Gość: anika11
IP: *.hfx.cstone.net
18.12.03, 01:36
Od zawsze wiedzialam, ze bede miala klopoty z zajsciem w ciaze. Kiedys (to
juz ladnych kilka lat temu) gdy szukalam wiadomosci dotyczacych
nieplodnosci,ktos gdzies radzil para starajacym sie o dzidziusia, aby juz na
samym poczatku ustalily sobie gdzie jest limit ich staran o potomka. Ja juz
od samego poczatku wiedzialam, ze nigdy nie bede brnela dalej niz wspomaganie
farmakologiczne - troche bylo to podyktowane warunkami finansowymi, troche
rozterkami natury etycznej, a najbardziej troska o to ze zbyt dlugie i
intensywne starania moga zniszczyc tyle pieknych zeczy ktore juz mialam -
moje zdrowie i wspaniale malzenstwo. Udalo sie (leczenie nie pomoglo, ale
dwa lata pozniej zaszlam w ciaze samoistnie). Mam teraz cudowna prawie 5
miesieczna coreczke. Marze o drugim dziecku, ale wiem ze w tym wypadku nie
poddam sie nawet leczeniu farmakologicznemu - a jesli sie nie uda to
zaadoptuje malenka kruszynke. Ciekawa jestem czy i wy macie jakis limit po
przekroczeniu ktorego planujecie powiedziec dosyc, czy tez chcecie walczyc do
upadlego? ania