1realista
19.07.15, 16:38
znaleziony na necie wątek. Padłem i nie mogę się pozbierać. Ze śmiechu. Koleś kupuje do firmy auto. Wymagania benzyna z gazem, jak najmniejsze i najtańsze. Powiedzmy że prawie ok. Kratka żeby odliczyć wszystkie koszty. Auto czyli zwykłe narzędzie pracy jak komórka i laptop. Przejdźmy do ceny... jak najtańszy. 40 tys. to straszne takie drogie auto. A przeglądy to cmok, cmok 200 czy 400 zł drożej za przegląd rocznie to tak strasznie dużo. Ja rozumiem, że ktoś kupił dacię golasa bo nie ma kasy na rozwój firmy i musi po prostu oszczędzać i liczyć każdy grosz. Wymaganie dodatkowe to niezawodność bo jak przestój auta to firma nie zarabia. Ale mamy szerszy obraz na sytuacje finansową firmy. Koleś kupuje monstrualnego suva z sinikiem v8 za cenę powyżej 400tys. które ma być typowa drogą zabawką gadżetem prezesa jedynie na pokaz. Oczywiście wziętym w leasing bo zbijamy podatki. Nagle okazuje się że podczas looknięcia za tym tanim autem dla pracownika żonie prezesa wpadło w oko auto "suvik za jedynie 200tys." Firma ma w ofercie też suvy za 100tys. ale jest chyba za tani. Normalnie padłem. Skąpi się i dziaduje za kilkaset zł dla pracownika. Oszczędza się na podstawowym narzędziu które generuje dochody dla firmy (bo koszty choćby spalanego paliwa zamkną sie rocznie w 9 tys. zł) a "jaśniepaństwo prezesostwo" wyrzuca w ciągu roku jakieś 600tys.+ na zabawki w postaci dwóch bardzo drogich nie potrzebnych aut. Biznes po polsku. Skondensowany. W suvie.
Jak się komuś ego nie mieści w zwykłym aucie to kupuje suva.
Prawda jest taka, że pora na to by państwo wprowadziło limit leasingowanych aut na 100tys. brutto liczone wg ceny cennikowej z salonu. A droższe auta? Tylko za zezwoleniem urzędnika i na specjalnych warunkach. Bo wtedy biznesmeni przestaną okradać budżet niepotrzebnymi wydatkami, zwykli podatnicy nie będą dopłacać do tych luksusowych zabawek, a i wyposażenie firm w narzędzia będzie bardziej ucywilizowane i współczesne technologiczne. Z korzyścią dla wszystkich.