zuzanna2777
24.01.13, 11:21
Bardzo prosze o pomoc
moja córka (5 lat) jest pod opieka pediatry homeopaty klasycznego. Ma problemy z zatokami. Od października brała tluya C200 3 granulki rozpuszczone w 100 ml i 2 razy 5 ml dziennie. W razie zaostrzeń zatok zwiekszalismy do 5 x 5 ml dziennie. Genaralnie mała bardzo dobzre sie trzymała, zatoki w dość dobrym stanie, nie używalismy nic innego, Izadnych sterydów, antybiotyków i tym podobnych wynalazków, którym raczył nas wcześniej laryngolog.
zaraz po Bozym Narodzeniu Mała zaczęła kasłać. Bez gorączki, tylko bardzo mocny kaszel. Dostaliśmy Bryonie C 200 5 razy dziennie 5 ml (3 granulki rozpuszczone w 5 ml wody). Była widoczna poprawa, częstotliwość kaszlu zmalała, jednak kaszel nie ustapił zupelnie. Po konsultacji telefonicznej homeo kazała powrócić do Tluyi. Zaniepokojeni, że kaszel nadal nie ustepuje( choc był zdecydowanie mniejszy), ponownie pojechalismy do homeo, nadal osłuchowo czysta, brak gorączki, zaleciła Natrum Sulfuricum (również 5 razy dziennie 5 ml ).
Kaszel do dnia dzisejeszego nie ustapił, jest o wiele mniejszy, ale nadal jest, a tu juz jutro miesiąc mija-małą zaczeła kaszleć 25 grudnia.
szczerze mówiąc mamy wrażenie, jakoby kaszel początkowy minał, a utrzymał sie kaszel ze spływającej z zatok wydzieliny. dziecko jest bardzo dokłądnie przez nas obserwowane i jako Rodzice (nie lekarze!) pozwalamy sobie wysnuć takie przypuszczenie.
Dzis w rozmowie telefonicznej zasugerowałam to naszej homeo. Zna nas juz w miare dobrze, nie chce jej zarzucać złego podejścia do pacjenta. Przypomnialam jej,ze w poprzednim roku (jak jeszcze nie bylismy pod jej opieką) Mała przechodziła podobna infekcję, wówczas dostała oczywiście antybiotyk, który zmniejszył kaszel, ale go w całości nie zlikwidował. kaszlala potem pzrez 2 miesiace, ciagła bieganina po lekarzach, za kazdym razem osłuchowo czysta. Po 2 miesiącach wkoncu sugestia pediatry, zeby sie skonsultowac z laryngologiem, ktory stwierdza sciakająca po tylnej scianie garda wydzieline z zatok, która powodowała taki nieznaczny, przeciagający sie kaszel. Zostało to potwierdzone przez 3 róznych laryngologów oraz przez rtg zatok. Zasugerowałam to dzis naszej homeo z pyttaniem,c zy moze cos by zaleciła na oczyszczenie tych zatok i powiedziałam wprost, ze to chyba ostatnia deska ratunku, bo jesli to nie pomoze, to juz nie bedziemy sie wzbraniać przed antybiotykiem (Mała ostatni brała w maju 2012).
Wiedząc,ze to homeopata klasyczny zapytałam, co mysli o specyfikach typu Sinuspax, Cinnabaris.
I tu lezy problem: Pani mi odpowidziałą,ze ona leczy preparatami wpływającymi ogolnie na organizm i jesli sie nie udało, to czas na antybiotyk. Że niby mozna spróbowac Sinuspaxu , ale to moze i zaleczy problem, ale skieruje infekcje w inne miejsce-jakos tak to ujeła.
I stąd moje pytanie: czy naprawde nie ma co sie juz bawiac, tylko zapodac Małej antybola? czy przerwanie natrum Sulfuricum i podanie np. Sinuspaxu spowoduje jakies powazne konsekwencje u Małej w mysl zasady, że to jednak kompleks a nie homeopatia klasyczna?
troche zgłupiałam, bo zawsze wydawało mi sie, ze warto sprobowac wszystkiego, zanim podamy antybola. Zaznaczam,ze nam sie do niego nie śpeiszy (Małą kaszle juz miesiąc) jednak jesli będzie trzeba, to oczywiście go podamy.
Prosze jednak o sugestie, co myslicie o spróbowaniu Sinuspaxu? Mała jest w ogólnie dobrym stanie, nie ma gorączki, apetyt jak u słonia, nie męczy sie, spi dobrze, pokasłuje w dzien i to nie jakos bardzo duzo, w nocy zero kaszlu, spi spokojnie.
Jesli ktos zechce poradzić, bardzo prosze. I jesli poleci jednak Sinuspax, jak go dawkować dla małej lat 5?
Bardzo porsze o sugestie