Dodaj do ulubionych

Trudne emocje

25.03.09, 13:54
Witajcie;
Chciałam Was zapytać o to jak radzicie sobie z trudnymi emocjami...bo mnie to
wychodzi fatalnie.
Chylę czoło przed tym, przez co przechodzicie.
Ja jestem "siksą" jeśli chodzi o czas starania się o zajście - bo to tylko 10
m.cy a do tego mam już dziecko (6 lat).
Ale nie uciekajcie....
Są też takie fakty jak to, że nie mam owulacji i na razie nikt nie wie
dlaczego, a jak miałam RAZ to i tak nie zaszlam.
Mam świadomość, że przede mną kolejne badania, kolejne miesiące itd.
A wszystko tak - przepraszam - cholernie długo trwa... Czekać dwa tygodnie na
wizytę, kolejne tygodnie na badania i tak w kółko.
10 niechciana miesiączka i moje łzy. Potem złość. Opryskliwość wobec męża, mamy.
I mam obsesję, że wszyscy dookoła mnie zachodzą, albo wpadają.Tak od niechcenia.
Kiedyś uwielbiane przeze mnie gazety o ciąży, dzieciach, reklamy z maluchami
(byłam ich targetem jak nic) - dziś wywołują we mnie chęć ucieczki i udawaną
obojętność.
Tak bardzo się boję rozczarowania, tak bardzo pragnę, to dla mnie takie
ważne... Tak bardzo boli i tak bardzo się boję, że się nie uda.
Dziś kolejna wiadomość w bufecie o kolejnej znajomej, która dzieli się ze mną
"cudowną nowiną"....uśmiecham się, ale wszytsko mnie ściska w środku.
W życiu nikomu niczego nie zazdrościłam, przysięgam. Wiele mam wad, ale nie
jestem zawistną babą, a zawsze czułam ogromną solidarność i ciepłe uczucia do
kobiet, które chcą być matkami.
A dziś mam ochotę od wszytskich uciekać.
Jest też agresja.
Jestem mocno temperamentna i kiedy słyszę życzenia z idiotycznych okazji "co
by nas było więcej" albo "to co? do roboty kochani" - to zastanawiam się czy
kiedyś nie pobiję.
Codziennie płaczę, codziennie krzyczę w domu z byle powodu, jestem gburliwa i
chowam się w sobie.
I choć widzę to - tak trudno mi to zmienić.
Tak wiem, że może czas na psychologa, ale wiecie czasem wymiana myśli z
kobietami, które przez to już przeszły pomaga.

Patrzę na moją córkę i myślę sobie o sobie: " Ty głupia krowo ciesz się z tego
co masz i nie marnuj nawet 5 minut, kiedy mogłabyś się do niej uśmiechnąć" I
to tylko nakręca kolejne poczucie winy.

Dla mnie to najdłuższe i najtrudniejsze 10 miesięcy.
Być może z każdym kolejnym oswoję się, przyzwyczaję lub po prostu stracę nadzieję.

Mika



Obserwuj wątek
    • booblyble Re: Trudne emocje 25.03.09, 21:03
      Napady złości i złego humoru. A zwłaszcza teraz kiedy dookoła
      wszystkie znajome są w ciąży. I też sztuczny uśmiech a w brzuchu
      okropny ucisk i rozpacz. Uwagi rodziny , że teraz nasza kolej a w
      pracy kpiny ,że lobię wygodny styl życia zamiast brać się za dzieci
      bo już mam swoje lata. Ale zawsze nadzieja, choć już minął rok.
      Mimo tego musimy się trzymać dzielnie i wierzyć , że kiedyś się uda.



      • hustawka2 Re: Trudne emocje 25.03.09, 21:20
        oj, to chyba "normalne" .. niestety.
        Też tak miewam, choć ostatnio pracuję nad sobą i się staram wziać w
        garść. Łatwo nie jest, ale lepiej niż było.
        Przez pierwszy rok miałm dokładnie tak samo jak Ty.
        A teraz... po ponad dwóch latach musiałam się uodpornić, bo nie wiem
        co mnie jeszcze czeka.
        Powodzenia i życzę dużo cierpliwości i wytrwałości.
        • moniaa2009 Re: Trudne emocje 25.03.09, 21:39
          Z tymi emocjami to chyba jest etapowo. Ja staram sie już prawie 4
          lata. I przeszłam już chyba wszelkie możliwe etapy. Na samym
          początku jest nadzieja, że znajdzie się przyczyna problemu. U mnie
          niestety nie stwirdzono konkretnej przyczyny, co wydaje się jest
          bardziej beznadzieejne, bo jak leczyć, jeżeli nie wiadomo co.
          Póżniej jest zazdrość. Każda kobieta z brzuchem wywoływała u mnie
          poczucie krzywdy: dlaczego ja też nie. Siostra mojego męża urodziła
          bliźniaki. Gdy się o tym dowiedziałam to ryczałam pół nocy: dlaczego
          ona ma dwójke, a ja żadnego. W tym czasie kilka moich znajomych
          zaszło w ciąże. Nie mogłam cieszyć się ich szczęsciem i to było
          chyba to jest najgorsze. Ale i ten etap mija. Jest też etap
          wzajemnych oskarżen: męża, bo prowadzi mało zdrowy tryb życia, a to
          wpływa na jakość plemników, albo że nie przejmuje się tak jak
          powinien, siebie, bo co to za kobieta, która nie może mieć dziecka,
          losu, że niesprawiedliwy i daje kolejne dziecko alkoholiczce, która
          potem je bedzie maltretować. To też mija. Teraz jestem teraz na
          etapie wyciszenia się. Jesteśmy na etapie in vitro, a więc przed
          nami kolejna nadzieja. Mam nadzieje, że nie będziesz przechodzic
          tych wsystkich etapów. Na brak owulacji są lekarstwa i z pewnością
          lekarze temu szybko zaradzą. Czego Ci z serca życzę.
      • przyszla_mamuska Re: Trudne emocje 30.03.09, 10:52
        nie możesz bucom w pracy i w rodzinie powiedzieć że nie kazdy ma dziecko na
        zawołanie??
        ja tak zrobiłam i mam spokój.
        ludzie, uświadamiajmy nasz naród, który myśli że każdy może mieć dzieci, a jeśli
        ich nie ma to pewnie z wygody uncertain
        oni często pytają nas o dzieci nieświadomie nas raniąc. jasne, mogą się
        domyślić, ale jeśli tak ciężko im to wychodzi to podsuńcie taką myśl, że
        niepłodność to choroba i z roku na rok będzie gorzej.
        nie denerwujcie się dziewczyny.
        wiem że jest ciężko,sama tez przez to przechodzę...
        nie dajmy się zwariować sad((

    • fastkaa Re: Trudne emocje 25.03.09, 21:58
      U mnie ponad 12 miesięcy starań, 1 poronienie i jak ostatnio
      naliczyłam 13 ciąż w bliższym i dalszym otoczeniu...Mam to samo co
      Ty kochana. Niestety. Od histerii do euforii i znów na histerii się
      kończy. Nie wspomnę o wydatkach, bo szkoda mówić. W pracy udaję, że
      nie chcę dzieci żeby mnie nie osaczali w tej tematyce, ale efekt
      odwrotny. Stale stwierdzenia typu: na czas już się zabrać do roboty,
      na co czekasz itp. Potem zaczynają się opowieści jak to fajnie miec
      dzieci...I co mam odpowiadać? Że pewnie fajnie, ale nie wiem kiedy i
      czy się o tym przekonam? Wtedy zapewne by się użalali co to za
      nieszczęśliwa kobieta ze mnie...Po każdej IUI jestem nie do
      wytrzymania, wrzaski, ryki i histeria i tak do @. Jak @ przyjdzie
      spokój i potem od nowa. I tak żyję od okresu do okresu i mam
      wrażenie że wpadam w otchłań bez dna...Ale pamiętaj kochana, że nie
      jesteś sama i że mimo wszystko, musisz-musimy mieć nadzieję!!!
      • edytka8080 Re: Trudne emocje 25.03.09, 22:06
        umnie 9lat starań i walki już sił brak,że kiedykolwiek sie uda
        • fastkaa Re: Trudne emocje 25.03.09, 22:23
          Edytka! Jeśli stracimy wiarę nie zostanie nam już nic! Trzeba mieć
          nadzieje i wierzyć, że marzenia się spełnią! Poczytaj wątek o tych,
          którym sie udało. Nie moglam uwierzyć...
    • kornelia66 Re: Trudne emocje 26.03.09, 12:44
      To wszystko o czym piszecie też jest mi bardzo bliskie...niestety...Staramy się już trzy lata o drugie dziecko.W pierwszym roku staran miałam duzo nadziei,nawet zaczęłam kupować małe ubranka i ciuchy ciążowe-czekałam z radościa i nadzieją.W drugim roku zaczęłam już się bać,udałam się do jednego,a potem drugiego lekarza.Zaczęły się badania,wizyty..Coraz więcej osób zaczęło wiedzieć o naszym problemie,nie mogłam dusić tego w sobie i znosić tych niby śmiesznych dogadywań,że coś mało się staramy.W zasadzie i tak byłam z tym wszystkim sama..Koleżanki nie miały tego problemu,zachodziły w ciążę po miesiącu starań,wiec niestety nie miały pojęcia jak to jest.Mąż z kolei tez nie angażował się w to wszystko,uważał że histeryzuję skoro już mamy jedno dziecko,nie chciał pójść się zbadać.Było mi strasznie,żyłam tylko tym drugim dzieckiem,czekaniem od owulacji do owulacji,konkretnym dniem cyklu.przepłakałam wiele dni...Zaczął się trzeci rok starań zmieniłam kolejny raz lekarza,z dwóch poprzednich byłam niezadowolona (jak pozniej sie okazało miałam rację),mąż już bardziej zaczął się angażować,stwierdził że problem jest jednak poważny,poszedł w koncu do urologa.Trzeci lekarz okazał się bardzo sympatyczny i kompetentny,co dla mnie było szokiem stwierdził,że główny problem jest po stronie meża,a zawsze to ja się obwiniałam,byłam pewna że z owulacją jest coś nie tak itp. itd.Byłam zła na męża,że tyle czasu się nie przejmował,nie chciał pójść na badanie nasienia,do urologa-wtedy diagnoza byłaby szybsza i ta cała szarpanina być może nie trwałaby tak długo.Ech...i myśli dlaczego akurat mnie to spotkało. Czeka mnie w najbliższym czasie histeroskopia,a mąż bierze witaminy i hormony.Być może uda nam się w końcu zajść w ciążę,a być może nie.Nadziei mam naprawdę już mało..Minęło tyle lat ale wciąż nie potrafię pogodzić się z myślą,że mogę już nigdy nie być w ciąży,moje dziecko może być jedynakiem.Z drugiej strony wiem,że mam bardzo dużo szczęścia że mam ukochaną córeczkę.Dużo osób mi to mówi,że nie mam tak źle,powinnam cieszyć się tym co mam.I tak jak mika.l mam wtedy poczucie winy i bardzo chcę cieszyć się tym wszystkim co mi dał los,ale po pewnym czasie znów to samo przychodzi...Rozpacz jak szwagierki i koleżanki zachodzą w ciążę..Naprawdę chciałabym cieszyć się ich szczęściem,mówię to sobie głośno,a tu łzy same mi nagle lecą.Wiadomość o ostatniej ciąży koleżanki przyjęłam bardzo źle,usiadłam i przez trzy godziny łzy mi dosłownie same kapały,nie mogłam się uspokoić.Sama byłam w szoku na swoją reakcję,tyle już przeszłam,więc myślałam że spokojniej już wszystko przyjmę.Guzik prawda,bólu się nie oszuka.Znalazła się jedna mądra koleżanka która powiedziała mi wtedy,że nie muszę udawać przed sobą,usmiechać się bo inni tego oczekują,że muszę w koncu sobie pozwolić na rozładowanie emocji,na uwolnienie bólu.Powiedziała choć raz bądz egoistką,pomyśl o sobie.Nie musisz od razu dzwonic do tej koleżanki z gratulacjami,musisz się uspokoić,pogodzić z tym i wtedy zadzwon.Rzeczywiście jak ochłonęłam i przegryzłam to w sobie,nawet się ucieszyłam z ich szczęściasmile
      Cieszę się,że mogłam o tym opowiedzieć,bo wiem że wiecie o czym mówię i jak nikt po prostu ROZUMIECIE.
      Pozdrawiam serdeczniesmile
    • mika.l Re: Trudne emocje 26.03.09, 12:58
      Dziewczyny;
      Tak bardzo Wam dziękuję, że dzielicie się swoimi przeżyciami.
      Dla mnie to nie tylko pocieszanie się, to ogromne wsparcie w sytuacji, kiedy
      wydawało mi się, że nikt mnie nie rozumie.
      Wczoraj wyłam równo cały dzień. Zapuchnięta, wstałam raniutko, pobiegłam do
      kompa jeszcze w domu, i w koszuli nocnej poryczałam się... i z radości, że
      jesteście i ze smutku, że tak wiele musicie przejść.
      Pozdrawiam Was Wszystkie bardzo mocno.
      I jeszcze raz dziękuję Wam.
      Mika
      • gorzkacava Re: Trudne emocje 26.03.09, 13:17
        To teraz jasmile
        Staramy sie okolo roku (moze i krotko, ale czas leci, ja mam lat 30,
        mąż 41). Na poczatku myslalam, ze jestem silna, ze potrafie radzic
        sobie z emocjami. generalnie silna ze mnie kobita. I co sie okazuje:
        3 dni temu dzowni do mnie poznym wieczorem kolezanka z "dobra
        nowina", ze jest w ciazy, a w cale jej na tym nie zalezalo,
        chcialaby jeszcze sobie poszalec. malo tego, informuje mnie, ze
        jeszcze 2 inne kolezanki sa w ciazy i ze teraz w trojke beda sie
        spotykac. Dodaje jeszcze: teraz wreszcie kolej na Was.
        Nigdy w zyciu nie bylo mi tak przykro. Usmiechalam sie prze lzy,
        dobrze ze byla to rozmowa przez telefon, ze nie mogla widziec moich
        emocji, ktore mialam wypisane na calym ciele! Po rozmowie wpadlam w
        taka histerie, ze maz nie wiedzial co ma ze mna zrobic.
        Odsuwam sie powoli od wszystkich kolezanek ktore sa w ciazy. Nie
        potrafie sie cieszyc ich szczesciem, nie w tym przypadku.
        Zazdroszcze im tego szczescia, czego bardzo sie wstydze...

        • zosia9 Re: Trudne emocje 26.03.09, 14:19
          Oj emocji przy niepłodności jest bardzo dużo. Pamiętam ze tuż przed
          in vitro rozmawiałam z koleżanką że się denerwuję bo mąż na
          wakacjach pod wodą siedzi (taka pasja), ona na to że powinniśmy mieć
          dzieci to by nam przeszły takie zachcianki. I powiedziałam że
          podchodzimy do in vitro. To jej się zrobiło głupio.
          Za to jak zobaczyła mnie w ciąży to się autentycznie ucieszyła.wink
          • maledlonie Re: Trudne emocje 26.03.09, 15:22
            witaj. jestesmy w takiej samej sytuacji. tez mam corekczke 6 letnia
            i tez sie staramy (no moze kilka miesiecy krocej) i tez mnie to
            wykancza. Mimo wszystko zachowuje pogode ducha. Staram sie o tym nie
            myslec ...znam kilak osob ktore latami (jesdna 12 lat) walczyly o
            dziecko potem odpuscily i cos zaskoczylo. Wiem ze negatywne emaocje
            moga wiele w naszjj glowie popsuc .np stres podnosi poziom
            prolaktyny, ktora jest niekorzystna jezeli chcemy miec dziecko.
            Ale lez niestety powstrzymac nie moge .... boje sie bo o pierwsze
            dziecko tez walczylismy 9 miesiecy a tez jestem o te 7 lat starsza.
            ile masz lat?
            • mika.l Re: Trudne emocje 27.03.09, 12:12
              Mam 31 lat.
              Wydawało mi się, że jak na ciążę to młodziutki wiek.
              Tymczasem już na pierwszej wizycie od lekarza usłyszałam, że " i lata już nie te
              co wtedy, kiedy zaszłam pierwszym".
              Dziś jestem już spokojniejsza, niż kilka dni temu. Dwa dni tak wyłam i byłam tak
              nieznośna dla bliskich, że dawno czegoś takiego nie pamiętam.
              Nie czuję się nadal dobrze, ale po przeczytaniu wszytskich listów od dziewczyn,
              które walczą latami o pierwsze, poddają się zabiegom i nadal potrafią wierzyć -
              staram się podnosić do pionu.
              Dzięki Wam dałam sobie też prawo do tych emocji.
              Mam kolejną wizytę za tydzień, prawdopodobnie wtedy skierowania na kompeltne
              hormony (miałam tylko w pierwszej fazie) a potem kolejny cykl i być może
              hormony. Tak przynajmniej osttanio zapowiadał lekarz.
              Serdecznie pozdrawiam
              M
              • kornelia66 Re: Trudne emocje 28.03.09, 11:33
                mika.l trzymaj się dzielniesmileCzy z zajściem w ciążę z pierwszym dzieckiem tez miałaś problemy?Podobno o wiele łatwiej leczy się kobietę niż mężczyznę,więc na pewno lekarz Ci pomożebig_grin Najważniejsze,że zaczęłaś się leczyć,będzie dobrze smilePozdrawiam gorąco!!
                • mika.l Re: Trudne emocje 30.03.09, 10:16
                  Kornelio, bardzo Ci dziękuję.
                  Wyobraż sobie, że z pierwszą córką - zaszłam w pierwszym miesiącu starań!!!!
                  Miałam wtedy 25 lat.
                  Czytam dziś listy dziewczyn i myślę, czy na czwartkową wizytę u mojego lekarza -
                  nie zabiorę także męża.
                  Po kilku "wyjących" dniach, jestem strasznie słaba psychicznie i czuję się
                  wyczerpana. Jakoś będzie smile Musi.
                  Pozdrawiam
                  M.
    • przyszla_mamuska Re: Trudne emocje 30.03.09, 10:47
      uuuu skąd ja to znam wink
      nie mam jeszcze wcale dzieci i staram się już prawie 4 lata.
      faktem jest że u kobiet jest trudniej porobić badania itd. bo tyle to trwa że
      czasami włosy prędzej posiwieją wink
      Ale, niczego nie przeskoczysz.
      ja na początku zachowywałam się tak jak ty, ale potem doszłam do wniosku że nie
      jestem pępkiem świata i ludzie mają gorsze problemy. Umierają im dzieci, sami
      mają ciężkie choroby, albo nie mają co wsadzić do gara, żeby rodzinę wykarmić...

      Ja mój ból pokonuję tym, że staram się doceniać to co mam i cieszyć się tym, że
      może moja droga do dziecka jest długa i ciężka, ale wolę to niż (przepraszam
      jeśli kogoś tym zranię) mieć raka i kilka miesięcy życia przed sobą.
      Ciesz się każdym dniem, że niebawem wyjdzie słonko, że masz super córeczkę, że
      masz faceta przy sobie, że masz gdzie mieszkać i co jeść...
      Może to bzdury, ale dla mnie chyba jedne z ważniejszych rzeczy na świeciesmile

      Po co mi dziecko z jakimś bucem, który np. woli popić sobie z kolegami a ja się
      dla niego nie liczę.
      Zrobię i niosę wszystko, by mieć dziecko z moim kochanym mężem, któremu tak samo
      jak i mnie zależy na wspólnej rodzinie.

      Chciałam jeszcze dodać, że nie zawsze jest kolorowo, zwłaszcza jak zima trwa
      "pół roku" haha Depresja dopada i już, ale wtedy sobie popłacz, kopnij w ścianę
      i idź spać, a zobaczysz że następnego dnia obudzisz się z nowymi siłami i
      pozytywnym nastawieniem.
      Nie myśl ciągle negatywnie bo wpdniesz w mega depresję a to do niczego dobrego
      nie prowadzi. Twoja córeczka nie chce płaczącej i smutnej mamy smile
      pozdrawiam i mam nadzieję że choć troszkę pomogłam.
      • edytka8080 Re: Trudne emocje 30.03.09, 12:47
        mnie dziś dopadł ból w klatce piersiowej i mi jest jakoś smutno
        niemam checi na nic smutek żal i to cholernie boli ile jeszcze mam
        cierpieć niewiem i jak długo jeszcze mam walczyc i się leczyć czasmi
        mam już wszytkiego dosyć
        • mika.l Re: Trudne emocje 30.03.09, 13:09
          Edytko;
          Wiem, że żadne słowa mogą teraz nie pomóc.
          Ale zobacz - ja i my - też tak cierpimy i po tych okropnych dniach przychodzą
          takie trochę lepsze.
          Boli i będzie bolało, a my staramy się z tym żyć. To też jakiś kawałek nas,
          naszej historii.
          Mnie wtedy trochę pomógł płacz. Głośny, okropny, w samochodzie, prawie krzyk. I
          Wasze listy. I gotowanie (moja pasja, stałam więc dwa dni i dwie noce przy
          garach, tak do zmordowania smile )
          Tyle ile mamy sił, tyle damy radę.
          Pewnie czasem nadzieja będzie przygasała, ale potem znów się odrodzi, nabierzesz
          trochę wiatru w żagle i dasz radę.
          Przesyłam dużo ciepłych myśli.
          Mika
          :-x

          • edytka8080 Re: Trudne emocje 30.03.09, 19:27
            mika bardzo dziekuje za ciepłe słowa jesteś kochana gdy to
            przeczytałam zrobiło mi się rażniej i cieplej na seduszku pozdr cię
            i wszystkie pozostałe dziewczyny życze dużo zdrówka na wiosne
            • mika.l Re: Trudne emocje 30.03.09, 20:28
              smile
              Edytko - baaaaaardzo się cieszę.
              Mnie też daleko do radości, ale dobrze znaleźć pocieszenie u kogoś (u WAS!!!) kto czuje tak samo.
              Odzywaj się - nawzajem będziemy się wykopywać z tych dołków wink
              Stresuje mnie ta czwartkowa wizyta, skierowania na badania, etc. Ciągle o tym myślę.
              Ale może powoli nauczę się tak funkcjonować.
              Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie cała ta zima była strasznie depresyjna, dawno takiej nie pamiętam.
              Oczekiwanie na dziecko, strach przed stratą pracy ( u mnie to niestety dość realne z powodu tzw."zwolenień grupowych", fajnie bo pracuję w tej zakichanej firmie 12 lat sad )no i te zimowe, pocieszeniowe kilka kilogramów do przodu... Całość nieciekawa...
              No, ale jakoś trzeba do przodu.
              pozdrawiam serdecznie
              M.
              • edytka8080 Re: Trudne emocje 31.03.09, 16:45
                witaj mika! wiosna już przyszła a ja jakoś niemam radośći w sobie
                może jak się cieplej zrobi. Ja musze ci napisać że mi zima też
                bardzo dokucza ,już od wczesnej jesieni bo choruje jak wiesz na
                niepłodnośc ale również na zatoki które bardzo mi dokuczaja.Ale
                ciesze sie bo zaczełam odchudzanie i już 5kilo mniej i to mam plus
                duży że mi się udało.Pozdr
                • mika.l Re: Trudne emocje 01.04.09, 10:22
                  smile
                  Ty zatoki - ja gardło, od grudnia
                  Czasem myślę, że nasza kondycja psychiczna obniża nam odporność.
                  Ale tzreba iść doprzodu.
                  Sama codziennie się staram, z różnym skutkiem.
                  5 kilogramów????!!!!! Imponujące! Pięknie! Gratuluję i pozytywnie pozazdroszczę wink.
                  Tak trzymaj Kochana. Działamy, leczymy się, a żyć trzeba, dbać o siebie -bo też
                  ważne. Taka mądra teraz jestem, a ze smutków tak się pocieszałam tej znimy, że
                  mam 3kg go zrzuczenia i jest ciężko....bardzo.
                  Nie wiem jak u Was, ale (tak jak i u innych dziewczyn na tym forum) cała ta
                  sytuacja przekłada się na moje relacje z mężem.
                  On jest na etapie: nie ma problemu. Koniec tematu. Nie ma bo za krótko, nie ma
                  bo na pewno wszytsko jest dobrze, bo dlaczego miałoby być żle... (genialne
                  nieprawdaż wink
                  To rzeczywiście trudno z tą prolaktyną. Ja miałam badaną w pierwszej fazie cyklu
                  i była dobra. Teraz pewnie mnie czekają wszystkie badania.

                  pozdrawiam
                  ciepło wiosennie i mimo wszystko smile
                  Mika
    • bernadetta116 Re: Trudne emocje 31.03.09, 16:47
      Zbadaj hormony, przede wszystkim poziom prolaktyny. Wysoki spowoduje zanik
      jajeczkowania.....BUZIAKI
      • edytka8080 Re: Trudne emocje 31.03.09, 17:08
        prolaktyne mam wysoką zbijam bromergonem ,pozostale hormony mam ok


        • bernadetta116 Re: Trudne emocje 31.03.09, 20:02
          Własnie kochana, ale to niestety troche potrwa. Zbijanie prolaktyny nie jest na
          drugi dzień. A jaki mialas wynik i jaka dawke bierzesz?
          Mi I lekarka zapisala stopniowo, ale na koncu mialo byc pol tabletki rano i cala
          wieczorem. Jak zmienilam klinike, to lekarz kaze mi brac pol tabletki
          wieczorem.TEZ CZEKAM NA CUD
          • edytka8080 Re: Trudne emocje 31.03.09, 22:16
            bernadetta 116 wiem że to długo potrwa z prolaktyną bo ją już zbijam
            2rok a tabletke biore 1 na noc
            • bernadetta116 Re: Trudne emocje 01.04.09, 20:53
              wiem.....luteina czy duphaston brany przed rzeczywistym jajeczkowaniem hamuje
              bardzo dobrze owulacje....trzeba wszystko sprawdzac....taka nasza dola.....
              • booblyble Re: Trudne emocje 13.04.09, 21:05
                A ja już sobie nie radze... myślałam,że jak przyjdzie wiosna to będzie lepiej ... słoneczko, spacery , na rowerek się przejdę a tu
                nic dolina ... w pracy powiedziałam ,że nie którzy nie mogą mieć
                dzieci na życzenie - dali spokój , nawet miałam wrażenie , że im się
                głupio zrobiło bo mnie ciągle męczyli...
                Teraz święta ... to rodzina oczywiście kiedy będę w ciąży?
                Przy stole podczas śniadania dwie są oczywiście w ciąży, pytanie czy zdążę w tym roku bo były by w tym samym wieku - mnie powaliło ...
                terminy porodów , zaokrąglone brzuchy a mnie aż skręca z
                wściekłości...
                Powiedziałam , że to dla mnie drażliwy temat i żeby zostawili mnie w
                spokoju - odczepili się jak na razie...
                A tu po śniadanku wpada jeszcze jeden brat z żoną z wspaniałym
                nagraniem z usg płodu!!!
                No chyba się wszyscy uwzięli!!!! Zaciskam wargi czekam na koniec tego
                paskudnego dnia a wieczorkiem kalms na uspokojenie , żeby nie ryczeć
                i do wyrka ...
                • mika.l Re: Trudne emocje 14.04.09, 10:45
                  Kochana! Trzymaj się.
                  Mam nadzieję, że dzis od rana jesteś już w lepszej formie smile
                  Ja dziś rano zaczęłam dostawać okres...
                  Nie muszę Ci mówić jak zabolało. Zadzwoniłam do męża a on też cisza i wyczyułam
                  rozczarowanie (sytuacją nie mną).
                  Powiedziałam mu, że umówię go dziś na badania (nasienia), on "tak. Oczywiście".
                  Zero dyskusji. Zero rozmów. Tak z pokorą. To mnie jeszcze bardziej dołuje.
                  I takie to nasze poranne rozmowy.
                  Co do rodziny - to ja - w pewnym momencie pękłam - po tych cholernych
                  życzeniach, komentarzach, posądzaniu mnie o egoizm i wciskaniu mi jaka to ja
                  "krzywdę robię starszemu dziecku nie dając mu rodzeństwa" (!!!!!) - zadzwoniłam
                  do teściowej i powiedziałąm, że my bardzo chcemy a nie możemy...
                  Efekt był zgodny z przewidywanym - rozniosło się z prędkością światła i w te
                  święta miałam ich już z głowy.
                  Z drugiej strony - jak masz tyle ciężarnych wokół siebie - to wcale nie wiem czy
                  powiedzenie im jak jest to dobry pomysł - bo mogą zacząć się traktować
                  "wyjątkowo"... czyli jak biedną kalekę. I to też do d... U mnie w pracy się
                  domyślają, i miałam tak jak koleżanka wpadła z kolejną ciążą i okazało się że to
                  bliźniaki i będzie miała razem 4. dzieci.
                  Wtedy się nasłuchałam debilnych tesktów:
                  " o Boże to powinno spotkać ciebie"
                  " podmieniłyśmy Ci krzesełko z Anią. bo podobno to działa"
                  "dałabym sobie głowę uciąć, że to ty nie ona"
                  "chyba los się pomyslił"...
                  Super. Po prostu super.
                  Potem mi stawiali diagnozę (oczwyiście baby):
                  To dlatego, że jesteś za chuda
                  Dlatego, że taka nerwowa (ciekawe kurna dlaczego????????)\
                  Dlatego, że często jesz musli (moje ulubione!!)

                  Tak mam ich wszytskich czasami dość, że ma ochotę pogryźć.
                  Wtedy też gadam z moją mamą - ona na mnie czekała 10 lat. Poroniła 4 razy. Raz w
                  8 mcu.
                  A jednak jestem smile

                  Cieżko mi Cię podnosić na duchu, bo sama mam w środku ból - a to dopiero niecały
                  rok u mnie.

                  Mam nadzieję, że damy radę.
                  Uśmiechnij się choć troszkę - jest nas tu kilka smile smile smile

                  ps. No i nie jedz musli wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka