Nie wiem czy mnie pamiętacie bywałam na tym formu, znalazłąm tu wiele cennych rad, wsparcia i podobnych przypadków do mnie. Zaczełam od niewinnego PCOS żeby po trzech latach starań skończyc z diagnozą zaawansowane PCOS niedorozwój macicy i bardzo płytka macica dwurożna, a do tego stale pogarszające sie badania M. W grudniu miałam laparoskopie po czym w styczniu dwóch lekarzy powiedziało, że na naturalną ciąże nie mamy szans, a i z invitro będzie cięzko przy takiej macicy...więc poprostu odpuściłam. Wywaliłam wszystkie leki, termometr testy owu i poprostu odetchnełam. Zajełam sie praca, awansowałam i wreszcie miałam moje ukochane szczeniaczki...9 psów w domu to nie przelewki



nawet nie mielismy czasu na przytulanie no może okazjonalnie i wiecie co? nareszcie odetchnełam i żyłam żałowałam tylko że ostatnie lata myślałam tylko o wykresach termometrach i dniach płodnych. W kwietniu nie czułam sie najlepiej ciągle zmęczona, ciągle niedobrze i coś mnie tkneło


robiąc test poprostu wiedziałam że jestem w ciąży (wcześniej co miesiąc byłam tego pewna

)
Dziewczyny naprawde coś w tym jest że jak sie odpuści to nawet nie wiemy kiedy ciąza zaskakuje. Kiedyś w to nie wierzyłam no bo jak tu zajść jak lekarze miowia że nie ma szans i wtedy wkurzały mnie watki typu że tzeba odpuścić i juz... ale naprawde chyba coś w tym jest!!
U mnie ciaza była bliżniacza niestety jest tylko choć dla mnie aż jedno maleństwo czego i Wam zycze kochane!!
Każda z Was sie doczeka i mocno w to wierze i trzymam za was kciuki a w szczególności kibicuje dagps która bardzo cierpliwie tłumaczyła mi moje badania. Kochana nie wiem co u Ciebie ale mam nadzieje że jestes szczesliwa!!! Pozdrawiam
oliis