Dodaj do ulubionych

Ku pokrzepieniu serc

18.12.03, 13:46
Żeby dać nadzieję tym, co już jej prawie nie mają wpiszcie się te, co to
długo nie mogły i wreszcie doczekały się cudu. Napiszcie jak długo się
starałyście "przed". Ja zaczynam: 4 lata starań i prawie roczny synek. Kto
następny?
Obserwuj wątek
    • dorotawey1 Re: Ku pokrzepieniu serc 18.12.03, 15:43
      Witam!W moim przypadku było to 2 lata niepewności i nadzieji że może teraz się
      uda i wreście "jest" mała 6 miesięczna córeczka.Pozdrawiam gorąco i
      życzęPOWODZENIA!!!
    • Gość: cetka Re: Ku pokrzepieniu serc IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.12.03, 17:57
      dziewczyny - watek cudny, tylko piszcie, jak wam sie udalo zapracowac na
      ten "cud"smile
      • dominigag1 Re: Ku pokrzepieniu serc 18.12.03, 19:40
        U mnie to było tak: długie, nijakie cykle i kilkakrotnie podejmowane próby.
        Potem koniec złudzeń: pierwsza wizyta w rejonie i skierowanie na badania
        hormonów. Wyszły źle ... (tzn. wysoka prolaktyna, brak owulacji). Zaczęło się
        lecznie i jednocześnie pielgrzymki od lekarza, do lekarza. Jadłam różne
        specyfiki: duphaston, bromergon, clostilbegyt; dostawałam pregnyl i tak w
        kółko: stymulacja, monitoring, progesteron, nic z tego. I od nowa. Zaliczyłam:
        Novum, IMiD, kilku prywatnych "specjalistów". Cykli już w ogóle nie miałam,
        mój organizm już nie funkcjonował... Wtedy zdiagnozowano mi PCO i po
        znajomości trafiłam do pewnej pani docent ze szpitala Bródnowskiego. Ona kilka
        miesięcy później zrobiła mi laparoskopię. Cykle zaczęły przypominać cykle. A
        potem znowu nic... Już szykowałam się na wywoływanie @, gdy na monitorze
        pojawił się dorodny, okrąglutki pęcherzyk ciążowy. Potem malutki pędraczek,
        potem miś Haribo, a teraz to już jest biegający, prawie roczny mężczyzna. Jak
        wspominam te lata starań? Horror, koszmar, gehenna. Byłam tak już pozbawiona
        nadziei, że gdy w końcu pojawiła się ciąża, była ona ostatnią ewentualnością,
        którą brałam pod uwagę (dlatego okazało się to dopiero na USG). Ale te
        magiczne 9 miesięcy i każdy dzień z życia mojego synka wynagradza mi te
        wszystkie cierpienia. Choć "przekleństwo niepłodności" nadal tkwi w mojej
        psychice jak zadra, stąd ciągle jestem gościem niniejszego forum ...
    • Gość: anika11 Re: Ku pokrzepieniu serc IP: *.hfx.cstone.net 18.12.03, 19:08
      Zawsze wiedzialam, ze za mna jest cos nie tak. Mialam zwariowan cykle (jesli
      je mozna nawet nazwac cyklami). Wlasciwie prawie nie mialam miesiaczki z
      prawdziwego zdarzenia, tylko plamilam (czasami miesiacami). W wieku 20 lat
      zaczelam brac tabletki antykoncepcyjne dla uregulowania cyklu. W wieku 30 lat,
      pomyslalam, ze moze sie uda, ze moze po tych tabletkach cykle sie uregulowaly.
      Niestety, chaos powrocil. Poszlam do lekarza, ten zapisal mi leki na wywolanie
      owulacji. Leki nie pomogly, natomiast te trzy miesiace niespelnionych nadziei,
      mierzenia temperatur, itp. zupelnie wykonczxyly mnie psychicznie.
      Postanowilam zrobic sobie przerwe i uzbierac pieniazki na dalsze leczenie. Tak
      sie zlozylo ze przerwa ta trwala prawie dwa lata. Miewalam dni, kiedy
      zalewalam sie lzami myslac o tym ze juz nigdy nie bede mogla miec upragnionego
      dzidziusia. Ale byly tez momenty kiedy potrafilam o tym zapomniec i cieszyc
      sie zyciem. W ciagu tych dwoch lat cykle troche mi sie uregulowaly (plamilam
      mniej wiecej raz w miesiacu, choc nadal bylo to tylko plamienie). W koncu w
      pazdzierniku zeszlego roku zauwazylam ze mam plodny sluz, pojawila sie
      nadzieja, ze moze w tym miesiacu wystapi owulacja. Po dwoch tygodniach
      zrobilam tezt ciazowy - wyszedl negatywny, dzien po tym @ (tym razem
      PRAWDZIWA. Bylam troche podlamana, choc ta pierwsza owulacja po kilkunastu
      latach, dala mi nadzieje. Nastepnego miesiaca badalam sluz codziennie.
      Niestety plodny sluz sie juz nie pojawil po raz drugi. Zrobilam test ciazowy -
      negatywny. Po tygodniu test powtorzylam - najpierw pojawila sie jedna kreska
      (wiadomo, zawsze byla) a potem.........najcudowniejsza DRUGA KRESECZKA. Bylam
      tak szczesliwa, a zarazem przerazona -czy utrzymam ta ciaze??? Dzisiaj mam
      prawie pieciomiesieczna coreczke i jestem taka szczesliwa. Wierze, ze i Wam
      sie uda. ania
    • Gość: aga_n1 Re: Ku pokrzepieniu serc IP: *.acn.waw.pl 19.12.03, 16:26
      Wiecej!!!! Wiecej prosze! Tak bardzo potrzebuje takich historii. Takich cudow!
      Aga
    • Gość: aneta Re: Ku pokrzepieniu serc IP: *.ibi.uni.wroc.pl 19.12.03, 17:53
      Dominika! Superpomysł!!!
      Ja błagam o takie historie, bo po nich czuję jeszcze jakąś nadzieję.:o))
      Za niecałe 2 miesiące kończę 34 lata i już nie mogę. Nie mam siły na dalszą
      walkę.
      Proszę piszcie dziewczyny, czy udało się po inseminacjach, czy in vitro, czy
      naturalnie, czy po stymulacjach czy nie wiem już po czym?
      Do mnie moja dzidzia jakoś nie chce trafić:o((
      • dominigag1 Re: Ku pokrzepieniu serc 19.12.03, 18:25
        Trzymaj się i nie trać ducha, jestem całym sercem z Tobą. Wierzę, że i Tobie w
        końcu się uda, życzę jak najszybciej. Nie poddawaj się, u mnie też już wszyscy
        przestali wierzyć w powiększenie rodziny, a jednak... Polecam warszawską
        klinikę Invi-Med, jeśli mieszkasz gdzieś w pobliżu, to wal tam jak w dym.
        Powodzenia
        • Gość: aneta Re: Ku pokrzepieniu serc IP: 62.233.177.* 20.12.03, 00:11
          Dzięki za słowa otuchy! Niestety mieszkam we Wrocławiu
          ale chyba niedługo wyruszę gdzieś dalej, bo tutaj jest
          istna pustynia medyczna jeśli chodzi o nasze problemy.
          • dorotawey1 Re: Ku pokrzepieniu serc 20.12.03, 14:50
            Cześć Dziewczyny!Moja historia zaczeła się od tego że traiłam najpierw
            do "zwklego"ginekologa który tak prawdę mówiąc nie mial zielonego pojęcia jak
            mi pomóc (mialam za wysoki testosteron a za niski progesteron) co objawialo się
            brakiem owulacji ale za to robiły mi się "piękne" ponad 30mm torbielki.Najpierw
            stwierdził że przez pół roku powinnam brać diane 35.Dla mnie to miała być
            wieczność więc brała diane i robiłam badania hormonów które po 3 miesiącach
            były takie jak na początku.przestałam brać diane na wlasną rękę i trafilam do
            NOVUM.Tam przez trzy miesiące brałam orgametril na zmianę z proverą torbielki
            znikneły hormony się ustabilizowały potem był clo pregnyl i w trzecim cyklu
            piękny pęcherzyk ,owulacja i teraz mam 6 miesięczną cudowną dziewuchę!! Ta
            walka o nią też kosztowała mnie i mojego męża wiele nerwów ale z perspektywy
            czsu myśle ze trzeba bardziej wierzyć w siebie nie dać się a napewno się uda
            czego i Wam życzę!!!!
    • larvva Re: Ku pokrzepieniu serc 20.12.03, 16:23
      za sprawa isci jestem na poczatku drogi do szczescia - po (w sumie) 3 latach
      staran jestem w 7tyg ciazy.
      mam nadzieje na nastepne ok 33tyg smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka