Dodaj do ulubionych

Szczyrk i Snowboard

IP: *.chello.pl 04.03.05, 09:59
Wybieram się w niedzielę do Szczyrku właśnie z mocnym postanowieniem, że
nauczę się w końcu jazdy na desce. W związku z tym mam do Was, moi drodzy
pytanko: czy w Szczyrku są dobre wypożyczalnie sprzętu i czy nie ma z nim
problemu? Będę wdzięczna za odpowiedzi i porady :))
Obserwuj wątek
    • Gość: kity Re: Szczyrk i Snowboard IP: *.chello.pl 04.03.05, 14:32
      czy naprawdę nikt nie ma zdania?
      • Gość: tomek Re: Szczyrk i Snowboard IP: *.omi4.net / *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 18:52
        raz bylem w szyrku.. czyrna solisko dokladnie...
        i nawet pozyczakem sprzet... ale jezdze na nartach :(
        wiec moge powiedziec ze narty maja ok.. i nawet posd wyciagiem je smaruja na
        goraco.. wiec zaplecze jest.. a jesli chodzi o snowboard to i tak na pierwszys
        raz jakis hiper wypasionya dech ci nie potrzebna
    • Gość: sereknuserek Re: Szczyrk i Snowboard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 21:46
      W Szczyrku jest naprawdę dużo wypożyczalni/ zwłaszcza przy głównej ulicy/ i
      jest naprawde w czym wybierac.Jednak problem robi sie jeżeli przyjeżdzasz w
      piatek lub w weekend bo wtedy wybór jest nieco mniejszy, od poniedziałku znowu
      dużo sprzętu wraca.Nie masz co szukać konkurencyjnych cen , z tego co sie
      zorientowałam wszędzie jest podobnie /ok 35-40 zł za dobę/
      Możesz też umówić się na tzw testowanie czyli wymiane sprzętu w trakcie
      wypożyczania w ramach tej samej ceny.Obowiazuje zasada czymdłuzszy czas
      wypożyczenia tym taniej.Można się dogadać.
    • Gość: Hollis Re: Szczyrk i Snowboard IP: *.lubin.dialog.net.pl 06.03.05, 14:09
      Najlepiej i najtaniej jest wypozyczyc sprzet u siebie w miescie. Ja wypozyczylam
      deske w piatek oddalam dzis w niedziele i zaplacilam za to 40 zl.
      Bylam wczoraj w Czechach uczyc sie jezdzic na snowboardzie.
      Bola mnie: nadgarstki, broda (zarylam nia o snieg przy upadku do przodu) barki,
      pachy, brzuch, kazdy miesien na rece, uda, lydki, a najbardziej chyba tylek i
      kosc ogonowa.
      Wydawalo mi sie ze obsluga tego urzadzenia jest znacznie prostsza. Stok byl na
      ksztalt zwyklego szlaku turystycznego i wynosil 18 km:) Upadlam dziesiatki razy,
      raz wjechalam w kobiete, raz omal nie zjechalam do lasu, fikolków razem z deska
      zrobilam niezliczona ilosc, poniewaz deska nie ma tego do siebie ze sie przy
      upadku wypina tak jak narty.
      Mokra bylam calusienka, to az cud ze sie nie rozchorowalam:)
      Bylo fantastycznie!!
      Pozdrawiam i zycze malej ilosci bolacych upadkow:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka