Dodaj do ulubionych

Wychowywac bez ojca

02.09.07, 11:03


Własnie ja bylam kobietą, której nie ulozylo sie zycie osobiste, a zapragnełam
dziecka. Wybrałam własciwego partnera (zdrowy, inteligentny, zdolny, z dobrej
rodziny). Moj syn ma dziś 30 lat. Jest jak jego ojciec - zdolny, inteligentny,
swietnie sobie radzi w życiu zawodowym. Tylko z emocjami u niego cos nie tak.
Nie moglam poswięcic mu tyle czasu, ile potrzebował, bo musiałam pracowac, zeby
zwiazac koniec z koncem. Pomagała babcia, ale babcie nie zawszenie sa dobrymi
wychowawczyniami. Rozumiem twój dylemat, ale zastanów sie dobrze.
Obserwuj wątek
    • olpc Re: Wychowywac bez ojca 02.09.07, 12:56
      "Fajni i wartościowi w moim wieku są już żonaci" - dobrze, ze nie bedziesz miec
      dzieci, bo jeszcze wychowalaby je na ludzi o takim spojrzeniu na innych i
      chodzil(a)by potem po swiecie taki czysty rasowo czlowiek.
      • cassadirisparmio Re: Wychowywac bez ojca 02.09.07, 20:29
        Olpc, czy ty masz jakieś głęboko zakorzenione pokłady kompleksów na
        tle kobiet? Czy tylko lubisz występować w psychologicznej
        roli "umniejszacza", tak ogólnie?
      • laclos Re: Wychowywac bez ojca 03.09.07, 18:07
        Kobieta samotna, kiedy zostaje matką, ma wystarczajaco duzo problemow z
        wychowaniem i wykarmieniem dziecka, zeby borykać sie jeszcze z dodatkowymi, jak
        wrodzona choroba, czy brak zdolnosci do nauki.
    • cassadirisparmio Re: Wychowywac bez ojca 02.09.07, 20:34
      Wiesz, właśnie nad tym się zastanawiam dośc poważnie. Jak pogodzić
      wszystko czasowo i organizacyjnie. Bo przecież nie chodzi o
      spłodzenie dziecka i oddanie komus na wychowanie "bo ja nie mam
      czasu z powodu pracy".
      A dlaczego Ty nie związłaś się z jakimś mężczyzną juz mając dziecko?
      Czy miałaś mężczyzn wśród kolegów, znajomych, w towarzystwie, ... z
      których syn mógłby czerpać wzorzec męskości?

      • laclos Re: Wychowywac bez ojca 03.09.07, 17:57
        Mialam kilku pertnerów, o ktorych za kazdym razem myslałam powaznie. Niestety,
        oni tak o mnie nie mysleli, a mój syn był jedną z powaznych przyczyn. Moj
        ostatni zwiazek trwał 14 lat i niedawno rozpadl sie. Dzis przyjaźnie się z
        dawnym kolega i wielbicielem. Jestem zadowolona z życia i nie patrze wstecz.
        Pamietam jednak, że było i trudno, i przykro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka