Dodaj do ulubionych

Ech ci lekarze...

28.12.04, 20:35
Musze wam cos opowiedziec.Bylam dzis z wynikami badan u ginki z POZ, na ktora
to wizyte czekalam miesiac.Wziela do reki moje wyniki, pomruczala cos,jednym
okiem rzucila na moje wykresy tempki i powiedziala ze wszystko jest
ok....chacha podczas gdy moja prolaktyna wyszla na poziomie 22 gdy norma byla
24...przeciez to absurd.Z tego co wiem prawidlowy wynik powinien byc od okolo
3-4a ja mam gorna granice normy!!!A ona mowi ze ok-paranoja!!! Na dodatek w
ogole mnie nie zbadala idiotka.Pokazalam jej wyniki meza nasienia i łaskawie
orzekla ze maz powinien udac sie z nimi do androloga a sama wcale ich
wnikliwie nie obejrzala... Po prostu brak słow! A ja i tak na wlasna reke
biore castagnusa i mam nadzieje ze w koncu sie uda....
Obserwuj wątek
    • espana1 Re: Ech ci lekarze... 28.12.04, 21:43
      o lekarzach tzw. panstwowych mozna by duuzo i jeszcze wiecej
      ja bylam kilka miesiecy temu w osiedlowej przychodni i pan lekarz nie dosc ze
      kazal mi ....samej zmieniac lignine na fotelu samolocie po poprzedniej pacjentce
      (!) to zbadal tak ot w kilka sekund powiedzial ze wszystko ok i ograniczyl sie
      do umoralniania ze juz czas najwyzszy i ze mamy sie pospieszyc. Duren! Tak jak
      ja bym tego nie wiedziala. ech..szkoda slow. Pewnie watpliwe to dla Ciebie
      pocieszenie Ewko, ale widzisz nie tylko Ty tak masz...smile

      Jak tam swiateczne starania?
      Ja mialam owu kilka dni (tak wynika z testu Ewy), staralismy sie a jakze hihi,
      w ostatni dzien kiedy tez byla krecha na tescie owu juz nie mialam silsmile)
      poprostu zasnelam snem sprawiedliwego
      Teraz czekam na efekty.
      Poki co zero, 18 dc, cycki nie bola, nie puchna, papierosy smakuja. No coz
      zobaczymy.
      Mialam taki fix, ze pomyslalam ze nie pojde na Sylwestra, bo sie bede
      oszczedzac, ale ... nie nie -jednak ide, bo sfixuje.
      No teraz wrzucam na luz. Hmmm probuje wrzucic na luz

      Pozdrawiam i zycze zeby Nam Swiateczne-magiczne staranka zaowocowaly
      fasoleczkasmile)
    • lidek0 Re: Ech ci lekarze... 29.12.04, 07:32
      Ja byłam u ginki na NFZ i było zupełnie inaczej, dokładne badanie, cytologia,
      skierowanie na usg, czekałam na wizytę 4 dni. Teraz jeste wiele prywatnych
      przychodni, które mają podpisaną umowę z NFZ. Co do badań męża to moz ei
      lepeij, ze nei patrzyła. Kiedyś moj gin leczył mojego męża ponad pół roku a
      wszystko było bez sensu. Niech lepeiej androlog się tym zajmie.
    • mola16 Re: Ech ci lekarze... 29.12.04, 08:03
      Ja od ostatniego cyklu, czyli od ostatniej @ też poszłam do nowej ginki na NFZ,
      czułam, że czeka mnie cały cykl badań, wyników i monitoringu. Po prostu jak
      sobie pomyślałam ile to pójdzie kasy jak będę chodziła prywatnie to masakra.
      Poszłam i zaczęłam gadać o badaniach, monitoringu, wiesiołkach itp. Ale pani do
      mnie: "Spokojnie nie wszystko na raz". Powiedziała, że na razie nie widzi
      potrzeby żeby skierowac mnie na badania bo ona musi zapłacic za te badania a
      jeszcze na mnie nie zarobiła dostatecznie tyle, żeby zwróciło jej się za te
      badania. Normalnie zdębiałam. Czy chodziło tu o zyski czy o dobre leczenie???
      Zrobiła mi monitoring jajeczka gdzie w 10dc pęcherzyk miał 10mm
      (wstrzymywaliśmy się z seksem aby plemniczki były mocniejsze) a w 13dc ona mi
      mówi, że jest już po owulacji, bo pozostał tylko płyn i nie ma juz pęcherzyków
      (pozostał jeden jakis spłaszczony). Więc myślałam, że cykl stracony. Teraz
      jestem w 6tc.
      Po Nowym Roku chcę dac kobiecie jeszcze jedną szanse. Jak nie da mi skierowania
      na odpowiednie badania to zmieniam gina.
    • nitka111 Re: Ech ci lekarze... 29.12.04, 11:39
      W tym temacie można długo.....
      Ja chodziłam do lekarki, która świetnie prowadziła moją ciążę ( badania, opieka
      itd. ). Przeprowadziłam się ale doszłam do wniosku, że w takim razie warto do
      niej nawet dojeżdżać, zwłaszcza, że niedaleko mieszka moja babcia, która
      chętnie zajmie się prawnukiem, gdy ja będę w ośrodku.
      Poszłam i szok, żadnych badań od razu Duphaston ( zażywałam go cztery lata temu
      przed ciążą, wtedy była taka potrzeba), od kwietnia do listopada nie badała
      mnie ani razu. W końcu sie wkurzyłam i zapisałam na styczeń do lekarki w mojej
      obecnej przychodni, wiem że raczej wysyła na badania i z własnej
      nieprzymuszonej woli bada piersi. Może teraz będzie lepiej.
      Pozdrawiam
    • jjulita Re: Ech ci lekarze... 01.01.05, 21:05
      Poziom prolaktyny może się znacznie większać w różnych stanach fizjologicznych
      organizmu np. w stresie, po seksie, nawet po samej stymulacji brodawek itd.- jednorazowe oznaczenie poziomu prolaktyny nie ma znaczenia. Jeżeli chodzi o wyniki badań nasienia to tak naprawdę wystarczy, że jeden z istotnych parametrów będzię poza normą i może to już prowadzić do problemów z koncepcją.
      Oczywiście pominięcie badania jest godne krytyki. U lekarza, który " nie bada" nie warto prowadzić swojej ciąży. O jakichkolwiek zaburzeniach płodności można myśleć po conajmniej roku "bezskutecznego" regularnego współżycia bez stosowania środków antykoncepcyjnych
      • azbestowestringi Re: Ech ci lekarze... 01.01.05, 21:26
        ja mialam prolaktyne 34 razy za wysoka
        lekarka - na podstawie usg w 6, 16 i 26dc uznala, ze cykl byl bezowulacyjny
        i dala bromergon i blogoslawienstwo ze pewnie za 9 miechow mi spadnie prolaktyna
        i sie uda zaciazyc
        bromergonu nie kupilam
        poszlam do homeopaty
        dala leki naturalne ( nie koncentrujace sie na samej prolaktynie tylko
        pobudzajace caly organizm do wyrownania hormonow)
        i jestem - z tego bezowulacyjnego cyklu - w 6 tygodniu ciazy...
        pozdrawiam
        ps. lekarza zmienilam oczywiscie
    • ewkaczo Re: Ech ci lekarze... 02.01.05, 17:21
      Bardzo zaciekawila mnie Twoja wypowiedz na temat lekow homeopatycznych.Czy
      moglabys powiedziec gdzie konkretnie bylas i czy to bylo w warszawie???
      • maja744 Re: Ech ci lekarze... 02.01.05, 17:35
        no wlasnie "ech ci lekarze.." czy tylko ci sa rzetelni, ktorzy maja prywatna praktyke i biora duza
        kase za swoje uslugi????
        Po poronieniu poszlam na kontrole do mojej pani dr w rejonie, mialam plik badan(zrobilam za
        wlasne pieniadze), juz wiedzialam co mi jest, liczylam ze ona - majac juz badania - zacznie
        dzialac. A ona skomentowala to "a po co pani to robila... cytomegali nie leczy sie w ciazy,
        prolaktyna jest w normie (to nic ze duzo za wysoka!), po co prg pani badala, skoro zaszla pani w
        ciaze to znaczy ze owu byla, foliku brac nie trzeba,,, itd" BRAK SLOW!!!
        Kazala sie starac i juz, bez leczenia i dalszych badan - koszmar! z nia byc moze przezylabym
        kolejne tragedie...


        Azbestowe - napisz jaki specyfik homeo bralas.
        • basoni Re: Ech ci lekarze... 02.01.05, 18:24
          Zanim zaczęłam starania parę razy byłam u państwowego gina, głównie żeby zrobić
          cytologię. Nigdy u niego nie było problemów z przyjęciem, przychodzisz
          zgłaszasz się w recepcji i czekasz. Szok bo np. w szpitalu lub w prywatanym
          gabinecie, który miał kontrakt z NFZ czas oczekiwania był ok. 3 miesiące.
          W czym rzecz - lekarz ma ok. siedemdziesięciu paru lat - mały, siwiutki
          staruszek ze sztuczną szczęką. Wnosząc po wieku pana doktora na pewno nie
          nadąża za postępem medycyny, ale do rzeczy.
          Kiedy zależało mi na nie zachodzeniu usilnie namawiał mnie na ciąże
          mówiąc "spróbujemy czy zajdziesz" jak by to jakaś zabawa była, mówił niemłoda
          już jesteś, a miałam wtedy coś koło 23 lat.
          W czasie rozmowy o antykoncepcji stwierdził że prezerwatywy to są kadzidła(?) i
          był bardzo zdziwiony że nie zaszłam stosując gumkę, (czułam się jak bym
          zaklęcia odmawiała zamiast stosować antykoncepcje), zaczął mnie podejrzewać o
          niepłodność i propozycja jak wyżej.
          Kiedy sama wynalazłam dziwne zgrubienie w ściance pochwy, przy okazji
          zakładania globulki, on nijak przy badaniu nie mógł natrafić na to miejsce, za
          to bardzo zaniepokoił się stanem jajników że niby bardzo powiększone i
          skierował na USG oczywiście z terminem za miesiąc. Tego samego dnia poszłam
          prywatnie - zgrubienie okazało się niegroźnym mięśniaczkiem, a powiększone
          jajniki to były sploty jelit wypełnione wiadomo czym (zaparcia).
          Brak słów.
          Podjęłam jeszcze jedną próbę leczenia się darmowo. Odczekałam 3 miesiące i
          poszłam do przyszpitalnej przychodni. Pan doktor zrobił mi najszybsze na
          świecie badanie. Na prośbę pobrania wymazu na chlamydia z zaznaczeniem że płacę
          sama powiedział że on nie ma szkiełka i specjalnego spirytusu i mam sobie
          zrobić z krwi w prywatnym laboratorium. Więcej tam nie pójdę.
          I tak jestem szczęśliwa bo mam bardzo fajną ginę prywatnie, ale nie wiem czy
          zna się na chociażby wstępnym diagnozowaniu problemów z zajściem.
          Oby nigdy nie trzeba było

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka