Dodaj do ulubionych

Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ?

IP: *.idea.pl 21.08.03, 16:17
Na tym forum pojawiło się ostatnio sporo uwag krytycznych na temat tych,
którzy krytykują biura podróży. Krytycy „krytyków” wytykają im, że za mają
przewrócone w głowie, że sami nie wiedzą, czego chcą itp.

Proponuję, dla higieny intelektualnej, spojrzeć na to zagadnienie od innej
strony.

Planuję wakacje w regionie turystycznym X (proszę wpisać dowolny region –
Costa Brava, Tyrol, Lazurowe Wybrzeże, Włoską Riwierę, Balaton, Dalmację,
Chalkidiki itd. itp.). Funkcjonuje tam (w każdym z tych regionów) CO
NAJMNIEJ po kilkaset hoteli (w niektórych grubo ponad 1000). Zadaniem biura
podróży jest: (a) dokonać ich selekcji, (b) wynegocjować korzystne ceny (aby
na przykład w cenie pokoju był też parking, który normalnie jest extra
płatny itd.), (c) RZETELNIE i UCZCIWIE opisać ofertę hoteli w katalogach.
Obawiam się, iż wiele polskich biur podróży: (A) kiepsko realizuje punkt a –
selekcję; (b) nie ma żadnej siły przetargowej, by realizować punkt b –
negocjacje, (c) kłamie w punkcie c – opis.

Co do selekcji – ona jest potrzebna, bo jak powszechnie wiadomo system
nadawania gwiazdek w poszczególnych krajach nie jest ujednolicony (zatem
często 4-gwiazdkowiec w Grecji to to tak naprawdę z trudem 3 gwiazdki w
Niemczech). Od tego są biura podróży, by stosując własny W MIARĘ OBIEKTYWNY
system ocen sprowadzić to do wspólnego mianownika (często w katalogach
zachodnich biur podróży znajdziecie Państwo informację przy hotelu – 3
gwiazdki w ocenie BIURA, zaś kategoria krajowa: 4 gwiazdki). Ba, w ramach
jednego kraju, różne hotele 3-gwiazdkowe, czy 4-gwiazdkowe mogą się bardzo
różnić i standardem i ceną (wcale nie do rzadkości należą sytuację, gdy
rozpiętość cen wynosi 100 % ceny najtańszych hoteli z daną liczbą gwiazdek).
Od tego też jest biuro podróży- ma wyselekcjonować to, co potem można
umieścić w katalogu. Ktoś powie: przy pomocy internetu sam sobie poszukam.
To tak do końca nie jest możliwe – zdjęcia w internecie nie zawsze
odzwierciedlają rzeczywisty wygląd obiektu (naprawdę, wiem coś o tym), a
przecież czymś innym jest rezydent, który może osobiście sprawdzić dany
hotel (na własne oczy). Między innymi, za to sprawdzenie „na własne oczy”
płacimy biurom podróży. Co do możliwości negocjacji polskich biur z hotelami
(w porównaniu z potęgami europejskich tour operatorów) nie będę w ogóle tego
rozważał. Natomiast padające tu argumenty, że biura niemieckie są „drogie”
mijają się z prawdą. Pytanie bowiem co to znaczy „drogie” ? Ja próbuję to
każdorazowo odnieść do ceny, jaką musiałbym zapłacić za dany hotel, gdybym
zwyczajnie przyszedł „z ulicy” – proszę mi wierzyć, w niektórych regionach
Europy, szczególnie poza szczytem sezonu ceny w katalogach Neckermanna czy
TUI (i nie mówię tu o żadnych last minute, tylko regularnych cenach) bywają
na poziomie 50-75 % ceny dla „normalnego turysty z ulicy”. A że te biura
szukają zwykle lespszych (= droższych) hoteli od naszych biur ? To tak,
jakby porównywać Golfa z Polonezem i powiedzieć, że oba są w „klasie
średniej”.

I ostatnie zadanie biura podróży –rzetelna informacja. Tu muszę na chwilę
zboczyć z tematu i wyjaśnić, jak można wytłumaczyć proces powstawania
zadowolenia u turysty. Otóż jedna z teorii mówi, że jest ono wynikiem
porównania: czego się spodziewałem z tym co dostałem (= jak było). Jeśli
POLSKIE biura podróży świadomie „podkolorowują” standard hotelu i okoliczne
atrakcje (słynne 200 m od plaży okazuje się być 2000 m) trudno się dziwić,
że przyjeżdżający tam gość jest niezadowolony. Proszę sprawdzić w katalogach
TUI czy Neckermanna – tam padają takie szczere opisy, jak: głośna okolica,
hotel ulubiony wśród grup młodzieżowych, nieskrępowana atmosfera, prosto i
skromnie urządzone pokoje itp. Jeśli wiem czego się spodziewać (= moje
oczekiwania nie są ZAWYŻONE) nie będę rozczarowany. Proste, tyle że nie dla
biur typu „Kowalski i Synowie”, którym z reguły wisi zadowolenie klientów
tegorocznych, bo ... za rok będą nowi (albo może zmienimy branżę).

I jeszcze jedna kwestia, ściśle związana z poprzednimi – za zawyżanie
oczekiwań polskich turystów (zwłaszcza tych, z małym doświadczeniem)
odpowiadają nasze media, które wszem i wobec trąbią (w lecie), że za cenę
wakacji nad Bałtykiem można spokojnie wyjechać na wakacje na Południu
Europy, albo (w zimie), że ceny w Zakopanem, jak w Austriackich Alpach.
Przepraszam, ale to tak samo, jakbym powiedział komuś kto planuje kupić
Citroena C5, że za te pieniądze to spokojnie kupi Mercedesa i jeszcze mu ze
20 tys. zł zostanie. OK., ale jakiego Mercedesa (klasę A)? Przyzwoity
pensjonat nad Bałtykiem znaleźć już można pewnie za 200-250 zł (dwójka ze
śniadaniem), czyli jakieś 45-55 euro. Spróbujcie znaleźć za te pieniądze
choćby 2-gwaizdkowy hotel na włoskiej Riwierze albo Lazurowym Wybrzeżu ! Za
15-20 zł jedna osoba spokojnie zje „jakiś obiad” – za 3,5-4,5 euro można
marzyć co najwyżej ... o pizzy. I to nie całej – a jednym kawałku (cena z
tego lata) ! Jeśli ktoś ma nadzieję, że planując urlop nad Morzem
Śródziemnym, w dobrych warunkach, z wyżywieniem i lokalnymi atrakcjami
(kawka, lody), zmieści się (rodzina 2+1) w cenie 400 zł za dzień może się
srogo rozczarować, a stawka ta (jak sądzę) spokojnie wystarczy na urlop nad
Bałtykiem. A zatem, gdyby nie wierzyć tak bardzo w zapewnienia mediów i
dokładniej postudiować relacje tych, którzy tam byli może wracalibyśmy mniej
rozżaleni ....

P.S.

Naprawdę nie należę do tych patriotów, którzy gotowi są Polakom przypisywać
wyłącznie zalety (jest raczej odwrotnie), ale absolutnie nie zgodzę się z
twierdzeniem, że narzekania na standard hoteli to nasza specjalność.
Widziałem już sytuację, w której (w 3-gwaizdkowym hotelu) Niemiec skarżył
się w recepcji, że w jego pokoju, w łazience ... zbyt głośno opada klapa
klozetowa !!!
Obserwuj wątek
    • Gość: greek Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: *.zywiec.plusnet.pl 21.08.03, 18:21
      Nie jestem krytykiem krytyków ale czasami wypowiadam się na tym forum. Każdemu
      wolno.
      Zgadzam się z częścią Twojej wypowiedzi, iż są oferty przejaskrawiane przez
      biura podróży. Widziałem. Zakrawa to na oszustwo ale jakoś nikt jeszcze nie
      wyegzekwował z tego tytułu jakichkolwiek odszkodowań. Byliśmy na wakacjach i
      stwierdziliśmy że w innej scenerii niż w ofercie i olewamy temat? Tzn. nas
      rolują biura czy my dajemy się rolować im? (Poza tematem ja np. będę sę sądził
      z tepsą).
      Z samochodami to jak z biurami podróży (niestety). Zawsze zwolennicy i
      przeciwnicy będą mieli różne opinie. Nie porównujmy więc proszę. "Zajeździłem"
      już ładnych kilka modeli aut. Co powiesz na sytuację kiedy w rocznym nowym
      modelu Mondeo wysypało się tylne zawieszenie? Ktoś powie: Ford gówno wort. Tak
      samo z biurami podróży. Myślisz że "zachodnie" nie mają wpadek? Mają. Wierz mi
      że mają. Cudze chwalicie swego nie znacie. Dlaczego Golf ma być lepszy od
      Poloneza?. Z reguły? Nazwy? Moja żona jeździ Audi i narzeka. Nie powinna bo to
      jest Audi? (Tutaj muszę sprecyzować: Audi A3 rocznik 2000, kupiony w Polsce w
      salonie, aktualnie 56 tys. km przebiegu). Przecież to nie jakiś lump. Nie ma
      miejsca na subiektywną ocenę??
      Biura typu "Kowalski i S-wie" to przecież tylko agencje. Jeśli ktoś nie umie
      czytać oferty biura to jegó ból. Oferty niemieckie odczytujemy inaczej niż
      nasze? Tylko TUI i Neckermann piszą (ostrzegają?!) o prostych i skromnie
      urządzonych pokojach? Ej... chyba nie tylko oni.
      I kwestia kalkulacji i wyboru destynacji.
      Policz Doświadczony: Wczasy nad Bałtykiem (a jestem cholernym patriotą! i
      liczymy prywatne kwatery które trochę znam i wybacz - ale odbiegają standardem
      od jakiejkolwiek gwiazdki proponowanej przez nasze biura podróży za granicą) -
      14 dni po 75 PLN za dobę to 1050 PLN za noclegi. Obiady to 14 dni po ok. 15
      PLN= 210 PLN. Śniadania i kolacje w sumie min. po 10 PLN dziennie=140 PLN.
      (Liczę już jak "liczykrupa"). Suma: 1400 PLN na osobę. Kieszonkowe.. ile? Pięć
      dych na dzień na osobę? Ok. 700 PLN. Masz razem 2.100. Chłopie - to 2 tygodnie
      w Egipcie w 4 gwiazdkach!.
      A wtedy jak za głośno opadnie jakaś klapa to możesz mieć wszelakie hortensje do
      wszelakich rezydentów i biur. A co z pogodą nad Bałtykiem? Totoloto? A Sanepid
      w tym roku zamknie Zatokę Gdańską czy nie? A będa glony i inne sinice...? A
      temperatura w morzu podniesie się z 15 na 16 stopni?......

      Pozdrawiam i życzę miłych wojaży. g.
      • Gość: Doświadczony Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 00:03
        Nigdy nie byłem w Egipcie - nie znam cen wyjazdów w tamte strony. SŁYSZAŁEM
        tylko, że w tym roku wyjątkowo tanio "wychodzą" Tunezje, Egipty itp., gdzie
        niezbyt chętnie latają turyści najcenniejsi w Europie (bo najwięcej
        podróżujący), czyli Niemcy. Poza tym, nie wiem też, czy podana przez Ciebie
        cena jest "normalną" czy last minute.

        Ja na trzy tygodnie na hiszpanskiej Costa Brava wydałem (2 hotele 3-
        gwiazdkowe, pełne wyżywienie + koszty dojazdu + duperele na miejscu) po 1500
        euro na osobę (= ca. 6600 zł = 2.200 / tydzien). Cena ta nie obejmowała
        żadnych większych zakupów (typu odzież, kosmetyki, płyty CD). I proszę mi
        wierzyć, nie spałem w najlepszych hotelach pod słoncem i nie wypiłem tego lata
        tyle piw, co zwykle. Nad Morzem Śródziemnym jest nieporównanie drożej, niż nad
        Bałtykiem! Ja absolutnie nie namawiam do wakacji w Mielnie czy Łebie, tylko
        ubolewam nad uproszczeniami, jakie trafiają się naszym dziennikarzom: "wakacje
        na Południu Europy w cenie pobytu nad Bałtykiem". Pytam: gdzie te wakacje ? W
        jakich warunkach ? Z jakim wyżywieniem ? Chodziło mi o osoby, które spotykając
        się z taką informacją, wierzą, że jak wydadzą 3000 zł na dwie osoby na dwa
        tygodnie to będą w siódmym niebie (chyba w siódmym niebie nienawiści - tylko
        do kogo ?)
        • Gość: Johny Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: hpcache:* 22.08.03, 07:17
          No, Greek znowu muszę zgodzić się z twoim adwersarzem. Nie przesadzajmy z tymi
          cenami. Chyba modne się stało, żeby demonizować ceny w Polsce, a przesadzać z
          tą taniością na Zachodzie. Ja byłem w tym roku i w Grecji i nad polskim
          Bałtykiem i porównanie cenowe jest rzeczywiście mniej więcej 1:1, tyle że
          złotówka do euro. Jeszcze raz powtarzam - płaćmy za wczasy zagraniczne tyle na
          ile nas stać ale przynajmniej bądźmy swiadomi co kupujemy. I nie przyjmuję
          odpowiedzi "wiecznie zadowolonych", którzy od razu powiedzą - skoro nie wiesz
          co kupujesz to znaczy że kupujesz trafa. NIEPRAWDA.
          • Gość: greek Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: *.zywiec.plusnet.pl 22.08.03, 09:30
            Gość portalu: Johny napisał(a):

            > No, Greek znowu muszę zgodzić się z twoim adwersarzem. Nie przesadzajmy z
            tymi
            > cenami. Chyba modne się stało, żeby demonizować ceny w Polsce, a przesadzać z
            > tą taniością na Zachodzie. Ja byłem w tym roku i w Grecji i nad polskim
            > Bałtykiem i porównanie cenowe jest rzeczywiście mniej więcej 1:1, tyle że
            > złotówka do euro. Jeszcze raz powtarzam - płaćmy za wczasy zagraniczne tyle
            na
            > ile nas stać ale przynajmniej bądźmy swiadomi co kupujemy. I nie przyjmuję
            > odpowiedzi "wiecznie zadowolonych", którzy od razu powiedzą - skoro nie wiesz
            > co kupujesz to znaczy że kupujesz trafa. NIEPRAWDA.

            Do "wiecznie zadowolonych" jeszcze mi bardzo daleko Johny. Tak jak pisałem
            poprzednio jestem niepoprawnym patriotą i chciałbym żeby nasze pieniądze
            zostawały tylko w naszym kraju. Kupując zagraniczne wczasy zostają jednak
            niestety tylko częściowo. Demonizowanie wakacyjnych cen w Polsce moim zdaniem
            nie stało się modne niestety. To nie moda tylko czysta kalkulacja. Weź pod lupę
            np. ceny w naszych nadbałtyckich "budkach" proszę. Kawałek ryby za 10 PLN?
            Rzadko zdarza mi się rozpatrywać akurat kwestie jedzenia na urlopie. Przecież
            za przeproszeniem nie jedziemy się tam nażreć. Ale kilogram flądry w cenie
            schabu to chyba lekka przesada. Plastikowy "kufel" piwa za dychę? To jak w
            wawie na Krakowskim Przedmieściu. Poza tym kiedy jedziesz z kilkuletnim
            dzieckiem raczej trudno mu wytłumaczyć że np. dzisiaj nie będzie wieczorem
            lodów bo były wczoraj. Wiem że ktoś w ciągu 3 miesięcy chce zarobić na
            całoroczne utrzymanie ale bez przesady.
            Masz w 100% rację że powinniśmy płacić za takie wczasy na jakie nas stać i
            bądźmy przede wszystkim ŚWIADOMI co kupujemy. Podpisuję się pod tym
            stwierdzeniem wszystkim co mam przed sobą. Ale znowu rozgorzeje dyskusja: czy
            patrząc na piękne zdjątka w katalogu biura X jesteśmy rzeczywiście świadomi co
            kupujemy? Wydaje nam się że tak. Tu - na miejscu. Potem czasem bywa płacz i
            zgrzytanie zębów. Rozróżnijmy tylko 2 rodzaje zgrzytu zębów. Jeśli wykupiłem za
            ciężką kasę wczasy w hotelu który w katalogu wygląda jak Burj Al Arab w Dubaju
            (polecam i służę zdjęciami - tylko że tam apartament kosztuje prawie 8.000 USD
            za dobę (sic!)) a w rzeczywitości pakują Cię do jakiejś meliny gdzieś na
            zadupiu to szlag każdego trafi. Ale jeśli hotel jest taki jak wyglądał w
            ofercie ale... skrzypi łóżko i jedna z żarówek w łazience jest spalona - nie
            róbmy z tego wielkiego halo na skalę międzynarodową! O to właśnie mi
            chodziło.
            Oferta o której pisałem w ostatnim poście (to pytanie Doświadczonego) nie była
            last minute. Wręcz przeciwnie - first minute. Wykupiłem ją w lutym (wyjazd był
            w połowie lipca). Za 5 osób zapłaciłem prawie 13.000 PLN - "tylko 3* ale za to
            all inclusive (ze względu na małe dziecko). To nie mało. Ale było jak w
            katalogu (oczywiście wizualnie - bo pretensji do wszystkiego do czego można się
            doczepić - od naszych ziomków było coniemiara). Na zachodzie wcale nie jest
            tanio. Pewnie nad Bałtykiem siedziałbym za to cały miesiąc - ale: pewnie kilka
            razy złamaliby mi i tak już sfatygowany kręgosłup inni wczasowicze chodzący
            sobie wręcz po plecach na plaży, urwałoby mi głowę kilka razy bo wiaterek w tym
            roku nad naszym morzem jest niezły, musiałbym wysłuchiwać ze wszystkich stron i
            o każdej porze dnia i nocy że "Deutschland uber ales" bo najazd "wszędobylskich
            najbardziej cenionych w Europie turystów" w tym roku odwiedzających faterland
            jes okrutny, musiałbym przejśc wszystkie fazy hibernacji żeby wykąpać sie w
            naszym Bałtyku, po powrocie tylko skromna wizyta u dermatologa - ale to już
            szczegół. Czepiam się szczegółow? Więc tanio czy drogo? Kwestia wyboru.
            Nie jestem "wiecznie zadowolony" jak widać. Chciałbym jeździć nad polskie
            morze - ale kurcze, jak? Nie czepiam się też dupereli, które innym wydają się
            tak ważne że wręcz niezbędne na urlopie. Dlaczego na wyjazdach z biurami
            zamiast zwiedzać okolicę, rozkoszować się słońcem i nieskazitelnie czystą wodą,
            wypoczywać, wrzeszczymy od samego rana w recepcji hotelu że dziś w nocy
            pogryzły nas komary - a przecież komarów nie było w katalogu....... Pozdrawiam
            Was wszystkich.
            • Gość: Johny Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: hpcache:* 22.08.03, 10:10
              Nie no z tymi komarami to już naprawdę przesadziłeś.
              • Gość: greek Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: *.zywiec.plusnet.pl 22.08.03, 10:19
                Gość portalu: Johny napisał(a):

                > Nie no z tymi komarami to już naprawdę przesadziłeś.

                Słyszałem na własne uszy takie opinie np. na Rodos. I jeszcze dowalę do pieca:
                były osoby którym przeszkadzały cykady: za wcześnie zaczynały, za głośno wyły i
                za późno kończyły.....
                • Gość: Johny Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: hpcache:* 22.08.03, 10:32
                  Jeżeli jest jak mówisz, to muszę stwierdzić że niektórzy nasi rodacy to trepy.
                  Za takich to mi wstyd, że z tego samego kraju pochodzę. Nie chciałbym jednak,
                  żeby takie taborety wykrzywiały opinię o polskim turyście, który nie zawsze
                  jedzie tylko po to zeby się czegoś uczepić i marudzić.
                  PS. Gdzie widziałeś piwo nad polskim Bałtykiem za dychę. Byłem w Rowach to
                  Żywiec kosztował 4 zł, a Brok nawet 3zł.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: greek Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: *.zywiec.plusnet.pl 22.08.03, 11:33
                    Gość portalu: Johny napisał(a):

                    > Jeżeli jest jak mówisz, to muszę stwierdzić że niektórzy nasi rodacy to
                    trepy.
                    > Za takich to mi wstyd, że z tego samego kraju pochodzę. Nie chciałbym jednak,
                    > żeby takie taborety wykrzywiały opinię o polskim turyście, który nie zawsze
                    > jedzie tylko po to zeby się czegoś uczepić i marudzić.
                    > PS. Gdzie widziałeś piwo nad polskim Bałtykiem za dychę. Byłem w Rowach to
                    > Żywiec kosztował 4 zł, a Brok nawet 3zł.
                    > Pozdrawiam.

                    Witaj,
                    Ale popartz Johny - czy czasami takie trepostwo nie robi opinii całej nacji?
                    Kurcze - chyba jednak robi...
                    Dlaczego w Niemczech funkcjonuje z uśmiechem na ustach przekazywane
                    zdanie: "jedź do Polski; Twój samochód już tam jest".. To akurat taki utarty i
                    może głupi slogan ale znam wiele innych przykładów (ponieważ mieszkają tam moi
                    rodzice i siostra). Niestety szyjemy sobie buty wszędzie. Spotkałem się również
                    przekraczając różne europejskie punkty graniczne samochodem ze wzmożoną
                    kontrolą akurat dotyczącą tylkoi naszej nacji. Tylko nas - Polaków np. na
                    granicy austriackiej czy węgierskiej proszą o okazanie wszelkich możliwych
                    papierów. Sprawdzają zgodność numerów silnika i nadwozia w aucie z wpisanymi do
                    dowodu rejestracyjnego (doświadczyłem). Jak jedziesz służbowym autem to proszą
                    o okazanie pozwolenia z firmy na wyjazd zagraniczny (doświadczyłem), etc..
                    Grzebią w bagażnikach i bagażach. Nikomu tylko nam..... Dlaczego do cholery...
                    To samo jest niestety w turystyce zorganizowanej. Odnoszę wrażenie (dot.
                    zorganizowanych wyjazdów) że chyba miałem szczęście w nieszczęściu. Szczęście
                    bo zawsze jakoś dostawałem to za co płaciłem (z różnymi obsobaczonymi na tym
                    forum biurami), a nieszczęście że zawsze było aż za wielu niezadowolonych
                    naszych rodaków ze wszystkiego. Mnie również wstyd za nich ale co mamy zrobić?
                    Zawsze będą takie właśnie taborety wykrzywiające opinię o polskich turystach.
                    Tylko na miły Bóg - niech ich nie będzie wcoraz więcej z każdym rokiem!
                    Pozdrawiam Johny.

                    P.S. Co do piwa: w Rowach - zgoda. Byłeś i widziałeś. A Międzyzdroje (hotel
                    Amber) czy Jurata? Dycha jak nic. Nie staram się "uwypuklać tych najgorszych
                    stron naszego wybrzeża" - powaga:)))). Jasne że generalnie piwo można kupić w
                    budce na treptaku za max. piątkę. Pisaliśmy tylko przedtem o hotelach,
                    restauracjach i tp. "highlife'ach". Więc moja dycha za Żywca nad naszym
                    Bałtykiem to właśnie to odniesienie.
                    Pozdrawiam. g.
                • Gość: Pilot Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.03, 18:48
                  W biurze gdzie pilotuje,na katalogu bylo zdanie-"pogoda gwarantowana"-nb.na
                  poludniu Francji.Jednego poranka zachmurzylo sie na 20 min.spadl deszcz,ktorego
                  można bylo nie zauważyc,a po pół godzinie upał trwał znowu w najlepsze-
                  natychmiast przyleciała jedna turystka z pytaniem,czy biuro odda jej za deszcz-
                  bo przeciez nie dotrzymano warunków umowy (jakiej?)
                  • Gość: Johny Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: hpcache:* 28.08.03, 07:08
                    Ha ha ha. Lepiej nie pisać więc takich obietnic, bo z pogodą bywa różnie i
                    różni są ludzie. Po co to pisać skoro i tak wiadomo, że w tych regionach zwykle
                    jest ładna pogoda?
    • Gość: ula Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: 213.199.196.* 21.08.03, 21:21
      Oczywiście, że ma prawo narzekać . Jeżeli płaci za proponowane warunki to wręcz
      powinien . Wiele osób naprawdę dużym kosztem (finansowym) wyjeżdza na urlop i w
      tym celu zwraca się do "profesionalistów" czyli do biur podróży. Oczekuje tego
      co im obiecano. I tak być powinno.Kupując samochód (nowy) wiemy ,że będzie miał
      cztery koła ,a nie jedno .
      pozdrawiam.
    • Gość: Betinka Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 22.08.03, 11:25
      Rzecz w tym że ja dołączam do krytykujących krytykujących:-)Wiesz dlaczego
      prawie nikt nie narzeka na molochy turystyczne....bo rzeczywiście zapłacił za
      te wszystkie wymienione punkty, a jeśli nawet są niedociągniecia to i tak się
      nie przyzna że wydał tyle kasy a jest niezadowolony. Krytykuję tych którzy
      pojechali własnie za te nieszczęsne 1000 zł i nic im nie pasuje..Należę do tych
      drugich bo wolę pojechać kilka razy w roku na urlop i korzystać ze słońca, wody
      niż raz i zabunkrować się w luksusowym pokoiku z drinkiem w łapce:-)
      Wybór jest tak jak w każdym rodzaju produktu cena świadczy o jakości ( często)
      albo o marce..trzeba być tego swiadomym
      • Gość: Johny Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: hpcache:* 22.08.03, 11:31
        Betinka, to gdzie wg ciebie jest ta granica do której cena wycieczki jest
        tania, a od kiedy jest już droga? Bo ja już nie wiem. Powołujesz się na
        nieszczęsne 1000zł (ja chyba takich wycieczek nie spotkałem, chyba że
        autokarem). Ale czy już 2000zł to duzo czy jeszcze mało?
        • Gość: greek Re: Czy mamy prawo narzekać na biura podróży ? IP: *.zywiec.plusnet.pl 22.08.03, 11:46
          Gość portalu: Johny napisał(a):

          > Betinka, to gdzie wg ciebie jest ta granica do której cena wycieczki jest
          > tania, a od kiedy jest już droga? Bo ja już nie wiem. Powołujesz się na
          > nieszczęsne 1000zł (ja chyba takich wycieczek nie spotkałem, chyba że
          > autokarem). Ale czy już 2000zł to duzo czy jeszcze mało?

          Moi Drodzy Betinko i Johny,

          Nie targujmy się o granicę kwoty bo do niczego nikt nie dojdzie. Przecież
          wszyscy wiemy, że za określony standard trzeba zapłacić. Wszyscy wiemy, że
          Hiltona na Malediwach (służę zdjęciami) nie da się kupić za 2000 PLN. Betinka
          napisała, iż preferuje kilka tańszych wyjazdów w roku (tylko nie pytajcie co
          rozumiem pod pojęciem "tańszych" - czy 1000 czy 925 PLN!!) niż jeden
          molochowaty za grubą kasę. I ma rację!. Czyż nie warto za te same w sumie po
          zliczeniu pieniądze zwiedzić trochę świata niż Pcim Dolny z okna 50-
          gwiazdkowego hotelu?. Warto. Wierzcie że warto.
          Podzrawiam Betinkę i Johny'ego.
          • Gość: Doświadczony Rzetelność polskich biur IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 12:00
            Drogi Greeku,

            Na mój FUNDAMENTALNY zarzut, że polskie biura często nie piszą całej prawdy o
            sprzedawanej przez siebie ofercie odparłeś: „Tylko TUI i Neckermann piszą
            (ostrzegają?!) o prostych i skromnie urządzonych pokojach? Ej... chyba nie
            tylko oni.”

            Nie wiem, dlaczego to robię, ale postanowiłem sprawdzić. Wziąłem niemiecki
            katalog Neckermanna, wybrałem jedną z miejscowości, w których byłem w tym roku
            (Lloret de Mar) i zacząłem szukać hotelu, spełniającego warunki o których
            pisałem (ostrzeżenia). Jest ! Na stronie 151 znalazłem Garbi Park. A oto pełen
            opis z NECKERMANNA: Położenie: centralne, w środku dzielnicy hotelowej, do
            plaży 250 m. Wyposażenie: Hotel z międzynarodową klientelą (250 pokoi)
            bla,bla.bla. Fitness: (...) bilard (za opłatą). Pokój: PROSTO urządzony, bla,
            bla, bla..” Tyle Neckermann (skróciłem prezentację o 2/3).

            Jako „doświadczony” czytam to tak: międzynarodowa klientela = hałas i
            zamieszanie (bo połowa gości reprezentuje nacje, których językami nie włada
            recepcja, czyli „nasi”, Czesi, Rosjanie itp.). skromnie urządzone = raczej
            stare wyposażenie, żadnych ekstrawagancji, mało miejsca. Ale, WIEM CO KUPUJĘ !

            Wklepuję Garbi Park w Google’a i zaznaczam „tylko polskie strony”. Oto, co z
            tego wyszło.

            Biuro Matuszek (pełen opis): „Kategoria: ***; 200m od plaży; hotel położony
            ok. 300 m od centrum handlowego. Duży hol, sala telewizyjna, bar, rstauracja,
            dwa baseny (kryty i otwarty). Pokoje dwuosobowe z balkonem, łazienką, TV,
            telefonem: posiłki w formie bufeu (tak jest na ich stronie)”. Ani słowa
            o „międzynarodowej klienteli” i „prosto urządzonych pokojach”. Skróciła się
            też odległość od plaży.

            Biuro ITA: „*** - położony ok. 200 m od plaży i ok. 5 minut spacerem od
            centrum i słynnej "La Riviery" gdzie tętni nocne życie miasta . Do dyspozycji
            gości: sala TV, bar, restauracja, disco, dwa baseny (kryty i otwarty), bar
            przy basenie, bilard, gry telewizyjne, 3 windy, przechowalnia bagażu,
            klimatyzacją w pomieszczeniach ogólnodostępnych. Pokoje z łazienkami,
            telefonem, balkonem, możliwością wypożyczenia sejfu.” Primo – słowa o
            urządzeniu pokoi. Secundo – piszą o bilardzie, ale nie piszę że jest on
            płatny.

            Na „wakacje.pl” opis pokoju w tym hotelu brzmi następująco: „Sympatycznie
            urządzone. Sejf (za opłatą), telefon, łazienka z WC i balkon lub taras.” Hm –
            to, co dla jednych jest proste, dla innych jest sympatyczne.

            Biuro Witours: „Hotel położony o około 200 m od plaży i około 300 m od centrum
            handlowego. Duży hol, sala telewizyjna, bar, restauracja, 2 baseny (kryty i
            otwarty). Pokoje 2 osobowe z balkonem, łazienką, TV, telefonem, posiłki w
            formie bufetu.” Nie chcę uchodzić za Rokitę, ale do plaży ubyło 50 m, a o
            prosto urządzonych pokojach ani słowa.

            Obawiam się, że mógłbym tak dalej grzebać w naszych ofertach, tylko kto mi za
            to zapłaci J a efekt będzie ciągle taki sam – niedopowiedzenia, albo
            brutalniej „mataczenie”.

            P.S.

            Co do cen nad Morzem Śródziemnym, naprawdę nie będę dyskutował. W
            (zdecydowanie tanszej od Francji i Włoch) Hiszpanii, kawa kosztuje w kawiarni
            od 10 zł w górę; lód na plaży od 6 do 12 zł; 0,5 l wody mineralnej od 5,5 zł
            itd. We Francji, przy autostradzie, 30 cm bułki z szynką kosztuje 20 zł. Nie
            mówmy więc, że nad Bałtykiem jest drożej niż tam. Że nie wspomnę o cenach
            noclegów !
            • Gość: greek Re: Rzetelność polskich biur IP: *.zywiec.plusnet.pl 22.08.03, 12:59
              Witaj Doświadczony,

              Powiedz w takim razie jak zaradzić tego typu "matactwom" naszych biur, które
              opisujesz (dzięki za zadanie sobie tyle trudu i szczerą informację)??. Czy
              powinniśmy pytać touroperatora: czy słowo bilard zawarte w katalogu odnosi się
              do bilarda płatnego czy nie? Może i tak. Czy powinniśmy się upewniać w biurach
              czy te 200 m do plaży to faktycznie 200 m? A może 220? Może i tak. Czy
              powinniśmy pytać czy jest jakaś międzynarodowa klientela w hotelu i drą się do
              białego rana? Może i tak. etc. Tylko kto nam mój Miły na to odpowie...
              Odpiszesz że powinna być rzetelna informacja w katalogach. Odpowiedzieć
              powinien również touroperator. Zgadzam się w 100%. Tylko widzisz, że wiele
              wypowiedzi na tym forum świadczy o tym, że jakakolwiek ona by nie była zawsze
              dla kogoś będzie nierzetelna. Popatrz na informacje, które uzyskałeś z netu:
              cytat: "klimatyzacja w pomieszczeniach ogólniedostępnych".. Czytając coś
              takiego dla mnie np. pomieszczeniami ogólniedostępnymi są wszystkie
              pomieszczenia do których mam ogólny dostęp - a więc również m.in. kibel w moim
              hotelowym pokoju. Jak nie jest klimatyzowany to skarga na biuro?. Przecież
              pisao w katalogu! To samo z "sympatycznymi pokojami". Dla mnie sympatyczny
              pokój to np. pokój z "sympatyczną panią dostępną o każdej porze dnia i nocy" -
              dla kogoś innego z "sympatycznym kolorem ścian" itp...
              Informacja zawsze nie będzie rzetelna. Chodzi tylko o to żeby nie czepiać się
              bzdetów. Nie napisali że bilard płatny a był płatny? Nierzetelna informacja ale
              jakaś strasznie cholernie istotna?? Skrócenie drogi na plażę o 50 m to tez taki
              niesamowity problem?? Przepraszam Cię ale wyłączam się z tej dyskusji......
              Pozdrawiam. g.
            • Gość: Johny Re: Rzetelność polskich biur IP: hpcache:* 22.08.03, 13:28
              To jest po prostu niemiecka solidność, a Polacy to niechluje. Nie dbają o
              szczegóły, a dla niektórych mogą się one okazać ważne. Zgadzam się z
              doświadczonym, takie przykłady można by mnożyć. Nie wiem, czy te nasze biura
              (broń Boże nie piszę że wszystkie - może są też i rzetelne, trudno wszystkie
              sprawdzić) boją się napisać dokładnego opisu, żeby nie odstraszyć klientów czy
              też robią to ze zwykłego niechlujstwa. Czasem jak rozmawiam z Touroperatorem to
              odnoszę wrażenie że chce mi coś wcisnąć, o czym nie ma zielonego pojęcia.
              Przecież nie można myśleć kategoriami, że jak sprzedaję wczasy w Grecji to musi
              się zgadzać kraj do którego klient doleci no i co najwyżej środek transportu.
              Wg mnie powinna się zgadzać cała reszta.
              Greek, być może juz tego nie czytasz, bo się wyłączyłeś - może i to są
              drobiazgi. Ale czy nie należy dążyć do doskonałości i wymuszać ją na innych?
              Myślę, że jakby się trochę wysilili i dali dokładny opis to nie ubyłoby im
              klientów, dlatego że hotel jest 50 m dalej od morza. Wręcz przeciwnie,
              doceniliby rzetelność biura i wykupiliby wczasy także za rok.
              • Gość: Doświadczony Jak grochem o ścianę IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 18:14
                Zacząłem ten wątek w odpowiedzi na wiele postów zarzucających gderliwość i
                narzekactwo polskich turystów. Punktem wyjścia moich uwag były dwa istotne
                stwierdzenia – nie tylko sami turyści (z ich „wrednym” charakterem) są winni;
                winne są także biura podróży (głównie, niestety polskie),
                które „podkolorowują” swoje oferty, żeby łatwiej je sprzedać, a po części
                także nasze media, które bezrefleksyjnie powtarzają jak mantrę, że wypoczynek
                zagranicą jest tańszy, niż w Polsce.

                Na bazie tego postu pojawiło się wiele różnych uwag – niektóre, przyznam w
                ogóle nie na temat. Bo, przykładowo, to czy ktoś woli wyjechać trzy razy w
                roku na tańsze wyjazdy czy raz na droższy, to jego wybór, ale co to do licha
                ma wspólnego z rzetelnością biur podróży ?! Nadyskutowaliśmy się mocno, a ja
                postarałem się na jednym przykładzie (naprawdę, gdybym poświęcił więcej czasu
                byłoby tego więcej), że ten sam obiekt hotelowy i ta sama oferta inaczej
                wygląda w katalogu biura niemieckiego, a znacznie „lepiej” w ofertach biur
                polskich.

                I co ? I Greek pisze, że to są „bzdety” i „nieistotne problemy” ?

                Naprawdę? To, co w takim razie kupuję w biurze podróży ? Nierealne, idealne
                światy, czy konkrety ? Jeśli piszą, że jest bilard – to powinien być. I to nie
                płatny. Bo jeśli synowie Kowalskiej, którzy lubią ten sposób spędzania czasu
                wolnego (a Kowalska w dodatku uwierzyła, że w Hiszpanii tanio, jak w Polsce)
                na miejscu usłyszą od mamusi, że ona nie zapłaci 8 euro za godzinę ich grania,
                to kto będzie rozczarowany i Z CZYJEGO POWODU ? Jeśli czytając o pokojach,
                dowiaduję się, że jest sympatycznie, to co to znaczy ? Wystarczy, że po
                podłodze nie latają robale i ściany się nie sypią ? Jeśli pokój jest skromnie
                urządzony, wolę to wiedzieć przed wyjazdem, a nie na miejscu !

                Z wypowiedzią Greeka dziwnie współbrzmi wczorajsza wypowiedź szefa Izby
                Polskiej Turystyki na TVN24. Pytanie dziennikarki o podmiany hotelu, o których
                turyści dowiadują się na miejscu zbył, twierdząc że to żaden problem, a poza
                tym to nie wina biura podróży, tylko lokalnego partnera. A CO MNIE TO
                OBCHODZI ? Jestem realistą, różne rzeczy się zdarzają. Raz byłem w czeskich
                Karkonoszach z Neckermannem. W hotelu, w którym miałem spać poszła instalacja
                elektryczna – zmienili mi hotel z 3* na 4*.Czy sądzicie, że narzekałem ? Jak
                sądzę, ci korzystający z polskich biur, którzy na tym forum często negatywnie
                oceniają „podmiany” chyba najwyraźniej nie byli z nich zadowoleni.

                „Podmiana hotelu” - bzdet, nieistotna sprawa? W tym drugim też się można
                wyspać i zjeść. Ale do czego u licha służą biura podróży w tym kraju ? Do
                naciągania ???

                A teraz trochę z innej beczki. Jako konsultant ds. marketingu często stykam
                się z nieporozumieniem, charakterystycznym dla wielu POLSKICH firm. Im,
                marketing kojarzy się z „wpychaniem” klientowi często gęsto lipnej oferty
                i ... szukaniem kolejnego frajera. Tak, moi mili. Kto chce odnieść sukces na
                rynku musi zrozumieć jedno – marketing to ZADAWALANIE KLIENTA. Bo tylko taki
                do nas wróci. Padające jedna po drugiej polskie firmy nie potrafią tego
                zrozumieć.

                Obawiam się, że wielu dyskutantów także (Johny’ego do nich nie zaliczam).
                • Gość: megane Re: Jak grochem o ścianę IP: *.slupsk.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 19:22

                  Oczywiscie, ze mamy jezeli biuro 'nawali'. tzn:
                  -opis hotelu w katalogu rozni sie od rzeczywistosci
                  -rezydenci zachowywali sie jakby to oni byli na wczasach, czyli nie bardzo sa
                  zorientowani o miejscowych zwyczajach, nie bardzo tez przejmuja sie problemami
                  wczasowiczow i nie zadaja sobie trudu pomocy im
                  -nasza podroz tez przeciez zalezy od biura podrozy, bo to oni wynajmuja
                  chartery u tych, a nie innych lini lotniczych czy autokarowych

                  Dlatego tez po co ryzykowac i wybierac sie na wakacje w cenie 900zl 2 tyg w 5*
                  hotelu???z gory juz wiadomo ze taka oferta skazana jest na kleske, a nawet
                  jesli nam sie uda to wtedy mniej szczescia beda mieli nastepni..... po co
                  wybierac nieznane nikomu biura???czeby podniesc sobie poziom adrenaliny??!!!
                  (bo ja innego powodu nie widze)
                  Czy naprawde nie lepiej pojechac ze sprawdzonymi - renomowanymi biurami
                  podrozy i miec zagwarantowane wakacje?!?!?! zaplacimy moze troche wiecej, ale
                  czy wolicie pozniej placic zdrowiem denerwyjac sie, ze 200m do plazy to 2 km...

                  zycze powodzenia w wybierani wakacji!!!!
                  • Gość: Johny Re: Jak grochem o ścianę IP: hpcache:* 25.08.03, 11:05
                    Jak pokazuje doświadczenie, niestety nie ma gwarancji że jeśli zapłacimy za
                    wczasy więcej to wszystko będzie super. Ja bym chciał płacić mniej i spodziewać
                    się może nie luksusów, ale przynajmniej tego co jest w ofercie. Greek ma trochę
                    racji, że totalna nagonka na polskie biura może je wyeliminować z rynku i
                    zostaną same zagraniczne. Ale niestety nasze biura nie robią wiele żeby temu
                    zapobiec. Apel do wszystkich biur podróży - opisujcie w katalogach
                    rzeczywistość, ale nie tę wirtualną! Wy też wchodzicie do Europy.
                • Gość: greek Re: Jak grochem o ścianę IP: *.zywiec.plusnet.pl 25.08.03, 10:40
                  Szanowni forumowicze i Szanowny Doświadczony,

                  Faktycznie w tej dyskusji chyba do niczego nie dojdziemy.

                  Cytat:
                  "To, co w takim razie kupuję w biurze podróży ? Nierealne, idealne
                  światy, czy konkrety ? Jeśli piszą, że jest bilard – to powinien być. I to nie
                  płatny. Bo jeśli synowie Kowalskiej, którzy lubią ten sposób spędzania czasu
                  wolnego (a Kowalska w dodatku uwierzyła, że w Hiszpanii tanio, jak w Polsce)
                  na miejscu usłyszą od mamusi, że ona nie zapłaci 8 euro za godzinę ich grania,
                  to kto będzie rozczarowany i Z CZYJEGO POWODU ? Jeśli czytając o pokojach,
                  dowiaduję się, że jest sympatycznie, to co to znaczy ? Wystarczy, że po
                  podłodze nie latają robale i ściany się nie sypią ? Jeśli pokój jest skromnie
                  urządzony, wolę to wiedzieć przed wyjazdem, a nie na miejscu !"
                  Pytania do cytatu:
                  Co znaczy skromnie urządzony? Dla jednego skromnie to skrzypiące łóżko i
                  sekretarzyk a dla innego zamiast 40-to calowego TV tylko 14-tka... etc.
                  Rzeczywiście w 100% sprawdzimy na miejscu jaka jest rzeczywistośc? Byłem w
                  wielu miejscach i wierzcie, znam wiele przykładów gdzie z polskiego biura
                  rzeczywistośc była IDENTYCZNA jak w katalogu (zaraz powiecie: powinna być
                  zawsze! - powinna). Ale widziałm że kiedy BYŁA nasi krajanie czepiali się zbyt
                  słonej wody. Może katalogi polskich biur powinny być wydawane w postaci filmów
                  obejmujących 1,5 godzinną relację dotyczącą każdej oferty? Gdzie godzina gry w
                  bilarda kosztuje 8 Euro? W Las Vegas?. Zawsze powtarzam ZAWSZE znajdzie się
                  ktoś niezadowolony i źle interpretujący oferty w katalogu. Przykład: Pewna Pani
                  w katalogu wyczytała w pewnej ofercie all inclusive poza wszystkimi blebleble o
                  kontynentalnych posiłkach wliczonych, napojach mocnych i słabych wliczonych
                  takie małe zdanie poniżej: plaża piaszczysto-kamienista, leżaki i parasone
                  wliczone - SPORTY WODNE. I teraz sporty wodne wliczone?? I Pani ma pretensje że
                  nie wliczone są motorówy, skutery, narty wodne, parasailing etc. Przecież
                  pisało SPORTY WODNE!.

                  Cytat:
                  "Podmiana hotelu” - bzdet, nieistotna sprawa? W tym drugim też się można
                  wyspać i zjeść. Ale do czego u licha służą biura podróży w tym kraju ? Do
                  naciągania ???"
                  Pytanie:
                  Czy każda podmiana to naciąganie? Oczywiście nie powinno jej być. Fakt. Ale
                  jeżeli jest (a wierzcie że w TUI I NECKERMANIE TEŻ) to z 10 gwiazdek na pole
                  namiotowe?. Zwykle jest to hotel lepszy o ile wiem.... a przynajmniej o tym
                  samym standardzie. Może nie wiem...

                  Ostatni cytat:
                  "Jako konsultant ds. marketingu często stykam
                  się z nieporozumieniem, charakterystycznym dla wielu POLSKICH firm. Im,
                  marketing kojarzy się z „wpychaniem” klientowi często gęsto lipnej oferty
                  i ... szukaniem kolejnego frajera. Tak, moi mili. Kto chce odnieść sukces na
                  rynku musi zrozumieć jedno – marketing to ZADAWALANIE KLIENTA. Bo tylko taki
                  do nas wróci. Padające jedna po drugiej polskie firmy nie potrafią tego
                  zrozumieć".

                  Komentarz:
                  Mam również baaardzo szerokie doświadczenie z marketingiem. Zadowalanie klienta
                  oczywiście na pierwszym miejscu. Chodzi tylko o styl. Polskie prawodawstwo
                  dopuszcza coprawda reklamę porównawczą ale nie w stylu: nie kupujmy pieluch X
                  bo w środku jest siano - tylko nasze pieluchy Y są super!!!... Dużo zależy
                  również od touroperatora. Czyż to nie w pewnym stopniu doradca marketingowy?

                  Konkluzja:
                  Nie oczerniajmy naszych biur bo zostanie tylko cacusiowaty NECKERMAN I TUI (z
                  których usług korzysta notabene bardzo niewielu naszych turystów bą ich ceny
                  często są dwukrotnie wyższe od normalnorynkowych a opinie o nich zasłyszane są
                  tylko od sąsiadki Goździkowej bo "ona podobno była"). Zostaną tylko potentaci a
                  wtedy przywalą takie ceny że tylko agroturystyka.... Nie możemy pomóc innym
                  biurom na rynku tylko je kopać?
                  Pozdrawiam.
                  PS. I w tym miejscu po raz któryś z rzędu chciałbym potwierdzić iż nie jestem
                  żadnym tajnym agentem żadnego biura o co pewnie zostanę znów posądzony. Ja
                  tylko wypowiadam SWOJĄ SUBIEKTYWNĄ OPINIĘ.
                  • Gość: normalna Re: Jak grochem o ścianę-popieram ! IP: *.luszowice.sdi.tpnet.pl 25.08.03, 11:10
                    Masz całkowicie rację , wypowiadałam sie już w innych wątkach , zarówno tu
                    jak i na forum Egipt , wpadki zdarzają się WSZYSTKIM biurom , a co do nas to
                    (jak pisałam w innym wątku), w czasie zwiedzania muzeum w Kairze (jedno z
                    pięciu największych na Świecie !!!) para polskich "turystów" cały czas nudziła
                    przewodnika , aby skrócić zwiedzanie , bo..... chcą iść na pocztę... !!!

                    Gdyby przed wykupieniem czytano DOKŁADNIE warunki umowy ,nie byłoby 90% żalów
                    i pretensji do biur podróży .
                    pozdrawiam
                  • Gość: Doświadczony Re: Jak grochem o ścianę IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 17:33
                    Greeku, oj Greeku,

                    Nie wiem skąd ta opinia -
                    "Nie oczerniajmy naszych biur bo zostanie tylko cacusiowaty NECKERMAN I TUI (z
                    których usług korzysta notabene bardzo niewielu naszych turystów bą ich ceny
                    często są dwukrotnie wyższe od normalnorynkowych a opinie o nich zasłyszane są
                    tylko od sąsiadki Goździkowej bo "ona podobno była")."

                    Zarówno z Nekcermanna, a szczególnie z TUI korzysta bardzo wielu polskich
                    turystów (TUI zdaje się mieści w pierwszej piątce biur obsugujących najwięcej
                    polskich turystów w ruchu zagranicznym), co powoduje że oba biura drukują
                    spore objętościowo katalogi w języku polskim.

                    Co do cen - w opisywanym w moim przykładzie hotelu w Lloret de Mar tydzien z
                    Neckermannem kosztuje o 40 zł więcej niż z podanymi biurami polskimi
                    (uwzględniając aktualny, wysoki kurs euro). Czy to taka różnica ? Dwukrotna ?
                    Jeśli mówimy, że ceny są wyższe od "normalnorynkowych" to czy aby na pewno
                    porównujemy te same obiekty ? Bo, jak wcześniej już pisałem, z pewnością nie
                    można porównać każdego hotelu 3-gwiazdkowego z obojętnie jakim innym 3-
                    gwiazdkowym (nawet w tym samym mieście) i powiedzieć, że "ta sama oferta
                    kosztuje 2-krotnie więcej".

                    W lutym planuję wyjazd do Budapesztu. W centrum miasta, w nowo odrestaurowanym
                    budynku, w którym 2 lata temu uruchomiono hotel, TUI oferuje noclegi za POŁOWĘ
                    ceny katalogowej. To jest drożej, niż normalnie ???
            • Gość: Betinka Re: Rzetelność polskich biur IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 25.08.03, 13:19
              i tak i nie....nie kłamią!!! Czy w ofercie sprzedaży fiata masz
              napisane.."mercedes jest lepszy"??? a może masz napisane, że jest głosniejszy
              niż inny??? NIE!!!! Twoja "międzynarodowa klientela" też nie musi byc dla
              każdego jasna, więc nie widzę potrzeby umieszczenia tego w ofercie. Jeżeli
              jestem zainteresowana bilardem- mogę zapytać czy jest w cenie..To jest
              sprzedaż, oferta ma być interesująca (ale nie zawierać kłamstw)rolą klienta
              jest zapytanie o rzeczy które są dla niego istotne. Howgh
        • Gość: Betinka wycieczka za 1000 zł IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 25.08.03, 13:29
          Mój drogi J. spieszę Ci donieść że w ubiegłym roku spędziłam uroczy tydzień na
          Krecie za 850 zł z biurem BB ( przelot samolotem, śniadania,wszelkie
          ubezpieczenia)- jeśli zestawię ceny za te usługi i polecę na własną rękę to
          choćbym pękła nie dam rady za taką kwotę----więc to jest TANIO, w tym roku
          skorzystałam z usług BB Travel (po uprzednim sprawdzeniu, że ubezpieczenie nie
          zostało odebrane tylko skończył się termin trwania umowy)- za 1300zł -14 dni-
          ponownie Kreta!!! Nie spałam w namiocie tylko w indywidualnie klimatyzowanym
          pokoju z łazienką , telewizorem, tarasem i lodówką.I to jest strasznie TANIO!!!!
          Gdybym zapłaciła normalną cenę za przelot+ pobyt w hotelu (wg stawek)+
          transfer+ ubezpieczenie----
          • Gość: Agata Re: wycieczka za 1000 zł IP: *.crowley.pl 25.08.03, 13:44
            Całkowicie się t Tobą Betinka zgadzam.W tym roku byłam z BB na Krecie w hotelu
            Elefteria.BYŁO CUDOWNIE!!!Za rok napewno z nimi pojadę.Pos warunkiem,że biuro
            nie padnie,Ale miejmy nadzieję,że będzie dobrze.
          • Gość: Johny Re: wycieczka za 1000 zł IP: hpcache:* 25.08.03, 15:19
            No to rzeczywiście trafiłaś na tanie oferty. Ja za Grecję płaciłem już 1800 za
            2 tygodnie. Czy za tą cenę mogę już oczekiwać, że biuro przynajmniej dobrze
            poda mi godzinę odlotu czy też mam za duże wymagania? Dam se już spokój ze
            zmianą hotelu, bo jak widzę z wypowiedzi jest to wkalkulowane w ryzyko i chyba
            staje się w Polsce normą.
            • Gość: Betinka Re: wycieczka za 1000 zł IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 26.08.03, 16:37
              Johny- myslę że jesli uważasz że ten wybrany hotel przez Ciebie spełniłby Twoje
              oczekiwania to masz prawo byc niezadowolony, jednakże ze swego doświadczenia
              wiem że zamieniają na lepsze- jednak nie upieram się bo może rzeczywiście było
              tak w moim przypadku.Co do wymagań za 1800 zł -wyjaśniam to w
              definicji "taniości" wg mnie:-)
              pozdrawiam
              • Gość: Johny Re: wycieczka za 1000 zł IP: hpcache:* 27.08.03, 08:02
                Betinka, jak mówiłem mnie już nie chodzi o ten hotel. Mniejsza z tym - i tak
                był niezły. Chodzi o sposób załatwienia sprawy - bez słowa komentarza, bez
                wyjaśnienia, bez żadnych przeprosin, no i o zwykłą solidność. W końcu nie
                kupowałem TRAFA - ten był tańszy, a wyszło że i tak dostałem Trafa, tyle że
                droższego. To tak jakbyś zamówiła w salonie samochód w kolorze srebrny metalic,
                a przywieźli ci jasnozielony, bo sprzedawca miał takie widzimisię. Chyba nie
                tak powinno być. Jeżeli wiedzieli, że nie mogą dać tego co kupiłem to powinni
                wcześniej poinformować i dać wybór- albo sie decyduję albo rezygnuję z
                wczasów. Tak wg mnie powinno być w dobrze zorganizowanym biurze. Ale może ja
                mam za duże wymagania, bo nie zapłaciłem fortuny. Może w tej cenie to klient
                nie musi znać dokładnej godziny odlotu, tylko dzień odlotu. Może. Jeżeli wy
                takie fuszerki biur akceptujecie, to się nie dziwię że poziom usług z roku na
                rok się obniża i będzie się obniżał dalej. Wy sami przyczyniacie się do tego,
                niestety.
                Mimo wszystko pozdrawiam.
                • Gość: Betinka Re: wycieczka za 1000 zł IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 10:29
                • Gość: Betinka Re: wycieczka za 1000 zł IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 10:41
                  Sorry za nerwowość i zbyt szybki enterek.:-)....ale powoli...zacznijmy od końca-
                  nie rozumiem dlaczego MIMO WSZYSTKO pozdrawiasz? czy to ja Ci zawiniłam??? Ty
                  też zrozum co sam napisałeś o tym samochodzie- czy masz pretensję do producenta
                  o zamianę koloru samochodu (może wyprodukowali za mało o Twoim ulubionym
                  odcieniu a nie wycofali z oferty) czy do sprzedawcy???? Możliwe że tak
                  załatwiają sprawe w biurze BB, dla mnie oni są organizatorem natomiast sprzedaż
                  była naprawdę na super poziomie- przez biuro turystyczne. Myslę, że też jest
                  sztuką przekazanie klientowi takiej "niespodzianki", w moim przypadku
                  znakomicie im się udało ( co zresztą zdecydowało że załatwiam formalności z
                  biurem oddalonym ode mnie o 300 km!!i za rok będzie to samo biuro jeśli nawet
                  inny organizator).
                  Dodam tylko, że ani razu BB nie kontaktowało się ze mną- u nich sprawdzałam
                  termin wylotu- natomiast o zmianie hotelu dowiedziałam sie od pracownika biura
                  turystycznego,aaaa i co w moim przypadku jest najważniejsze- ani razu nie byłam
                  w biurze, wszystko fax, telefon i komputer.
                  • Gość: Johny Re: wycieczka za 1000 zł IP: hpcache:* 27.08.03, 12:18
                    Gość portalu: Betinka napisał(a):

                    > nie rozumiem dlaczego MIMO WSZYSTKO pozdrawiasz? czy to ja Ci zawiniłam???

                    Sorry troche mnie poniosło, rzeczywiście nie ty zawiniłaś, ale z twoich
                    wypowiedzi wnioskuję że tolerujesz wpadki biur, jezeli cena wycieczki jest
                    niska (jakby ona była usprawiedliwieniem błędów). Nie zgadzam się z tym i dla
                    mnie niezależnie od ceny - jedno jest święte - powinieniem dostać dokładnie to
                    za co zapłaciłem.

                    > Ty też zrozum co sam napisałeś o tym samochodzie- czy masz pretensję do
                    producenta o zamianę koloru samochodu (może wyprodukowali za mało o Twoim
                    ulubionym
                    > odcieniu a nie wycofali z oferty) czy do sprzedawcy???? Możliwe że tak
                    > załatwiają sprawe w biurze BB, dla mnie oni są organizatorem natomiast
                    sprzedaż była naprawdę na super poziomie- przez biuro turystyczne.

                    Miałbym pretensje do sprzedawcy, ze nie umie zapewnić tego za co zapłaciłem ani
                    uprzedzić że takiego odcienia niestety nie ma. Ale dalej to już się pogubiłem -
                    bo idąc tym tropem to kto dla ciebie jest producentem, a kto sprzedawcą. Wg
                    mnie producentem jest biuro podróży, a sprzedawcą agent (niekoniecznie z tego
                    biura). I ja sprzedawcy nie mogę winić, bo z ich strony wszystko było ok. To
                    organizator (producent) mieszał.

                    Myslę, że też jest
                    > sztuką przekazanie klientowi takiej "niespodzianki", w moim przypadku
                    > znakomicie im się udało ( co zresztą zdecydowało że załatwiam formalności z
                    > biurem oddalonym ode mnie o 300 km!!i za rok będzie to samo biuro jeśli nawet
                    > inny organizator).
                    > Dodam tylko, że ani razu BB nie kontaktowało się ze mną- u nich sprawdzałam
                    > termin wylotu- natomiast o zmianie hotelu dowiedziałam sie od pracownika
                    biura
                    > turystycznego,aaaa i co w moim przypadku jest najważniejsze- ani razu nie
                    byłam
                    >
                    > w biurze, wszystko fax, telefon i komputer.

                    I słusznie. Ale czemu biuro nie kontaktowało sie ani razu? U mnie to sprzedawca
                    powiadomił mnie o godzinie odlotu i nawet w dzień odlotu potwierdzał tą
                    informację.
                    Czy skrót BB to Big Blue? Ja nie mam doświadczeń akurat z tym biurem.
                    Pozdrawiam (już nie mimo wszystko)

    • Gość: Doświadczony Manifest IP: *.idea.pl 27.08.03, 14:48
      Proponuję ogłosić MINI-MANIFEST oczekiwań polskiego turysty: „My, turyści,
      oczekujemy, że to, co jest podane w warunkach pobytu i podróży zostanie
      spełnione i jest absolutną prawdą. Gdyby zaś, z jakichś względów oferta
      musiałaby ulec zmianie to tylko NA WARUNKACH AKCEPTOWANYCH PRZEZ KLIENTA (a
      nie narzuconych przez Biuro)”.

      Ja byłbym zadowolony.

      P.S.

      Absolutnie nie zgadzam się z tym, co na tym forum napisała Betinka, że
      mianowicie biura podróży „ nie kłamią!!! (...) Jeżeli jestem zainteresowana
      bilardem- mogę zapytać czy jest w cenie..To jest sprzedaż, oferta ma być
      interesująca (...) rolą klienta jest zapytanie o rzeczy które są dla niego
      istotne.” No więc, droga Betinko, na tym rzecz polega, że to nie ma być
      SPRZEDAWANIE tylko ZADAWALANIE klienta. Zasada ‘caveat emptor’ (niech się
      strzeże kupujący) dawno minęły, a jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie widzę
      dla niego szans na rynku.

      No bo jak, droga Betinko miałabym o TO WSZYSTKO spytać (to oferta dotycząca
      jednego, wybranego hotelu): „Wyposażenie: nowoczesny i zadbany kompleks
      hotelowy z dużą ofertą sportową i międzynarodową atmosferą. Ośrodek składa się
      ze znanego hotelu Olympic Park, nowo dobudowanych komfortowego hotelu Olympic
      Garden (132 pokoje) oraz Aparthotelu Olympic Suites (83 pokoje i 79
      apartamentów; otwarcie czerwiec 2003). Ośrodek dysponuje dużym holem
      powitalnym z recepcją, barem, klimatyzowaną restauracją, salonem,
      pomieszczeniem TV i wideo, małym butikiem i windami. Duży kompleks ogrodowy z
      miejscem do opalania, tarasem słonecznym, leżakami (gąbki za opłatą) i
      parasolami. Bar przy basenie. Fitness: duży basen z brodzikiem. Dodatkowy
      basen. Kryty basen, tenis stołowy. Za opłatą mini golf, bilard, tenis (1 kort
      z piaszczystą nawierzchnią i 2 korty z twardą nawierzchnią i oświetleniem).
      Nauka tenisa za opłatą. Dobrze wyposażone centrum fitness z miejscem do
      ćwiczeń gimnastycznych. Aerobik, 2 duże siłownie, sauna, solarium, masaże,
      whirpool, kryty basen, basen na zewnątrz, kort do gry w squasha (za opłatą,
      atrakcyjna cena dla gości Neckermanna: ok. 10 EURO za dzień, 36 EURO za
      tydzień). Rozrywka: dyskoteka z izolacją dźwiękową w piwnicy (bezpłatne
      wejście dla gości Neckermanna). Kilka razy w tygodniu imprezy taneczne, pokazy
      flamenco, w ciągu dnia i wieczorem program animacyjny.
      Dzieci: mały plac zabaw. Program animacyjny. Pokoje C/A1A i C/A2A: przestronne
      i komfortowe (ok. 25 m), z łazienką, WC, telefonem, TV sat, klimatyzacją,
      sejfem do wynajęcia, balkonem. Olympic Suites: w nowym budynku hotelowym.
      B/D2A: pokoje rodzinne (ok. 30 m2). B/D2B: apartament (ok. 35 m2) z pokojem
      dwuosobowym (drzwi harmonijkowe), salon z podwójnym tapczanem, wnęka kuchenna.
      Wyżywienie: 2 posiłki lub pełne wyżywienie (bufet śniadaniowy, obiadowy i
      kolacyjny). Podczas kolacji 1/4 litra wody, 1/4 litra wina lub piwo wliczone w
      cenę. All inclusive: pełne wyżywienie, napoje do posiłków, napoje w barze
      (lokalne) 10.00-24.00., dla dzieci lody, przekąski (12.00-13.00., 17.0018.00),
      mini klub, codziennie 1 godz. w centrum fitness. P oferta rodzinna, pokój
      dwuosobowy do pojedynczego wykorzystania, kryty basen, 1 godzina tenisa i mini
      golfa na tydzień/ pokój, napój do kolacji w cenie. Zniżki dla dzieci A2A: 2
      dorosłych + 12 dzieci, ew. B2A/B2B: 2 dorosłych + 13 dzieci. 1 dziecko (2-11
      lat): 100%; w sezonie D, E: 50%. 2 + 3 dzieci (2-11 lat): 50%, ew. 1-3 dzieci
      (od 12 lat): 40% na tapczanie lub dostawce. C2A: 2 dorosłych + 1-2 dzieci, ew.
      D2A/D2B 2 dorosłych + 1-3 dzieci. 1 dziecko (2-11 lat): 50%, 2 +3 dzieci (2-11
      lat): 70%, ew. 13 dzieci (od 12 lat): 20% na tapczanie lub dostawce. Oferta
      specjalna: przy rezerwacji HP/VP: 7=5, 14=10 i 21=15 w terminie 06.04.-12.04.,
      06.05.-01.06., 13.09.-20.10., 7=5, 14=10 w terminie 14.06.-28.06. Przy
      rezerwacji AI: 7=6, 14=12, 21=18 w terminach: 06.04.12.04., 06.05.-01.06.,
      13.09.-20.10. 7=6, 14=12 w terminie 14.06.-28.06. Parkowanie: strzeżony,
      częściowo zadaszony parking (około 7,70 EURO/ noc, ok. 41,80 EURO/ tydzień).
      Zwierzę domowe: nie.”

      Minęła godzina pytania o to, czy to wszystko prawda, a my jeszcze nie
      doszliśmy do ceny :-)
      • Gość: Johny Re: Manifest IP: hpcache:* 27.08.03, 15:29
        Jeezu, że też chciało ci się tyle pisać. Ale w pełni się z tobą zgadzam i do
        takiego manifestu się przyłączam. Ci którzy tego nie czują to albo są agentami
        sprzedaży kiepskich biur albo już sam nie wiem co. Pozdrawiam
        • Gość: Doświadczony Re: Manifest IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.03, 18:38
          Johny, pomyśl o tych którzy chcieliby to wszystko sprawdzić w bezpośredniej
          rozmowie z Panią z biura podróży. Proszę Panią, a czy to prawda ... (i tu
          sięgamy po kolejne elementy opisu), czy Panstwo sobie tylko tak to napisali,
          żeby było atrakcyjniej.

          P.S.

          Rzecz jasna nie bawiłem się w przepisywanie - wkleiłem to z oferty
          internetowej Neckermanna.
          • Gość: Betinka Re: Manifest IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 28.08.03, 11:45
            No i chyba moi mili się nie zrozumieliśmy!!! Tak naprawdę to nawet nie chciało
            mi się czytać tego co napisałes ( dot. oferty)Ale nie mówię o sprawdzaniu czy
            to jest prawda.Jeśli cos jest napisane to jest to ofertą w rozumieniu prawa,
            jeśli zapytasz o coś czego nie ma w ofercie i ktoś wprowadzi Cię w błąd -jest
            to oszustwo- i tego się trzymajmy.Jeśli czytając oferte tworzymy obraz w naszej
            wyobraźni wczasów a'la Caringtonowie to dlaczego mamy mieć pretensję do
            biura???? Nie bronię oszustów bronię ofert!!! Jeśli kupujesz to co sam sobie
            wyimaginowałeś to Ty masz problem- jeśli natomiast jest coś zaoferowane w
            umowie a tego nie ma to biuro ma problem.
            Uważam że nie masz racji- sprzedaż zawsze zostanie sprzedażą, tyle że
            sprzedawcy są bardziej przeszkoleni- (żenada, nikt z nich nie mówi swoimi
            słowami tylko formułkami)- i muszą liczyć się że klient wraca do miłych miejsc.
            Pozdrawiam i życzę udanych weryfikacji.
            PS. Jak przeczytałam przed wyjazdem o "typowych" śniadankach kontynentalnych
            (nie lubie dźemiku)i się psychicznie nastawiłam na nie a na miejscu dostałam
            ser,wędlinę, owoce----to nie złożyłam reklamacji że biuro nie dotrzymało
            umowy :-)
            • Gość: Doświadczony Nieszczęsny bilard IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 16:10
              Poza tym, że sromotnie narzekamy na biura podróży (ale Niemcy jeszcze
              bardziej, bo dziś podawano w radio, że zostali wybrani „najmniej lubianymi
              klientami hoteli”; pewna Niemka złożyła skargę, że pracownik hotelu ...
              odmówił wysmarowania jej pleców !), to chyba nie bardzo potrafimy DYSKUTOWAĆ.

              W odpowiedzi na mój zarzut, że polskie biura podróży lubią podkolorować
              ofertę, uczestniczący w dyskusji Greek, odpowiedział że chyba przesadzam i nie
              tylko one to robią. No więc podałem konkretny przykład pewnego hotelu, którego
              opis w katalogu niemieckiego biura podróży znacząco różnił się od opisów w
              biurach polskich. Odmienności było wiele, a jedną z nich (okazało się –
              nieszczęsną) był fakt, iż pewne polskie biuro podało w ofercie hotelu bilard,
              choć przecież klient, na miejscu musi za niego płacić (ergo – bilard nie był w
              cenie pokoju).

              Na to Greek odpowiedział, że czepiam się „bzdetów”, a Betinka napisała
              wprost: „Jeżeli jestem zainteresowana bilardem- mogę zapytać czy jest w
              cenie...rolą klienta jest zapytanie o rzeczy które są dla niego istotne.”.

              W odpowiedzi zaprezentowałem przykład oferty tak rozbudowanej, że trudno
              przecież o wszystkie te szczegóły pytać i je potwierdzać. Co na to
              Betinka ? „Jeśli czytając oferte tworzymy obraz w naszej wyobraźni wczasów
              a'la Caringtonowie to dlaczego mamy mieć pretensję do biura???? (...) Jeśli
              kupujesz to co sam sobie wyimaginowałeś to Ty masz problem”.

              Rzecz w tym, że bilardu sobie nie wyimaginowałem, tylko BYŁ WPISANY W OFERTĘ –
              zatem powinienem oniego pytać (= potwierdzać prawdziwość złożonej oferty) czy
              nie ???. A poza tym, gdyby ci się chciało przeczytać tę ofertę (bynajmniej nie
              dla Carringtonów), przekonałabyś się na czym polega RZETELNE informowanie
              klienta, o które apelowałem w swojej wypowiedzi.

              Oto skrót z RZETELNEGO OPISU: „Za opłatą mini golf, bilard, tenis (...) Nauka
              tenisa za opłatą. (...) kort do gry w squasha (za opłatą, atrakcyjna cena dla
              gości Neckermanna: ok. 10 EURO za dzień, 36 EURO za tydzień). (...)
              Parkowanie: strzeżony, częściowo zadaszony parking (około 7,70 EURO/ noc, ok.
              41,80 EURO/ tydzień).” Apelowałem przecież, żeby opisy były rzetelne – jeśli
              coś jest płatne, winno to być wyraźnie zaznaczone, a nie pozostawać polem do
              domysłów (w myśl Twojej zasady, że „oferta ma być interesująca”). Oferta ma
              być przede wszystkim RZETELNA, a interesująca przy okazji. I to nie ma nic
              wspólnego z tym, co sobie wyimaginowałem.

              P.S.

              Jeśli śniadanie zmienili Ci na lepsze – chwała im. W moim MINI-Manifeście
              apelowałem „Gdyby zaś, z jakichś względów oferta musiałaby ulec zmianie to
              tylko NA WARUNKACH AKCEPTOWANYCH PRZEZ KLIENTA (a nie narzuconych przez
              Biuro)”. Szczerze powiedziawszy, nie wierzą, że ktokolwiek narzekający na tym
              forum na biura podróży robi to dlatego, że zmieniają mu na LEPSZE – jak znam
              POLSKIE realia (z polskim biurem też byłem kilka razy na wakacjach) zmiany
              zdarzają się zwykle na GORSZE.
              • Gość: Betinka Re: Nieszczęsny bilard IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 28.08.03, 16:51
                Nie wiem dlaczego zarzucasz mi brak umiejetności dyskutowania- i nawet nie chcę
                bys mi to wyjaśniał- skoro daję Ci argumenty, Ty je znakomicie odpierasz, i tak
                w kółko. Jesli nie to jest formą dyskusji to przyznam Ci rację.]
                Jednakże jak sam przyznałeś (nieszczesny rzeczony bilard)było napisane w
                ofercie że bilard JEST i jak mniemam BYŁ, to Ty sam WYIMAGINOWAŁEŚ sobie że
                jest w cenie hotelu..więc idąc tym tropem było ok!!! Oferta handlowa jako
                pierwszy kontakt klienta z firmą ma zachecić go do zainteresowania się i
                kontaktu z przedstawicielem- więc jak już wczesniej wspomniałam ma być
                atrakcyjna, następnym etapem sprzedazy jest weryfikacja tejże oferty w
                kontakcie ze sprzedawcą- a w jaki sposób zostaje sprzedana to już temat na inną
                dyskusję (czy jak to tam nazwiesz).
                • Gość: Doświadczony Re: Nieszczęsny bilard IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 18:13
                  Ale rozumując w ten sposób, można w ofertę wpisać COKOLWIEK, bo jeśli założymy
                  że klient musi się dopytać na jakich warunkach to otrzyma ? Ja bym podał, że w
                  cenie jest szapman na śniadanie i erotyczny masaż wieczorem. Niech ciekawa
                  gawiedź DOWIADUJE się "na jakich warunkach" :-)

                  Czy widziałaś w ofercie jakiegoś dealera Fiata napisane że Maluch ma
                  klimatyzację ???
                • Gość: Johny Re: Nieszczęsny bilard IP: hpcache:* 29.08.03, 07:47
                  Gość portalu: Betinka napisał(a):

                  Oferta handlowa jako
                  > pierwszy kontakt klienta z firmą ma zachecić go do zainteresowania się i
                  > kontaktu z przedstawicielem- więc jak już wczesniej wspomniałam ma być
                  > atrakcyjna, następnym etapem sprzedazy jest weryfikacja tejże oferty w
                  > kontakcie ze sprzedawcą- a w jaki sposób zostaje sprzedana to już temat na
                  inną dyskusję (czy jak to tam nazwiesz).

                  Już łapię rozumowanie Betinki - oferta powinna wciskać kit, żeby tylko
                  zainteresowała klienta, a jak już zainteresuje to sprzedawca ma zachęcić tak,
                  żeby powiedzieć same pozytywy i jak się da to ukryć minusy oferty. Jeżeli
                  poodczas rozmowy nie powie całej prawdy, bo klient akurat nie spytał o to,
                  trudno - klient może mieć pretensję do siebie. To jest dość specyficzne
                  rozumowanie naszych agentów, którzy chcą sprzedać jak najwięcej, żeby jak
                  najwięcej zarobić. A co sprzedadzą to juz sprawa drugorzędna. Inną kwestią jest
                  że sprzedawcy czasem w ogóle nie wiedzą co sprzedają i to nie jest wcale ich
                  wina, tylko nierzetelnych ofert biur, które zamieszczają niekompletne
                  informacje o ofercie. I nie można mieć pretensji (w większości przypadków) do
                  sprzedawców o to że klient kupuje coś czego dokładnie opisać agent nie umie.
                  Jedyny zarzut jaki można im postawić, że mimo tak marnej jakości katalogów, czy
                  informacji o wczasach organizowanych przez jakieś biuro, oni wciąż te biuro
                  mają w swojej ofercie. Ale z drugiej strony, gdyby mieli odrzucać te mniej
                  rzetelne biura, to pozostałby im może Scan, może Neckerman i TUI i pewnie nic
                  więcej...
                  • Gość: Betinka Doświadczony, Johny..... IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 29.08.03, 10:44
                    Odkryłam w końcu dlaczego należycie do grona niezadowolonych, hurraaa!!!!!
                    Ciągle wciskacie mi w usta słowa, których nie powiedziałam a nawet nie
                    pomyslałam. Doswiadczony- oczywiście jeśli napiszesz W CENIE SZAMPAN NA
                    ŚNIADANIE a tego nie bedzie to jesteś oszust, ale jeśli napiszesz że szampan
                    dostepny jest w barze to ok. czy Ty naprawdę nie widzisz różnicy?????
                    Johny, ani razu nie powiedziałam że sprzedawca ma powiedzieć Ci o samych
                    superlatywach a przemilczeć negatywy.
                    Uważałam te rozmowę za kulturalną, teraz stwierdzam iż jesteście po prostu
                    pieniaczami którzy nawet nie potrafią zrozumieć prostych argumentów. Dodam że
                    nie pracuje w biurze BB ani w żadnym innym związanym z turystyką, jednakże
                    prowadzę obsługe klienta w innej dziedzinie i nie zdarzyło mi się usłyszec że
                    wprowadziłam kogoś w błąd----a trafiają do mnie również z powodów chwytów
                    reklamowych (nigdy kłamliwych) a moim zadaniem jest znależć im taką ofertę by
                    byli zadowoleni-i chyba to na tym polega!
                    • Gość: Johny Re: Doświadczony, Johny..... IP: hpcache:* 29.08.03, 11:24
                      Betinka spokojnie, przynajmniej ja lubię rzeczowe dyskusje, a już na pewno
                      nazywanie mnie pieniaczem mi uwłacza. I wcale nie należę do niezadowolonych, bo
                      jak już gdzieś pisałem, z ostatniego (spartaczonego zresztą przez Triadę)
                      wyjazdu byłem jak najbardziej zadowolony, mimo że nawet to była
                      nienajpiękniejsza badź co bądź Paralia. Mówię spartaczonego, ale nie zepsutego
                      ogólnie - to akurat nieudacznikom z bp się nie udało.
                      My tu dyskutujemy o poziomie naszych biur. Dyskusja polega m.in. na tym, że
                      czasem przekolorowuje się inne wypowiedzi próbując dociec sposobu myślenia
                      drugiej strony. Ja tak potraktowałem twoją wypowiedź:
                      > Oferta handlowa jako pierwszy kontakt klienta z firmą ma zachecić go do
                      zainteresowania się i kontaktu z przedstawicielem- więc jak już wczesniej
                      wspomniałam ma być atrakcyjna, następnym etapem sprzedazy jest weryfikacja
                      tejże oferty w kontakcie ze sprzedawcą- a w jaki sposób zostaje sprzedana to
                      już temat na inną dyskusję (czy jak to tam nazwiesz).

                      Czyli? Co masz na myśli, mówiąc że oferta ma być atrakcyjna? Sugeruje to, że ma
                      pokazywać wybrane elementy, które stanowią plus takiej oferty. A czy oferta,
                      którą opisał Doświadczony jest nieatrakcyjna dlatego że jest wyczerpująca i
                      mówi o wszystkim co może zainteresować klienta? Dla mnie właśnie ona jest
                      atrakcyjna. Natomiast jak czytasz ofertę np. Triady, to wszystkie hotele
                      położone są w centrum, ale w jednej z bocznych uliczek, co gwarantuje spokój i
                      cisze i wszystkie oddalone są o 80 m od morza. Czy taka oferta jest atrakcyjna?
                      Może i tak, ale czy rzetelna - wątpię, co zresztą zweryfikowałem na miejscu. Ta
                      weryfikacja, o której mówisz nie następuje u przedstawiciela, bo on tak
                      naprawdę nie wie co sprzedaje (a to wynika z niekompletnych informacji o
                      ofercie), tylko niestety. Stąd te narzekania na forum i ja tych zawiedzonych
                      rozumiem.
                      Dam jeszcze jeden przykład atrakcyjnej oferty - z innej branży. Jedna firma
                      telekomunikacyjna ogłaszała się niedawno, że w ich sieci im wiecej rozmawiasz
                      tym mniej płacisz. Atrakcyjna? Tak, ale czy prawdziwa. Nie do końca.
                      Pozdrawiam cię Betinko i nie denerwuj się tak. To zdrowiu szkodzi.




                      • Gość: Doświadczony I znów o bilardzie IP: *.idea.pl 29.08.03, 11:38
                        To ja PIENIACZ NAD PIENIACZE

                        Betinko Droga,

                        Zdaje się, że wydźwięk Twoich wypowiedzi jest taki właśnie - tworząc katalog,
                        biuro NIE MUSI napisać o pewnych elementach całej prawdy (choćby o tym, że
                        bilard jest w cenie oferty), bo JEST OBOWIĄZKIEM klienta dopytać o
                        takie "szczegóły".

                        Ja (ale chyba nie tylko ja) cały czas argumentuję, że biura powinny Z PUNKTU
                        STARTU tworzyć opis jak najbardziej odpowiadający prawdzie, a nie wymuszający
                        na potencjalnym kliencie domysły i dopytywania (przecież cała ta dyskusja
                        wzięła się z tezy, że nie tylko wredny charakter klientów powoduje, że
                        narzekają, ale jak sądzę także nierzetelność biur podróży). Jako przykład
                        podałem opis takiej oferty, w którym CZARNO NA BIAŁYM napisano, za co się
                        płaci, a za co nie. I TAK POWINNO BYĆ W KAŻDEJ OFERCIE.

                        Nie chcę Cię dalej denerwować, ale pomyśl tylko jaka to przyjemność, kiedy
                        przyjeżdżasz do hotelu, wszytsko jest TAK JAK CI OPISYWANO, a w dodatku ... na
                        śniadanie JEST SZAMPAN, o którym nawet nie wspomniano w katalogu ...

                        To się nazywa "ZACHWYCANIE" klienta, a nie 'SPRZEDAWANIE" i do takich biur
                        chętnie wracam. Obawiam się, że klienci którzy wyłącznie kierują się NISKĄ
                        CENĄ OFERTY są W DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE CZASU najmniej opłacalni dla biur
                        podróży, jako że nie są klientami LOJALNYMI. Przywiązani są do niskich cen, a
                        nie do firmy.

                        Kłaniam się i pozdrawiam i przepraszam, jeśli wkurzyłem (z tym szampanem to
                        prawdca !!!!)
                        • Gość: Betinka Re: I znów o bilardzie IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 29.08.03, 13:28
                          Nie znoszę szampana!!!!
                          Jestem osobą konkretną i najczęściej lubie oferty zwięzłe (nie dogodzisz
                          każdemu)- zazwyczaj mówię co oczekuję ile mam ochotę za to zapłacić i czekam na
                          propozycje. Jeśli nie ma, pytam czy sprzedawca może coś od siebie zaproponować
                          (prywatnie)- to każdego rusza i czuje sie odpowiedzialny za to co SAM wybrał.
                          Pozdrawiam Cię cieplutko.
                      • Gość: Betinka Re: Doświadczony, Johny..... IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 29.08.03, 13:22


                        W porządku, już się uspokoiłam :-)
                        Co do atrakcyjności ofert- są klienci i klienci, a wiesz dlaczego??? bo mnie
                        nie zacheciła oferta przedstawiona przez Doswiadczonego- zwyczajnie nie chciało
                        mi sie jej doczytać do końca, połowa tych rzeczy mnie nie interesuje, naprawdę
                        nie mam czasu na rozkładaniu na czynniki pierwsze tego co wypisują.(ponadto po
                        co biuro i sprzedawca skoro z oferty moge się dowiedzieć absolutnie
                        wszystkiego????)Wolę przygotowanie urlopu sprowadzić do znalezieniu wiadomości
                        o zwyczajach, kuchni, historii kraju do którego się wybieram niż szukaniu słowa
                        po słowie czy bedzie ten cholerny szampan;-)(chyba że żyć bez niego nie mogę to
                        w pierwszej kolejnosci zapytam z uroczym usmiechem " Czy tak miłej klientce
                        oferyją do sniadania szampanika???":-)
                        Po co mam czytac o zwierzakach jak ich nie mam , co mnie obchodzą animacje dla
                        dzieci jeśli moje wolą jechać gdzie indziej....itd
                        Dla każdego coś innego będzie ważną rzeczą i na tym polega rola sprzedawcy
                        by "wyciągnął" to z klienta,a o rzetelnym sprzedawcy (nie organizatorze)
                        świadczy znajomość produktu Jeśli nie potrafi zadbać o klienta niech nie
                        sprzedaje dziwnych ofert bo będzie miał reklamacje (DZ.U.141 poz1176 )
                        PS Większość klientów narzekała na BB i do ich ofert sie odniosłam, jeżeli
                        rzeczywiście podawano w ofertach tak jak mówisz a było zupełnie inaczej -masz
                        racje masz prawo czuć się nieusatysfakcjonowany bez względu na cenę.
                        Pozdrawiam i przepraszam za tych pieniaczy, poza ostatnimi postami (ale to był
                        wpływ Marsa) bardzo miło mi się z Wami pisało mimo (a może dlatego) różnicy
                        zdań.

                        • Gość: Doświadczony Jeszcze jeden przykład NIERZETELNOŚCI IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.03, 13:58
                          Jeszcze jeden przykład NIERZETELNOŚCI (wiem, że niektórzy mają już dosyć).

                          Tym razem polski katalog TUI. Specjalnie wybrałem hotel oznaczony przez TUI
                          jako 2-i-pół gwiazdki, żeby zobaczyć co o nim powiedzą polskie biura.
                          Oczywiście, we wszystkich znalezionych w internecie polskich ofertach jest to
                          hotel 3-gwiazdkowy !!!

                          Oto fragment opisu z katalogu TUI (dużymi literami zaznaczyłem
                          różnice): „Położenie: w dzielnicy hotelowej, na obrzeżach centrum
                          miejscowości. DO PLAŻY OK. 100 M, DO CENTRUM 500 M”. Według portalu
                          hiszpania.wakacje.pl (biuro Agenda-Pacyga): „50 m od plaży, 150 m od centrum
                          miejscowości Calella de Mar.” A biuro Sigma Travel: „położony w miejscowości
                          Calella, ok. 50 m od plaży”.

                          Różnica odległości do centrum – 3-krotna; do plaży 2-krotna. Na całe
                          szczęście, na korzyść NASZYCH.

                          Opis hotelu według TUI „TĘTNIĄCY ŻYCIEM, (...) MAŁY basen z brodzikiem dla
                          dzieci”
                          Hiszpania.wakacje.pl: „Hotel posiada basen oraz brodzik dla dzieci.”
                          Sigma Travel: „Dla gości hotelowych basen, basen dla dzieci, ...”

                          Ani słowem o „tętnieniu” (daję słowo, nie przy każdym hotelu jest taka opinia,
                          więc zaiste coś musi oznaczać); ani słowa o tym, że basen jest mały. 2:0 dla
                          NASZYCH.

                          Opis pokoju według TUI: „Pokoje: PRAKTYCZNIE urządzone, z telefonem, sejfem do
                          wynajęcia, TV sat (KAUCJA, NIEMIECKIE PROGRAMY) i BALKONEM”.
                          Hiszpania.wakacje.pl: „Pokoje 2 - osobowe z możliwością dostawek, z
                          łazienkami, balkonem, telefonem oraz TV.”
                          SIGMA TRAVEL: „Pokoje dwuosobowe z łazienkami, tarasem, telefonem, TV oraz
                          sejfem (za dodatkową opłatą).”

                          Hiszpania.wakacje ani słowem nie wspomina o kaucji za telewizor, a Sigma
                          balkon nazywa tarasem (dla mnie to dwie różne rzeczy). 4:0 dla NASZYCH.

                          TUI: „Sport i rozrywka: siłownia. Tenis stołowy i bilard ZA OPŁATĄ”.
                          Hiszpania.wakacje.pl: „Do dyspozycji gości (...), fitness, stoły bilardowe.”

                          Ani słowa o odpłatności za grę w bilard. Coś ten bilard pechowy !!! 5:0 dla
                          NSZYCH.

                          W ten sposób NASI wygrali. A oto, jak to zwycięstwo komentują turyści,
                          korzystający z NASZYCH biur:

                          (biuro Witours, którego umiejętności prezentacji oferty opisywałem w jednym z
                          wcześniejszych postów)

                          Niezadowolony z Łodzi pisze o tym biurze: „Zdecydowanie odradzam podróżowanie
                          z biurem Witours z Bielska Białej. (...) Własciciele biura zbijają kasę
                          kosztem zmarnowanych wakacji setek ludzi, którym opowiadali bajki przed
                          wyjazdem.” JAK JA TO DOBRZE ROZUMIEM. A Ty, Betinko ?

                          O tym samym biurze ZAWIEDZIONY: „Niestety mam podobne odczucia.(...) Biuro
                          nastawione jest wyłącznie na zysk i to na każdym kroku. (...) Brakowało (...)
                          obiecanego boiska i kortów. A na koniec biuro nie zwróciło 17 osobom wpłaty 10
                          euro od osoby, tytułem rezerwacji noclegu na Węgrzech. Dzieci zamiast jechać
                          do Polski trzy dni z noclegiem na Węgrzech, jechały dwa dni non stop. Może
                          niewielka różnica, ale nie każdemu pasowało być w domu dzień wcześniej. Biuro
                          Witurs to kolejne biuro do zamknięcia. Nie dajcie się skusić ich obietnicom!”

                          Myślę sobie – taka korzystna i atrakcyjna oferta, tyle obiecali, a ludziska
                          ciągle niezadowolone. Jacy ci ludzie obrzydliwi !

                          Okazuje się, że „Marketing po polsku” nie skutkuje !!!

                          Serdecznie pozdrawiam Betinkę.

                          P.S.

                          Ja też nie piłem szampana do każdego śniadania, no bo czy pasuje do
                          jajecznicy ?
                          • Gość: Betinka Re: Jeszcze jeden przykład NIERZETELNOŚCI IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 29.08.03, 14:48
                            Słońce, a skąd Twoja niezachwiana pewność że to TUI przedstawiło rzetelną
                            ofertę???
                            A tak naprawdę uważam jedynie za istotne niedomówienie w sprawie gwiazdek i w
                            sprawie kaucji- w furii przegryzłabym tetnice ;-), co do odległości do Centrum -
                            gdzie jest centrum miasta???? któż to wie??? odległość do plaży---hmmmm, może
                            w lini prostej się zgadzało???;-)
                            Nie wiem jak Ty rozumiesz słowo "praktycznie" , bo mnie się kojarzy z tym że
                            odgadli moje myśli co do ustawienia łóżka (żeby słońce mnie rano nie budziło) a
                            toaletki z lustrem do porannego makijażu tak by rzeczone słonko oswietlało mi
                            buźkę---
                            • Gość: Doświadczony Re: Jeszcze jeden przykład NIERZETELNOŚCI IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.03, 17:04
                              Oj Betinka, Betinka, trudno Cię przekonać ...

                              Staram się pokazać, że każdą ofertę można przedstawić na dwa sposoby: RZETELNY
                              (a przynajmniej "w miarę" rzetelny) i "podkolorowany". Nie jestem taki naiwny,
                              by sądzić że TUI i Neckermann specjalnie oddalają hotele od plaży, a za to
                              polscy rezydanci chodzą z miarą krawiecką i dokładnie odmierzają ...

                              Sądzę raczej, że zdecydowana WIĘKSZOŚĆ wykupujących pobyty w hotelach
                              nadmorskich preferuje hotel bliżej morza - no to w "podkolorowanej" wersji go
                              ma. Większość woli telewizor w pokoju, niż jego brak, albo opłatę za jego
                              używanie - zatem W MOMENCIE SPRZEDAŻY (czy oglądania katalogu) prezentujemy
                              ofertę tak, aby sprawiała wrażenie, że telewizor jest w cenie (choć w
                              rzeczywistości za niego się płaci i RZETELNY opis winien to uzwględnić). A to,
                              że klient przekona się o ewentualnych niedogodnościach na miejscu ... Jego
                              sprawa - kasę wydał i zapomnijmy o nim (są tłumy następnych chętnych).

                              Betinko, jeśli rzeczywiście jesteś klientką biur podróży (a nie rezydentką,
                              albo pracownikiem biura, choćby na wakacjach, u siebie w Mrągowie) nie wiem
                              dlaczego tak się upierasz, że powinni "lekko naciągać rzeczywistość".

                              Ja pamiętam czasy, gdy na stare zbuki mówiono "jajeczko częściowo nieświeże".
                              Chyba Ci się te czasy bardzo podobały ...
                              • Gość: arczi Re: Jeszcze jeden przykład NIERZETELNOŚCI IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.03, 21:03
                                Na wstępie chciałbym powiedzieć że prześledziłem zawartość tego wątku od deski
                                do deski a trochę to trwało.Osobiście zgadzam się z opinnią "doświadczonego".
                                Uważam że nie doinformowanie klientów jest zwykłą grą jaką stosują biura aby
                                ukryć szczegóły i mankamenty ofert.Niejednokrotnie śledząc wypowiedzi na
                                łamach forum klienci skarżą się na jakość usług a z drugiej strony słyszy się
                                o tym że polscvy turyści nie wiadomo czego oczekują i sami nie wiedzą czego
                                chcą.Czyżby w takim razie polacy byli narodem malkontentów czy też może jakość
                                usług i możliwość doinformowania klienta poprzez te biura jest na niskim
                                poziomie.Nie mogę stwierdzić że wszystkie biura działają w taki sam sposb ale
                                moim zdaniem za dużo jest jeszcze biur słabych.Osobiście widziałem tylko jeden
                                opis oferty w którym organizator nie ukrywał pewnych niedogodności.Opisy były
                                jasne i godne zaufania.Reszta /może obejrzałem za mało ofert/ przypominała
                                rebus z kilkoma niewiadomymi,zastanawiać się było trzeba natomiast czego w
                                ofercie nie ma i dopiero o to pytać.Warto też wspomnieć o warunkach podpisania
                                umowy- regulaminie umowy.Czytając go a jechałem z biura Oskar do Grecii miałem
                                wrażenie że turysta ma same obowiązki a biuro nie odpowiada prawie za
                                nic.Nawet kradzież bagaży jest problemem turysty.
                                • Gość: Betinka Re: Jeszcze jeden przykład NIERZETELNOŚCI IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 12:23
                                  Oprócz tych "nedznych", "nierzetelnych" biur obejrzałam katalog RAINBOW TOURIST-
                                  i cóż stwierdziłam, że moje wysokie IQ jest za niskie by zrozumieć oferte tego
                                  biura. Nie mam zamiaru rozszyfrowywać symboli w jednym katalogu, w drugim
                                  szukać cen, w jeszcze gdzies sprawdzić hotelu---tragedia!!!!
                                  W biurze w którym wykupuję oferty rozmawiam wciąż z tym samym człowiekiem który
                                  mimo ze mnie nigdy w zyciu nie widział wie z kim rozmawia i o czym (może
                                  kataloguje klientów:-))- więc może nie "uszczęśliwiajmy" nikogo na siłę.
                                  Ja NIE CHCĘ by ktoś mnie straszył bankructwem biura tylko dlatego że nie
                                  smakowało mu sniadanie albo wkurzał go rezydent-owszem może to obiektywnie
                                  opisać i tyle.
                              • Gość: Betinka Ja....Betinka:-) IP: *.mragowo.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 12:14
                                Doświadczony, taki mój urok:-) W tej chwili już się z Tobą droczę, a u mnie , w
                                Mrągowie mieszkam, pracuję w biurze (nie turystycznym!!)i czasami widze różne
                                odmiany klienta;-) Czasów "częściowo nieświeżych jajeczek" nie przypominam
                                sobie, pewnie dlatego ,że u nas na wsi zawsze były SUPER swieże;-)
                                Co do rzetelności- uważam że oferta NIE MOŻE być podkolorowana ALE NIE musi
                                WSZYSTKIEGO opisywać ( naprawdę wolisz kobietę zupełnie nagą czy może ubraną a
                                z rozpietym o jeden za dużo guziczkiem???)Tak naprawdę to klient jest
                                stworzeniem bardzo nieufnym i jeśli z dobrego serca (czyt. szczerze) zachecam
                                go do skorzystania z autentycznej promocji- węszy w tym podstęp i bierze wrecz
                                przeciwnie (czyt. przepłaca że ho ho).
                                Jeśli spędzan wakacje w kraju to w innym miejscu Mazur albo nad morzem i śmiem
                                twierdzić że w najlepszym hotelu w tychże bardzo turystycznych miejscach nie
                                czuje się tak dobrze traktowana jak np na Krecie w "nedznym" ***- gwiazdkowym
                                hotelu. Tam jestem gościem tu klientem- i tylko z tak prozaicznego powodu nie
                                mam zamiaru narzekać na biura.Jeśli będę miała hotel o 100 m dalej od plaży to
                                będę miała dłuzsze spacery (bedę zdrowsza) Sens taki że zależy od nastawienia
                                albo szklanka jest do połowy pełna albo do połowy pusta.
                                Pozdrawiam Cię serdecznie
                                • Gość: Doświadczony Re: Ja....Betinka:-) IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 14:44
                                  Z drugą częścią wypowiedzi zgadzam się w pełni.

                                  Odnośnie skomplikowania systemów informowania klientów o ofercie - chyba masz
                                  rację.

                                  Co do w pełni rozebranych kobiet, też wolę takie, w których coś zostało do
                                  zdjęcia.

                                  Co do "podkolorowywania ofert" - kiedy wydajesz kilka tysięcy złotych na "nie
                                  do konca opisana rzeczywistość" masz duże szanse się rozczarować. A o tym
                                  przecież cały czas piszemy - dlaczego niektórzy klienci są rozczarowani ... bo
                                  nie dowiedzieli się ISTOTNYCH (niekiedy) szczegółów oferty (albo były przed
                                  nimi świadomie ukryte).

                                  Pozdrawiam,

                                  Naprawdę miło się dyskutowało

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka