witam
przeniosłam się do Was z forum Hashimoto (,,mój" wątek dla zainteresowanych
forum.gazeta.pl/forum/w,24776,90520088,90520088,Hashi_tess_Rostedo_prosze_o_pomoc.html )
może od początku. w 2005 roku zdiagnozowano u mnie Hashimoto. nie przejmowałam się za bardzo bo chyba nie zdawałam sobie sprawy z ,,powagi" choroby...
w czerwcu 2008 ostawiłam tabetki antykoncepcyjne i postanowiliśmy postarać się o dzidziusia. a w zasadzie - co ma być to będzie...
niestety okazało się to nie być takie proste...
zaczęłam szukać pomocy u ginekologa jakoś po 4 miesiącach, oczywiście mówili, że dopiero jak rok się nie udaje to wtedy zaczyna się szukanie przyczyn...
moja ówczesna pani gin przepisała mi duphaston (bez obserwacji cyklu- wtedy byłam nieświadoma czym to grozi...)
więc znalazłam innego dr - Pan Marek Elias- jest o nim dużo pozytywych opini. byłam w tym miesiącu na pierwszej wizycie. od razu cytologia, badanie usg, usg dopochwowe- i był pęcherzyk (9dzień cyklu), byłam w 16dniu sprawdzić czy wszystko ok. pękł więc w końcu wiem, że mam owulacje

wiem, że to jeszcze nic nie oznacza. ale dostałam luteine (od 17-26dc 2x1). i jeśli się nie uda tym razem to idziemy na badania - ja hsg, chłopak- badanie nasienia.
Cykle przez pierwsze 9miesięcy po odstawieniu tabletek miałam jak w zegarku co 29dni, później coś się poprzestawiało i raz 32, 38, 35... teraz jest 18dc. piersi bolą mnie strasznie, co jest dla mnie nowością, bo zawsze zaczynały boleć tak na 3-4dni przed @!
w każdym razie na razie czekam.
3majcie kciuki.
pozdarwiam
ania