I całe szczęście, że jest druga tura, bo w trakcie debaty dziad sie
odkrył

. Słyszałyście jego debatę Kaczyński - Komorowski? Padło
wyraźne pytanie do obydwóch kandydatów, czy są za in vitro? Czy będą
za "upublicznieniem" tej metody zapłodnienia... Komorowski
stwierdził, że sam ma 5 dzieci (czy 6?) Tylew razy doświadczył cudu,
szczęścia wynikającego z przyjścia na świat swoich dzieci i nie
miałby sumienia komukolwiek odmówić tej radości i PRAWA do
posiadania dzieci.
A tamta "menda" w myśl zasady, ze "jest katolikiem" wyraźnie dał do
zrozumienia, że posiadanie dzieci - owszem, nic nie ma przeciwko
temu, ale nie tą metodą, no bo... "trzeba być w zgodzie z
kosciołem". Kuźwa, ale się zdenerwowałąm. Ciekawe, czy kościól poda
mu szklankę wody na starość, czy obdarzy go pierwszym bezzębnym
uśmiechem, czy powie do ciula - tato, czy da mu ten ogrom
bezinteresownej miłości, jaką tylko dziecko może dać w sobie
właściwy sposób...
Jednym słowem będzie przeciwny. Aż strach pomyśleć, co się w tejd
ziecinie będzie działo, jakby K. doszedł do władzy... A nie wierzę,
nie można być dobrym człowiekiem, jesli nie ma sie tej odrobiny
empatii, wyrozumiałości dla ludzi, którzy wszystkimi siłami walczą o
dziecko...
W tamtych wyborach głosowałam na niego, teraz ZDECYDOWANIE NIE. Ani
ja, ani mój mąż, ani rodzice, ani nawet niania mojej córci. Trochę
głosów straci... Trudno dobrze że sie odkrył

.
Dla niewtajemniczonych, za mną 10 lat walki o dzieci - mam ich dwoje
synka po inseminacji po 5latach i po kolejnych 5 córeczkę z in vitro
z mrozaczków. To była nasza jedyna szansa!