Dodaj do ulubionych

obawa...jakie ryzyko?

21.11.05, 21:12
czesc dziewczyny tak jak wiekszosc staram sie o dziecko
11 cykl staran

wybieram sie do gina ale mam pewne obawy
poprzedni gin u ktorego bylam zrobil mi tylko usg wyslam meza na badanie
nasienia i powiedzial ze wszystko w porzadku i sie starac
twierdzil ze do 10 dnia cyklu jej normalne ze moze nie ma dzidzi
teraz czytam wasze watki o hormonach i tak dalej
postanowilam zmienic gina ktory i mnie ZLECI podstawowe badania
jednak
niedawno rozmawawialam z polozna ktora stwierdzila ze jest przeciwna
sztucznej ingerencji w organizm napatrzyla sie juz na takie ingerencje w
postaci poronien i "innych rzeczy"
pozwol dzialac samej naturze
sama nie wiem co o tym myslec
wiec mam prosbe do bardzej zanjacych temat kolezanek - jakie jest ryzyko?

wybralam juz gina w mojej miejscowosci chcialam sie po @ zapisac - mial
bardzo dobre opinie na bialej liscie
ale ta osoba ktora mi podowala telefon poronila sad

bardzo prosze o opinie sad
Obserwuj wątek
    • madziczek79 Re: obawa...jakie ryzyko? 21.11.05, 21:57
      wiesz nie wiem za bardzo o co pytasz.Co miała na myśli połozna mówiąc o
      sztucznej ingerencji?Przecież jeżeli kobieta ma problem z hormonami to trzeba
      podac jakiś lek i to nie jest ingerencja.Problemy hormonalne,za wysoka
      prolaktyna czy zbyt niski poziom progesteronu mogą sprawić że kobieta nie może
      zajść w ciąże lub utrzymać jej.A mierzysz temp.?Masz skok temp po ewentualnej
      owu?
      ja też poroniłam ale absolutnie nie winię za to mojgo lekarza!Czasem tak jest i
      nikt nie ma na to żadnego wpływu,jedynie Bóg...
      pytasz o jakieś ryzyko,o jakie?Nie bardzo rozumiemsad
      • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 21.11.05, 22:29
        polozna twierdzi ze podawanie hormonow i lekow ktore maja rozne dziwne skutki
        uboczne moga wplyw miec na poronienia lub jakie dzieci rodzisz

        pracuje w niemczech jest polozna od 15 lat
        • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 21.11.05, 22:34
          mierze temperature od 11 cykli i badam sluz cykle 26-28 z obserwacji jest ok
          niestety nie mialam monitorowanego cyklu

          bralam lek ktory jak sie doczytalam podwyzsza poziom prolaktyny prze okres 2
          lat od 11 miesiecy czyli jak sie staram o dziecko

          taka opinie rowniez slyszalam od gina ze lepiej jest jak sie naturalnie stara o
          dziecko niz sie sztuczne do tego dazy

          wiec pytam o zagrozenia czy ktos cos wie
          • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 21.11.05, 22:55
            tak mysle ze sie niescisle wyrazilam

            moje obawy

            moze leczenie - zbijanie prolaktyny czy tez podnoszenie progesternow nie
            pozstaja bez wplywu na jakosc zarodka; ciazy, moze sztuczne dazenie do
            zaplodnienia jest naznaczone zbyt duzym ryzykiem
            boje sie tego i jesli tak rzeczywiscie jest chyba nie chce
    • lidek0 Re: obawa...jakie ryzyko? 22.11.05, 08:29
      Z mojego własnego doświadczenia i innych tu na forum kobiet mogę stwierdzić, że
      podnoszenie progesteronu czy obniżanie prolaktyny przynosi więcej dobrego niż
      złego. Wiele kobiet bez tego wogóle nie zostałyby mamami. Szakoda, że położna
      dokłanie nie powiedziała o konkretnych przypadkach, poza tym nie jest lekarzem.
      To ile jesteś w stanie zrobić by mieć dziecko zależy od Ciebei i tego nikt nei
      ocenia, ale badania hormonalne, leczenie hormonów jest ważne nie tylko pzry
      staraniach o dziecko. Często bez wspomagania można wogóle zapomniec o
      macierzyństwie. A badania przed staraniami powinnaś zrobic.
      • izak28 Re: obawa...jakie ryzyko? 22.11.05, 10:51
        Czyli po prostu- albo zdasz się na naturę i wtedy jak nie zajdziesz w ciążę nie
        będziesz nieszczęśliwa i nie będziesz miała do nikogo pretensji, albo
        znajdziesz dobrego lekarza i pod jego nadzorem będziesz wspomagać organizm,
        żeby zajść i utrzymać ciążę. Wybór należy do ciebie.
        • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 22.11.05, 11:28
          ech
          ale jak juz sie zdecydowalam na dobrego lekarza - polecanego przez forumiczki
          osoba polecajaca poronila sad

          nie wytrzymalabym
          wlasciwie nie znlalazlam odpowiedzi

          czy te wszystkie wspomagacze maja negatywny wplyw na ciaze
          czytam ze utrzymuja
          ale moze wlasnie takie sztuczne prowokowanie ciazy jest ryzykowne bo wiele jest
          slabych zarodkow, ciaza sie nie utrzymuje

          stad tyle tutaj mam aniolkow sad

          boje sie sad



          • izak28 Re: obawa...jakie ryzyko? 22.11.05, 11:45
            Ja nie miałam wspomaganej ciąży, poroniła się samoistnie. Ale gdyby trzeba było
            zażywać leki, to bym się nie zawahała. Wszystko bym zjadła, byle utrzymać
            dzidzię. Nie "prowokujesz" sztucznie ciąży, tylko pomagasz organizmowi ją
            utrzymać, gdyby coś było nie tak. Zresztą wierzę, że natura jest mądrzejsza i
            wie co robi. A co do lekarza- chyba nie ma takiego, nawet profesora, który by
            nie miał pacjentki, która poroniła... To nie jest miara kwalifikacji doktora.
            Są sytuacje, kiedy lekarz nie ma wpływu na to co dzieje się z ciążą- patrz
            wyżej (natura). Jeśli znalazłaś dobrego, polecanego gina, idź do niego, zobacz
            czy ci się spodoba, nie wahaj się zadawać pytań, a potem dopiero go oceń. Ja
            mojego polecam, mimo, iż już w ciąży nie jestem. I on dobrze wiedział, kiedy
            mam przestać brać luteinę, właśnie po to by nie zamazać obrazu tego, co się
            dzieje z ciążą....
            • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 22.11.05, 11:48
              dziekuje
              uspokoilas mnie z tym lekarzem

              aczkolwiek i tak duzo watpliowsci sad
              • trosia do Kati1973 22.11.05, 12:09
                Musze przyznać, że wogóle nie rozumiem o co Ci chodzi! Staracie się o dziecko
                od roku, nic nie wychodzi, a Ty nie chcesz zrobić badań żeby się dowiedzieć
                dlaczego? W ten sposób to możecie próbować w nieskończoność!
                Zbijanie prolaktyny czy podnoszenie progesteronu, których niewłasciwy poziom
                jest najczęstszą przyczyną kłopotów z zajściem w ciążę nie jest żadną sztuczną
                ingerencją! Jest to takie samo leczenie jak np. zbijanie gorączki aspiryną.
                Natomiast nie leczenie może doprowadzić do poważniejszych komplikacji.
                Jezeli znalazlaś lekarza, który jest dobrym specjalistą to idź do niego. A to,
                ze jego pacjentka poroniła...wydaje mi się, że nie ma na tym świecie
                ginekologa, który w swej karierze nie miałby choć jednego takiego przypadku.
                A jezeli jeszcze masz jakieś wątpliwości to zastanów się - może Ty wcale nie
                chcesz mieć dziecka...
                • madziczek79 Re: do Kati1973 22.11.05, 18:42
                  Zgadzam się z Trosią w tym co piszesz jest dużo chaosu...
                  nie rozumiem w ogóle tego jak można unikać lekarza i uznawać że jest nie za
                  dobry tylko dlatego że jego pacjentka poroniła...natura kochana bywa bardziej
                  przebiegła od najlepszego specjalisty.I żaden lekarz nie jest w stanie
                  zagwarantować pacjentce że jej ciąża będzie przebiegać prawidłowo.
                  A twoje słowa typu chce a boję się zupełnie mnie dziwią ,bo nie wiem czy dobrze
                  znasz to forum-tutaj dziewczyny robią wszystko żeby zajść i utrzymać ciąże i
                  nikt nie mysli w takich kategoriach że "sztuczne podtrzymywanie"(czy tak to
                  nazwałaś )może zaszkodzić.
                  pozdrwiam i spróbuj nie mysleć na zapas co będzie gdy...poszukaj takiego
                  lekarza który bedzie Ci odpowiadał i do którego bedziesz miec zaufanie
                  • kati1973 Re: do Kati1973 22.11.05, 20:48
                    przepraszam ale nie moge myslec
                    musze byc pewna ze to na co sie decyduje jest bezpieczne
                    a twierdzene ze hormony sa tak bezpieczne i konieczne jak aspiryna przy zbiciu
                    goraczki
                    niestety to tak jak ibufrofenem karza go stosowac ale nie pisza o skutkach
                    ubocznych....


                    moze gdym nie miala bratowej ktora opowiada jakie porody
                    moze gdybym sie nie na ogladala tych stronek z aniolkami
                    nie martwilabym sie na zapas...

                    ponownie pisze ze nie uznalam ze ten lekarz jest zly ze pacjentka poronila
                    chcialam sie upewnic czy nie jst to jego wina

                    natomiast nie mam pewnosci czy tak sie wlasnie nie stalo ze poronila poniewaz
                    leczyla sie hormnalnie zeby zajsc w ciaze
                    a jej oraganizm nie byl na to gotowy
                    ale o to zapytam lekarza jak bede na wizycie
                    czy tak moglo rzeczywiscie byc
                    czy rzeczywsicie jest takie ryzko
                    bo to wymaga ode mnie decyzji czy jestm na to gotowa ?
                    dlatego was tez o to pytalam...
                • kati1973 Re: do Kati1973 22.11.05, 20:38
                  nie chce miec dziecka????

                  nie zrozumialas ....

                  nie chce byc mama kolejnego aniolka na tym forum!
                  i nie jest to opinia tylko strach ktory sie zrodzil w wyniku oipnii osob ktore
                  sa w koncu specjalistami...


                  nie unikam lekarza jedynie boje sie leczenia ...
                  tym bardziej ze taka opinie tez slyszalam od poprzedniego lekarza ktory
                  prowadzil moja ciaze i byl ordynatorem (i jest nadal) szpitala w moim miescie
                  w ich opinii sztuczna ingerencja w postaci leczenia hormonalnego w organizm w
                  celu uzyskania pozniejszej ciazy czasami powoduje ze zarodki sa slabe nie
                  utrzymuja sie lub organizm matki jest i tak slaby czy niegotowy wiec nie
                  utrzyma ciazy

                  natura wie sama kiedy kobieta jest gotowa do ciazy

                  dziecko tak - ale nie za wszelka cene
                  moze wy jestescie dzielne
                  ja bym jednak tego nie zniosla .....

                  moze tak ma byc moze mam miec tylko jedno dziecko ( mimo ze pragne dla niej
                  rodzenstwa)

                  i wiesz czy taki strach nie jest w takich wypadkach naturalny ty sie tego nie
                  boisz>?
                  i ma swiadczyc ze nie chce miec dziecka !?
                  to po co codziennie tkwie z temeratura i czekam co cykl!

                  co do lekarza to sie pytalam tej osoby ktora polecila ze nie jest to jego wina
                  jej poronie
                  jestem wiec zapisana na badania do niego zeby wiedziec przynajmniej dlaczego
                  nie moge zajsc w ciaze

                  dlatego tez o to was pytam - gdyz decyzje o leczeniu podejme jesli bede pewna
                  ze to nie zagraza przyszlosci ciazy
                  i tyle !

                  poza tym nie napisalam ze nie chce isc do lekarza????

                  jedyne ze nie jestem pewna co do tego na ktorego sie w koncu zdecydowalam
                  watpliwosci juz rozwialam


                  • madziczek79 Re: do Kati1973 22.11.05, 21:27
                    WIESZ zastanawiam się cały czas nad tym co piszesz i powim krotko podsumowując
                    moje odpowiedzi-żadna z nas (tak myślę)nie rozwieje Twoich obaw,bo one są u
                    Ciebie w Twojej psychice.I tylko T y możesz sobie pomóc
                    nie będe się również spierać z Tobą co do konieczności podawania hormonów
                    itp.jednym słowem-ja nie potarfię Ci pomóc i dodam jeszcze jedno na koniec
                    =jeżeli mój lekarz kazałby mi zażywać całą ciążę hormony abym mogła zostać
                    matką nie zawahałabym się,bo po pierwsze mam do niego bezgraniczne zaufanie a
                    po drugie znam krótki smak macierzyństwa i te odczucie jest dla mnie bezcenne,a
                    jesteśmy na tym forum po to aby w koncu zostać matkami-nieważne czy z przypadku
                    czy przez długoletnią walkę o dwie kreseczki na teście
                    pozdrawiam
                    • kati1973 Re: do Kati1973 22.11.05, 21:46
                      z nikim sie nie spieram
                      przedstawilam jedynie opinie osob
                      i napisalam ze nie wiem co o tym myslec

                      a dlatego ze jednak ja nie chce za wszelka cene dlatego pytam

                      nie chodzi o walke ja tez walcze od 11 cykli i nie kwestionuje walki...
                      dlugoletniej
                      ja chce tylko wiedziec czy jest jakies ryzyko???????leczenia hormonami
                  • trosia Re: do Kati1973 22.11.05, 23:19
                    Na prawdę Cię nie rozumiem... Piszesz, że boisz sie leczenia, a jeszcze nawet
                    nie wiesz co (i jeżeli cokolwiek) Ci dolega. Wpoiłaś sobie, że to co
                    powiedziała jakaś tam położna to jedyna i niezaprzeczalna prawda. A jeżeli ja
                    Ci powiem, że nie ma żadnego ryzyka to co? Uwierzysz mi? Poza tym skąd ta
                    hormonalna obsesja? Nie wszystkie przypadłości leczy się hormonami!

                    A...i jeszcze jedno: nie, nie boję się zajścia w ciążę. Zrobiłam wraz z mężem
                    badania i głęboko wierzę, że wszystko będzie dobrze, ze zajdę w ciążę, przejdę
                    ją książkowo i urodzę zdrowe dziecko. A jeżeli nawet miałabym brać jakiekolwiek
                    leki, które pomogłyby mi zajść w ciążę i potem ją podtrzymać to zrobiłabym to,
                    bo pragniemy dziecka i ufam mojej lekarce.

                    W Polsce 4 na 10 ciąż kończy się poronieniem co nie znaczy, że mamy wszystkie
                    nagle w ciążę nie zachodzić...

                    Pozdrawiam i życzę więcej dystansu do otaczającego nas świata...
                    • kati1973 Re: do Kati1973 23.11.05, 11:11
                      Juz sie zaczynam denerwowac

                      GDZIE JEST TU NAPISANE ZE JA TWIERDZE ZE POLOZNA MA RACJE
                      Ja tylko zadalam pytanie ze czy to prawda!

                      poza tym napisalam ze lek ktory przyjmowalam znacznie podwyzsza poziom
                      prolaktyny (i tego sie dowiedzialam miedzy innymi na tym forum) co oznacza ze
                      trzeba bedzie to zbic a ja nie jestem pewna czy to jest bezpieczne

                      To jest zwykle pytanie ktore mialo na celu: ide do ginekologa poniewaz usg jest
                      w porzadku wiec jest podejrzenie u mnie ze cos jest nie tak z hormonami
                      i chce sie wiecej o tym dowiedziec przed wizyta

                      tylko pytam sie Czy ktos spytal lekarza czy to jest bezpieczne dla dziecka;
                      czy to nie ma wplywu na nie?

                      Przepraszam ale to nie jest kwestia dystansu tylko wiedzy, ktora chce zdobyc
                      na zwykle pytanie

                      A jeżeli ja
                      > Ci powiem, że nie ma żadnego ryzyka to co? Uwierzysz mi?
                      Nie, ale uwierze jesli mi podasz fachowe zrodla w internecie lub opinie lekarzy
                      na ten temat i tego oczekiwalam raczej
                      a nie informacji:.... Naprawdę Cię nie rozumiem...
                      spodziewalam sie raczej ze ktos borykal sie z podobnymi watliwosciami rozmawial
                      o tym z lekarzem i mnie uspokoi
                      nie spodziewalam sie ze bedzie mi sie zarzucac poddawanie sie wyimaginowanemu
                      strachwi czy zadawanie glupich pytan czy stwierdzania glupich teorii (od
                      poloznej i ginekologa-ordynatora lekarza ktorym ufam)

                      moze i jest wyimaginowany i bede sie cieszyc jesli tak jest, i tylko dlatego
                      zapytalam



                      > Pozdrawiam i życzę więcej dystansu do otaczającego nas świata...
                      NIe umiem przejs obok z dystansem ogladajac stronki aniolkow....crying

    • lidek0 Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 08:07
      Mamą kolejnego aniłka można zostać właśnie nie lecząc się, nie biroąc często
      hormonów a nie odwrotnie jak piszesz.
      • izak28 Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 11:09
        No właśnie- jaką masz gwarancję, że jak zajdziesz w ciążę bez przyjmowania
        leków to ją utrzymasz ?!?!? Nie masz żadnej jak sądzę, bo nikt nie ma wpływu
        na nasz organizm, on sam zdecyduje czy przyjmie dzidzię czy nie. Bez względu na
        to czy będziesz się wspierać hormonami. A jak napisała jedna z dziewczyn ty
        nawet nie wiesz, czy coś ci dolega i czy będziesz musiała brać leki... I nawet
        jeszcze nie rozmawiałaś z lekarzem... Cały swój strach opierasz na tym co ci
        ktoś naopowiadał. Wiecej dystansu, dziewczyno, bo przy takim nastawieniu
        urodzisz starsznego nerwusa uncertain
        • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 11:22
          widze ze nie mozna otrzymac odpowiedz na proste pytanie

          czy leczenie hormonalne jest bezpieczna dla matki i przyszlego dziecko


          Cały swój strach opierasz na tym co ci
          > ktoś naopowiadał. Wiecej dystansu, dziewczyno, bo przy takim nastawieniu
          > urodzisz starsznego nerwusa uncertain

          NIe ktos tylko ceniony lekarz ginokolog ordynator szpitala w moim miescie
          oraz polozna moja bratowa (od 15 lat)

          to ze nigdy sie nad tym nie zastanawialyscie nie oznacza ze to nie jest prawda
          przepraszam ale jednak ale jak na razie to ja tylko zadalam pytanie ale nic sie
          rzeczowego sie nie dowidzialam oprocz tego ze w glupoty wierze (malo konkretna
          odpowiedz i nie mam dystansu)

          jakies dowody? przeciez tutaj tego szukam?

          jesli jest inaczej i zapytam o to lekarza u ktorego bede sama to tu napisze
          ale teraz z mojej wiedzy hormony maja duzo ubocznych skutkow wiec raczej dziwne
          jest to ze sie nad nikt nie zastanawial ale moze ktos wie wiecej ode mnie?

          Nie masz żadnej jak sądzę, bo nikt nie ma wpływu
          > na nasz organizm, on sam zdecyduje czy przyjmie dzidzię czy nie. Bez względu
          na
          >
          > to czy będziesz się wspierać hormonami.

          wlasnie wiec po co sie nimi leczyc ?
          a jesli tylko tak mozna zajsc w ciazeto ponownie pytam czy to jest bezpieczne
          dla matki i dziecka

          Nie wiem czy brakiem dystansu jest szukanie wiedzy zeby przelamac strach?

      • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 11:24
        no wlasnie
        poza wyjatkiem
        ja nie stwierdzam tylko pytam

        a mysle ze nikt jak Ty mi na to nie odpowie i mnie uspokoi ze to jest
        bezpieczne i tak sie stalo w Twoim przypadku ...
        • eleanorrigby Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 11:56
          Kati,nikt Ci nie zagwarantuje,że podawanie hormonów jest w 100%
          bezpieczne,ponieważ nie ma i chyba nie będzie jednoznacznych wyników
          badań .Wczoraj czytałam artykuł z którego wynika,że wśród dzieci kobiet
          leczonych hormonami w trakcie ciązy jest większy odsetek chorych na
          neuroblastomę.Tylko czy taki wynik ma praktyczne znaczenie? Nie wiemy na
          pewno,czy te zachorowania są związane z podawaniem hormonów,czy moze były
          jeszcze inne czynniki?Bo z kolei inne badania mówią,ze dzieci z podtrzymywanych
          ciąż rodzą się zdrowe.Wielu lekarzy wątpi,czy podawanie progesteronu we
          wczesnej,zagrożonej ciązy ma jakikolwiek wplyw na jej utrzymanie,inni z kolei
          są przekonani,że ma itd.itp.Możesz zbadać poziom progesteronu,ale jego stężenie
          we krwi zmienia się w ciągu dnia,a w dodatku endometrium każdej kobiety różnie
          na progesteron reaguje,i zdaża się,że przy niskim progesteronie ciąża utrzymuje
          się bez problemów,a przy wysokim nie.Podobnie z prolaktyną-są kobiety (np.ja)
          które przy wysokiej prolaktynie zachodzą bez problemów w ciąże,są takie,które
          muszą ją zbijać.Biologia to niestety statystyka i zawsze trzeba o tym
          pamiętać.Ty musisz zdecydować,nie lekarz.
          • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 11:59
            o jesoo
            wreszcie jakas rzeczowa odpowiedz
            dziekuje

            nie oczykiwalam gwarancji tylko informacji

            ty mi ja podalas smile
            i wiem ze dyzja bedzie nalezec do mnie
            • eleanorrigby Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 12:03
              Cieszę się,że choć troszkę Ci pomogłam.Jestem biologiem komórki i mam zawsze
              sto tysięcy wątpliwości,zanim cokolwiek zażyję,więc doskonale Cię rozumiem.
              Pozdrawiam
              Kasia
        • kocio-kocio Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 12:05
          Wiesz, pewnie to zabrzmi brzydko, ale mam wrażenie, że w przypadku wielu z nas
          czekanie na najlepszy moment, jest czekaniem bez końca.
          Nie od dziś wiadomo (i mówią o tym najlepsi lekarze), że najlepszym czasem na
          rodzenie dzieci jest wiek 20-24 lata.
          A na przykład ja mam w tej chwili lat 30.
          Swój najlepszy czas przebalowałam na hormonach (10 lat pigułek anty).
          Tak naprawdę nie wiem, czy to, że właśnie kończy się 7 cykl moich intensywnych
          starań (11 po ostawieniu tabletek), wynika z faszerowania hormonami, czy tzw.
          cech osobniczych.
          Niepokój zawsze jest.
          Ale myślę, że on by był nawet bez stymulowania, obniżania, podwyższania.
          Ja hormonów teraz jem mało.
          A najbardziej boję się tego, że nie zdążę, że nie dane mi będzie...
          Zastanawiam się nad tym samym, co Ty. Też słyszałam takie opinie.
          Ale ja dziecka jeszcze nie mam, mam za to obsesyjną potrzebę posiadania i na
          pewno zrobię wszystko, żeby dziecko mieć.
          Nieskładnie mi wyszło strasznie to pisanie...
          • kati1973 Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 20:19
            doskonale cie rozumiem rownie pozno zaszlam w pierwsza ciaze Nagle w wieku 29
            lat stwierdzilam ze czegos bardzo a bardzo pragne ponad pol roku sie staralam
            cierpialam nie zachodzac w ciaze ale sie udalo wiec rozumiem jak to jest tak
            bardzo pragnac dziecka Mam coreczke ale teraz pragnienie rowniez jest tak
            silne ...mija 11 cykl staran ... wiem jak kocham moja corke i dlatego mam
            swiadomosc ze nie znioslabym zadnych komplikacji stad te watpliowsci
            ale jesli nie ma sie dziecka to rozumiem co mozna zrobic zeby byc w ciazy
            • kocio-kocio Re: obawa...jakie ryzyko? 23.11.05, 22:37
              Tłumaczę sobie, że natura jest mądra.
              I że jeśli coś pójdzie bardzo bardzo nie tak, to rozwiąże po swojemu...

              Właśnie wróciłam od koleżanki, po 3 godzinach ściskania, absolutnie
              przecudownego, wpadkowego roczniaka.
              Zazdroszczę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka