Dodaj do ulubionych

Męska bezpłodność i kobiece dylematy

09.10.08, 08:35
Cześć dziewczyny...
Już dawno nie pisałam na forum, ale nadszedł czas powtórzenia badań
przez mojego męża i rozterki znowu wróciły...
Mój mąż ma 30 lat i jak się okazało bardzo złe wyniki nasienia,
które na dzień dzisiejszy nie dają nam szansy na dzidziusia...
Ja mam 24 lata i jest o.k.
Staramy się o dzidziusia od ponad dwóch lat...niestety bez
rezultatów...
Teraz mam straszny dylemat...bo jeśli wyniki się nie poprawią...to
tylko cud nam może pomóc...Mogą poprawić się jedynie do icsi...
W takiej sytuacji staniemy przed dylematem adopcja lub nasienie
innego mężczyzny...
I nie mam zielonego pojęcia co jest lepsze... bo pragniemy dziecka,
ale JA też pragnę chodzić w ciąży... Moja siostra jest mamą 2
letniej księżniczki i wiem, że dla każdej kobiety więź która
powstaje w trakcie tych 9 miesięcy z dzieckiem jest niesamowicie
ogromna...
Ale obawiam się, że mój mąż będzie miał z tym problem...
Opiszcie jeśli macie takie same dylematy...
Obserwuj wątek
    • qlinek Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 09.10.08, 08:50
      Witaj,

      u nas wprawdzie nie ma aż takiego problemu żeby decydować się na korzystanie z
      nasienia dawcy, ale rozmawialiśmy już na ten temat. Pierwsza reakcja męża była
      kategorycznie na NIE, mówił, że już woli adoptować dziecko. Ale potem przemyślał
      sprawę i złagodniały mu poglądy. Wydaje mi się, że musisz porozmawiać delikatnie
      z m., faceci często nie wiedzą, że istnieje w ogóle taka możliwość (zresztą moje
      koleżanki, które mają dzieci bez żadnych problemów też robią wielkie oczy).
      Ważne żeby zasygnalizować taka ewentualność i dać spokojnie mężowi czas do
      przemyślenia. Myślę, że nie naciskany i nienagabywany szybciej podejmie
      oczekiwaną przez Ciebie decyzję. Dla każdego mężczyzny jest to na pewno ogromnie
      trudne, zresztą tak samo jak i dla nas, kobiet, także.
      Jeśli o mnie chodzi to też wydaje mi się dziwne być w ciąży z nie swoim mężem,
      ale cóż życie nas stawia przed różnymi wyzwaniami.
      • olcia19845 Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 09.10.08, 09:18
        Już rozmawialiśmy na ten temat i też nie widzę entuzjazmu...
        Wiem, że jest to dziwne...Ale będzie miał 9 miesięcy, żeby
        przyzwyczaić się do tej myśli... Takie dziecko będzie częścią mnie a
        potem mojego męża... Zaś dziecko z adopcji nie będzie posiadało ani
        moich ani jego genów... Ilu jest facetów którzy wychowuja dzieci z
        poprzednich związków swojej kobiety...pełno.
      • m-a-la Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 09.10.08, 09:25
        Wydaje mi się, że jest trochę za wcześnie na takie rozterki... Chodzi mi o
        kwestię nasienia dawcy lub adopcję... Upewniliście się już, że wyniki męża są
        nie do poprawienia, że nie ma żadnych "usuwalnych" przyczyn jego problemów z
        płodnością (żylaki, bakterie, etc.)? Wiecie już NA PEWNO, że mąż jest w 100%
        niepłodny i nawet biopsja i szukanie zdrowych plemników w jądrach nie ma
        sensu...? Bo jeśli nie, to znaczy, że cały czas jest szansa na wasze wspólne
        biologiczne dzieci... a zastanawianie się w takim momencie nad dawcą nasienia
        może co najmniej wpłynąć niekorzystnie na Wasz związek... Najpierw musisz
        uwierzyć w swojego męża, choć być może przed Wami długa droga. Życzę wytrwałości.
        ____________________
        I ICSI Invimed sierpień 2008 - 3 bąbelki, żaden z nami nie został...
        II ICSI Invicta grudzień 2008
        • olcia19845 Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 09.10.08, 09:36
          Moja siostra jest lekarzem od leczenia niepłodności i pracuje w
          Klinice w Warszawie, więc raczej wierze w to co mówi...W przypadku
          znaczego polepszenia wyników mamy 30 % na icsi... Teraz żadnej
          szansy... Staram psychicznie oswoić się z każdą ewentualnością...
          Ja wiem, że faceta trzba wspierać... Robię to od roku... A gdzie JA
          jestem w tej sytuacji? Pochodzę z dużej rodziny, gdzie zwsze były
          dzieci, mam siostrzenicę, której jak nie widzę tydzień to strasznie
          tęsknię...Kocham dzieci...Co chwile jakaś koleżanka, siostra chodzi
          w ciąży...I zazdroszcze im tego cholernie...Już mam dość
          czekania...Zauważyłam, że brakuje mi już cierpliwości... A mój mąż
          wogóle nie podejmuje żadnego tematu...
          • m-a-la Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 09.10.08, 10:07
            Rzeczywiście z Twoich postów bije wielki żal i uwierz, że ja Cię w dużym stopniu
            rozumiem... ale wybacz, bije z nich też egoizm... Nie chcę Cię w żadnym
            przypadku urazić, bo wiem jak delikatne są to kwestie, ale chyba za bardzo
            skupiasz się na myśleniu o tym co będzie, na dodatek negatywnie, zamiast skupić
            się na teraźniejszości i zastanawiać się co jeszcze możecie dla siebie zrobić.
            Też czasem przemknie mi myśl, co będzie jeśli nam się nie będzie dalej udawało,
            czy zdecydowalibyśmy się na dawcę nasienia lub inne podobne rozwiązanie. Też
            kocham dzieci, mam na ich punkcie hopla i niczego w tej chwili nie pragnę
            bardziej niż być w ciąży i urodzić pięknego bobasa. Zrozumiałam jednak, że
            najwidoczniej tak łatwo nie będzie i trzeba o to powalczyć. I dopóki jest o co
            walczyć, to trzeba wierzyć, że się uda. Przecież są tu dziewczyny w o wiele
            gorszej sytuacji, których mężowie w ogóle nie mają plemników, a jednak się udało
            i po wykonaniu biopsji i ICSI są teraz w ciąży lub mają już swojego wymarzonego
            bobasa. Więc spójrz w o ile lepszej sytuacji jesteście. Poza tym nie rozumiem
            Twojego toku myślenia, przede wszystkim dlatego, że jeszcze niczego nie
            spróbowaliście... Jeśli dobrze rozumiem to jesteście dopiero po pierwszym
            badaniu nasienia i czekacie na wynik drugiego. Więc jeszcze naprawdę wiele przed
            Wami. Tylko zastanów się czy Ty chcesz podjąć tą walkę...
            I wytłumacz mi proszę jedną rzecz. Dlaczego piszesz, że teraz nie macie żadnych
            szans? Chyba u Twojego męża, mimo że mało, to są plemniki. A do ICSI potrzeba 1.
            ____________________
            I ICSI Invimed sierpień 2008 - 3 bąbelki, żaden z nami nie został...
            II ICSI Invicta grudzień 2008
          • mondrian4 Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 07.11.08, 13:44
            Zauważyłam, że brakuje mi już cierpliwości... A mój mąż
            > wogóle nie podejmuje żadnego tematu...

            No bo to taka polska specyfika. Juz kiedyś opisałem na forum moje perypetie i są
            znacznie cięższe niż problemy twego męża. Niestety też mam problem z rozmową o
            takich sprawach. paradoksalnie to nie mam go będac za granicą czy rozmawiając z
            ludźmi gdzieś zza oceanu. w Polsce facet ma być macho i wszelka słabośc powoduje
            że faceci zamykają się w skorupie. Pół biedy jak ktos dowiaduje się ze jest
            bezpłodny w wieku 30 lat a inna sprawa jak żyje z tym własciwie od młodosci i
            paskudnych chorób jak moja.
            Pogadaj z nim wytłumacz że to nie koniec świata a przede wszystkim zapytaj czy
            to strach przed obcym ojcostwem czy strach przed opinią rodziny, środowiska bo
            paradoksalnie to moze być powodem. Sam wiem że koszmarem jest świadomosć tego
            że kazdy wokół patrzy na ciebie ze swiadomoscią tego co masz w rozporku, czemu
            nie masz własnych dzieci i czy rodzina, znajomi czy kto tam jeszcze nie bedzie
            po cichu myslała o jakichś bzdurach.
            i myśl pozytywnie i nie zazdrosć ludziom bo jak to mawiają w Texasie "uważaj
            jak się modlisz bo możesz wymodlić to dla siebie" wink .Pozdro
    • lubie_gazete [...] 09.10.08, 12:03
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • m-a-la Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 09.10.08, 12:12
        lubie_gazete napiszę wprost - jesteś debilem, to po pierwsze, a po drugie, w
        jednej zasadniczej kwestii bardzo się mylisz. To nie dzieci zostają na całe
        życie, tylko ukochany partner. Dzieci zakładają swoje rodziny i odchodzą
        (oczywiście nie dosłownie), a wtedy pozostaje nam nasza druga połówka. Swoją
        drogą to jest warte przemyślenia, bo rzeczywiście niektórym się wydaje, że
        dzieci są najważniejsze. Tylko, że trzeba czasu, żeby to zrozumieć.
        ____________________
        I ICSI Invimed sierpień 2008 - 3 bąbelki, żaden z nami nie został...
        II ICSI Invicta grudzień 2008
    • jkl13 Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 09.10.08, 13:39
      My też byliśmy w takiej sytuacji, tzn. wyniki męża pozwalały jedynie
      na ISCI, na które ostatecznie nie zdecydowaliśmy się. Wybraliśmy
      adopcję, nasz syn ma już prawie 4 lata, czekamy na drugiego
      adoptusia.

      U nas problem z nasieniem dawcy nigdy się nie pojawił, bo ja nie
      akceptowałam takiego rozwiązania. Nie wiem, jak ci to wytłumaczyć,
      ale wolałam, aby dziecko nie miało genów żadnego z nas (adopcja),
      niż miało geny moje i dawcy. Poza tym nie zależało mi na tym, aby za
      wszelką cenę być w ciąży, ale aby po prostu mieć dziecko. Dlatego w
      naszej sytuacji adopcja była najlepszym rozwiązaniem.

      Ty zaś musisz przede wszystkim porozmawiać z mężem i wybrać waszą
      drogę do rodzicielstwa. I nie uważam, jak niektóre poprzedniczki, że
      jest dla was na to za wcześnie. Wręcz przeciwnie - lepiej teraz
      ustalić strategię "na wszelki wypadek", niż podejmować ten temat
      np. po kilku latach bezowocnych starań, gdy będziecie zniechęceni,
      wyczerpani walką, źli na cały świat. Wtedy o wiele trudniej będzie
      wam dojść do porozumienia. Ustalenie strategii nie oznacza jednak,
      że nie możecie później zmienić zdania na ten temat. Wydaje mi się
      jednak, że określenie etapów w dążeniu do bycia rodzicem, czyli
      wyznaczenie sobie celów, pozwala na opanowanie tego baaardzo
      trudnego dla związku okresu oczekiwania na dziecko.
      My z mężem na temat ewentualnej adopcji rozmawialiśmy jeszcze przed
      ślubem, zupełnie hipotetycznie, nie mając świadomości czekających
      nas problemów z poczęciem dziecka. Dlatego gdy okazało się, że nie
      możemy mieć dzieci, decyzja o adopcji była naturalną koleją rzeczy,
      z góry ustalona alternatywą. Nie rozważaliśmy jej przez lata, lecz w
      ciągu kilku dni i dlatego na cud bycia rodzicami nie czekaliśmy
      kilkanaście lat, a zaledwie 2 lata.
      • olcia19845 Re: Męska bezpłodność i kobiece dylematy 09.10.08, 14:55
        Widzę, że jkl13 ma takie same podejście do całej sytuacjia jak ja :-
        ) Trochę przeraża mnie myśl, że mogę czekać na Swoje upragnione
        dziecko 7 czy ileś lat. Podziwiam dziewczyny, które tyle lat
        walczą... Mi by chyba nie starczyło sił... I tak te dwa lata mi się
        wystarczająco ciągną...Mój mąż ma 30 lat i wie, że czas działa na
        jego nie korzyść... Jeśli dostaniemy szansę na naturalne poczęcie to
        będziemy walczyć...Ale wolę mieć plan awaryjny, bo wtedy porażki nie
        są tak bolesne...Znam przypadek kobiety gdzie ICSI ją uzależniło,
        jest po 7 próbie lat przybyło, kasy ubyło,przybyło nerwów i dalej
        nie ma rezultatów. Więc wolę mieć Swoje wyjście awaryjne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka