Dodaj do ulubionych

Okupowany Cypr

19.08.02, 21:08
Bylem dzisiaj w Lefkosii... bardzo interesujace miasto...

Bylem tez po stronie 'okupowanej przez armie turecka'

Najpierw szedlem ulica prowadzaca do Ledra Palace Hotel- jedynego miejsca na
Cyprze gdzie mozna przekroczyc granice... Ulica byla pusta- samochody
tamtedy nie jezdza, bo nie maja dokad- tylko ONZ ma prawo poruszac sie po
strefeie buforowej samochodami.
Po dziesieciu minutach dochodze do cypryjskiego posterunku- w miare niemily
facet bierze moj paszport i przepisuje wszystkie moje dane, spisuje tez
numer pieczatki, wcisnietej do paszportu na lotnisku w Larnace, date wjazdu
na Cypr oraz moj adres w Lemesos i numer pokoju w hotelu (tak jeszcze nie
mialem)... potem oznajmuje (jakby wydawal rozkaz), ze musze wrocic do 17,
nie mozna mi nic kupowac w strefie okupowanej oraz nie moge stamtad nic
przeniesc przez granice. Na koniec dodaje, ze jestem na stronie
dziewiatej...OK... ide...
Najpierw towarzysza mi grekocypryjskie plakaty propagandowe- zdjecia ludzi,
ktorzy zgineli albo zagineli podczas wojny, byly tez zdjecia ofiar
(zakrwawione ciala etc.)... wchodze w strefe buforowa... pusto i cicho...
miejsce wyjete z koszmarow sennych- pelno drutow kolaczstych, wszedzie
tablice zabraniajace schodzic z drogi (nie wiem jak mialoby to byc mozliwe
skoro po obu stronach zalozony drut kolczasty), mijam hotel Ledra Palace-
ogrodzenie (oczywiscie z drutu kolczastego), biale samochody o kuloodpornych
szybach z napisami 'UN' (United Nations) na drzwiach, po prawej stronie
wierzyczka strzelnicza... przejscie przez strefe buforowa zajelo mi chyba z
piec minut, ale wydawalo sie jakby to byla godzina- trzeba tam byc, zeby to
zrozumiec... W koncu docieram w koncu do posterunku tureckiego
(polnocnocypryjskiego)- wileki napis 'Turkish Republic of Northern Cyprus',
bezposrednio ponizej jeszcze wieksze 'FOREVER'.
Pytam sie o koszt wizy- oficer polnocnocyprijskiej strazy granicznej
usmiecha sie i odpowiada (plynna angielszczyzna), ze wiza jest bezplatna.
Przepisuje moje dane i (dalej z usmiechem) kaze wejsc na gore wypelnic
wniosek o wize. Wchodze... Pani siedzaca za biurkiem usmiecha sie i wydaje
wniosek o wize. Wypelniam. Imie, nazwisko, data i miejsce urodzenie,
narodowosc, cel podrozy... Imiona, nazwiska i narodowosc rodzicow- dziwne.
Pani pzepisuje czesc informacji na wize (duza, biala kartka, napisana po
angielsku i turecku)- oznajmia (znow plynna agielszczyzna), ze moge zejsc na
dol. Pan odbiera mi wniosek o wize i mowi, ze moge przejsc.
Jestem po strone tureckiej. Okupowanej od 1974 roku.

Nie wiedzialem czego mam oczekiwac. Kazdy mi powtarzal, ze to kraj
bezprawia, biedy, wszechobecnbego brudu... Okazuje sie jednak, ze to
nieprawda!
Cypr polnocny niewiele rozni sie od Republiki. Co prawda dobre samochody
mieszaja sie na ulicach ze starszymi, nie wszyscy chodza w 'ciuchach'
kupionych w eksluzywnych sklepach, ale nie jest tam az tak tragicznie...
Ludzie tez sa inni niz mi mowiono- wielu chce zjednoczenia- to rzad nie chce
o tym slyszec! Ludzie mieszkajacy na Cyprze polnocnym chca pokoju!

Polazilem troche jeszcze po Lefkosii tureckiej, potem wrocilem na strone
grecka (musialem podac numer strony- 9- oraz nazwisko), po drodze zrobilem
pare 'nielegalnych' zdjec- glownie znaki ONZ typu: "United Nations bufor
zone. No military vehicles allowed in this area"

Lefkosia to swietne miasto... Ale sa tam miejsca kapiace propaganda, na
przyklad punkt widokowy na strone turecka przey ulicy Ledra. Mozna tam przez
waska szpare obejrzec duzo drutu kolczastego i zburzone budyki- szkoda
tylko, ze to nie jest Polnoc, a strefa kontrolowana przez ONZ- martwa strefa!

Miszkancy polnocej Lefkosii moga swobodnie ogladac z murow miasta na okolice
Bramy Pafijskiej. Dlaczego miszkancy Poludnia nie moga spojrzec na Polnoc?
Gdyby nie polnocnocypryjski 'prezydent' (bardziej dyktator) ludzie szybko
doszliby do porozumienia, a Lefkosia nie musialaby byc ostania podzielona
stolica swiata.
Obserwuj wątek
    • Gość: Lacis Re: Okupowany Cypr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.02, 11:55
      Bardzo ciekawa relacja - a głownie oryginalna - bo poza propagandą o
      nielegalności i okupacji, nic się nie słyszy o Tureckiej Republice Cypru.
      Mógłbyś dopisać cos jeszcze o samym pobycie na pólnocy i co to znaczyło, że na
      północy nie wolno Ci niczego kupować - zdaje sie ze greckocypryjska juryzdykcja
      tam nie sięga i nie moga Ci niczego zabronić. czy policzyli Ci pieniądze i
      zapisali?
      Mam tylko jedna uwagę miasto, które po grcku nazywa się Lewkosia - to Nikozja!
      Skoro się było na Cyprze warto takie rzeczy wiedzię.
    • Gość: iza33 Re: Okupowany Cypr IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 12.10.02, 16:23
      Ja muszę powiedzieć, że ten mur graniczny z kolczatką też zrobił na mnie
      kolosalne wrażenie. My nistety baliśmy się przejść na drugą stronę granicy-
      poinformowano nas, że gdyby nadgorliwy strażnik ze strony turecjiej wbił nam
      pieczątkę do paszporu, to powrót na Cypr (ten południowy) tylko via Turcja
      (żaden inny kraj nie uznaje tejże częsci tureckiej). Dzięki temu, że
      zwiedzaliśmywysopę z Cypryjczykiem, zaprowadził nas w takie miejsca, gdzie
      mogliśmy podziwiać panoramę "druiej strony muru".
    • Gość: ak Re: Okupowany Cypr IP: 5.1R2D* / 212.253.61.* 12.10.02, 22:21
      Gwoli scislosci: Nikozja to nazwa grecka, Lefkosia - turecka, obie jak
      najbardziej poprawne.

      Czesto bywam na Cyprze Polnocnym, jakis czas temu mialam okazje mieszkac pol
      roku wlasnie w Lefkosii, a potem w Girne (dawna Kyrenia). Podobne muzeum ofiar
      1974 roku znajduje sie i tutaj, nie mniej wstrzasajace niz po stronie
      greckiej.

      "Okupacja turecka" to termin stworzony na uzytek polityki antytureckiej. Nie da
      sie ukryc, ze roznice pomiedzy Cypryjczykami z polnocy i poludnia sa i to
      znaczne, poczynajac od jezyka (grecki na pd - turecki na pn), poprzez alfabet,
      konczac na religii (prawoslawie - islam). Wkroczenie wojsk tureckich w 74r.
      wiazalo sie z rzezia ludnosci etnicznie tureckiej, w koncu wojna to nie zabawa
      w berka, zabijano z zimna krwia rowniez kobiety i dzieci, tylko dlatego, ze sa
      z polnocy. Chyba tak samo zareagowalby polski rzad gdyby chodzilo o rzez
      mniejszosci polskiej np za nasza wschodnia granica.
      Dzis greccy Cypryjczycy w roli ofiary upominaja sie o swoje ziemie i domy
      pozostawione po stronie polnocnej, zapominajac, ze bardzo wiele rodzin
      tureckich rowniez utracilo swoj dobytek na poludniu, uciekajac przed Grekami.
      Tak wiec uzasadnione pretensje sa po obu stronach.

      Cypryjczycy tureccy, lacznie z Denktasem, chca porozumienia z poludniem, jak
      najbardziej, ale na zasadach autonomii, i maja do tego, mysle, pelne prawo.
      Niedawno obchodzili uroczystosc 400-lecia obecnosci na wyspie, a w koncu 400
      lat to kilkadziesiat pokolen! Tyle tylko, ze porozumienie to nie bardzo lezy w
      interesie polityki Europy, zawsze wygodnie miec dobrego bata na Turkow
      pchajacych sie np do UE w postaci "nierozwiazanego konfliktu cypryjskiego"...
      niestety:))
      Co do "gotowosci porozumienia" po stronie poludniowej, to nie zapomne historii
      pewnego Anglika, ktory kilka lat temu postanowil osiedlic sie na stale na
      Cyprze. Wybral strone grecka, ale szybciutko sie stamtad wyprowadzil na polnoc
      po tym jak jego dziecko zostalo zmuszone w szkole do zalozenia koszulki z
      napisem "Dobry Turek to martwy Turek", cala szkola takie miala. Fakt
      autentyczny!

      Jesli chodzi o przekraczanie granicy pn-pd, to wlasnie ci "przyjazni" Grecy
      stwarzaja problemy cudzoziemcom, nakladajac obowiazek powrotu na Cypr Pd przed
      g.17. Takich ograniczen nie ma ze strony Cypru Pn. Dlaczego?
      Dlaczego tureccy Cypryjczycy czy Turcja nie stwarza problemu cudzoziemcom, w
      ktorych paszportach sa stemple Cypru Pd, natomiast ci, ktorzy maja wbita wize
      Cypru "tureckiego" nie sa wpuszczani do Grecji? (stad tez tureccy Cypryjczycy
      ida na reke cudzoziemcom i wizy wbijane sa na oddzielnej kartce)

      Zachecam do odwiedzenia Cypru Pn i wyrobienia sobie wlasnej opinii na temat
      tej czesci wyspy. Warto! Jest niezla baza hotelowa, zabytki, plaze, dobre
      jedzonko, sympatyczni ludzie i ... malo Polakow ;))
      pozdr.
      • Gość: Lacis Okupowany Cypr - Nikozja IP: *.lo9.szczecin.pl 17.10.02, 11:51


        > Gwoli scislosci: Nikozja to nazwa grecka, Lefkosia - turecka, obie jak
        > najbardziej poprawne.
        Nie będę się sprzeczał czy Lefkozja to po turecku, czy po grecku - w każdym
        razie nie po polsku - a po polsku prowadzimy tę korespondencję... W języku
        polskim przyjęta jest nazwa Nikozja i nie ma znaczenia o której części miasta
        mówimy.
        Poza tem podoba mi się twój rzeczowy [by nie powiedzieć że trochę turkofilski]
        stosunek do sprawy! W końcu wszelkie ograniczenia jak powrót do 17-tej czy
        zakaz zakupów w pólnocnym Cyprze to rozbój w biały dzień... Albo prowadzą
        wojnę - to niech wogóle ludzi nie puszczają [sytuacja mniej wygodna ale za to
        czysta] - albo niech ie robią takich szopek. Ciekawe skąt w Polsce ta
        idiotyczna opinia o tolerancyjnych i miłych Grekach? Niemal zniszczyli naród
        Macedoński [Słowian Macedońskich] w Macedonii Egejskiej - a kilka lat temu
        chcieli także zniszczyć Republikę Macedonii. Jeśli Macedonia ma dodawać do
        swojej nazwy "była republika Jugosławii" - to niech Grcy nazywają saoje
        państwo "Była prowincja Osmańska - Republika Grecka"!!!!!!!!!!!

        Może byś napisał coś konkretnego o swoim pobycie w pólnocnej NIKOZJI i
        Cyprze!...


    • radzio_pl Re: Okupowany Cypr 14.10.02, 11:57
      Dziwne... Myslalem, że skasowali ten wątek, bo nie był wystarczająco poprawny
      politycznie...

      Jesli chodzi o nazwę miasta: Nicosia (Nikozja) to nazwa angielska, Lefkosia
      grecka, a Lefkosa turecka... nie lubie używać angielskich nazw cypryjskich
      miejscowości dlatego Nikozja zawsze będzie Lefkosią, Limassol zostanie dla mnie
      Lemessos itd.

      Co do propagandy to w Republice jest ona wszechobecna! Nawet niezależne gazety
      anglojęzyczne nie piszą pełnej prawdy o sytuacji na północy! Dziwne, że po
      tureckiej stronie nikt mi nie próbował wmówić żadnych bzdur dotyczących
      Republiki!
      Wszyscy cypryjczycy są ogólnie mili, ale ludzie na północy są bardziej otwarci
      i przyjaźni, a przynajmniej sprawiają takie wrażenie.

      Jeśli chodzi o kontrolę graniczną po stronie greckiej to wszystkie nakazy i
      zakazy mają na celu bardziej przestraszenie turysty i zniechęcenie go do
      odwiedzin pólnocy niż cokolwiek innego.

      Turcy wprowadzili teraz udogodnienie dla turystów- wiza nie jest wbijana do
      paszportu! Zamiast tego otrzymuje się kartkę formatu A4 z wypisanymi wszystkimi
      niezbędnymi danymi. Kartkę oddaje się przy wyjeździe z TRNC (Tureckiej
      Republiki Cypru Północnego) i nikt nie wie, że kiedykolwiek posiadacz tego
      paszportu przekroczył linię demarkacyjną na Cyprze.
      • Gość: Lacis Re: Okupowany Cypr IP: *.lo9.szczecin.pl 17.10.02, 11:57
        Ja osobiście wolę Macedończyków niz Greków - ale to jeszcze nie powód bym po
        polsku mówił Sołuń - zamiast Saloniki...
        Precz z poprawnością polityczną - NIECH ŻYJE PRAWDA! W tym również o
        Tureckiej Republice Cypru. W końcu - niezależnie od tego kto je uznaje, a kto
        nie takie państwo rzeczywiście istnieje - tak jak np. Kurdystan w dawnych
        prowincjach północnego Iraku [wiem bo widziałem krótki reportaż w rosyjskiej
        telewizji. Na skrzyżowaniach stoją normalni umundurowania policjanci, a ich
        sala parlamentarna wygląda nie gorzej niż nasza sejmowa].
        Więcej o tym jak jest na pólnocy Cypru [nie Kiprosa...]!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka