metodami wspomagającymi leczenie farmakologiczne. No i zgłupiałam. Bo z jednej
      strony nie wierzę w żadnych czarodziei, ale czasami zastanawiam się nad tą
      naszą skomplikowaną psychiką. A najbardziej zabawną rzecz, jaką od mojej ginki
      usłyszałam to było stwierdzenie, że mój problem polega na tym, że nakręciłam
      się na to, żeby mieć dziecko z moim m. I że z innym chłopem to już dawno
      byłabym w ciąży smile)) Tego jeszcze mojemu m. nie powiedziałam, ale jak się
      kiedyś wkurzę na maksa (niewiele mi trzeba) to kto wie smile)) Niezły ubaw. No
      ale jeszcze z żadnego z podanych przez lekarkę namiarów nie skorzystałam, jakoś
      mi pod górkę. Ale wiem też, że nie mogę bezgranicznie wierzyć w inseminację, bo
      różnie bywa z jej skutecznością. Przepraszam, że tak się rozpisałam. Życzę
      powodzenia wszystkim starającym się i pozdrawiam.
      • alix1 Re: są inne sposoby 10.04.07, 15:15
        Przepraszam, że pytam, a ile masz lat?
      • lusiasia sorry tekla ale cie nie rozumiem 10.04.07, 15:16
        ale to nie wazne smile
    • matylda_milena Re: alix1 10.04.07, 15:31
      Nie ma za co przepraszać smile W marcu skończyłam 36. I staram się o pierwsze
      dziecko. Wprawdzie mam już 2 dzieci, ale nie jestem ich matką biologiczną. Żona
      mojego m. zmarła i pobrałam m. z przychówkiem (syn i córka), ale zawsze
      chciałam mieć trójeczkę. I chcielibyśmy mieć wspólnie dziecko, choć "łobuzy"
      traktują mnie jak mamę, mówią do mnie mamusiu, ja też normalnie nie pamiętam,
      że ich nie urodziłam. Pozdrawiam serdecznie.
      • julia56 Re: alix1 10.04.07, 15:32
        Jak słyszę o tych wyprawach zagraniczych, co to po nich w ciąże ma się
        zachodzić to mi się słabiej robi. Pół świata zjeździłam i nic. Słuchać już tego
        normalnie nie mogę.
        • julia56 a Tekla jest i ma sie dobrze. :) 10.04.07, 15:33
    • matylda_milena Re: do julia 56 10.04.07, 15:40
      dobrze prawisz, kobieto smile Wiesz, może to chodzi o to, że niby klimat
      zmienisz, otoczenie, wyluzujesz, przestaniesz liczyć i tak się zatracisz w tym
      odpoczywaniu, że zapomnisz, że chcesz mieć dziecko. No i wtedy na przekór
      wszystkiemu się uda. Ale ja też w to nie wierzę. Fajnie, że Tekla ma się
      dobrze. Dzięki za info smile Pozdrowienia
      • julia56 Re: do julia 56 10.04.07, 15:46
        Pozdrawiam. smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka