Dodaj do ulubionych

czy to wszystko musi dziać sie na moich oczach????

20.07.07, 10:47
Już nie mam siły.... Nie wyrabiam po prostu. Dziś w nocy sąsiadka urodziła
dzicko. O 23.45 mąż ją zawiózł do szpitala. Oczywiście filowałam w oknie pół
nocy (sama nie wiem, po co sie tak ktuję, ale ciekawość mnie zżerała). Mąż
tej sąsiadki przyjechał rano i właśnie z rozesmianą gębą zdawał relację
swojej mamusi z tego, co działo sie z z jego żoną w szpitalu. Właśnie wyszkli
na spacer - on, jego matka i 2 dzieci. Nie mogę na to patrzeć, nie mogę. Może
jestem podła, wredna, okropna, niewdzięczna, złośliwa, ale... nie mogę na to
patrzec... Ktoś mógłby powiedzieć "nie patrz", ale nie muszę, naprawdę. To
wszystko dzieje sie na moich oczach, w moim bloku, pod moimi oknami, za
ścianą. Tylko czekam, aż przywiozą dziecko ze spzitala i znów dadzą sie
słyszeć w nocy znajome płącze niemowlęcia. To ponad moje siły sad((.
Pamietam, kiedy rodziłam Adasia, to chodziłyśmy w ciaży wszystkie 3 z
klatki.Jedna z sąsiadek urodziła w kwietniu, druga w maju, i ja w czerwcu.
Pamietyasm, że myślałam wtedy : 'Boże, dobrze, ze jestem też w ciaży, bo nie
przeżyłabym chyba, gdyby top wszystko działo sie na moich oczach, a ja nadal
nie miałabym swojego dzieciatka". no i doczekałąm sie identyznej sytuacji,
tylko po 3 latach. Najpierw jedna koleżanka 9wczoraj, dzis w nocy druga... To
za duzo, naprawdę za duzo...
Obserwuj wątek
    • miss30 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 10:58
      Agusia, przytulam Cię bardzo mocno. Rozumiem Cię, też mam jedno dzieciątko, ale
      jak pomyślę, że moi 3 bracia mają: 4,3,2 dzieci to zawsze lecą mi łezki. Cieszę
      się bardzo ich szczęściem (bo te dzieci są kochaniutkie), ale również nie
      potrafię zrozumieć dlaczego tak jest oni nim się obejrzą a żona w ciąży a ja...
      Wiem, że nie zrobiłam jeszcze wszystkiego, aby mieć to drugie dziecko, ale
      powolutku zaczynam przyzwyczajać się do myśli, że możemy być tylko we troje.
      • bulinkaj Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 11:09
        A ja oddałabym wszystko, żeby mieć "chociaż" jedno dziecko.
        Z każdej strony otaczająca nas dzieci, moje koleżanki, sąsiedzi, moje siostry,
        mój brat wszyscy mają dzieci. Tylko my jesteśmy sami.
        Nawet badania genetyczne wyszły źle, więc in vitro odpada!

        Przepraszam, nie chcę Was ranić, ale chciałabym mieć "chociaż" jedno dziecko!
        • miss30 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 11:11
          Nie ranisz nas, ja dopiero niedawno zrozumiałam, jaki to skarb mieć to jedno
          dziecko.
      • dorotkak1978 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 15:30
        Siostra moja ma trójkę, a ja czekam chociaż na to jedno. Wiem jak to boli. I
        życzę Wam po następnym dzieciaczku (i następnym), tym które nie mają po tym
        pierwszym i sobie też nawet dwójki naraz. (a tu jeszcze tydzień).
        Pozdrawiam.
        • miss30 Dorotka 20.07.07, 15:35
          To pisz, co wyjdzie. Masz jakieś przeczucia?
          Wiem jakie mam szczęście, że mam to jedno dziecko, myślę, że ono też nie
          pozwala mi na totalne zeschizowanie. Nie wyobrażam sobie co by było gdybym jej
          nie miała. Tobie też się uda i będziesz taką samą szczęściarą jak my.
    • gosia1705 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 11:11
      Agnieszko rozumię Cie bardzo dobrze. Czasami zadaje sobie pytanie dlaczego Bóg
      mnie tak doswiadcza? Mam dni kiedy mysle sobie ze nie mam juz siły i moze
      powinnam, pogodzić sie z mysla ze nie zostame mama. Ale kolejnego dnia kiedy
      wchodze na forum i czytam ze wydarzył sie kolejny cud to nadzieja odżywa. Wiem
      jak trudno jest patrzec na rosnące brzuszki bo sama mam w pokoju kolezanke w 16
      tc. I to wcale nie jest zazdrośc to ból przeszywający serce i pytanie dlaczego
      mi sie nie udało.
      Przytulam Cie mocno.
    • zajacowna Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 11:33
      Aga rozumiemy Cie bardzo dobrze!
      kazda z nas tak ma( lub miala).
      Jesli bedziesz miec takie napady .. to idz utyl swojego pierworodnego i ciesz
      sie że go masz...
      • mezatkaap Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 11:43
        Agula - masz zdrowe dziecko, męża, który wspiera, to naprawdę dużo, nie grzesz
        kobieto, szczęściara z Ciebie uncertain
        • tymonka30 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 11:51
          Otóż to.
          • szklanapulapka2 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 12:14
            Dlaczego tak trudno jest zrozumieć, że drugiego dziecka można pragnąć tak samo
            silnie jak pierwszego... Tak, jestem szczęśliwa, bo mam Adasia, ale on ma
            dopiero 3 lata i już z zazdroscia patrzy na swojego kolegę (równolatka), który
            może cieszyc sie bratem. Bo w tym wszystkim chodzi o to, żebym nie tylko JA
            była szczęśliwa, a przede wszystkim ON. A ON nie będzie szcześliwy, będąc
            jedynakiem i to wiem na pewno sad(.
            • lillian1 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 12:25
              Agnieszka, razem z Toba przezywalam ostatnie niepowodzenia i jestem pod
              wrazeniem ilosci prob, ktore podjelas.Nie pisze na tym forum czesto, ale Ciebie
              pamietam. Dziewczyny mnie zamorduja mnie za to, co napisze, ale ...chodzi o
              Ciebie. Nie o Adasia, ale wlasnie o Ciebie. Nie przyznasz mi racji, bo taki
              etap teraz przechodzisz. Niemniej mam szczera nadzieje, ze kiedy znajdziesz
              swoje szczescie. Trzeba probowac, dopoki jest nadzieja, ale sa granice poza
              ktorymi nie chodzi juz o drugie dziecko w tym przypadku, ale cos zupelnie
              innego.
              bardzo przepraszam, jesli sprawilam Ci przykrosc, ale wydaje mi sie, ze mam
              racje
            • bulinkaj Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 12:28
              Ależ jak najbardziej Cię rozumiem.
              Trzymałam kciuki za Ciebie cały czas, rozumiem Twoją rozpacz. Doskonale Cię
              rozumiem. Ale zrozum też mnie, inne dziewcyzny, które NIGDY nie poczują pod
              sercem swojego dziecka. Nie poczują kopniaczków. To jest ból nie do opisania! I
              tu wcale nie chodzi o moje egoistyczne nastawienie, bo chcę dziecka i już.
              Ja oczywiście będę nadal próbowała. Będziemy się starać o adopcję, ale nigdy
              nie będę w ciąży!
              • bulinkaj Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 12:34
                Chodzi mi o to, że wokół nas jest mnóstwo ludzi, którzy mają różne problemy.
                Pragnęłam "stworzyć" rodzinę, ale widocznie nie pisane nam było zostać
                biologicznymi rodzicami. Ja wierzę, że Bóg dał nam "inne zadanie". Będziemy
                rodzicami, bo zaadoptujemy conajmniej dwójkę maluszków. I uda się nam!
    • asiunia555 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 12:26
      Szklana Ty przesadzasz mocno
      ja wiem że masz za soba trudne chwile
      ale czytając to co piszesz to aż się boję o twojego synka czy Ty o nim myslisz
      wystaraczająco czy oglądasz po nocach ciężarne sąsiadki

      tak jak sama napisałaś - przestań się katować dziewczyno
      • ciekass Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 12:41
        popieram !
        • asiunia555 Re: dzięki:) 20.07.07, 12:57

      • maretina szklanka! 20.07.07, 15:16
        przeginasz. zdobrego serca Ci to mowie. masz najlepsze ukojenie w synku.
        przytul go, spojrz w sliczne dzieciece oczka, poskluchaj jak mowi "kocham cie
        mamo", pomysl, ze jestes dla niego najwazniejsza na swiecie! to jest wazne.
        najwazniejsze. jestes mloda, zdrowa, dziecko zdrowe. moj kajtek jest chory,
        mimo to jestem najszczesliwasza na swiecie, jesli drugi raz mi nie wyjdzie to
        pal szesc, JEST KJATEK, TY MASZ ADASIA!
        ps. zycze powodzenia w kolejnym transferze!
    • 56at Aga nie rób z siebie głupola 20.07.07, 12:43
      Zajmij się swoim zyciem a nie cudzym.
    • sun32 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 12:50
      Ja nie do końca Cię rozumiem ale coż chyba nie muszę...

      A co do otaczająch brzuszków. W pracy na 12 kobiet 8 było w ciąży. Po kolei
      wszystkie zachodziły w ciążę. Co miesiąc nowa w tym dwie najbliższe mi
      koleżanki. Potem były porody. Zaczęłam się starać pierwsza i ciągle czekam. I
      wiesz co? Uczę się cieszyć, uczę się tolerancji, staram się nikogo nie oceniać
      i nikomu nie zazdrościć. Wszystkie koleżanki już wróciły z macierzyńskiego,
      opowiadają o dzieciach. Są szczęśliwe ale mają też swoje nowe problemy. Czasem
      mi łezka staje w oku ale na szczęście mam już etap obwiniania całego świata za
      sobą. Widzę że im dłużej się staram aby być mamą tym bardziej zmienia się tok
      mojego myślenia.

      Życzę Ci więcej zrozumienia, dystansu i pokory. Ciesz się życiem, zdrowiem i
      rodziną. Przestań porównywać z innymi. Będziesz bardziej szczęśliwa.
      Nie jesteśmy pępkiem tego świata i chociaż to bardzo boli trzeba się pogodzić z
      tym że nie wszystko będzie tak jak my byśmy sobie życzyły.

      P.S. Skąd wiesz że Adaś nie będzie szczęśliwy? Czemu uważasz że to
      najważniejsze? Jestem jedynaczką i miałam cudowne dzieciństwo. Mam wspaniałych
      rodziców u których mam ogromne wsparcie do dzisiaj. I to jest najważniejsze w
      byciu rodzicem.
      • dagps Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 13:02

        ja tez nie bardzo lapie. masz oczy, chwala temu co ci je dal, to sie dzieje na
        twoich oczach. mozesz sie wyprowadzic do lasu, ale tam sa zwierzeta ktore rodza
        i to po kilka malych na raz.
        w moim bloku jestem sama bez brzucha i bez ani jednego dziecka, jest jeszcze
        malzenstwo staruszkow. w klatce malenstwo na dole i obok bliznieta urodzone
        gdzies okolo grudnia/stycznia, wszystko slysze - mam przestac chwalic tego co mi
        uszy dal?

        przykro jest. to jasne. tylko bez przeginania. tytul postu wyglada conajmniej
        jakby ktos kogos mial na twoich oczach mordowac.
        nie chcesz - nie patrzysz, patrzysz - nie pierniczysz.
    • tymonka30 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 13:25
      Agnieszka ja rozumiem doskonale jak to jest jak się stara o drugie. To nie o to
      w ogóle chodzi. Ty ostatnio piszesz jak opętana, aż się boję myśleć co czuje
      Twój synek jak Cię widzi w takim stanie.... o Ciebie też się boję! Zwariujesz
      niedługo jak tak dalej będzie.

      • agnieszka.krak Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 13:49
        Aga ja tez wiem jak jest, choc moja sytuacja jest zupełnie inna od Twojej, ale
        chyba niewiele Cie dzieli od szaleństaw. Zycie to nie tylko być lub nie być w
        ciązy, tez o to walcze z całych sił i napewno szybko sie nie poddam, ale nie
        przesłania mi to całego zycia. Nie obraź sie, ale mysle, ze potrzebna Ci
        wyizyta u dobrego psychologa. A dzieci Aguś u znajomych zawsze będa sie rodziły
        i zawsze bedzie to radość. Jestem jedynaczką i zawsze pragnęłam mieć
        rodzeństwo, no ale nie miałam, co wcale nie przeszkodziło mi mieć szczęsliwego
        dzieciństwa, wiec praosze nie opowiadaj bzdur. Tracisz siły na frustracje,
        zamiast przełożyć je na walkę o tą ciążę.
        • magdamajewski Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 13:58
          o matko ty sie kobieto opanuj, bo to co ty wyrabiasz to juz ludzkie pojecie
          przechodzi... myslisz ze ze wzgledu na ciebie swiat przestanie funkcjonowac?
          Dzieci rodzily sie i beda sie rodzily i na to nic nie poradzisz. Skup sie na
          dziecku ktore masz, drugie jesli przyjdzie to dobrze jesli nie to chyba swiat
          sie na tym nie skoczy? I uwierz mi twoj "worek doswiadczeni" moze i jest duzy
          ale sa dziewczyny ktore przeszly wiele wiecej od ciebie, nie maja dzieci i
          zachowuja sie duzo normalniej. Pokory dziewczyno, pokory..
        • lillian1 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 14:04
          Ufff, myslalam, ze sie posypia gromy na moja glowe...Tez uwazam, ze to juz jest
          etap psychologa.
    • korlewna Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 14:21
      hmmm..... wiesz co... mam synka.... i teraz dopiero wiem tak naprawdę jak to
      jest być mamą... to jest coś najwspanialszego na swiecie... I marze o tym, by
      mieć drugie dziecko, by mój Hubercik nie byl jedynakiem, byśmy tworzyli rodzinę
      z dziećmi, a nie dzieckiem.... i dlatego doskonale Cię rozumiem.
      Ale z drugiej strony... Ty masz juz Adasia, Ty masz swoje szczęście, Ty masz
      dziecko, Ty masz dla kogo żyć, Ty musisz się Nim opiekować... I choćby los nie
      dał Ci więcej potomstwa to TY JUŻ JE MASZ... teraz chcialabyś więcej.
      Spróbuj zrozumieć też te kobiety, ktore latami walczą o dziecko... o sens
      życia... bezskutecznie.... Dla Nich to co napisalas jest jakimś absurdem,
      jakąś herezją, jest podlością i egoizmem... To jest forum niepłodnościowe,
      gdzie takich kobiet jest wiele... Zanim zaszłam w ciązę byłam tu stałym
      bywalcem i gdybym wtedy przeczytała podobny post... nie umiem sobie nawet
      wyobrazić tego, co bym czuła...
      Kobieto... weź sie w garść. Jeśli nie radzisz sobie sama, to udaj sie do
      specjalisty... ale nie krzywdz innych.
      Pozdrawiam
    • perls Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 14:23
      Cóż przykro mi to przyznać ale równiez tak jak inne koleżnaki uważam że
      przesadzasz. Napewno wiele z nas oddaloby za to żeby poczuć macierzyństwo i
      przytulić się do swojego dziecka. Co mam nadzieje kiedyś nastąpi...
      Też mam czasmi starszne chwile jak widze że po kolei wszysycy obok mnie rodzą-
      akurat ten rok to wysyp ciąż. Przykro mi na to patrzeć i cieżko odpowidać na
      pytania " kiedy moja kolej"- mam wrażenie czasami że ludzie myślą że czekam na
      uzbieranie miliona na koncie i wtedy moze pomyśle o dziecku. Rzeczywistość jest
      zupełnie inna, dlatego wiele bym dała żeby mieć 1 dziecko.
      • polpotworek Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 14:39
        sun napisalas bardzo madrze. Niestety szklanko musisz postarac sie nabrac do
        tego dystansu bo jak tak dalej pójdzie to popadniesz w paranoje i tylko
        oddalisz sie przez to od swojego marzenia. Czasem bardzo boli ale musimy sie
        mimo wszystko uczyc zyc swoim zyciem... wiem bo sama czekalam na ciąze 4 lata i
        przerabialam te wszystkie schizy... dopiero gdy sie wyciszylam i przestalam o
        tym myślec jak o jedynym celu w zyciu to stalo sie... smile))
    • kalinka28 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 15:11
      Podczytuje twoje posty i mam podobne wrażenia jak dziewczyny. Za mną dwa lata
      starań i wiele rozczarowań, niestety nie ma jeszcze dziecka, ale mam dużo
      nadzei. Rozumiem Twoje rozgoryczenie ale nie rozumiemem dlaczego aż tak
      zdominowało ono Twoje życie. Wiadomo że dla nas sprawa macierzyństwa jest
      najważniejsza ale oprócz niej jest jeszcze dużo innych spraw. TY MASZ SYNKA,
      tak ładnie o nim piszesz ale zamiast tak bardzo angażować sie w życie sąsiadów
      mogłabyś mu właśnie poścwięcić tę energię. Jeszcze jedno- dwa dni temu moja
      przyjacióka urodziła córe, 3 tygodnie temu bratowa synka - nie powiem że nie
      było lekkiej zazdrości, łez i pytania dlaczego wszyscy tylko nie ja....ale
      trwało to tylko chwile...szybko wrócił rozsądek i wiara że ja też sie doczekam.
      Teraz ciesze się szczesciem nowych mam i nawet bede matka chrzestną. Bądz
      dobrej myśli - mimo że tyle niepowodzen za Tobą ciesz sie macierzyństwem którym
      Cię los obdarzył!!!
      • julcia2222 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 16:16
        Rzadko się tu odzywam, ale śledzę wszytskie wątki. przykro mi z powodu tego co
        przeszłaś ostatnio, ale zgadzam się z dziewczynami. Od kilku lat walczymy o
        pierwsze dziecko i nic z tego, szanse są niewielkie. Ty masz dziecko, więc
        zajmij sie nim .. Przepraszam, ale płaczę nam klawiatura i nie mogę napisać tego
        co mi sie kołacze po głowie.... bo przełykam łzy...
        • szklanapulapka2 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 17:44
          Dowaliłyście mi mocno. Ok. Być może zasłużyłam. Nie zgodzę sie tylko na to,
          byście wypominały mi, ze nie zajmuję sie dzieckiem, które mam, nie doceniam go,
          nie myślę o nim. Adaś to Jedyny Najważniejszy Skarb mojego życia - to Ktoś,
          dzieki komu mam siłe rano zwlec sie z łóżka i zacząć normalnie egzystować. Nikt
          nigdy nie będzie dla mnie ważniejszy, istotniejszy. Uwielbiam go, choć ludzie
          mówia, że robię mu tym więcej krzywdy niż pożytku.
          Myśle o nim. Myślę dzień i noc. Potwornie boję się każdego kichnięcia,
          kaszlnięcia, każdej utraty apetytu, czy wzmożonego pragnienia. Jestem
          przewrażliwioną matką, która na sam sygnał od dziecka : "mamonia, boli mnie
          brzuszek" dostaje temperatury i ma najgorsze przeczucia.
          Myśle o nim, wyobrażam sobie ciągle jego dzieciństwo (byc może szczęśliwe),
          wyobrażam sobie moment, kiedy zapyta mnie "a ja będę miał brata lub siostrę?
          Kiedy?" Wiem, ze taki moment nastąpi. Wyobrażam sobie jego uczucia, kiedy
          pójdzie do szkoły czy przedszkola i koledzy zaczna rozmawiać : "a mój brat
          zrobił to... moja siostra tamto...". Wyobrażam sobie, co on wtedy będzie czuł...
          (: I dalej, wyobrażam sobie moment, kiedy nas zabraknie, widzę Adasia, który
          nie będzie miał z kim podzielic swoich uczuć, bo nikt oprócz niego nie będzie
          czuł tego samego. Myslę o nim, kiedy przypominam sobie 24 grudnia 1980r., kiedy
          to ja jako 6 letnia dziewczynka zostałam straszą siostrą, kiedy całemu swiatu
          chciałąm wykrzyczeć swoja radosć z powodu pojawienia sie na świecie mojego
          brata. Myśle o nim, kiedy patrzę na członków mojej rodziny, którzy zawsze mogą
          liczyć na swoje rodzeństwo. Myślę o nim, kiedy widzę, jak przepada za dziećmi,
          jak tuli, całuje swoje misie i pieski. Myślę o nim, kiedy mówi "mamonia, kocham
          cię", kiedy patrzy mi w oczy wiernie jak piesek i ufa, ze będzie miał
          szczęśliwy dom. Boję się, że kiedyś będzie mu przykro, że nie ma rodzeństwa, że
          nie będzie miał o kim rozmawiać z kolegami, że wyimaginauje sobie jakiegoś
          nieistniejacego brata lub siostrę (tak robiła moje koleżanka z podstawówki,
          która koszmarnie chciała mieć rodzeństwo i... którego rodzice nie mogli jej
          dać) tylko po to, by "nie być gorszym" niz inni.
          Moje dziecko to mój świat i gotowa byłabym oddać za nie życie.
          Nie chcę nikogo krzywdzić, jesli tak to ktoś zrozumiał to przepraszam. Jasne,
          że ja mam o tyle lepiej, ze juz zawsze będę matką. Drugie dziecko to moje
          marzenie, które mam nadzieję zrealizować. Jeśli sie uda, to super, jeśli nie -
          pewnie też będę musiaął sie jakos pozbierać. Natomiast nie musicie współczuc
          mojemu synkowi matki - wariatki, bo przy nim i przy mężu trzymam sie naprawde
          mocno. Na prawdziwe emocje pozwalam sobie tutaj - gdzie wiem, że sa osoby,
          które czują to samo (lub podobnie) co ja. nigdy nie pozwoliłabym na to, by
          mojemu dziecku działą sie krzywda, by poczuło sie odrzucone, niekochane i to
          przez mnie. Po prostu po tylu latach walki chyba można czasami troche zwariować
          (:. Ja wrócę do normalności, obiecuję, a cały koszmar walki o dziecko skończy
          sie dopiero wtedy, gdy żaden z moich mrozaków nie będzie chciał z nami zostać.
          Wtedy zacznę myśleć, jak to dalej poukładać. Na razie nie chcę godzić sie z
          przegraną...
          • mila_do_nieba Rany Aga! 20.07.07, 18:23
            ty musisz serio na jakąś terapie, bez urazy ale po tym co tu przeczytałam to
            martwie się o twoje dziecko.
          • enella Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 18:27
            mi sie wydaje, ze powinnas opowiedziec o tym psychiatrze, bo ty masz co
            najmniej depresje.
          • jamile Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 19:27
            ta opowieść o tragedii jedynactwa jest co najmniej osobliwa
          • kobylka311 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 20:54
            Agnieszko Zastanów się jaki jest związek między tym, co tu powyżej napisałaś a
            problememi z Twoim synkiem:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40028&w=64082311
            Pozdrwiam
          • maretina Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 22:51
            szklanko, na pewno jestes wspaniala mama. nie watpie w to. w ogole nie mialam
            na mysli niczego zlego.
            mam nadzieje, ze juz Ci troszke lepiej.
    • citri Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 17:52
      przytulam
      • arrabellka Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 18:09
        przykro mi, ale tez uwazam że potrzebna Ci pomoc specjalisty
        • polpotworek Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 19:40
          Szklaneczko ta chec posiadania drugiego dziecka tak zdominowala twoje zycie ze
          poprostu piszesz jakbys przechodzila menopauze i naprawde juz byla skazana na
          brak drugiego dziecka, myśle ze bardzo zagubilas się i stracilas zupelnie
          poczucie dystansu. Uspokój sie proszę i daj sobie trochę czasu, musisz sie
          wyciszyc i powtarzac sobie ze przeciez nie jest wszystko przekreślone, przeciez
          jeszce masz czas... nie poganiaj natury... ona sama najlepiej wie kiedy
          dzidzius ma sie pojawic.
    • jollyb Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 19:07
      szklana pulapko, kiedys gdy ja mialam gorsza chwile i probowalam jakos na tym
      forum sie wyzalic ty nie zostawilas na mnie suchej nitki, mowiac mi ilez to
      zlych fluidow otacza mojego pasierba bo jego rodzice sie rozwiedli, kazalas mi
      doprowadzic swoje zycie do porzadku a potem sie starac o dziecko ktore wedlug
      ciebie nie bylo zadnym rozwiazaniem. zabolalo bardzo. teraz ty tu sie wyzalasz,
      czy wiec ja powinnam ci napisac zebys doprowadzila swoje zycie do porzadku a
      potem myslala o dziecku?? nie , ja ci zycze wszytskiego najlepszego, ale zycze
      ci tez zebys kilkanascie razy sie zastanowila zanim kogos skrytykujesz bo nie
      wiesz po jednym poscie jaka ja mam sytuacje i jak to jest latami starac sie o
      dziecko , gdy eks zona meza wysmiewa twoja bezplodnoscia, nie wiesz i zycze ci
      abys sie nigdy nie dowiedziala.
      tak jak napisaly dziewczyny ciesz sie tym co masz, bo mysle i wiem ze wiele
      osob sie z tym zgodzi , my chetnie bysmy sie z toba zamienily , aby miec choc
      jedno dzieciatko.
      • 56at Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 20:04
        jollyb!
        przytulam Cie mocno.
        Jak masz siłe walcz skarbie,walcz i wygraj kiss**
    • jollyb Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 20:16
      DZIKUEJ CI KOCHANA. walcze walcze , bede podchodzic do in vitro jak tylko wroce
      do polski. sciskam cie i dziekuje za dobre slowo
    • bulinkaj Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 20:30
      Dziewczyny, aż mi się oczy robią wielkie ze zdziwienia, że się aż taka "burza"
      rozpętała.

      Jest mi ciężko czytać posty Szklanej, bo naprawdę bardzo pragnę dziecka, nawet
      jeśli byłoby same (ale przecież będzie miało kuzynostwo, będzie miało
      przyjaciół-dzieci moich znajomych, przecież same sobie w przyszłości też
      znajdzie przyjaciół. Nie będzie same!).
      A z drugiej strony rozumiem Szklanę, bo ma trudne dni. I wiem, że bolą ja ciąże
      znajomych i ich maleństwa.
      Szklana, Ty już doświadczyłaś macierzyństwa, miałaś w objęciach swoje maleńkie
      dziecko. Masz swój skarb! Ja wiem, że pragniesz drugiego dziecka i że to
      pragnienie jest równie mocne jak za pierwszym razem, ale nie pisz takich postów
      nam, dziewczynom, które wlaczą o swoje pierwsze. Być może jedyne dziecko. Ty
      zazdrościsz innym, którzy mają dwójkę, trójkę dzieci, my zazdrościmy Tobie, że
      masz Adasia.

      Mnie chyba życie nauczyło pokory, cieszę się ze szczęścia znajomych, tych,
      którzy mają dzieci. Jest lekkie ukłucie zazdrości, ale pozytywne.
      Ja kiedyś też będę miała dzieci, wiem o tym.
    • kalinka28 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 21:42
      Nie zarzucam Ci że jestes złą matką i że żle wychowujesz synka - jestem
      przekonana że twoje dziecko ma dobra troskliwą mamę. Mi chodzi o cos innego.
      Wydaje mi się (być może się mylę, trudno oceniać człowieka na podstawie postu)
      że Twoje pragnienia stały się najważniejsze i zdominowały całe Twoje życie,
      uważasz także że brak rodzeństwa może złamać dziecku życie! Gdyby szczęście
      dziecka zależało od tego czy ma rodzeństwo czy nie życie byłoby łatwiejsze. Na
      pytania, które być może zada Ci Twoje dziecko łatwo nie będzie odpowiedzieć
      (mam nadzieje ze nie bedziesz musiała na nie odpowiadać bo pojawi się
      wymarzone rodzeństwo dla Adasia) ale myśle że dziecko swoim dziecięcym rozumem
      przywyknie do sytuacji i uwierz mi jedynak jeśli ma dobrych rodziców uważa
      swoją rodzinę za normalną, nie porównuje jej do innych i na pewno nie cierpi z
      tego powodu.Świat dzieci jest dużo bardziej poukładany świat dorosłych. Poza
      tytm nie można czuć się winnym przed dzieckiem że nie zagwarantowało mu się
      rodzeństwa i żyć z poczuciem winy do śmierci - nie na tym polega szczęśliwa
      rodzina. Moim zdaniem wyolbrzymiasz problem.
      Rozumiem że jest to pewnie spowodowane tym co Cie niedawno spotkało i z całego
      serca Ci współczuje. Wierze że sie pozbierasz i będziesz widziała świat w nieco
      jaśniejszych barwach. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
      -
      Zawsze można zacząć od początku....
      • hofina Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 22:24
        Szklanapułapko - doskonale Cię rozumiem. Jestem w podobnej sytuacji. Ściskam
        serdecznie. Więcej napisałam ci na priva.
    • molonela Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 20.07.07, 23:44
      to pomyśl, jak czują sie kobiety, które nie mają ani jedego dziecka, a widziały
      cię w ciazy i nadal widują z Adasiem, i myślą "już nie mam siły, nie wyrabiam
      (...)"
      a to Ty jesteś w ich oczach tą wielką szczęściarą
      • hania2005 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 21.07.07, 07:19
        Napisałam w nowym wątku...........Szklana wiele bym oddała by nie musieć
        zanosić moich dzieci na cmentarz. Żadna ciężarna kobieta, żadna mama z
        wózkiem,żadna ujemna beta czy jedna kreska na teście nie są porównywalne z tym
        co dzieje sie teraz u nas w domu..
        Nie narzekaj........bo grzeszysz.
        • dagps Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 21.07.07, 08:22
          "ale przecież będzie miało kuzynostwo, będzie miało
          przyjaciół-dzieci moich znajomych, przecież same sobie w przyszłości też
          znajdzie przyjaciół. Nie będzie same!" - no niestety szklana chyba nie ma w
          glowie takiej opcji, ze nie maly adas, a duzy a potem dorosly Pan Adam bedzie
          mial innych ludzi blisko niz tylko mame tate i rodzenstwo. lepiej sie do tej
          przyszej mysli szklana przyzwyczajaj, bo Adam bedzie miał dziewczyne, pojdzie z
          nia w tany i w swiat.
          • enella Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 21.07.07, 08:53
            ale co to wogole za argument. dziecko moze zapytac o wszystko. a jak bedzie
            mialo rodzenstwo i zapragnie wiecej? albo brata, bo rodzenstwem bedzie tylko
            siostra? albo odwrotnie, powie "mama zabieraj spowrotem tego brata, bo
            jest "glupi" i mnie denerwuje" - toz to tylko dziecko. takie jest zycie, ze
            dziecko trzeba uczyc, ze kazdy ma inaczej. przeciez w klasie na pewno sa i np.
            bogatsze dzieci, ktore maja cos, na co was nie stac i co - tez siebie nie
            przeskoczysz.
            • szklanapulapka2 Re: czy to wszystko musi dziać sie na moich oczac 21.07.07, 09:47
              Dziewczyny, dzis już mi lepiej. Będzie ok., musi być. Nie jestem w żadnej
              depresji, po prostu cholernie trudno jest przepuścic przez palce tyle kasy i
              nadziei. Dzięki za "słowa otuchy" - będzie dobrzxe i bez wizyty u psychiatry.
              Już się biorę za siebie. smile).
    • katarzyna.br Re: szklanapułapko może będę okrutna 21.07.07, 17:36
      ale uważam, że powinnaś wybrać się do psychologa. Twój smutek i żal przeradza
      się w jakąś psychozę.
      Pół nocy stoisz w oknie żeby wypatrzyć obcych ludzi??

      PRzecież masz synka, szkoda tracić czasu, który mogłabyś mu poświęcić na ciągłe
      rozpamiętywanie.

      • szklanapulapka2 Re: szklanapułapko może będę okrutna 21.07.07, 17:50
        Ale ja juz napisałam,z ę jest mi lepiej. Może dośc juz tych okrucieństw. czuje
        sie świetnie, nic mi nie jest i prosze o skończenie dyskusji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka