Dodaj do ulubionych

....czy Bóg mnie opuścił?

IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 11.12.03, 08:42
Dwa dni temu okazało się, że kolejna próba zakończyła się niepowodzeniem, a
wczoraj umarła moja Mama. Mam 28 lat, nie mam rodziców, nie mogę mieć dzieci.
I jak dalej z tym zyć?
Obserwuj wątek
    • Gość: mija4 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.bia.bptnet.pl 11.12.03, 08:48
      Bardzo ci współczuję! wiem ,że nie ma słów , aby ukoić Twój ból, ale myśl
      takimi kategoriami ,że nic nie jest na próżno. Może Twoja Mama właśnie dlatego
      odeszła, by wstawić sie tam na górze za toba i poprosić o dziecko dla Ciebie?
      Wierz w to , a napewno już niedługo przujdzie na świat dzidzius , który zapęłni
      pustkę w Twym sercu!
      Trzymaj się gorąco!
      • Gość: Fulvia Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: 212.244.167.* 11.12.03, 08:51
        Strasznie mi przykro, trzymaj się ...
        • Gość: isia10 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.tel.debica.pl / 80.244.134.* 12.12.03, 08:18
          Bardzo Ci współczuję, ale Ty pewnie nie potrzebujesz współczucia.Potrzebujesz
          ciepła i bliskości. Pamiętaj wszystkie jesteśmy z Tobą i w tych dobrych
          chwilach i w tych bardzo smutnych. Trzymaj się. Pa.
    • Gość: ewa Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: 195.94.206.* 11.12.03, 08:51
      Strasznie mi przykro.Tak naprawdę nie wiem,co powinnam napisać, żebyś
      uwierzyła, że jeszcze będzie w Twoim życiu tyle dobrych chwil.
      Ja też zastanawiam się czasem, dlaczego to my nie możemy mieć dzieci? I nie ma
      na to jednoznacznej odpowiedzi.Pozostaje nadzieja, która daje siłę na zmagania
      się z kolejnym dniem,kolejnymi trudami i przeciwnościami losu.
      Trzymam kciuki,musisz być teraz dzielna.A potem będzie już tylko dobrze.Jestem
      z Tobą.
      e.
    • Gość: Monia Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 08:53
      Szczerze Ci współczuję, ja jestem w podobnej sytuacji, mam 26 lat bez mamy
      jestem juz od 5 lat, ojciec.......tak jakby go nie było, i podobnie jak ty
      staram się o Bąbelka bez skutecznie, nie wiem dlaczego tak się dzieje, dlaczego
      Ci co niechcą to mają, ci co chcą to nie mają, a jeszce gorzej jest jak brakuje
      ciepła rodzinnego (mamy) wiem, że cię nie pocieszam tylko wylewam swoje żale,
      ale czasami czuję się tak samo jak Ty i zadzję sobie pytanie dlaczego jakby
      ciepienia było mało ! Przepraszam.
    • Gość: kasialu Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 11.12.03, 08:54
      W ciągu 2,5 roku straciłam Tatę, ukochaną Ciocię, nienarodzone dziecko i teraz
      tracę Mamę. Z bliskich mi osób starszych została mi staruszka Babcia i Wujek.
      Dobrze, że Męża mam kochanego, który jest przy mnie zawsze.
      • Gość: thmwag Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.eltur.com.pl 11.12.03, 09:10
        Jestem pewna że teraz odwrócisz złą passę i do ciebie przyjdzie radość i
        nadzieja.
        Bardzo ci współczuję z powodu straty mamy. A te wszystkie straty to zapewne
        część planu, na który niestety my nie mamy absolutnie wypływu.
        Trzymaj się dzielnie i mimo że masz wrażenie że wszystko się na cibie uwzięło
        pamiętaj że sporo jest ludzi którzy są właśnie teraz (przynajmniej myslami) z
        tobą i dobrze ci życzą. Może własnie to da ci trochę ukojenia w smutku
        Wszystkiego dobrego.
      • Gość: Monique Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.waw.pl 11.12.03, 20:30
        Droga Kasialu!
        Tak strasznei mi przykro. Współczuję Ci z całego serca. Aż mnie zaciska w
        gardle i lezki naplynely mi do oczków. Wiem, ze żadne słowa Cię nie pocieszą.
        Chcę Ci tylko powiedzieć, że będę zaciskać kciuki, by już spotykały CIę tylko
        dobre rzeczy, by wreszcie spełniły się Twoje marzenia w związku z dzidzią.
        Jestem z Toba calym sercem. Nawet nie wiem co moge jeszcze napisać. Sciskam Cie.
    • Gość: Nikola Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 09:09
      Bardzo mi przykro...naprawdę przykro. Współczuję Ci...
      Wiem, że nie ma słów, które mogą Cię pocieszyć...chyba nikt w tej chwili nie
      jest w stanie czuć co teraz Ty czujesz. Nie załamuj się...czas goi
      rany...zobaczysz...Tak sobie też myślę, że takie przeciwności losowe z jednej
      strony przygnębiają człowieka a drugiej umacniają go i uodparniają na inne -
      nowe.
      Przeciwniści, tragednie były, są, i bedą trzeba je jakoś pokonywać, choć wiem,
      że to bardzo trudne....
      Ja jestem osobą wierzącą...nigdy nie obwiniam Boga za takie sytuacje...trzeba
      Mu zaufać i moglić się do niego a napewno jutro będzie lepsze.
      Ludzie żyją i umierają, są radośni i nieszcześliwi, są zdrowi i chorują, są
      Bogaci i biedni......Jednak nigdy nie mogą tracić wiary w Boga. On jest
      najważniejszy...wszystko mamy dzięki Niemu.
      Trzymaj się w tych trudnych chwilach...
      Będzie dobrze...
      Ściskam mocno...

      Nikola
    • mamaanuli Re: ....czy Bóg mnie opuścił? 11.12.03, 09:19
      Witam,

      bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojej Mamy, ale czasami w życiu tak jest że
      problemu piętrzą się i coś albo ktoś sprawdza naszą wytrzymałość.
      Jeżeli chodzi o problem z zajściem w ciążę to bardzo, jeszcze raz bardzo
      polecam bioenergoterapełtę p. Pawła Połaneckiego. Skuteczność jego jest 100%.
      Pomaga kobietom nie tylko w Polsce, ale poza granicami. Ja leczyłam się 5
      długich lat. Teraz mam wspaniałą córeczkę. Pan Paweł przyjmuje w Warszawie na
      Poznańskiej 16? telefon 22/6285032. Dodatkowo radziłabym Ci wybranie się na
      wizytę do prof. Baranowskiej (ginekolog - endokrynolog). Jeżeli masz pytania to
      napisz na anuszelek@wp.pl

      Pozdrawiam

      Mama Anuli
      • Gość: kathrin78 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.03, 10:21
        na 100% to niestety nie, wiele jest kobiet, które mimo wieloktornych wizty u
        niego dalej nie doczekały się dzidzi sad
    • Gość: Aga lublin Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 10:05
      kasiulko bardzo Ci współczuję sad(((( ten list wstrząsnął mnie bardzo, musisz
      być dobrej myśli , wiem , że to może dziwnie brzmi w takiej chili, ale jest
      takie coś w życiu , że po sytuacjach traumatycznych coś się odblokowuje , co do
      tej pory było zablokowane, nieodgadniona jest nasza psychika, tylko pytanie
      dlaczego trzeba przezyć chwile tragiczne , żeby było dobrze??
      słyszałaś o przechodzeniu duszyczek? .......teraz musisz się trzymac , wiem,
      że Ci ciężko i że tego nie da się opisał
      • Gość: aga2831 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.fish.ar.szczecin.pl 11.12.03, 10:33
        Kasiu bardzo mi przykro ! Trzymaj się, jak to przejdziesz , dasz już sobie radę
        ze wszystkim ! Życie jest okrutne , ale zobaczysz jeszcze nie dziś nie jutro ,
        ale już w tym Nowym Roku zaświeci dla Ciebie słońce! Tylko w to uwierz, Bóg
        nie opuszcza, choć tak nam się wydaje! Może to Jego plan , dziwnie
        wymyślony ,ale dostaniesz od Niego to czego pragniesz ! Zobaczysz!
      • Gość: ......... Re: ....czy Bóg mnie opuścił? - WRĘCZ PRZECIWNIE ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 10:36
        kasialu żadne słowa nie pocieszą ...............................Mama z góry
        zadba o twoje szczęście i radość !!!

        ktoś nam kiedyś powiedział jak zmarła nasza babcia że na ziemi musi zrobić się
        miejsce .... wtedy poczęło się dzidzi naszej siostry ( to nie była jeszcze
        kolej naszego aniołka ). Po kilku latach odeszła druga kochana babuszka i .....
        my pozbawieni już nadziei że będziemy mieli własne dziecko doznaliśmy uczucia
        niesamowitej radości odczytując wynik testu .
        ktoś powie - przypadek , my wiemy że jest inaczej - nasza córeczka będzie
        pewnie podobna do babci smile)
        • manus2 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? - WRĘCZ PRZECIWNIE 11.12.03, 10:58
          przykro mi.... Trzymaj się, a słońce kiedyś i dla Ciebie zaświeci - myślę, że
          już niedługo!!!!
    • Gość: kasialu Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 11.12.03, 15:13
      Dzięki za pocieszenie. Mam nadzieję, że w końcu znajdzie się ktoś malutki, kto
      wypełni tą pustkę, którą teraz mam w sercu.
      • Gość: Monique Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.waw.pl 11.12.03, 20:40
        Kasiu, to jeszcze raz ja. Wiesz, tak sobie myślę, że teraz już na pewno
        wyczerpał się Twój limit nieszcześć i teraz musi zacząć się dziać dobrze. Twoi
        Rodzice i Ciocia i Aniołek na pewno już o to zadbają. Poza tym teraz tak wiele
        osób jest z Tobą, zupełnie Ci nieznanych, które zaciskają za Ciebie łapki,
        modlą się o szczescie dla Ciebie. Musi byc dobrze. Wierzę w to. Inaczej byuć
        nie może.
        Jeszcze raz przesyłam Ci wyrazy głebokiego wspłółczucia. Trzymaj się dzielnie.
    • Gość: sarna Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: 193.111.22.* 11.12.03, 15:36
      kasialu
      ja również przyłaczam się z wielkim bólem do swoich koleżanek. To bardzo
      przykre. Nic na to nie poradzimy, ale takie jest własnie życie, jak się wali to
      wszytsko naraz. Myślę, że ostatnio spotkało cię tak wiele przykrego, że teraz
      czekają cię same dobre rzeczy. Głowa do góry, musi być lepiej!
      Nie załamuj się tylko, miej nadzieję, jak każda z nas, a reszta zrobi się sama.
      Goprąco cię pozdrawiam życząc samych dobrych dnismile
      Trzymaj się kasialu!!!!!!
    • Gość: aneta Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.ibi.uni.wroc.pl 11.12.03, 15:55
      Kasiu,
      Bardzo mi przykro z powodu Twojej Mamy.
      Wiem, że pewnie nie będzie to pociechą
      w tak trudne dni, ale powiem Ci, że dawno temu
      Słowianie (i nie tylko oni) wierzyli, że ciąża nie jest
      efektem starań seksualnych, ale wcielaniem się kolejnych dusz
      w ciało kobiety.
      Stąd większe szanse miały te kobiety,
      których przodkowie przeszli już na drugą stronę.
      Nie martw się i pomyśl, że Twoja Mama, na pewno patrzy na
      Ciebie i będzie się Tobą opiekować!
      I właśnie może Ona coś tu pomoże!
      Pozdrawiam Cię serdecznie i przesyłam netowe uściski i słowa pociechy!
      • Gość: Paola Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: 82.139.13.* 11.12.03, 16:46
        Kasialu! wstrząsnęło mną to, co się dowiedziałam. Ale masz kochającego męża i
        to znaczy, że bóg Cię nie opuścił. Zabrał Twoją mamę do obiecanej krainy.
        Wszyscy kiedyś tam będziemy. Wiem, to w takich chwilach nie jest pocieszające.
        Ale wiesz co? Zamiast stukania słów w klawiaturę, słów, które w takim wielkim
        cierpieniu i tak nie pomogą: POMODLĘ SIĘ ZA CIEBIE, DOBRZE? Trzymaj się.

        Paola
    • Gość: kation Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.03, 18:33
      Kasialu, ja rowniez nie moge przejsc obojetnie wobec takich (niestety zlych!)
      informacji... Nie jestem nawet w stanie opisac tego co czuje... Stukam w
      klawiature i plyna mi lzy... Ja tez stracilam kiedys kogos bardzo kochanego. I
      to tak nagle... Wspolczuje Ci z calego serca i zapewniam, ze myslami lacze sie
      z Toba. Musisz byc dzielna! To smutny koniec roku dla Ciebie, ale wierz i ufaj,
      a nadzieja i szczescie jeszcze Cie odnajda. Jak to powiedzial ktos madry- "Co
      nas nie zabije, to nas wzmocni". Ja wierze, ze czeka Cie jeszcze wiele
      radosnych dni...Pozdrawiam goraco- A.
    • Gość: gg Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: 81.168.185.* 11.12.03, 19:42
      Jestem z Tobą, wszystkie jesteśmy. Nie wiem co mogę jeszcze napisać, brak mi
      słów. Bądź silna... tylko tyle.
      gg
      • zibi62 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? 11.12.03, 21:46
        Nawet nie moge wyobrazic sobie Twego bólu, nie wiem jak Ci pomóc. Jedyne co mi
        przychodzi do głowy to to, że dziewczyny mają pewmnie rację, że jak na ziem
        zrobi sie wolne miejsce, to pewnie Bóg zesle Ci uroczego bobaska. Ja niestety
        ttez mam bardzo chorą mamę, i nie wiem jak to będzie dalej. Chcialabym Ci
        pomóc, ale niestety na to nie ma lekarstwa.Potrzeba czasu.
    • Gość: luni Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: 80.51.91.* 11.12.03, 21:46
      Kochana kasialu, rozumiem Twoj ból, ja niedawno straciłam mego wspaniałego
      Tatę, ale po Jego odejściu trafiłam na mądrego księdza, który w łagodnych i
      pięknych słowach powiedział mi, że żadna śmierć dobrego człowieka nie "marnuje
      się" tylko jest w jakimś celu. Może właśnie tak było z Twoją Mamą.
    • Gość: nowa żonka Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.crowley.pl 11.12.03, 21:49
      BÓG NIGDY NIE OPUSZCZA

      wiem, że żadne słowa nie osłodzą straty...ale wiedź masz swojego człowieka w
      niebie i może teraz właśnie się uda...
      trzymaj się cieplutko
    • Gość: Mixha31 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.iweb.pl 11.12.03, 22:53
      bardzo, bardzo mi przykro; trzymaj się, życie toczy się dalej, a czas leczy
      rany, może to prozaiczne, ale prawdziwe;
    • Gość: asiakasia kasiu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.12.03, 00:00
      kasiulu, trzymaj się mocno
      wyrazy współczucia
    • Gość: majka Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.k.mcnet.pl 12.12.03, 12:19
      Kasialu tak mi przykro...trzymaj sie kochana.
      pozdrawiam
      majka
    • Gość: Magda Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.kim.pl / *.kim.pl 12.12.03, 15:32
      Z całego serca Ci współczuję!!!!!
      • Gość: Jola Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: 62.141.245.* 12.12.03, 19:41
        Kasialku, serdecznie Ci współczuję, naprawdę! Nie wiem, kiedyś ktoś o innym
        nicku niż Twój, napisał, że ma ciężko chorą mamę, że lekarze dają jej 2
        miesiące życia... Czy to byłaś Ty??? (bo tamten list "przyszedł" właśnie
        jakieś 2 miesiące temu). Wtedy ja opisywałam moją sytuację, i ukochanego
        Dziadka, którego straciłam. Wierzę i jestem pewna na 100%, że to właśnie On
        wyprosił u Boga łaskę dla mnie, że to w dużej mierze dzięki Niemu udało mi się
        zajść w ciążę i dzięki Niemu mogę teraz na aparacie usg oglądać fikające nóżki
        i rączki (najukochańsze na świecie).Jestem pewna, że Twoja Mama odeszła, bo
        miała tam do spełnienia jakąś misję... misję pomocy Tobie...I pomoże Ci,
        zobaczysz! Wierzę, że możesz w tej chwili czuć się tak, jakby Bóg Cię opuścił,
        wierzę, bo nie raz i ja miałam takie wrażenie, choć nigdy nie spotkało mnie
        nic tak tragicznego, jak Ciebie. Ale szybko przekonywałam się, że Bóg czuwa...
        nie opuszcza, że pojawia się wtedy, gdy gaśnie wszelka nadzieja! On daje dużo
        cierpienia, ale na pewno jest to tylko taka ilość, którą człowiek jest w
        stanie udźwignąć. Ja wielokrotnie byłam w sytuacji, której zakończenia sobie
        nie wyobrażałam. Doświadczyłam zdrady najlepszych przyjaciół, widziałam i
        słyszałam, jak ludzie za moją pomoc odwdzięczali mi się złośliwościami i
        podłością. Tylko za to, że pomogłam koleżance napisać pracę magisterską i
        opracowałam jej pytania na obronę, okrzyknęła mnie lesbijką (gdy okazało się,
        że to nie jej tylko mnie zaproponowano lepszą pracę, liczyła z reputacją osoby
        homoseksualnej nie dostanę zatrudnienia... na szczęście dyrektor okazał się
        mądrzejszy).To było dla mnie bardzo trudne i ciężkie, gdyż jako nauczycielka,
        jestem osobą publiczną i, niestety na długi czas miałam zepsutą opinię...Ale
        przeżyłam... Wtedy, gdy bardzo cierpiałam, gdy myślałam, że nie przeżyję
        kolejnego ciosu, nagle znienacka przychodziło ukojenie, spokój... I jakoś
        dziwnie nawet największe problemy, jakby za dotknięciem czarodziejskiej
        różdżki się rozwiązywały. Takich sytuacji było na tyle dużo, że zdążyłam
        przestać się bać, że czegoś nie przeżyję, że nie udźwignę, nie dam rady...
        Zobaczysz, że z Tobą będzie podobnie! Przejdziesz to wszystko, zostawisz za
        sobą jak zły cień, i zaczniesz normalne życie! Pewnie nie będzie to ani dziś,
        ani jutro, nigdy nie pogodzisz się ze stratą najbliższych, ale... powolutku z
        pomocą Boga i dobrych ludzi, zaakceptujesz ten fakt, zrozumiesz jego sens,
        choć teraz przerasta on Twoje wyobrażenie... Jest taki wierszyk "Wiesz...
        jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna(...)". I ja
        wierzę, że ta granica już nastąpiła w Twoim przypadku, że potem zacznie się
        spokój, najpierw uśmiech wymuszony, potem trochę szczerszy, wreszcie
        pogodny... A na koniec uśmiech szczęcia i miłości, kiedy zobaczysz 2 kreski na
        teście ciążowym. I pamiętaj, że będzie to zasługa Twoich najbliższych, Twojej
        Mamy, która dla swojego dziecka jest gotowa zrobić wszystko, nawet wtedy, gdy
        nie ma jej już wśród żywych! Uwierz, że będzie dobrze, proszę, bo od Twojego
        nastawienia zależy bardzo dużo! Od Twojego zachowania, zależy też życie Twojej
        Mamy tam, po drugiej stronie. Na pewno będzie Jej łatwiej, gdy z nieba będzie
        spoglądała na swoją córkę, która umiała to wszystko przejść! Wiesz,
        przypomniała mi się teraz jeszcze jedna sytuacja... W ubiegłym roku trafił do
        mojej klasy 13 letni chłopiec, będący jednym z czwórki rodzeństwa, który w
        ciągu roku stracił obydwoje rodziców, najpierw na jego oczach powiesił się
        ojciec ( Tomek sam odcinał tatę rozwiązywał mu ręce, głowę), a pół roku
        później na raka zachorowała jego mama. Zmarła, a chłopcy zostali sami. Kiedy
        zabierano mamę do szpitala, dzieci zostały w domu same (13 letni Tomek, 11
        letni Radek i dwoje upośledzonych psychicznie 15 letni Krzyś i 7 letnia
        Karolinka). Zanim ktokolwiek zajął się dziećmi, były same, jadły rzeczy
        znalezione na śmietniku, siedziały w zimnym nieogrzewanym pomieszczeniu (bo
        nie było za co kupić węgla),. Zainteresowano się nimi dopiero po 2 tygodniach
        od momentu zabrania do szpitala mamy ( która niemalże od razu straciła
        przytomność i już do śmierci nie odzyskała). Dzieci trafiły najpierw do
        ośrodka opiekuńczego, a stamtąd do rodziny zastępczej, dziś są adoptowane.
        Nową rodzinę znalazły dzieci wtedy, gdy w sumie kończył się ich siły na
        znoszenie tragedii. Przygarnęła ich kobieta, która sama wychowywała swoich 2
        dzieci, była zakonnica (traf? przypadek?...). Na pogrzebie mamy dzieci szły
        wtulone w swoją opiekunkę i to pozwoliło im jakoś przeżyć tę tragedię. Dziś
        Tomek jest w technikum, a ja uczę jeszcze Radka. W lipcu, najmłodsza siostra
        chłopców Karolinka trafiła do szpitala z guzem mózgu.... Nie wiadomo czy z
        tego wyjdzie.... Ale dzieci to przeszły, przeżyły, kiedy już nie miały sił,
        zawsze Bóg stawiał na ich drodze kogoś, kto im pomagał, kto je zaakceptował i
        pokochał. Przeszły przez wszystko, mimo, że były w sumie małymi dziećmi... Ty
        też przejdziesz! Zobacz ile, mimo wszystko, masz szczęścia: masz kochającego
        męża, żyje jeszcze Babcia, wujek, masz na pewno grono przyjaciół no i nas
        które Cię nie opuścimy! Przepraszam Kasieńko, że tak się rozpisałam. Chciałam
        jakoś Ci ulżyć, pokazać, że Bóg nie zostawia ludzi, choć tak się może wydawać,
        że każde cierpienie ma sens (który czasem odkrywamy po latach), że Twoja
        granica cierpienia właśnie nadeszła i teraz tylko musisz się uspokoić i
        uwierzyć, że wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie, pa!
        • kasialu Re: ....czy Bóg mnie opuścił? 12.12.03, 20:18
          Jolu ja nie umiem teraz pozytywnie mysleć. Po tym co sie stało nie mogę
          racjonalnie żyć. Sama sobie z tym nie poradzę.
    • kasialu Re: ....czy Bóg mnie opuścił? 12.12.03, 20:14
      Nie wiem jak mam Wam dziękować za pocieszenie. Teraz jestem pusta w środku i
      nie czuję chyba nic. Moja historia jest długa i trudna. Czuję się taka samotna.
      Jestem wierząca tak jak Ty Paolo i wiele innych osób, ale nie mogę znaleźć w
      tym ukojenia niestety. Jest mi tak źle tym bardziej, ze to nie Bóg zdecydował o
      tym, że moja Mama odeszła tylko Ona sama. A ja teraz wyję z bólu bo nie wiem
      dlaczego to zrobiła. Jej życie od pewnego czasu było wołaniem o pomoc, a ja
      tego wołania nie usłyszałam. I jak z tym teraz żyć.
      Dwa lata temu musiałam kleknąć przed moją ukochaną Babcią staruszką i
      powiedzieć Jej, że ukochany Syn umarł. Całowałam łzy na Jej policzkach, myśląc,
      ze to jest najgorszy dzień w moim życiu. Przyzwyczaiłam sie do tego, ze jestem
      zwiastunem złych wiadomości. A teraz musiałam iść do drugiej Babci, powiedzieć
      jej, ze jej dziecko nie zyje. Najgorsze jednak było to, ze musiałam zadzwonić
      do mojej siostry, która mieszka daleko stąd, powiedzieć jej o tym wszystkim i
      słuchać jak krzyczy pytając DLACZEGO???? I co ja miałam jej powiedzieć?
      Teraz rozmyślam nad tym co się stało i dlaczego moja Mama nie pomyslała o
      swoich dzieciach, wnukach. Dlaczego wybrała najgorsze z wyjść? I czy ja mogłam
      jej pomóc, a tego nie zrobiłam?
    • Gość: Fionka Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.NYCMNY83.covad.net 12.12.03, 20:38
      Kasiu kochana, czytam to co napisalas i moj dramat (poronienie
      zatrzymane, "wciaz" jestem w ciazy, czekam az poronie naturalnie) wydaje sie
      jakis mniejszy... Moge sie tylko domyslec, jak jest Ci potwornie ciezko i jak
      jeszcze ciezej znalezc jakies slowa pocieszenia. Zwykle pocieszanie brzmi tak
      prozaicznie i naiwnie, ale uwierz, ze czas pozwoli Ci zrozumiec wiele rzeczy. I
      nie win siebie, ze czegos nie zobaczylas, czegos nie dopilnowalas, przeciez
      byli inni czlonkowie rodziny, nie tylko Ty! I jakbys nie starala sie, to co
      mialoby sie stac, i tak by sie stalo... Ja mysle, ze jednak Twoja Mama zostala
      zabrana przez Boga, inaczej, ale jednak i trzeba w to wierzyc. Zycze Ci sily
      abys mogla przetrwac ten czas i wiary, bo to podstawa wszystkiego. I modl sie
      za swoja Mame, ja tez sie za Nia pomodle, zobaczysz, bedzie lzej
      Fionka
      • Gość: kasialu Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 12.12.03, 21:03
        Fionko tak mi przykro z powodu Twojego Aniołka. Każda z nas ma swój dramat i
        musi sobie z tym radzić. Wiem co czujesz bo ja miałam pozamaciczną i musiałam
        podpisać wyrok na swoje dziecko.
        Teraz mam nowy dramat i też muszę nauczyć się z tym żyć.
      • Gość: Jola Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: 62.141.245.* 12.12.03, 21:13
        Kasieńko, ja nie mówię, że masz pozytywnie myśleć, jeszcze nie teraz i wiem
        doskonale, że sama sobie nie poradzisz.... Ale Ty przecież nie jesteś sama,
        zobacz, masz koło siebie rodzinę, siostrę, masz nas, co chwila ktoś wchodzi na
        to forum i chyba nikt nie pozostawia Twojego listu bez odpowiedzi! Tak, Fionka
        ma rqcję, nieważne jakim sposobem się TO stało, mimo wszystko Twoja Mama
        została zabrana przez Boga... Dlaczego wybrała tę, a nie inną drogę??? Nie
        wiadomo i Ty też nigdy tego nie zrozumiesz... Widocznie tak miało być! I ani
        Ty, ani nikt inny by tego nie zatrzymał, jeśli tak postanowił Bóg. Los Twojej
        Mamy był od jej urodzenia "zapisany" gdzieś w niebie, istniał, zanim Ty się
        pojawiłaś, Twoja siostra, Twój Tata... A życie Mamy było tylko drogą do tego
        losu zapisanego gdzieś na górze. Kochana, to nie przypadek, że Ciebie akurat
        w tym momencie nie było, że nie było nikogo, kto by zareagował... Tak MUSIAŁO
        być! Kasieńko, błagam Cię, spróbuj to zrozumieć! Ja nie wymagam teraz od
        Ciebie racjonalnego myślenia, choć jestem pewna, że to za jakiś czas nastąpi.
        Wiem, że jesteś pełna buntu przeciwko temu co się stało, przeciwko Bogu i
        samej sobie! Ale to minie, zobaczysz! I nie oskarżaj się, bo nie masz powodu.
        Powtarzam Ci, że to nie przypadek, że Twoja Mama była w tym jednym momencie
        sama, że nie udało Ci się zareagować. To "siła wyższa". Stało się i nie
        cofniesz czasu. Wiem, że to szczególnie przykre teraz, kiedy idą święta, czas
        rodzinne spotkania itd. Ale musisz to przetrwać, słyszysz??? MUSISZ!!!!!!!!!!!
        Teraz Twoje życie jest wołaniem o pomoc i my tu, każda na swój sposób, staramy
        się tej pomocy Ci udzielić! Wiem, że żadne słowa nie ukoją Twojego bólu, Ty po
        prostu musisz przejść "swoje", a spokój i ukojenie przyjdzie samo... Nie wiem,
        co jeszcze mogę Ci napisać, tak bardzo chciałabym Ci ulżyć w cierpieniu, tak
        bardzo... Jaka szkoda, że moc ludzi jest tak niewielka!
        • zibi62 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? 12.12.03, 22:15
          Joli, Twoja słowa odbieram bardzo osobiście. Chcialabym mieć tą wiarę co Ty,
          widzieć sens w moim cierpieniu. Ostatnoi mam dużo optymizmu, siły ale boje się
          żę kiedys w końcu mogę się po prostu wypalić. A wtedy poproszę Cię, byś
          również mi potrafiła wskazać jakiś promyk w tym cierpieniu. to ja pisałam, o
          chorobie mamy.Mama Zyje, ale jak długo?!!!CZy mam tyle siły. by patrzeć na jej
          ból?Dziękuję za słowa, które mi pomogły, ulżyły, mam nadzieję, że pomogą
          również innych.
    • Gość: kasialu Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 12.12.03, 22:44
      Wiem, że muszę dalej żyć bo mam dla kogo. Nawet za bardzo nie buntuję się
      przeciwko Bogu Jolu. Czuję pustkę. Jutro będę musiała pożegnać Mamę i pomysleć
      co dalej...
      Zibi Ciebie też rozumiem - jakiś czas temu buntowałam się przeciw chorobie
      mojej ukochanej Cioci. Nie udało się jej uratować, ale Ty musisz być pełna
      nadziei. Wiesz 7 lat temu moja Babunia, która ma dziś 87 lat przewróciła się i
      stwierdzono u Niej krwiaka mózgu. Lekarze zdecydowali się na operację. Po tym
      zabiegu Babunia była w stanie krytycznym, a ja umierałam prawie z bólu ponieważ
      Ona wychowywała mnie przez większość życia. Modliłam się non stop i miałam w
      sobie tyle wiary co w przysłowiowym ziarenku gorczycy, ale to wystarczyło zeby
      Babcia wyzdrowiała ;o)
      Musisz wierzyć, że Twoja mama będzie z Tobą.
      Wiesz ja nigdy póxniej już nie mogłam zgromadzić w sobie tyle wiary, ale ten
      jeden raz uwierzyłam, ze wiara góry przenosi...
      • zibi62 Re: ....czy Bóg mnie opuścił? 13.12.03, 17:30
        ja ciągle mam wyrzuty, że za mało się modlę, że za moło latam po lekarzach,
        że robię zbyt mało, by wydłużyć jej zycie....wiem że czujesz ogromny ból, ja
        nawet nie mogę tego sobie wyobrazić, co to będze jak mojej mamy już nie
        będzie.Ja jakoś nie mogę uwierzyć, że stanie się cud.W końcu az tylu lekarzy
        nie może się mylić.zresztą widziałam wyniki badań, i nawet laik, zrozumiałby,
        że medycyna jest bezsilna.Trzymam za kciuki za Ciebie,muszę być silna i Ty
        też.Damy sobie radę!
    • femalespirit Re: ....czy Bóg mnie opuścił? 14.12.03, 15:05
      Kasiu, bardzo, bardzo Ci wspolczuje. Wiem, co to strata. Stracilam wskutek
      choroby bardzo wczesnie Dziadka, Babcie, ukochana Ciocie (siostre mojego ojca,
      miala zaledwie 43 lata). Przeszlam zdrade pierwszego meza i bolesny rozwod.
      Dopiero co stracilam wyczekana ciaze. Wyobrazam sobie, jak musisz sie czuc.
      Wiem, jak to jest czuc sie opuszczona przez Boga i nadmiernie doswiadczana. Nie
      bylam wychowywana na osobe wierzaca, dopiero w ostatnich latach szukam Boga. I
      znajduje Go coraz czesciej. I ufam Mu, ze wie co robi. Doceniam, jak wiele mi
      dal - kochajacego obecnego meza, dobrych Rodzicow, bliskich przyjaciol i prace,
      w ktorej moge pomagac innym. Kiedy jest mi trudno czesto odnajduje pocieszenie
      w pracy. Jestem psychologiem i terapeuta. Pomaga mi nie to, ze inni maja gorsze
      nieszczescia - bo kazde nieszczescie ma inny osobisty wymiar i to, co dla
      jednego jest chwilowym niepowodzeniem, dla innego jest tragedia - ale to, ze
      widze, jak gleboki jest sens naszego cierpienia i jak czesto droga przez
      cierpienia i straty wiedzie nas do pelniejszego i szczesliwszego zycia. Jak
      czyni nas bogatymi ludzmi. Wiem, ze mozesz miec dosyc tego "bogactwa", ale
      kiedy przyjda Twe szczesliwe dni (juz wkrotce, jestem przekonana) przezyjesz to
      szczescie o wiele mocniej i prawdziwiej. I bedziesz juz zawsze bogatsza o
      wiedze, co w zyciu jest najwazniejsze. Nie bedziesz przejmowac sie drobiazgami
      i ludzmi niewartymi zdenerwowania, bo bedziesz spokojnie zmierzac do tego, co
      naprawde istotne. To wielka wartosc w dzisiejszym swiecie - zagubienia,
      szarpaniny, smutku i nieokreslonej pustki, ktora odczuwa wielu ludzi goniacych
      za posiadaniem jako jedynym sensem zycia. Twoja droga bedzie jasna i prosta.
      Zycze Ci wszystkiego dobrego Kasiu i przytulam Cie w mysli.
    • Gość: mafka Re: ....czy Bóg mnie opuścił? IP: *.org / *.crowley.pl 15.12.03, 11:07
      Witaj Kasiu.Wiele słów pocieszenia już tu padło, ale myślę że w te dni nie
      będziesz czuć ich nadmiaru,jeśli jeszcze ja się dołączę.To co Cię spotkało to
      faktycznie bardzo trudna próba.Wierzę jednak, że tylko Cię to zahartuje,
      wzmocni.Ogromnie Ci współczuję i trzymam kciuki, żeby teraz przyszły dla
      Ciebie pogodne dni.Strasznie banalne te moje pocieszenia, ale wiele jest
      uczuć, emocji które po ubraniu w słowa i przelaniu na papier brzmią jak
      wyświechtane frazesy...Pozwól sobie na łzy, na prawdziwe przeżycie żałoby po
      Mamie.Wiem, że jeśli będzie się w sobie zagłuszać ten ból, odpychać od siebie
      to tym dłużej będzie on paraliżował, łapał za gardło.Kilka lat temu pożegnałam
      na zawsze mężczyznę, z którym planowałam spędzić resztę życia i dobrze
      pamiętam z jakim uporem chciałam pokazać światu ,że jestem dzielna.Dopiero gdy
      zamknęłam się na parę dni w domu, wyjąc i nie przejmując się pozorami poczułam
      ulgę.Wyrzuć to wszystko z siebie, pozwól łzom płynąć swobodnie a za kilka
      dni, może kilkanaście znowu zobaczysz słońce i uda Ci się leciutko
      uśmiechnąc....Szczerze Ci tego życząć-mafka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka