Musze napisac, bo jak Was odwiedzalam, to mnie takie watki napawaly otucha i
nadzieja, a dodatkowo jestem kolejnym przykladem na to, ze jak sie "odpusci"
to sie udaje!
1,5 roku usilowalam zajsc w ciaze, mam juz synka, z ktorego poczeciem nie
bylo zadnych problemow.
Pewnie tak, jak u kazdej z Was na poczatku nic sobie z tego nie robilam,
potem szkukalam przyczyn, odwiedzalam forum, myslalam, rozmyslalam i z
zacieciem probowalam zajsc w ciaze.
Nic nie wychodzilo, wiec sie umowilam na wizyte w takiej poradni, dla tych,
co nie moga. Termin dostalam na za dwa tygodnie i wtedy sobie pierwszy
raz "odpuscilam", no bo i tak ide sie radzic, wiec po co. No i ... zaszlam w
ciaze!!!!
Podczas tej rozmowy poradniczej, juz bylam w ciazy, ale nic nie wiedzialam.
Mialam robic badania, malzonek takze. No ale nie dostalam okresu. Strasznie
bylam szczesliwa, nie moglam tej radosci powstrzymac, chcialam o tym
opowiadac i sie ta radoscia dzielic.
Niestety poronilam w 7 tygodniu

(( Przezylam straszny szok, bo czegos
takiego nie bralam w ogole pod uwage. Nie moglam sie pozbierac, chodzilam,
plakalam. Okropnosc

Poszlam do lekarza na kontrole i za jego namowa (rozkleilam sie u niego
zupelnie) zdecydowalam sie na tabletki antykoncepcyjne, zeby sie psychicznie
troszke uspokoic. No i sobie znowu "odpuscilam", bo teraz to juz w ogole nie,
mam przeciez tabletki itd.
Z tym, ze ja nie zdazylam wcale ich wziasc, bo ZNOWU BYLAM W CIAZY!!!!!
Od razu po poronieniu zaszlam w ciaze!
Jestem teraz w 18 tygodniu, wszystko jest dobrze, dzidzia juz kopie i jestem
baaardzo szczesliwa!!!!!
Przesylam Wam juz calkiem spore fluidki°°°°°°°°°°°°°°
i jak widac, nic na sile!
Pozdrawiam cieplutko!