approved
03.04.12, 13:10
Miesiąc temu mój samochód dostał nie groźnie w lewy tył jako jeden z czterech biorących udział w wypadku. Na szczęście było to najechanie na stojące samochody przed rondem.
Na miejscu była policja, ale dla pewności zrobiłem parę zdjęć. Po wszystkim policjant kazał mi jechać i powiedział, że ubezpieczyciel dostanie od nich notatkę o całym zdarzeniu bo facet , który wjechał we mnie jest w szpitalu i raczej na miejscu nie napisze mi oświadczenia.
Zgłosiłem szkodę podając namiary na tę konkretną komendępolicji, zrobili wycenę , naprawiłem samochód i czekałem na pieniądze.
Tydzień po 30 dniowym terminie od zgłoszenia szkody zadzwoniłem do ubezpieczyciela sprawcy, a tam mi mówią, że jest odmowa wypłaty bo nie ma potwierdzenia winy ich klienta i nie dostali żadnej notatki z policji!!!!!!
Co można zrobić w tej sytuacji? Czy ja mam teraz biegać po sądach i udowadniać, że to mnie rozbito samochód? Czy zgłosić się do policji i grzecznie poprosić o kontakt z ubezpieczycielem?
Co można z tym zrobić?