doomi
28.02.06, 12:59
Tak jak mówiłam wczoraj, dowiedziałam się wszystkiego: Zgłosiłam dzisiaj w
straży miejskiej, że moje dziecko zostało na ulicy sienkiewicza zaatakowane
przez psa (bo tak było), a przy okazji dowiedziałam się jak to jest z tymi
zgłoszeniami telefonicznymi.
Przemiły pan był lekko zakłopotany moim pytaniem o sytuację o jakiej pisała
Bodziar. Tak jak mówiła majka - sprawa jest skomplikowana. Jest koniec
lutego, a budżet na wyłapywanie bezpańskich psów jest już w połowie
wykorzystany. W sprawie każdej takiej interwencji panowie strażnicy muszą
napisać pismo do referatu gospodarki komunalnej do pani Ł. Co więcej, w tej
chwili umowę na odłapywanie psów miasto ma podpisaną z weterynarzem z
Płońska. W każdej takiej sytuacji weterynarz musi przyjechać do nas i czy
złapie psa czy nie trzeba mu zapłacić. Podobno w tym roku było sporo
interwencji (nie wiem ile) i kasa szybko topnieje. Jedna taka interwencja
(gdy pieska złapią) to około 600 zł. Ze złapaniem psa jest oczywiście problem
bo: trzeba tego psa jakoś do przyjazdu weterynarza "zająć" (zagadać hi hi)
Na moje pytanie czy raz na jakiś czas prowadzone są jakieś akcje "masowego
wyłapywania" pan stwierdził, że to jest ich pobożne życzenie. Ja mogę dodać,
że moje jako mieszkańca także.
Trwają podobno jakieś poszukiwania weterynarza bliżej, ale nie jest to łatwe,
bo tego psa oprócz złapania, trzeba gdzieś potem "przechować"
Aha, panowie karają także właścicieli psów, które nie mają kagańca i smyczy
(na ulicy oczywiście). Wszystko to na podstawie artykułu 77 kk. (jak dobrze
zpamiętałam)
Ogólnie Pan był bardzo miły, ale wygląda na to, że trochę bezradny. Bo bardzo
chciałby mi pomóc, ale i nie ma za bardzo kasy i przytłaczają go sprawy
organizacyjne (vide: pismo, które za każdym razem ma pisać do RGK).
Oczywiście pan przyjął moje zgłoszenie.
To tak bez emocji i bez mojego komentarza
Tak naprawdę ręce mi opadły. Burmistrz na pytanie o kasę na psy napisał, żeby
się o to nie martwić. A tu wychodzi troszkę co innego.
Ale wiecie co, jak będziemy zdzwonić, zgłaszać ten problem i o nim mówić, to
może coś drgnie w temacie...
Pytanie nasuwa się samo:czy musi dojść do tragedii, takiej jaka będzie
nadawała się do telexpressu sprawi, że bezpańskie i groźne psy znikną z
naszych ulic??