Drogie dziewczyny
Większość z Was, zanim się tu zadomowi, jest już w ciąży. I dobrze!! !
Są jednak i takie, które trochę na tym forum siedzą (i może mnie pamietają,
choć nieczęsto się odzywałam). Zaglądałam tu przez 10 miesięcy z przerwami (bo
ile można razy pisać, że znów się testuje?) Nie potrafiłam podawać moich
terminów do publicznej, znaczy Waszej wiadomości. Wpisałam się tylko raz a
właściwie 2 na kwietniowe testowanie: 02.04 i 30.04. Drugiego dostałam okres,
nie było się więc czym chwalić. W końcówce kwietnia wszystkie oznaki, które
niektóre z Was z początkiem starań biorą za ciążowe

wskazywały na @, więc na
majówkę zabrałam alwaysy duo i tyle. Z nakręcaniem skończyłam chyba po 3 cyklu
starań i nawet późniejsza 16 dniowa faza lutealna mnie nie ruszyła

1.05
zrobiłam kupiony dzień wcześniej test - 18 dzień od pierwszej wyższej
temperatury. Musiały wyjść 2 kreski (bo takie są zasady npr) i wyszły

))))
To był nasz 10-ty cykl starań, wszystkie z npr-em, więc mam pewność, że
trafione, że owulację miałam a także drugą fazę prawidłowej długości. Teraz
myślę sobie, że te 10 miesięcy to był pikuś i chętnie postaram się tyle o
drugie dziecko

(oby tylko tyle). Wstyd mi też, że uważałam nas za
niepłodnych a WHO z ich 12 miesięcznym czasem starań chciałam posłać gdzie
pieprz rośnie.
Tymczasem 2 dni temu zrobiłam usg i wszystko wyszło super: 8tc, bijące
serduszko. Patrzę na siebie i na zdjęcia i ciągle nie mieści mi się w głowie
ten cud
Napisałam już wcześniej na forum npr, ale niewiele z Was tam zagląda. Może
komuś moja historia doda nadziei? Pomyślałam też (przyznaję się

, że to
dobry motyw/moment, żeby zachęcić Was do obserwacji cyklu (której jestem
fanką

, bo daje ona wiele przydatnej wiedzy, pomaga się nie nakręcać i nie
tracić nadziei. Szczególnie warto poświęcić jej trochę uwagi przy
nieregularnych cyklach i problemach z nasieniem. Nasza diagnoza była
(nasienie) bardzo niewesoła. Nie spieszyliśmy się do kliniki niepłodności, bo
przy naszym wyniku najlepsze co mogliby nam zaproponować, to inseminację. Ja
po MTC miałam 18-krotny skok PRL. Mój lekarz jednak kazał poczekać z
bromergonem, za co jestem mu dziś ogromnie wdzięczna (mam 2 znajome, które
biorą bro. ponad rok i nic). Jestem pewna, że bez npr-u staralibyśmy się.. 2-3
lata? Pewnie wcześniej wylądowałabym na monitoringu i wydałabym majątek na
testy owu i ciążowe. Tymczasem skupiłam się na poprawie jakości śluzu i
grubości endometrium (mam krótkie nieobfite @ - myślałam, że może za krótkie?).
Dobra, kończę, bo nikt nie będzie miał siły tego przeczytać

Życzę wszystkim zaciążenia w najbardziej odpowiednim momencie, choć oczywiście
lepiej wcześniej niż później! Powodzenia!