Dodaj do ulubionych

Poświątecznie...:(((

IP: *.wi.tuniv.szczecin.pl 27.12.01, 13:10
Witajcie Najbliżsi,
(mogę chyba Was tak nazwać, choc moze mało sie udzielam, ale od dawna, poza tym
jestescie najbliżsi moim problemom, ...wiemy wszak o sobie takie szczegóły dot.
problemu, których nawet nasi rodzice nie wiedzą...)

Otóż chciałam Wam powiedzieć, że dostałam przed Świętami tylko jedną kartkę z
Życzeniami. Byla to kartka od mojej przyjaciólki ze szkolnych lat, z liceum,
która brała Ślub tego samego dnia, co i ja, tzn. 2 sierpnia 1997r. Wiem, ze
mieli córeczkę Marysię, uczestniczyłam 2 lata temu w tej radości. A teraz
podpisała się: z córeczkami Marysią i Kingą.
Czuję się trochę upośledzona. Dlaczego dwa małżeństwa tak bliskie sobie tak
bardzo poróżnił los? Dlaczego jedni mają szczęścia w nadmiarze a inni...wcale?
Chciałabym jakoś zareagować, pogratulować, ale nie mam siły.
Jak byście postąpiły?

No cóż...napewno dzisiaj znajdę w skrzynce stertę spóźnionych,
"normalniejszych" życzeń.

Pozdrawiam poświątecznie, serdecznie i trochę smutnie
Muszelka
Obserwuj wątek
    • Gość: ITA Re: Poświątecznie...:((( IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 13:31
      Odpowiedź jest prosta powinnaś cieszyć sie razem z nimi........., ale łatwo tak
      powiedziec co?? Właśnie wczoraj dowiedziałam się , że moja siostra planuje
      drugie dziecko. Ma staż małżeński krótszy ode mnie, a ja nie mam jeszce dziecka
      choć chcę. I co pewnie mam doradzać wybór imienia? Mimo, ze jest to moja
      siostra jest mi tak jakoś smutno........
    • Gość: Ola Re: Poświątecznie...:((( IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 16:42
      Muszelko, dla pocieszenia twojego dodam, że w święta ja również miałam
      taki "prezent". Otóż mój brat spodziewa się trzeciego dziecka (tak jak
      poprzednie dzieci - "wpadniętego") i to mimo stosowanych zabezpieczeń. Mój brat
      stażem małżeństwa różni się ode mnie tylko o pół roku. I co ty na to? Czyż nie
      jest to zwykła złośliwość losu. Na dodatek bratowa ma termin rozwiązania w
      lipcu, tak jak ja bym miała gdyby in vitro się powiodło... sad((((((((
    • Gość: Masza Re: Poświątecznie...:((( IP: 212.38.196.* 28.12.01, 11:56
      Muszelko,
      ja nie pojechałam do mojej bliskiej niegdyś koleżanki w odwiedziny, chociaż
      wielokrotnie mnie zapraszała, bo widok jej cudownego dziecka sprawiał mi ból i
      przypominał o tym, że jestem chora. Dziecko zobaczyłam po raz pierwszy kilka
      tygodni po tym, jak dowiedziałam sie, że mam PCO. Koleżanka oczywiście nie
      wiedziała, zaczęła polecac mi macierzyństwo, opowiadała jak bardzo pewnie czuje
      się odkąd ma dziecko. A ja wychodziłam z trudem z depresji, spowodowanej
      zupełnie czym innym, i na dodatek uczyłam się żyć z myślą, że z zajściem w
      ciążę mogę mieć kiedyś kłopoty. Zamknęlam się później w łazience i płakałam
      długo. Dlaczego nie mam tego, co innym wydaje się tak naturalne?
      Tak, ciężko czsem się pogodzić.
      Pozdrawiam Cię ciepło i serdecznie, trzeba mieć nadzieję, póki życie trwa
      Masza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka