Gość: gość
IP: 212.244.129.*
11.06.03, 18:45
przepraszam za poprzedni dziwny tytuł ale tak niestety się wysłało. Wysyłam
wię jeszcze raz:
dwa tygodnie temu poronilam w 4-tym tygodniu ciąży. Dostałam krwawienia,
zgłosiłam się więc do szpitala. Mój lekarz stwierdził na USG poronienie.
Miałam zabieg łyżeczkowania. Teraz po 2 tyg. otrzymałam wynik badania
histop., gdzie jest napisane: "Endometrium z cechami nasilonej sekrecji.
Zmian doczesnowych podścieliska i kosmków nie stwierdzono". Osoba wydająca
wynik powiedziała, że to nie było poronienie tylko mam b. duże zaburzenia
hormonalne. Zgłosiłam się do lek. prowadzącego. On powiedział, że tak
dokładnie "wydaliłam" jajo płodowe, że nawet nikt potem nie stwierdził ciąży.
Co mam o tym myśleć. Gdy robiłam w 10, 11 i 15 dniu po zapłodnieniu test
ciążowy to wyszedł pozytywny, lekarz w tym czasie widział
na USG - endom. ciążowe 12 mm i potwierdził ciążę, mówiąc też, że już
niedługo będzie widać pęcherzyk ciążowy...
Błagam powiedzcie czy to możliwe aby pomimo takiego wyniku histop. była to
ciąża?
Ile muszę odczekać po łyżeczkowaniu? Czy 3 m-ce wystarczą?
Dodam, że o ciążę starałam się pół roku, a teraz nie wiem czy ja wogóle mogę
w tę ciążę zajść czy też mam tak silne zaburzenia, że dają nawet pozytywny
wynik testu. Jestem tym wszystkim załamana...
Dzięki z góry za odpowiedź