juan44
07.04.02, 22:15
Ostatnio zauważam, że na drogach coraz częściej łamane są przepisy. Mało kto
zwraca uwagę na znaki, parkują ludziska na chodnikach, jak są miejsca na
parkingu zajęte to zastawiają i bez skrupułów idą na dwie godziny. Albo stają
na zakazie zatrzymywania (oczywiście awaryjne!), jeżdżą po trawnikach,
wjeżdżają w jednokierunkowe pod prąd, itd. itp. - wiecie o co chodzi.
I teraz - czyja to wina?
Czy nas samych? Jesteśmy narodem chamów, indywidualistów, bezmózgów?
Czy to skutek rozwoju motoryzacji - brak dróg, parkingów, infrastruktury,
ciasne ulice, itd? A aut coraz więcej...
Czy może złe prawo i w dodatku zła egzekucja prawa. Wiadomo, że policja łapie
tylko z radarem, a straż miejska boi się zakładać blokady - ukradną albo
wręczać mandaty - nie zapłaci, a jeszcze w ryj może dać... Nikt się nikogo nie
boi.