Dodaj do ulubionych

Lipcowe Beskidy

26.07.10, 23:10
16 lipca o 5 zapakowałam się do samochodu i kierunek hala Boracza. Kilka dni w
Beskidach miało jak zawsze zregenerować moje siły fizyczne i psychiczne.
Przed południem już byłam w schronisku na hali Boraczej.
Gospodarze nic się nie zmienili, pogoda była piękna, pies Kazan jak zawsze
traktował mnie jak niesforną owce a kotka okazało się, że ma ślicznego,
pręgowanego kociaka.
W ten dzień miałam odpoczywać, ale energia mnie nosiła, zwłaszcza, że kuchnia
Pani Danusi pokrzepiła nadwątlone siły.
Zbiegłam więc kurcgalopkiem w kierunku Żabnicy Skałki i poszłam nad mój
ukochany strumyk by w cieniu i w ukryciu delektowałam się zimną, górską,
krystalicznie czysta wodą.
Następnego dnia zdziwienie. Mgła, siąpił deszcz ogólnie aura wręcz przeciwna
do tego co było dzień wcześniej. Jak zwykle o świcie wyszlam w kierunku
Rysianki by zjeść tam śniadanie (polecam pyszny biały ser) a potem jako jedyna
znalazłam się na Romance. Przełęcz Pawlusia tym razem zasnuta mgłą, las na
Romance spowity chmurami, było cicho, przerażająco jak w horrorze. Na górze
okazało się, że nie mam mapy i nie wiem którym szlakiem schodzić. Ale od czego
górskie znajomosci? Tomekk powiedział, że na Sopotnię...więc posłuchałam go i
zeszłam tą sama trasa którą weszłam ;) Do czasu...potem zeszłam ze szlaku bo
pomyslałam, że ja tu przeciez wszystko znam i zamiast iść do schroniska 1,5
godziny wracałam cztery. Ale warto było. :)
Co jeszcze?
Ano była i Babia Góra w deszczu przez Akademicką Perć na której się spaliłam,
bo Diablak skapany był w słońcu.. Wystarczyło pół godziny by noc przeleżeć
spowita Penthanolem.
Kolejnego dnia więc miało być spokojnie i z pojechałam do Czech do Jabłonkowa,
w drodze powrotnej objadłam się borowików w śmietanie w karczmie Ochodzita w
Koniakowie i spotkała mnie największa burza gradowa jaką widziałam w życiu.
Co jeszcze?
Była więc wycieczka do Rajczy i powrót pociągiem i wyprawa w palącym upale na
Baranią Górę z Węgierskiej Górki i cudowne kapiele w Sole.
Byłam tez na Oscypekfeście w Browarze Żywiec i zwiedziłam tamtejsze muzeum. W
końcu. Zawsze było mi szkoda czasu i okazało się, że niesłusznie.
Cudowne były poranki przy schronisku i magiczne wieczory. A dziś już wróciłam.
I tęsknie.

A tu kilka zdjęć.
picasaweb.google.c...kidyLipiec2010#
Obserwuj wątek
    • miles59 Re: Lipcowe Beskidy 27.07.10, 12:10
      Bardzo ciekawa relacja,
      tylko coś te zdjecia nie chcą się otwierać ?
      m59
      • kfadam Re: Lipcowe Beskidy 27.07.10, 12:59
        miles59 napisał:

        > Bardzo ciekawa relacja,
        > tylko coś te zdjecia nie chcą się otwierać ?
        > m59
        Kobieta zawsze narozrabia ;)
        picasaweb.google.com/to.ja.kas/BeskidyLipiec2010#
        • to.ja.kas Re: Lipcowe Beskidy 27.07.10, 14:02
          Dziekuję....a na npmie się otwierają. ;)

          Zwalcie na kolor fryzury :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka