Dodaj do ulubionych

samoumartwianie

04.02.06, 18:25
Weszłam na forum mam kwietniowych 2006. Wtedy urodziłoby się moje dziecko.
Teraz oczywiście wyję. Boże, po co ja to robię? Po co włażę tam gdzie nie
powinna, po co rozdrapuję rany? To już 5 miesiąc po poronieniu, 2 cykl nowych
starań. Trzeba patrzeć do przodu... Wiem to. Więc dlaczego wracam do tego co
się stało, po cholerę w tym grzebię? Tak mi źle samej ze sobą...

syganturka w remoncie
Obserwuj wątek
    • gerka Re: samoumartwianie 04.02.06, 20:59
      Kraplakowa,
      dzis mija dokładnie 19 tydzień czyli prawie 5 miesięcy od momentu poronienia.
      W poniedziałek spotkałyśmy się z dziewczynami z forum, była oczywiście wymiana
      informacji n/t lekarzy, szpitali no i smutne opowieści...
      Po tym spotkaniu wiem, że mam za soba czas żałoby po moim dziecku, noszę w
      sobie tamtą tragedię, ale mówienie o niej nie jest już rozdrapywaniem ran.
      W dojściu do siebie pomogła mi wiara. Musiałam sobie poukładać w głowie
      wszystkie bolesne przeżycia. Mam teraz takie poczucie, że nic w naszym życiu
      nie dzieje się bez przyczyny i niestety na pewne wydarzenia nie mamy wpływu,
      choćbyśmy nie wiem jak się starały...
      Mam w sobie jakąś taką pokorę, nie żebym wszystko przyjmowała bezkrytycznie,
      ale tamte przeżycia zmieniły mój system wartości.
      Myślę,że każda z nas musi przejść czas żałoby po maluszku i w jakiś , właściwy
      dla siebie sposób, niejako pogodzić się z tym co się stało. Schiza na następną
      ciążę, hmm to chyba jednak nie tędy droga...
      Życzę Ci abyś potrafiła odnaleźć swój spokój...
      ściskam
      /pau.
      • kraplakowa Re: samoumartwianie 04.02.06, 22:11
        Dziękuje Paulinko.
        Dzisiejsza histeria przeszła mi równie szybko jak się pojawiła. Sama jestem
        sobie winna,że się pojawiła, wiem to. Właściwie to myślę, że moja żałoba też
        już minęła, żyję normalnie, myślą o kolejnym dziecku. Nie rozpamietuję w kółko
        przeszłości. Ale czasem zdarza mi się chwila takiego dołu okropnego. I pewnie
        tak już będzie. Bo można się nauczyć żyć ze stratą, ale nie można o niej
        zapomnieć.
        A kolejna ciąża... nie, nie będzie ZAMIAST, nie będzie lekiem na ból. Będzie
        kolejną. Po prostu.
        Mam nadzieję, że tym razem ze szczęśliwym finałem.
        Pozdrawiam cieplutko,
        Magda


        • yskyerka Re: samoumartwianie 04.02.06, 23:20
          Kraplaczku, wiem, co czujesz. Na początku miałam to samo, kiedy zaglądałam do
          kwietniówek (miałabym termin na 8 kwietnia), ale z czasem się uspokoiło. Czas
          jednak leczy rany, pozwala się wyciszyć, uspokoić. Jest ciężko, ale trzeba się
          skupić na przyszłości, na nowych staraniach albo rzeczach zupełnie z nimi nie
          związanych. Będzie dobrze. Kiedyś i nam się uda. smile
          • anais_de_loin Re: samoumartwianie 05.02.06, 11:49
            kochane ja mam za sobą biochemiczna tylko wiec to pikus w porownaniu z wami,
            ale wiecie co pomyslcie kochane ze ta dzidzia byla bardzo chora, ze lepiej ze
            stala sie aniolkiem, ze nastepną juz kochacie, mimo ze jeszcze sie nie
            pojawila..ze tam u gory wszystko jest zapisane, dzien naszych szczesc i
            lez..dzis swieci slonce i kazda z was za jakis czas bedzie mamą..
            • kraplakowa Re: samoumartwianie 05.02.06, 11:52
              Dziękuję dziewczynki.
              Tak, trzeba wierzyć, ze i do nas los się uśmiechnie.
              Moze już niedługo...
              Życzę wszystkim krótkich i owocnych starań.

              Pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz dziekuję za słowa otuchy. jesteście kochane.

              Magda
    • as2008 Re: samoumartwianie 05.02.06, 13:18
      ja tez byla kwietniowka06
      i tez zaczynamy starania
      boje sie troche
      ale to wiecie same smile
      pozdr

      as
      • kraplakowa Re: samoumartwianie 05.02.06, 18:21
        Wiecie, wiecie... Witaj as. Jesteś już trzecią kwietniówką2006 na tym forum.
        Niestety. Ale może luty (czyli przyszłościowo październik) będzie dla nas
        łaskawszy.

        Pozdrawiam,
        Magda
        • yskyerka Re: samoumartwianie 05.02.06, 18:29
          Kiedyś na forum Poronienie był wątek "Musiałam pożegnać
          Kwietniówki 2006". Tam nas było znacznie więcej. sad
          Ja też mam nadzieję, że luty okaże się dla nas łaskawy.
          W końcu ja też się poczęłam w lutym, a urodziłam
          w październiku. Wypadałoby podtrzymać tę tradycję. smile
          • izak28 Re: samoumartwianie 06.02.06, 15:37
            I ja często wymyślam sobie po każdym wejściu na stronę czerwcówek... Ale nie
            mogę się oprzeć. Nadal mam ten link w ulubionych i nie mogę zmusić się, by go
            skasować... A jak tam zaglądam, to sama nie wiem czy żal, czy zazdrość jest
            większa. Wtedy zawsze pojawia się pytanie "dlaczego mnie tam nie ma", dlaczego
            i ja nie mogę cieszyć się razem z nimi rosnącym brzuszkiem, kopniakami,
            kupowaniem ciuszków??? Cholera by to wszystko wzięła...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka