Witajcie dziewczyny!! Dosyc długo mnie tu nie było i widze, że się sporo
pozmieniało i wiele was przybyło, więc jeszcze raz witam was wszytskie. nie
bylo mnue kilka miesiecy, bo lekarz zalecił mi odpoczynek, wyrzucenie
wykresów i nie myslenie o dniach płodnych i o poczeciu. poszłam za jego rada,
ale - niestety - nic nowego sie w moim zyciu nie wydarzyło...
Moja historia jest taka. dwa tygoodnie temu skonczyłam 24 lata. od wrzesnia
sie staramy. Stwierdzono PCO, bo cykle mam niereguralne ( około 40-45), meża
zolnierzyki w porządku. Była na CLO, pęcherzyki były i pekały, ale do
zaplodnienia nie doszło

W przyszłym tygodniu wybieram sie znów do lekarza,
abydalej działac, tylko juz sama nie wiem, co mozna jeszce zrobic. Chyba
zostaje tylko droznośc i laparo, ale .. co dalej??
caly czas zyje nadzieją istaram sie w sobie tę nadzieje pielęgnowac, ale same
rozumiecie, że juz czasami nie ma skąd brac siły. Wiem tez ,że PCo-wiczki
maja trudności, a to moje PCO nie jest typowe, bo jestem wysokoa i szczuła
(170 cm. 58 kg), mam tylko nieregularne cykle, ale nie moge sie tym
pocieszac, bo własnie one marnuja mi zycie i chciałabym, by ten koszmar sie w
kocu skonczył!!!
pozdrawiam was i odpiszcie mi cos

Buziaki

Iza