Staramy sie o dziecko,dobrze sie odżywiamy ,po owulacji unikamy większego
wysiłku ,nie pijemy bo myslimy sobie a jak sie udało i zaszkodzę
dziecku.Niektóre zuciły palenie z racji tego żeby przed zajściem w ciąże
odtruć organizm.Chodzimy do leakrzy,robimy monitornig,obserwujemy śluz
płodny .Jednym słowem robimy wszystko żeby sie udało.Piszę to po to ,żeby sie
podzielić z Wami moją refleksją.
W moje rodzinie a dokładnie mojego taty brat ma 8 dzieci.Wujek kopci fajki
jak lokomotywa (klubowe ,popki) ciotka też nie była wrogiem
papierosów.Mieszkanie zawsze przesiąknięte fajkami.Wujek też lubił sie napić
dobrego winka (jabol) lub piffko.Był czas że pił bardzo często.Zawsze
twierdzili że oni nie śpią razem a dzieci to chyba im się z powietrza brały.I
powiedzcie mi gdzie tu jest racjonalne myslenie ,obydwoje palacze ,nie zbyt
dobre odżywianie,do lekarza to ciotka chodziła jak juz pewnie była w ciąży co
i to jest wątpliwe bo żadne z nich nie pracuje ,no chyba że do
przychodni.Najgorsze jest to że z w każdej ciązy paliła ,traktowała to jakby
nic się nie stało.Cóż dzieci potem chorowały nie były okazem zdrowia.To
odkrzela to płuca .Niestety to zawdzieczają tylko swwojej matce która kopciła
przez 9 miesięcy.Jednynie w ostaniej ciązy nie paliła i jest to mój
chrześnik.Kurcze powiecie mi po co ten post ,po co go napisałam.Napisałam go
bo tak się zastanawiam że tacy ludzie mają tyle dzieci ,zadnych problemów z
zajściem i donoszeniem.A my, my czekamy i czekamy i się doczekać nie
możemy.To taka moja refleksja,ja wierzę że i my się doczekamy i będziemy
najwspanialszymi matkami na naszym globie

)).POzdrawiam Was cieplutko.