Dziś ujrzałam dwie kreseczki

)
Parę z Was mnie tu zapewne kojarzy, choć nie byłam zbyt aktywną
uczestniczką. Tym, które mnie nie znają, powiem w skrócie, że mój M
miał obniżone parametry nasienia, takie żołnierzyki
na pograniczu normy. Od stycznia łykał androvit, salfazin, magnez,
witaminę C, potem dołączył macę - no dużo tego było.
Ostatnio postanowił spróbować akupunktury i na szczęście trafił do
lekarza, który się na tym zna, który leczy igłami problem
niepłodności. Lekarz powiedział mojemu M, że to działa b. szybko.
Zapytał, czy wie, kiedy mam dni płodne i M powiedział, że na dniach
(to był mój 11dc) i lekarz stwierdził, że to b. dobrze. Dał mu
zastrzyk wzmacniający, wbił 5 igieł w różne części ciała. Staraliśmy
się w 12 i 13dc, czyli był tylko JEDEN zabieg. (Potem było więcej,
ale już po po mojej owu).
Ten lekarz powiedział, że jeśli chodzi o panów, to pomógł nawet
beznadziejnym (według andrologów) przypadkom. Tak się cieszę, że
pomógł nam
I jeszcze Wam powiem, że z pół roku temu co najmniej natrafiłam na
tym forum na wątek zatytułowany "Akupunktura pomaga" i czytałam
entuzjastyczne opowieści. Nie wiem, czemu to do mnie wtedy nie
dotarło. Dopiero teraz. Może wszystko musi mieć swój czas, żeby do
kogoś dotrzeć...
Pozdrawiam serdecznie