Jednak nie wytrzymałam do wieczora. Jestem chwilowo sama w pokoju i
spróbuję szybciutko napisać

)
Wprawdzie nie wygrałam 36 mln, ani nawet 9 mln, ale za to...
przedstawiam uroczyście małą Mrówkę. Mrówka przyszła na świat 16.
lub 17. lipca i - łobuziak - zaczęła życie od wyjazdu na wakacje

)
A to było tak...
Od paru dni brzuch boli mnie jak na @. Wczoraj miałam małe
plamienie. Wprawdzie zdziwił mnie jego kolor (malinowy - w życiu
takiej krwi menstruacyjnej nie widziałam...), ale w opisanych
powyżej okolicznościach uznałam, że nadchodzi @ i nawet oznajmiłam
małżowi, że z Mrówki nici.
Dziś rano zmierzyłam temperaturę (36,7), zrobiłam siusiu (sorry za
szczegóły, ale będą miały znaczenie) i jakos tak postanowiłam
jeszcze poleżeć. Leżę, leżę i nagle taki dialog:
[głos wewnętrzny]: zrób test
[uccellino]: ja nie chcę robić testu
[gw]: zrób test
[u]: po co? jest plamienie
[gw]: zrób test
[u]: ale to nawet nie będzie z pierwszego moczu!
[gw]: zrób test
[u]: no i co niby spodziewasz się tam zobaczyć?
[gw]: zrób test
[u]: no dobra już, dobra
I zrobiłam, naprawdę nie spodziewając się zobaczyć tam dwóch
kresek...
Ale zobaczyłam :-)))
No i boję się cieszyć... ;-))
Wyszło, Marta, na Twoje, że zrobię. Może to Twoje zaklęte kondomy
tak do mnie mówiły...?
A Bushko zobowiązuję do udania się na zabieg :-)))
Justmaga, kiedy przestało Cię boleć jak na @?
Dobra, teraz to już serio nie zamierzam się odzywać do wieczora!