gaziarz
08.01.04, 18:12
Jako ze mezczyzna zadnej pracy sie nie boi, dzis w ramach jednej z nich
jezdzilem sobie z patrolem w oznakowanym samochodzie policyjnym...
Ludzie, jak to fajnie wyglada z tej drugiej strony. Niektorzy kierowcy tak
panicznie i nielogicznie reaguja na policje, ze az smiech ogarnia. Wiele
zachowan, ktore maja byc niewidoczne- sa tak podkreslane przez nerwowosc
ruchow, ze sobie nie zdajecie sprawy.
Po pierwsze- zapinanie pasow. Ktorys juz raz mam taki kontakt z policja i
zawsze przyznaja, ze ich niezapiecie nigdy nie jest powodem zatrzymanai samym
w sobie. Wiekszosc z policjantow, mimo ze sami zapinaja (takie procedury
ostatnio przestrzegane) ma gleboko, czy ktos w slimaczym ruchu w godzinach
szczytu w Warszawie ma je zapiete. A jak sie jedzie- w co drugim samochodzie
mozna zauwazyc nerwowe ruchy. Szczytowo rozbawila mnie panienka, ktora tak
wjechala na skrzyzowanie, ze nie mogla zjechac, zablokowala przejazd, co o 16
nie bylo mile... Jak zobaczyla radiowoz- stojac na srodku, blokujac i nie
usuwajac sie (bylo miejsce)- zawiesila sie na zapinaniu pasow.
Druga sprawa, to smieszne zdziwienie, ze policja moze zwracac uwage bez
mandatow. Iles osob, jadacych bez swiatel, po pokazaniu na nie (bez
zatrzymywania) prawie juz chciala zjezdzac i dawac dokumenty.
Duzo jest tez smiesznych reakcji pieszych przechodzacych nie tam, gdzie
trzeba itd...
Teraz tak patrze na siebie po dzisiejszym jezdzeniu i jestem przekonany, ze
tez nieraz wywolalem usmiech znudzenia na twarzy policjantow...
Moze usmiech, bo moi towarzysze mieli po cztery gwiazdki...
A kiedys, jak znajde czas, opisze jezdzenie w Mondeo z kamera. Tam sa dopiero
jaja. Ale tak naprawde, to same skrajnosci. pzdr