Dodaj do ulubionych

PCO...laparoskopia..prosze o radę...;((

22.09.07, 21:06
Mam stwierdzone PCO, pierwszy cykl z clo (5 - 9 dc) pęcherzyk 18 dc
24 mm, 21 dc - 22 mm. Stwierdził gin w 21 dc, że to już torbiel, nie
było płynu w zatoce. Dziś 26 dc- czekam na @ . Gin mnie kieruje na
laparoskopię bo mówi przy takich wynikach ( stosunek LH/FSH prawie
2:1 ) i wynik usg tez wskazuje na PCO. Mówi, ze powinnam sie poddac
laparoskopi. Dla mnie jest to na razie szokiem bo o swich wynikach i
PCO dowiedziałąm sie 2 mc temu. Tak od razu laparo ? Też
takmiałyście? Ja powedziałam, ze na razie nie chce, chce na razie
poleczyc sie farmakologicznie. Wiec przepisał clo i duphaston. Ale
nie mówi nic o pregnylu. Tylko o laparoskopi. Czy przed pregnylem
robi sie jakies badania by móc ten zastrzyk przyjąć? Czy sa jakies
przeciwskazania? Prosze powiedzcie co myślicie o mojej sytuacji ?
Będe wdzięczna za rady.
Obserwuj wątek
    • wiosenka1 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 23.09.07, 13:28
      wrzuc w wyszukiwarke laparoskopia, poczytaj, sporo tego

      laparo to dobra diagnoza
      • darcia74 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 23.09.07, 17:26
        Opowiem Ci moja historie i sama potem zdecydujesz.
        Zreszta musze dodac ze kazda PCO-wiczka inaczej reaguje na terapie
        lekowa czy na wszelkie zabiegi.

        Otoz o tym ze ja mam PCO dowiedzialam sie dopiero jak zaczelismy sie
        starac o dziecko, czyli pare miesiecy od odstawienia tabletek anty
        ktore bralam wieeele lat.
        Od razu zaczelam mierzyc temperature aby poznac swoj organizm i
        postanowilam odczekac 3 cykle po odstawieniu zeby sie starac.
        Okazalo sie ze wlasnie tylko te 3 cykle byly z owulacja
        (prawdopodobnie tzw owulacja z odbicia) a potem juz wlasnej
        miesiaczki nie zobaczylam. Pomyslam ze to moj organizm musi dojsc do
        siebie. Jednak po wywolaniu kolejnej miesiaczki progesteronem, ta
        znowu sie nie pojawiala zaczelam biegac po lekarzach i zrobilam
        badania na wlasna reke. Diagnoza - PCO! Wskazywalo na to i USG i
        wyniki hormonow i nawet objawy zewnetrzne, ktore nagle sie pojawily.
        Po zmianie wielu ginow, ktorzy nie widzieli nic niepokojacego w
        moich wynikach tylko kazali czekac na pojawienie sie miesiaczki
        naturalnie, trafilam do centrum nieplodnosci (to byl moj ok 100
        dzien cyklu juz!).
        W miedzy czasie zrobilismy badanie nasienia, ktore wyszlo zle...
        Tam nawet nie wspomnieli o Clo, tylko od razu zaproponowali
        laparoskopie ze wzgledu na to ze oprocz kauteryzacji jajnikow
        sprawdza sie tez droznosc jajowodow.
        14 dni po laparo pojawila sie owulacja i potem wlasna miesiaczka.
        Dalej pojawiala sie juz co miesiac smile Tak jakby laparo zresetowalo
        moj organizmsmile Ahha i moje wyniki hormonow wyszly wspaniale!
        Po 6-sciu miesiacach od laparo zaszlam w ciaze (pomimo slabych
        plemnikow)!!!
        To moja historia w skrocie, poniewaz w miedzyczasie przeszlam 2
        cykle na gonatropinach, gdzie przy pierwszym podeszlismy do
        inseminacji a przy drugim zrobila sie torbiel, a w ciaze zaszlam
        naturalnie w cyklu odpoczynkowym od lekow.

        Twoja decyzja o laparo zalezy od wielu czynnikow. Przede wszystkim w
        jakim jestes wieku? Tzn jak dlugo moglabys sobie pozwolic na
        czekanie. Czy masz wlasne owulacje? Czy mialas sprawdzana droznosc
        jajowodow? Czy twoj partner mial badane nasienie???
        Wiec tak, skoro juz wiesz ze rosna ci pecherzyki po Clo, to moze
        warto jeszcze z 2 cykle sprobowac, ale raczej z pregnylem, choc to
        nie zagwarantuje ci ze torbiel ci sie nie pojawi.
        Jezeli chcesz dalej ciagnac Clo to radze zrobic wam badania o
        ktorych pisalam, bo moze sie okazac ze na darmo sie faszerujesz.
        Co do laparo, to zabieg inwazyjny i zarazem diagnostyczny, ale daje
        dobre rezultaty tj w moim przypadku i powtorzylabym ten zabieg
        jeszcze wiele razy gdyby bylo trzeba.
        Oczywiscie trzeba tez dodac, ze na niektore kobiety moze nie
        zadzialac...
        • aaa2006 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 23.09.07, 18:54
          Ja tak samo jak Ty - chcieliśmy dzidziusia i odstawiłam tabletki i
          zrobiłam 3 mc przerwy od anty i zaczelismy starania.
          Miesiączka nie pojawiała sie samoistnie. Zaczęłam badać o co chodzi
          i usg i hormony pokazałao PCO sad
          Mam 26 lat i chcemy dzidziusia, ale jakoś dziwne mi sie wydało tak
          od razu na stół. Nie miałąm badania na drożność jajowodów ani nie
          badaliśmy nasienia.
          Możesz po krótce opisać swoją laparo? W którym szpitalu? Ile dni tam
          spedziłąś i ile po nim do siebie dochodziłaś? Proszę napisz tez jak
          mozesz jak sie potem wszystko goi i w ogóle ?
          Aha...mój gin nie wspomina o zastrzyku na pęknięcie w ogóle.... czy
          przed zastrzykiem robi się jakieś badania czy cos w tym stylu?
          A jak badają drożność jajowodów ?
          Dziękuję z góry
          • wiosenka1 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 23.09.07, 20:51
            badanie drozności to hsg, robi sie je w szpitalu, trwa króciutko,
            bol mozna porównac do bólu miesiaczkowego, ale niestety czytałam że
            jak wyjdzie drozność lub niedrozność, to czasem laparo
            (dokładniejsze badanie) zmienia diagnoze, więc hmmm robiłabym od
            razu laparo
            • darcia74 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 23.09.07, 21:08
              no wlasnie, tu wiosenka ma racje i to znowu ja jestem tego typu
              nieszczesliwym przykladem smile
              Hsg przezylam strasznie, zemdlalam z bolu, kontrast przeszedl do
              polowy jajowodo...
              ...a na laparo wyszlo, ze mam przepiekne, zdrowiutkie otwarte
              jaowodki... smile
              • wiosenka1 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 24.09.07, 11:57
                nie Darciu nie jestes ewenementem, ja dwa razy rodziłam, więc moja
                szyjka się naddała

                ale jest tez forumka nieródka, która miała hsg i czuła tylko kilka
                ukłuc, to zalezy, ale jest to do przezycia

                pocieszyłas mnie kochana, jeszcze u gina nie byłam, ale moje hsg
                buuu niestety wynik niedrozność, mam 34 lata, tez nie chce czekać,
                będę gina cisnąć o laparo

                pozdrówka
                • aaa2006 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 25.09.07, 07:03
                  hm.. mam 26 lat i dopiero 1 cykl z clo...czy powinnam sie dac ciąć?
                  Polecicie jakiegoś gina od niepłodności w W-wie ?
                  • wiosenka1 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 25.09.07, 09:06
                    ciężko coś radzić, ja po długiej obserwacji swoich cykli,
                    monitoringach wiem że nie mam na co czekać

                    może wpierw skonsukltuj te pco z innym lekarzem, w W-wce nie pomogę,
                    ale może ktoś się odezwie
                    • mjulka Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 25.09.07, 09:43
                      hejsmile

                      Polecam Novum lum Invimed. Są to kliniki specjalizujące się w
                      leczeniu nie/bez płodności. namiary bez trudu znajdziesz w necie.
                      Pozdrówkasmile
          • darcia74 Re: PCO...laparoskopia..prosze o radę...;(( 23.09.07, 21:04
            aaa2006,
            Nie trzeba robic zadnego badania przed pregnylem, to tylko spora
            dawka hcg, czyli tego samego hormonu ktory pojawia sie przy zajsciu
            w ciaze. Z tym ze pamietaj, ze pregnyl nie zawsze uchroni cie przed
            torbiela - tak bylo wlasnie u mnie.
            Co do laparo... Ja nie mieszkam w PL wiec nazwa szpitala nic ci nie
            da.
            U mnie to wygladalo tak ze praktycznie nie mialam miec laparo tylko
            tzw fertiliskopie, jednym slowem mieli te moje PCo-sowe jajniki
            naklowac wkladajac sprzet przez pochwe (tu sie powoli odchodzi od
            laparo tylko w celu kauteryzacji jajnikow). Oczywiscie obydwa te
            zabiegi sa pod narkoza ogolna.
            Jednak podczas zabiegu fertiliskopii wystapila jakas kaplikacja, tzn
            pekla jakas kapilara wiec uniemozliwilo to kontynuwoanie w ten
            sposob zabiegu. Przeszli wiec od razu na laparo.
            Polega ono na wprowadzeniu sondy przez pepek, poprzez ktora pompuje
            sie do jamy brzusznej specjalny gaz (zeby podniesc powloki brzuszne)
            i przez ktora wprowadza sie kamere. Poza tym robia dwie dziurki po
            lewej i prawej stronie na wysokosci jajnikow przez ktore wprowadza
            sie narzedzia chirurgiczne.
            Ja mialam dodatkowa szrame na spojeniu lonowym poniewaz musieli
            wyplukac porzadnie moja jamke po wspomnianej komplikacjismile (Ale
            tego normalnie nie robi sie w laparo).
            Po dziurkach owych po bokach nie mam nawet sladu, nie mowiac juz o
            dziurce w pepku smile Sciaganie szwow trwalo minutke i laskotalo a nie
            bolalosmile
            Rany wogole mnie nie bolaly po zabiegu. Jedynie co boli to
            podraznione koncowki nerwowe po gazie ktory wpompowali do jamy
            brzusznej. Bola wtedy najbardziej obojczyki, tak do 2 dni po zabiegu
            ale na przeciwbolowych da sie przezyc.
            Normalnie dziewczyny wychodza na 2-gi, max 3-ci dzien od zabiegu, u
            mnie to byla inna historia..
            Starac radza sie juz 2 tyg od zabiegu, wiec chyba dochodzi sie
            szybko do siebiesmile

            Jesli chodzi o droznosc jajowodow czyli HSG, to jest to badanie
            polegajace na wprowadzeniu przez pochwe kontrastu i zrobieniu zdjec
            RTG. Lekarz w ten sposob moze zobaczyc czy kontrast przeszedl przez
            jajowody i jak uksztaltowana jest macica.
            Badanie to jest robione bez zadnej narkozy.
            Wiekszosc kobiet to nie boli, lub bole typu miesiaczkowe ale ja
            radze wziac jakis srodek przed (to z wlasnego doswiadczeniasmile.

            No coz ja chyba jestem jakims ewenementem ze u mnie wszystko sie
            komplikowalo podczas tych wszystkich badan, ale za to oplacalo sie,
            bo pod sercem nosze dzieciatkosmile
            Dodam tylko ze ja mam 33 lata i mnie sie juz troche spieszylo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka