Gość: Adek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.08.05, 20:13
Dziś pogoda była mniamuśna , wzielismy z ranca pieska i skoczylismy na
Rysianke.Lekkie wylegiwanko w sloneczku , piesek na smyczce zauwazyc pragne.
Jedynie na szlaku pustym brykal wolny.
Pies ten jeden z mniej groznych wogóle.
Po chwili poszlismy na Lipowska i tam :
jeden gó..arz (20 moze lat ) z jakimś amstafopitbulem na leciutkiej
smyczce , bez kaganca i na delikatusnej skórzanej obrozy.
Pies go wogole nie słuchal , absolutnie.
Zaczal ciagnac goscia w moja strone , na mojego psiaka.
Gowniarz sie stawiał , ale ...odpuscilem, po prostu balem sie tego ludożercy.
To jedno - jacy ludzie dzis po gorach chodza.
Drugie to to , że nikt z dzierżawcy schroniska nie zareagowal !!!
Panusia przyszła pozniej i powiada jeszcze :
" hmmm dziwny ten czlowieczek , moje dzieci siez Nim bawiły i wlasniez nim
poszly , ale ja wogole go nie znam"
Niechaj pies obgryzie dzieciom rece i wtedy bedziesz miala kobieto wyrzuty
sumienia.
Nie zamierzam witac w najblizszym czasie na Lipowska i innym odradzac bede.
Smutne.