kornel-1
18.10.18, 16:39
Patrząc wstecz na moje podróże dochodzę do wniosku, że najbardziej ekonomiczne są jednak kilkumiesięczne wyjazdy. Wiadomo, że ciężko "zorganizować" sobie tak długi urlop, ale jadąc w jakiś odległy region na dłuższy czas unika się nadmiernych wydatków na bilety lotnicze. A udział tych ostatnich w budżecie krótkiego wyjazdu może być znaczny (50% i więcej). Przykładowo, bez sensu (moim zdaniem) jest oddzielnie zwiedzać każde z państw Oceanii czy Karaibów. Ja żałowałem, że nie odwiedziłem 3 krajów Zakaukazia za jednym zamachem. Co prawda zdarzają się nietypowe sytuacje, na przykład, po kilku miesiącach po podróży do Japonii ponownie zawitałem w tamten region - do Korei Płd, odległej od Japonii ledwie o 200 km. Co prawda kupiłem bilet do Seulu za jakieś 400 zł (+M&M), ale chodzi o zasadę.
Podróżując z kraju do kraju przez parę miesięcy można również zaoszczędzić na wizach organizując je na miejscu (dotyczy to zwłaszcza Afryki).
Dłuższe podróże mogą być męczące w przeciwieństwie do krótkich, kiedy można w Polsce zregenerować siły na kolejny wyjazd. Z drugiej strony oderwanie się na dłużej od polskiej codzienności też ma plusy.
20 lat temu jechałem do jednego kraju na miesiąc (z drogą lądową). Ale rychło sobie zdałem sprawę z tego, że nie będę żył 200 lat, by odwiedzić wszystkie kraje świata...
Póki co, muszę się ograniczać do max. miesięcznych urlopów. A trudno czekać do emerytury na inne okazje...
Kornel