Dodaj do ulubionych

kwintesencja buractwa

19.07.15, 16:38
znaleziony na necie wątek. Padłem i nie mogę się pozbierać. Ze śmiechu. Koleś kupuje do firmy auto. Wymagania benzyna z gazem, jak najmniejsze i najtańsze. Powiedzmy że prawie ok. Kratka żeby odliczyć wszystkie koszty. Auto czyli zwykłe narzędzie pracy jak komórka i laptop. Przejdźmy do ceny... jak najtańszy. 40 tys. to straszne takie drogie auto. A przeglądy to cmok, cmok 200 czy 400 zł drożej za przegląd rocznie to tak strasznie dużo. Ja rozumiem, że ktoś kupił dacię golasa bo nie ma kasy na rozwój firmy i musi po prostu oszczędzać i liczyć każdy grosz. Wymaganie dodatkowe to niezawodność bo jak przestój auta to firma nie zarabia. Ale mamy szerszy obraz na sytuacje finansową firmy. Koleś kupuje monstrualnego suva z sinikiem v8 za cenę powyżej 400tys. które ma być typowa drogą zabawką gadżetem prezesa jedynie na pokaz. Oczywiście wziętym w leasing bo zbijamy podatki. Nagle okazuje się że podczas looknięcia za tym tanim autem dla pracownika żonie prezesa wpadło w oko auto "suvik za jedynie 200tys." Firma ma w ofercie też suvy za 100tys. ale jest chyba za tani. Normalnie padłem. Skąpi się i dziaduje za kilkaset zł dla pracownika. Oszczędza się na podstawowym narzędziu które generuje dochody dla firmy (bo koszty choćby spalanego paliwa zamkną sie rocznie w 9 tys. zł) a "jaśniepaństwo prezesostwo" wyrzuca w ciągu roku jakieś 600tys.+ na zabawki w postaci dwóch bardzo drogich nie potrzebnych aut. Biznes po polsku. Skondensowany. W suvie.
Jak się komuś ego nie mieści w zwykłym aucie to kupuje suva.

Prawda jest taka, że pora na to by państwo wprowadziło limit leasingowanych aut na 100tys. brutto liczone wg ceny cennikowej z salonu. A droższe auta? Tylko za zezwoleniem urzędnika i na specjalnych warunkach. Bo wtedy biznesmeni przestaną okradać budżet niepotrzebnymi wydatkami, zwykli podatnicy nie będą dopłacać do tych luksusowych zabawek, a i wyposażenie firm w narzędzia będzie bardziej ucywilizowane i współczesne technologiczne. Z korzyścią dla wszystkich.
Obserwuj wątek
    • schweppes1 Ch*j z budżetem, i tak jest rozkradany na potęgę 19.07.15, 16:53
      Im mniej się do niego wpłaca, tym lepiej.
    • samspade Re: kwintesencja buractwa 19.07.15, 17:41
      Pewnie to ten z tych co to narzekaja ze pracownicy nie chca calowac go w reke i nie chca pracowac za darmo.
    • trypel Re: kwintesencja buractwa 19.07.15, 17:42
      Socjalizm w narodzie wciąż trzyma sie mocno.
      Co tam będzie spekulant na mojej krwawicy sie dorabiał! Zatrudnić dodatkowych urzędników - niech dają zezwolenia na SUVa! A co!
      • tbernard Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 22:27
        Prywatę w narodzie też już przerabialiśmy i zakończyło się unicestwieniem państwa na 120 lat.
    • liczbynieklamia Re: kwintesencja buractwa 19.07.15, 18:46
      > Skąpi się i dziaduje za kilkaset zł dla pracownika
      Skoro mu się to opłaca, to dlaczego ma wydawać więcej, skoro może wydać mniej? Dlaczego ma rozdawać swoje pieniądze?

      > "jaśniepaństwo prezesostwo" wyrzuca w ciągu roku
      Ustalamy fakty:
      1. Firma odnosi sukces, skoro właściciele mogą sobie pozwolić na samochody z ratą ~10kzł brutto miesięcznie.
      2. Sukces nie jest efektem pracy pracowników, skoro firma może o nich nie dbać
      3. Skoro jest sukces i nie jest on efektem pracy pracowników, to jest on efektem działań właścicieli.
      4. Skoro sukces firmy zależy od właścicieli, to inwestując w swoje bezpieczeństwo i komfort, przyczyniają się do dalszego sukcesu firmy.
      Wniosek: oni nie wyrzucają tych pieniędzy, tylko inwestują w siebie.

      > A droższe auta? Tylko za zezwoleniem urzędnika i na specjalnych warunkach.
      Jasne, urzędnik dobrze wie, co jest najlepsze dla firmy. "Proszę pana, ale ludzi do ślubu równie dobrze może pan wozić Dacią". A potem pójdziemy dalej "Ostatnio widziałem w ulotce laptopa za 999zł". "Hilti? Ja kupiłem chińską wiertarkę za 35zł i też wierci". "Telefon to można kupić za złotówkę".
      • schweppes1 Re: kwintesencja buractwa 19.07.15, 19:06
        W dodatku na pewno nie zmuszają ludzi do podjęcia u nich pracy, więc w czym problem?
        • poohdell Re: kwintesencja buractwa 19.07.15, 20:48
          W tym jest problem ze to jest biznesmen z gatunku tych,którzy ciągle mendzą o za wysokich podatkach,zusach i opresyjnym państwie.Typowy polski menda,któremu się należy.
          • schweppes1 Re: kwintesencja buractwa 19.07.15, 20:54
            Zapewne ma też pracowników z kategorii tych, którzy ciągle mendzą o niskich pensjach, które wynikają m.in. z tych wysokich podatków, zusów i opresyjnego państwa. Typowe polaczki, którym się należy.
          • liczbynieklamia Re: kwintesencja buractwa 19.07.15, 21:11
            > którzy ciągle mendzą o za wysokich podatkach,zusach i opresyjnym państwie
            Powiedzmy, że z firmy wyciąga 10 tysięcy miesięcznie. Zapłaci od tego 19% liniówki, do tego ok. 1000zł ZUS, 1000zł VAT od konsumpcji własnej, do tego za dwa samochody zapłacił koło 100 tysięcy złotych akcyzy przy zakupie, robiąc po 20 tysięcy tymi samochodami, które palą po 15l/100km wydał 10 tysięcy złotych na akcyzę od paliwa. Ma duży dom, na dużej działce plus siedzibę firmy - płaci rocznie z 10 tysięcy podatku od nieruchomości. Czyli w ciągu roku zapłaci prawie 200 tysięcy podatków. Co on z tego ma? Do lekarza chodzi prywatnie, dzieci posyła do szkoły społecznej, jeździ płatnymi autostradami, do ochrony zatrudnia firmę ochroniarską, a na emeryturę musi sobie odłożyć samemu. Naprawdę, nie ma prawa mendzić na wysokość podatków?
            • qqbek Jak za Tobą nie przepadam... 19.07.15, 22:48
              ...tak tutaj nie sposób się nie zgodzić.
            • samspade Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 07:37
              Ma prawo mendzic. Nie ma natomiast przymusu prowadzenia tej firmy, skoro jest tak gnebiony.
              • trypel Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 07:46
                podobnie jak nie ma przymusu pracy akurat dla niego.
                Mozna sobie otworzyć własną firmę i pracownikom dawać SUVa a samemu w dacii zaSUVać :)
                • samspade Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 14:49
                  To juz zostalo napisane wczesniej.
                  I to tez nie do konca z tym ze nie kazdy musi. Moze inaczej. Nie musi ale nie ma wyjscia.
                • galtomone tyle, ze nikt normalny tego nie wymaga 22.07.15, 19:57
                  Ja swojemy "prezesowi" zycze jak najlepiej!!!
                  Niech i co miesiąc 5 S-Klasse kupuje.
                  Tyle, ze chciałbym tez czuc jakiś udział w jego skucesie skoro na niego pracuje.
                  Zas tłumaczenie (gdy szef przyjezdza nowa fura kupiona za gotowke ), ze znow mamy kiespki rok... itd...itd... No i choć szef wie, ze jest rodzina, opłaty i człowiek musi mieć jakas stabilizacje - e jak się nie podoba to na sile nikt nie trzyma jest po prostu nie fair.

                  Ja nie mam nic przeciwko kapitalizmowi jako takiemu, ale przegicie w żadna ze stron nie jest dobre i prędzej czy później się msci.
                  • schweppes1 Re: tyle, ze nikt normalny tego nie wymaga 23.07.15, 19:21
                    Być może masz nieznaczny wkład w jego sukces...
                    • galtomone Re: tyle, ze nikt normalny tego nie wymaga 24.07.15, 09:55
                      Moze tak byc, pod warunkiem, ze prezes ma jakies tajne dochody z firmy, w ktorej nie ma czasu pracowac I o ktorej nikt nie wie :-)
              • wtop.ek Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 07:47
                ciekawe jak zarabiają na życie forumowi wyznafffcy turbokapitalizmu :D

                stawiam na krulufff szos czyli komiwojażerów, których team manager pochwalił na ostatnim regionalnym spędzie integracyjnym
                • schweppes1 Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 15:01
                  No i? Praca handlowca to zajęcie pozwalające poczuć turbokapitalizm na plecach, tj. nie dajesz rady - out.
                  • qqbek Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 15:28
                    Z resztą wszystko zależy od branży.
                    Nie wolno porównywać wyrobnika od FCMG czy produktów finansowych z przedstawicielem firmy farmaceutycznej, bo to nawet nie są podobne zawody.
              • galtomone Ot co! 22.07.15, 19:54
                samspade napisał:

                > Ma prawo mendzic. Nie ma natomiast przymusu prowadzenia tej firmy, skoro jest t
                > ak gnebiony.

                Jak pracowałem na emigracji przyszedł raz do sklepu taki jeden... Kretyn, szukając wspolczucia zaczal nazekac jako on to biedny nie jest i wyliczać ile set tysięcy podatku musial zaplacic. TRAGEDIA.

                Podalismy mu z kolegami rozwiązanie na tacy - może się przyjąć do pracy w tej frmie co my. Wszystko to co opisal, majac nasze pensje przestanie być problemem. Zero stresu z pracownikami, itd... pelen luz.

                Jednak się nie zdecydowal. Do dziś nie wiem czemu?!?!?!
            • poohdell Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 09:20
              Podatki sa mniejsze niz na tzw. Zachodzie. Jak byś nie liczył. Jezeli kolesia stac na powyższe rzeczy, to znaczy, ze jego mendzenie jest tylko mendzeniem.
              "Powiedzmy, że z firmy wyciąga 10 tysięcy miesięcznie. Zapłaci od tego 19% liniówki, do tego ok. 1000zł ZUS,"
              Mój pracodawca placi za mnie od takich dochodow więcej zusów, podatków itp. I mu się opłaca. Tzn. płacę ja - więcej niż uciśniony polski pierdołowaty biznesmen.
              • liczbynieklamia Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 13:55
                > Mój pracodawca placi za mnie od takich dochodow więcej zusów, podatków itp. Tzn. płacę ja
                Jak masz taki fetysz i lubisz płacić dużo podatków, to twoja sprawa. Trudno jednak dziwić się komuś, kto płaci mnóstwo podatku i praktycznie nic z tego nie ma, że narzeka.
      • galtomone Nie do konca to tak jest... 22.07.15, 18:30
        liczbynieklamia napisał:

        > > Skąpi się i dziaduje za kilkaset zł dla pracownika
        > Skoro mu się to opłaca, to dlaczego ma wydawać więcej, skoro może wydać mniej?
        > Dlaczego ma rozdawać swoje pieniądze?

        Ustalmy najpierw w jakiej formie działa firma i czy ma Prezesa czy "Prezesa".
        Jeśli mówimy o dużej spolce cywilnej, komandytowej, jawnej, itp...

        To masz racje. To pieniądze "prezesa" (w "" bo może się i kazac Imperatorem nazywać - co nie znaczy, ze nim będzie) i nikomu do tego na co i jak je wydaje.
        Co prawda, każdy madry człowiek wie, ze takie działanie wpływa bardzo demoralizująco na zaloge i prędzej czy później "firmie" czyli "Prezesowi" jakos odbije się czkawka.
        O to będzie rotacja pracowników, a to "zycziwy" do US będzie donosil... itd... O minimalnej produktywności i braku zaangażowania nie wspomnę.

        Jeśli jednak mówimy o innych formach dzialanosci S.A., z o.o., itp... to to już nie jest kasa Prezesa tylko FIRMY - to wbrew pozorom (nawet jeśli Prezes ma 100% udzialow) nie to samo. I po pierwsze znow mamy problem demoralizacji, produktywności i wku..ania załogi a z drugiej pytanie o zasadność i czy nie sa to działania na szkode firmy?


        >
        > > "jaśniepaństwo prezesostwo" wyrzuca w ciągu roku
        > Ustalamy fakty:
        > 1. Firma odnosi sukces, skoro właściciele mogą sobie pozwolić na samochody z ra
        > tą ~10kzł brutto miesięcznie.

        Tego nie wiemy... Amber Gold tez w pewnym momencie wydawalo się swietne....
        Skoro prezesostwo podejmuje takie "dobre" biznesowo decyzje jak sranie na glowy własnych ludzi, dzięki którym zyje... to nie wiadomo czy kasa na auto nie idzie z tego co powinno być wydane na cos innego, co zapewni przyszlosc firmy. Może się okazac... ze tak jak drażnienie załogi jest bledem tak i wydawanie gotówki na takie zbytki tez.

        > 2. Sukces nie jest efektem pracy pracowników, skoro firma może o nich nie dbać

        W tym wypadku 100% racji... chyba, ze np. mamy firme z historio i nowego, młodego wlasciciela. Jakos nie wyobrażam sobie, ze firma zatrudnia niepotrzebnych ludzi (skoro nie dzięki nim ma kase)...

        > 3. Skoro jest sukces i nie jest on efektem pracy pracowników, to jest on efekte
        > m działań właścicieli.

        J.w.

        > > A droższe auta? Tylko za zezwoleniem urzędnika i na specjalnych warunkach
        > .


        To oczywiście bzdura!
    • gzesiolek Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 17:01
      Akurat kwestia tego czy sie kupi pracownikowi samochod za 30 czy za 90tys PLN to dla mnie sprawa drugo albo i trzecio rzedna... jak ten za 30tys PLN spelnia swoje zadanie to po co wydawac 90tys... Zreszta sam bedac kluczowym pracownikiem i kierownikiem projektow pomykalem sobie Punciakiem kupionym za mniej niz 30tys PLN netto...
      Spelnial zadanie? Spelnial... A ze nie bylem tym nagradzany i doceniany? Trudno... Latwiej bylo wywalczyc inne bonusy...
      Tak czy siak jest gorsza rzecz... np. kupowanie sobie aut za 400tys PLN a pozniej np. nie wywiazywanie sie z umow/terminow platnosci wzgledem dostawcow... To jest dla mnie najwyzszy poziom buractwa polskich przedsiebiorcow...
      Bo jak sobie zarobi i sie dorobi swoja praca niech kupi sobie auto nawet za 4M PLN... Ale jak nie stac go na niego to niech sobie daruje a nie kredytuje sie u innych...
      Najgorsze jest to, ze dla wielu ludzi takie zlewanie terminow platnosci to norma... A placenie przed to ewenement na skale swiatowa...
      • trypel Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 07:19
        gzesiolek napisał:

        > A placenie przed to ewenement na skale swiatowa...

        płacenie "przed" to działanie na szkodę firmy. Własnej.
        Po to sie wyznacza termin żeby płacic wtedy kiedy przypada.
        • gzesiolek Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 08:57
          Termin jest do... a wiekszosc traktuje go jako od... No wiem placenie po terminie nie jest dzialaniem na szkode firmy...
          Ujme to tak... Dla firm zagranicznych naturalnym bylo, ze planujesz przeplywy tak aby nie byc dluznikiem i jak Ci wplynelo cos przed czasem to i zaplata za fakture przed czasem niczym zlym nie jest... w Polsce chocbys mial na koncie odpowiednia kase i nic z nia nie robil, a konto bylo z magicznym oprocentowaniem 0% to i tak nie zaplacisz kontrahentowi te 2 dni wczesniej - "bo szkoda firmy"...

          Ech polscy "biznesmani"...
          • trypel Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 09:10
            nie zgodzę sie.
            tzn dalej buraków kupa którzy płacą dopiero po 3 monicie albo po wstrzymaniu dostaw ale coraz wiecej dostawców ceni dobrego płatnika i opłaca sie płacić w terminie po to zeby dostać extra bonus albo miec lepsze pole do negocjacji :)
            z drugiej strony jest sporo firm EUROPEJSKICH przez duże E które mają zasadę (zapisaną a jakże) że przelewy do dostawców robią 1 x w miesiacu np 10 dnia kazdego miesiąca. Wtedy wystawiasz im fakturę z terminem 60 dni, np 14 lipca, 60 dni mija np 11 wrzesnia więc sorry... czekasz na 10 pazdziernika, i choćby skały srały to ci nie zapłacą wczesniej - taki klimat :)
            • gzesiolek Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 09:42
              Zasade, ale zwykle tez zapis w umowie/kontrakcie... Wiekszosc sieciowek placi w sposob ktory wspomniales... Ale tam jest na zasadzie, jak nie chcesz to nie wspolpracuj, a jak chcesz produkowac dla nas polowe produkcji to bez szemrania zgadzasz sie na takie a takie zasady...
              O tym wiesz przed rozpoczeciem wspolpracy...

              Ale ok patrze bardziej ze swojej branzy uslug IT. I tego jak czesto gesto ludziom z Porsche w garazu ciezko zaplacic zalegla fakture na nascie tysiecy PLN...
              • tbernard Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 09:52
                > Ale ok patrze bardziej ze swojej branzy uslug IT. I tego jak czesto gesto ludz
                > iom z Porsche w garazu ciezko zaplacic zalegla fakture na nascie tysiecy PLN...

                No przecież tłumaczono, ze ten właściciel Porsche ciężko musiał na nie oszczędzać. Jedną z form tego oszczędzania sam opisałeś, poprzez nie regulowanie należności.
              • trypel Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 10:14
                gorzej jak na podstawie takiej umowy specjalnie są dobierane terminy zamowień żeby przedłużyć płatność o 1 msc :)
                też zycie.
                A w przypadku mniejszych firm polecam naszą droge - tylko 100% przed złozeniem zamówienia, moze tracimy 20% klientów ale za to nie mamy problemów ze złymi płatnikami.
            • tomek854 Re: kwintesencja buractwa 23.07.15, 17:02
              > z drugiej strony jest sporo firm EUROPEJSKICH przez duże E które mają zasadę (z
              > apisaną a jakże) że przelewy do dostawców robią 1 x w miesiacu np 10 dnia kazde
              > go miesiąca. Wtedy wystawiasz im fakturę z terminem 60 dni, np 14 lipca, 60 dni
              > mija np 11 wrzesnia więc sorry... czekasz na 10 pazdziernika, i choćby skały s
              > rały to ci nie zapłacą wczesniej - taki klimat :)

              Z drugiej strony wszystko zależy od dat. Robiłem niedawno zlecenie dla europejskiego oddziału dużej amerykańskiej firmy która własnie ma taką zasadę. Moja faktura ma datę płatności 30 dni, ale dzień płatności akurat wypadł po 18 więc kasa na koncie była już po 3 tygodniach...
            • tbernard Re: kwintesencja buractwa 23.07.15, 17:22
              > go miesiąca. Wtedy wystawiasz im fakturę z terminem 60 dni, np 14 lipca, 60 dni
              > mija np 11 wrzesnia więc sorry... czekasz na 10 pazdziernika, i choćby skały s
              > rały to ci nie zapłacą wczesniej - taki klimat :)

              Wtedy naliczasz im karne odsetki które pokryją na przykład chwilówkę którą musisz zaciągnąć aby zator płatniczy ze swojej strony udrożnić. Duże E nie powinno tu mieć żadnego znaczenia. Mogli miesiąc wcześniej zapłacić. A w razie nieuznania karnych odsetek wpisać ich na listę dłużników i nieuczciwych przedsiębiorców choćby to było największe E we wszechświecie i wytoczyć machinę prawniczą. No chyba, że nasze lokalne rycerstwo to pokazuje dzielny pazur, gdy bezbronnego wygłodzonego chłopa trza wychłostać a przed innymi rycerzami srają w gacie.
              • trypel Re: kwintesencja buractwa 23.07.15, 17:43
                nie wiem jak robi lokalne rycerstwo. My sprzedajemy za gotówkę. Wszystkim.
                Bez wyjątku.

                a co do tych zasad - są ujęte w umowie i oczywiscie nikt nie zaklada najgorszego scenariusza podpisujac.
                • tbernard Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 08:57
                  > nie wiem jak robi lokalne rycerstwo. My sprzedajemy za gotówkę. Wszystkim.
                  > Bez wyjątku.

                  Czyli tego problemu z dużym E chyba nie macie.

                  > a co do tych zasad - są ujęte w umowie i oczywiscie nikt nie zaklada najgorszeg
                  > o scenariusza podpisujac.

                  Czyli jak jest 60 dni, to za przeproszeniem gó... obchodzić powinno tego któremu mają pieniądze wpłynąć, że duże E robi 10-tego każdego miesiąca a termin upłynął 11-stego. Mogą zapłacić 10-tego miesiąc wcześniej. Jeśli tego nie robią są zwykłymi oszustami a nie wielką firmą przez duże E.
                  • trypel Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 09:34
                    My nie mamy w ogóle z tym problemu

                    Ale w poprzedniej firmie tak było.
                    I skoro podpisujesz umowę handlowa w której jak byk jest napisane o ich zasadach to to akceptujesz. I tyle
        • galtomone Re: kwintesencja buractwa 22.07.15, 20:18
          No.. nie do końca.
          Przeciez nie pisze się na fakturach platnosc po 21 dniach tylko do 21 dni.
          Ci, dla których slowo honor i uczciwość jeszcze cos w dzisiejszych czasach cos znacza placa od razu gdy mogą zaplacic i nie później niz.
          • trypel Re: kwintesencja buractwa 23.07.15, 18:01
            no chyba nie do końca. Termin płatnosci w dużej organizacji jest przedmiotem negocjacji nie mniejszych niz cena zakupu.
            60 dni to poczatek rozmów, optimum to 90 a kończy sie nieraz na 120 i więcej.
            To już bardzo policzalne odsetki od powiedzmy 20-30 mln pln przez msc, czy te 120 dni.
            Na fakturze jest napisane - termin płatnosci 90 dni. I CFO powinien rwać końmi ksiegowego co taką fakturę zapłaci po 30.
            W poprzedniej firmie mielismy z huty taki własnie termin płatnosci - 120 dni, kupowalismy miesięcznie za ok 6-7 m ?, policz sobie ile firma oszczędzała. Przy okazji - jakby to nie miało znaczenia to firmy nie dawały by extra % za skonto. A tu rekordem było 5%. za płatnośc w ciągu 7 dni. A co sie bardziej opłaca w danej sytuacji to juz sprawa CFO
            • galtomone Swoja droga... 24.07.15, 09:53
              ...to ja sie firmom dziwie.
              Osobiscie wolabym o koszt oczekiwania na kase sposcic cene ale gotowke/przelew dostac od razu.

              No I jednak jest roznica w okresleniu term. platnosci - 90 dni - a - do 90 dni to choc podobne... nie do konca to samo.
              • trypel Re: Swoja droga... 24.07.15, 10:03
                dlatego jest coś takiego jak skonto.
                Płacisz już i pomniejszasz wartośc faktury o X%
    • loyezoo Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 21:53
      Dorabiają się ludzie oszczędni (wbrew pozorom) Tu na samochodzie,tam na paliwie itd.Stąd się bierze kasa na SUV-a za 400tys.Nie żebym klienta bronił ale ten, co nie prowadził jakiejkolwiek DG,nie ma pojęcia,że ten typ w zasadzie nie ma urlopu,pracuje po kilkanaście godzin itd.To nie jest widoczne na pierwszy rzut oka,jednak znam wiele osób z dużymi pieniędzmi ale jak dla mnie,ciężko na to pracują.
      Po wpisie wynika,że kupowali 1 auto.Nie chce mi się wierzyć,że brak 1 auta,powoduje przestój firmy generującej takie dochody.

      Podsumowując.Każdy może założyć firmę i pokazać jakim jest dobrym samarytaninem i kupować pracownikom, chociaż po jakimś Superb-ie.Bo niby dlaczego nie?

      P/S
      wolisz służbową Pandę "golasa" (I model) i 5tys.netto pensji czy np. nowy model Megane i 2tys. pensji (znam oba przypadki)
      • qqbek Re: kwintesencja buractwa 20.07.15, 21:58
        Święte słowa.
        Za dwa tygodnie jadę na pierwszy od lat (pięciu lub sześciu) dwutygodniowy urlop.
        W końcu, po latach pracy, "zaczęło się kręcić jak należy" i mam i czas i pieniądze by tak uczynić.
        Ale nikt, kto pracuje na etacie, ma ustawowy urlop i może mieć "wszystko w tyle" tego po prostu nie zrozumie :)
        • galtomone Re: kwintesencja buractwa 22.07.15, 20:23
          qqbek napisał:

          > Święte słowa.
          > Za dwa tygodnie jadę na pierwszy od lat (pięciu lub sześciu) dwutygodniowy urlo
          > p.
          > W końcu, po latach pracy, "zaczęło się kręcić jak należy" i mam i czas i pienią
          > dze by tak uczynić.
          > Ale nikt, kto pracuje na etacie, ma ustawowy urlop i może mieć "wszystko w tyle
          > " tego po prostu nie zrozumie :)

          Zrozumie to każdy normalny czlowie, bez znaczenia jak zatrudniony.
          Chcesz rozwinąć jakiś swój pomysl, to wkładasz w niego swój czas.
          Przeciez nikt cie nie zmusza. Idz na etat i nie będzie problemu z urlopem.
          Wszystko ma plusy i minusy.
          Poza tym jednak czym innym jest DG od S.A.
          DG tez DG nie rowna.
          Sa takie gdzie faktycznie prowadzisz i rozwijasz swój pomysl, firme a sa takie, gdzie to ucieczka pracownika lub pracodawcy od etatu.
          Jedni chcą bo się oplaca, inni nie maja wyjścia.

          Moja Zona ma DG i ma normalnie zakontraktowany, platny urlop.
      • wtop.ek Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 07:40
        tjaa....znałem/znam takich. Firma, praca do upadłego, jeszcze większy dom, jeszcze lepszy samochód, poza tym oszczędzanie gdzie się da, kolejne wakacje bez wyjazdu z rodziną, 'bo trzeba pilnować firmy", pracownicy za grosze wyciskani jak cytryna.

        jeden w wieku 55 lat zszedł na zawał jadąc do firmy swoim wypaśnym mercedesem, drugiemu posypala się rodzina...
        • loyezoo Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 08:28
          To kolejne święte słowa.Mój dobry kolega,rozkręca drugą firmę.Kupę kasy zainwestowane,zapye...dala na wysokości lamperii.Ostatnio źle się poczuł.Lekarz stwierdził...stan przedzawałowy.Kolega ma 40 lat.
          • trypel Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 08:39
            najgorszy wiek - 35-45. Duza szansa na nieprzeżycie pierwszego zawału. Potem jest już łatwiej.
            Straciłem tak w zeszłym roku kumpla. O rok młodszego. Wyszedł rano do pracy a po lunchu zona dostała informację że nie żyje.
            Nieraz warto przeorganizować priorytety.
        • liczbynieklamia Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 20:53
          > jeden w wieku 55 lat zszedł na zawał jadąc do firmy swoim wypaśnym mercedesem, drugiemu posypala się rodzina...

          No więc chyba tym bardziej jasne, że ponosząc takie ryzyko mają prawo do tego, by nie być okradani przez własne państwo z wypracowanych zysków...
          • poohdell Re: kwintesencja buractwa 21.07.15, 21:48
            Bo jak wiadomo podatki to kradzież.Drogi Panu Biznesmenu krasnoludki zbudują,a do szkoły żadnej tez nigdy nie chodził publicznej.
            • liczbynieklamia Re: kwintesencja buractwa 22.07.15, 09:11
              > Bo jak wiadomo podatki to kradzież.
              Podatki są uczciwe i sprawiedliwe, gdy służą realizacji wspólnych celów, takich jak drogi, system edukacyjny, infrastruktura, itp. Przestają takie być, gdy służą redystrybucji od pracujących do nierobów. A z taką sytuacją mamy tu do czynienia, bo mamy kolesia, który płaci 200 tysięcy złotych podatków, nie korzystając z 10% tej sumy na własne potrzeby.
              • tisi123 Re: kwintesencja buractwa 22.07.15, 14:56
                ja mogę płacić nawet milion złotych podatków za miesiąc. Ktoś jest chętny do zapłacenia mi faktury na 5.000.000 zł. netto? Obiecuję, że nie odliczę od przychodu nawet biletu autobusowego :-)
                • liczbynieklamia Re: kwintesencja buractwa 23.07.15, 14:36
                  > Ktoś jest chętny do zapłacenia mi faktury na 5.000.000 zł. netto?
                  Tylko nie mówimy tutaj o pieniądzach, które spadły z nieba, tylko o pieniądzach zarobionych. Gwarantuję ci, że jakbyś zapracował na te 5 milionów, to już byś tego miliona oddawać nie chciał.
                  • tisi123 Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 00:21
                    Oddałbym bez najmniejszego problemu. Niezależnie od tego czy moją pracą byłoby chodzenie na imprezy, żeby umawiać deale (99,9% spotkań biznesowych niezależnie od pory dnia czy też nocy jest umawianiem deali), czy startował w przetargach, czy jeździł po Polsce Berlingo z kratką, czy też walił kilofem w kopalni. Ja po prostu wiem, że całej forsy na tej Ziemi nie przeżrę. Więcej niż 2 domów i tak nie będzie mi się chciało odwiedzać, Świat w większości miejsc widziałem. Po co mi ten milion więcej? 4 wystarczą. Jeżeli jestem na tyle dobry, że ktoś mi płaci 5 milionów za moją pracę, to czy mam na koncie 10, 20 czy 100 nie ma żadnej różnicy. Mając 10 milionów do końca życia mogę nic nie robić. Jaką różnicę sprawi mi te dodatkowe 90? Czego mi więcej przybędzie? Nie jestem onanistą liczbowym. Nie rajcuje mnie ilość zer na koncie. Mam sobie kupić Ferrari? Nie znam nikogo wartościowego komu chciałbym tym zakupem zaimponować. Więc po co? Mam sobie kupić jach? Znam paru którzy je mają. Widzieli je w dniu zakupu. Przez pięć lat przepłynęli DOSŁOWNIE 5 godzin. Bo 99% zajmuje im odliczanie kosztów od przychodu. Żeby jeszcze więcej mieć, żeby jeszcze więcej kupić. I żeby z tego nigdy nie skorzystać.

                    Więc powtórzę raz jeszcze: jeżeli ktoś zapłaci mi za wystawioną przeze mnie fakturę 5 milionów (żeby to było najtrudniej przeze mnie zarobione 5 milionów) to zapłacę tyle podatków ile trzeba. Zrobię to jeszcze raz i drugi a potem będę się cieszył życiem. Rozumiesz?

                    • galtomone Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 09:58
                      tisi123 napisał:

                      > Oddałbym bez najmniejszego problemu. [...] Ja po prostu wiem, że całej forsy na tej Ziemi nie przeżrę.

                      I to jest zdrowe podejscie do tematu!!!
                      To, ze korporacje I najbogatsi maja miliardy na kontach nie sluzy nikomu I realnie (jak dlugo lezy na kontach) jest bez wartosci. Nikt z tego nie korzysta.
                    • liczbynieklamia Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 12:48
                      > Oddałbym bez najmniejszego problemu.
                      Jasne, hipotetycznie oddałbyś hipotetyczną kasę bez najmniejszego hipotetycznego problemu, nawet gdybyś hipotetycznie na nią zarobił. Zarób i rozdaj biednym.

                      > Ja po prostu wiem, że całej forsy na tej Ziemi nie przeżrę.
                      Bzdura. Większe dochody otwierają możliwości, o których dzisiaj nawet byś nie myślał.

                      > Zrobię to jeszcze raz i drugi a potem będę się cieszył życiem.
                      Przede wszystkim prawdopodobnie nie starczy ci życia, żeby po obecnej stawce godzinowej zarobić na pierwszą fakturę.
                      • tisi123 Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 14:06
                        Całkiem niehipotetycznie prowadzę bardzo małą firmę. I płacę normalne podatki. Nie muszę nic hipotetycznie rozdawać bo - powtórzę raz jeszcze - płacę podatki. Nie odliczam od przychodu kwitów parkingowych i kawy, a znam takich, którzy tak robią :-) Odliczam to, co jest rzeczywistym kosztem firmy.

                        "Bzdura. Większe dochody otwierają możliwości, o których dzisiaj nawet byś nie myślał."

                        Delikatnie rzecz ujmując - gó... o mnie wiesz. Np. jakieś 35 lat temu helikopterem (start w Chamonix) wlatywałem na masyw Monte Rosa, żeby przez kilka godzin zjeżdżać z niego na nartach. Wśród moich kolegów z podstawówki byli synowie fabrykantów, którzy mieszkali w willach, które nie miały adresów. I wiesz co? To jest cholernie nudne. Te baseny, jachty, Ferrari czy inne zaproszenia do kasyna w Monte Carlo. Kapujesz? Nie kręci mnie to. To jest zbyt sztuczne. Jeżeli jesteś dojrzałym człowiekiem i nagle masz jedno Ferrari to od razu chcesz mieć drugie i trzecie a potem nawet nie wiesz co masz w garażu. Masz jedną fabrykę to chcesz mieć drugą, trzecią i czwartą, zaczynasz fiksować bo nie masz już czasu na nic, 90% czasu spędzasz na kreatywnej księgowości i na przenoszeniu działalności do rajów podatkowych, a na koniec marzysz tylko żeby to komuś w cholerę sprzedać (albo oddać dzieciom) i mieć święty spokój. Jeżeli takie rzeczy widzisz (dużo luksusowych samochodów, naprawdę luksusowe miejsca) jako małe a potem trochę większe dziecko to traktujesz to jako coś kompletnie naturalnego a na końcu kompletnie tego nie zauważasz. Więc nie pisz mi o możliwościach które dają większe dochody bo ja je widziałem 35 lat temu. Łącznie ze skutkami ubocznymi.

                        Jeżeli będę miał 10 milionów na koncie to kupię sobie za 1 milion mały morski jacht i popłynę dookoła świata. Podróż potrwa tyle, ile będę żył.

                        Nie ma szans żebym miał więcej niż 10 milionów bo patrz wyżej.

                        Nie będę w nic inwestował, nie kręcą mnie akcje, fundusze inwestycyjne czy inne gówna. Nie mam ambicji politycznych. Kompletnie nic mnie obchodzi kto jest teraz kim. I co na to wszystko biznes oraz związki zawodowe. A już na pewno nie chcę się budzić rano i zaczynać życia od odpalenie apki na telefonie żeby sprawdzić ile zasranych procent (wirtualnie) straciłem a ile (wirtualnie) zyskałem. To nie jest życie tylko schizofrenia.

                        Wiesz jak fajnie jest mieć po prostu zabezpieczone środki do życia, obudzić się rano i zacząć realizować swoje hobby?
                        Ja właśnie na to chcę zarobić.

                        P. S. Współczuję serdecznie tym, którzy z wypiekami na twarzy czytają "wieści z wielkiego świata" żeby dowiedzieć się czym teraz jeździ albo jak mieszka lub gdzie był jakiś kolejny idiota/idiotka lansowana przez TV albo ich kolega z podstawówki. I zastanawiają się, w co by tu jeszcze "wejść", żeby zrobić to samo. No i koniecznie żeby tamtych szlag trafił :-)
                        • liczbynieklamia Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 14:38
                          > Nie muszę nic hipotetycznie rozdawać bo - powtórzę raz jeszcze - płacę podatki.
                          Płacisz podatki, bo niewiele mając, niewiele możesz z tym zrobić.
                          Gdybyś zarabiał 100 razy tyle, to mógłbyś z powodzeniem stosować optymalizację podatkową. Możesz sobie opowiadać, co byś zrobił, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, bo w takiej sytuacji nie jesteś.

                          > I wiesz co? To jest cholernie nudne.
                          Robienie tego co lubią inni? Oczywiście. Tylko gdyby to były twoje pieniądze, to robiłbyś za nie to, co sam lubiłbyś robić. A to diametralnie zmienia sytuację.
                          • tisi123 Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 14:47
                            Zrozum to w końcu - MAM W DUPIE OPTYMALIZACJĘ PODATKOWĄ.

                            Mogę płacić wszystkie wymagane podatki, ponieważ moim celem nie są pieniądze. Nie zrozumiesz, bo Ty o niczym innym nie myślisz. To jest cel Twojego życia. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa. A dla mnie nie.
              • galtomone Re: kwintesencja buractwa 22.07.15, 20:34
                liczbynieklamia napisał:

                > Podatki są uczciwe i sprawiedliwe, gdy służą realizacji wspólnych celów, takich
                > jak drogi, system edukacyjny, infrastruktura, itp. Przestają takie być, gdy sł
                > użą redystrybucji od pracujących do nierobów. A z taką sytuacją mamy tu do czyn
                > ienia, bo mamy kolesia, który płaci 200 tysięcy złotych podatków, nie korzystaj
                > ąc z 10% tej sumy na własne potrzeby.

                Tak jest zawsze i wszędzie bo nie da się stworzyć idealnego, sprawiedliwego i zadawalającego wszystkich systemu. I nie ważne czy dotyczy to podatkow, edukacji czy czegokolwiek innego.
                W przypadku podatkow nie da się sprawić, by ktoś kto placi więcej bardziej zuzywal droge, zjamowal więcej lozek w szpitalu czy zjadal więcej obiadow.
                Czy to się komus podoba czy nie jest jednak cos takiego jak sprawiedliwość, moralność, koszt spoleczy i wiele innych, które powinno się brac pod uwagę gdy mówimy o społeczeństwie.
                Przykład francji czy rosji prosto pokazuje co się dzieje, gdy ludzie przestają zyc ze sobą.

                A ze ostatnie lata kapitalizmu korporacyjnego na swiecie sprawiają, ze przez wlasnie korporacje, bezosobowe molochy, które sluzo slepo tylko zyskowi za wszelka cene przeciętny etatowiec zaczyna coraz trudniej zyc, trudno się dziwic, ze generalnie ludziom bogtym się nie ufa.
                Do tego, z całym szacynkiem dla polskich biznesmanów, media, które tak nazywaly zwykłych złodziei i kombinatorow tez dolozyly cegielke.
                + to, ze jednak na uwłaszczeniu dobr narodowych trochę ludzi zrobilo naprawdę duza kase.

                Nikt (normalny) nie wymaga by ponoszący ryzyko i ciężko pracujący "kapitalista" zyl tak samo jak sprzataczka. Ale tez chyba nie jest do końca OK gdy tenze kapitalista kupuje sobie koleje auto, wyspe, jacht a wspomniana sprzataczja nie jest wstanie wyzywic siebie i dziecka od pierwszego do pierwszego?

                Jak bardzo jestem za kapitalizmem, tak uważam, ze nie może on być slepy. I ze socjalizm to jedynie zlo.

                Każdy system powinien sluzyc wszystkim a nie większej lub mniejszej grupie.
            • trypel Re: kwintesencja buractwa 22.07.15, 15:33
              poohdell napisał(a):

              > Bo jak wiadomo podatki to kradzież.

              podatki są konieczne i o tym nikt nie dyskutuje,
              natomiast podatki nieuczciwe to kradzież w majestacie prawa.
            • bimota Re: kwintesencja buractwa 22.07.15, 21:27
              Bo jak wiadomo podatki to kradzież.Drogi Panu Biznesmenu krasnoludki zbudują,a do szkoły żadnej tez nigdy nie chodził publicznej.

              PEWNIE CHODZIL, BO W SYSTEMIE NIEWOLNICZYM JEST TAKI OBOWIAZEK. NAPEWNO POWYZEJ 10% TO KRADZIEZ... TO NA DROGI WYSTARCZY.
    • bimota Re: kwintesencja buractwa 22.07.15, 16:51
      NIE DOSC, ZE BELKOT, TO JESZCZE IDIOTYCZNA PUENTA...
    • szatniarka Re: kwintesencja buractwa 23.07.15, 01:38
      Załóżmy, że każdego popołudnia 10 znajomych wybiera się wspólnie na obiad do restauracji. Rachunek za cały obiad wynosi 100 zł. Ponieważ cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie - mają bardzo zróżnicowane zarobki, postanowili, że rachunek będą płacić w następujący sposób:
      Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.
      Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.
      Szósty - 3 zł.
      Siódmy - 7 zł.
      Ósmy - 12 zł.
      Dziewiąty - 18 zł.
      Dziesiąty, najbogatszy z nich wszystkich - 59 zł.
      Tak sobie postanowili. Ale pewnego dnia właściciel restauracji oznajmił im: - Jesteście takimi dobrymi klientami, że obniżę wam cenę za 10 obiadów o 20 zł. Więc posiłek kosztował ich 80 zł. Ale ciągle chcieli płacić rachunek w ten sam sposób. Więc 4 najbiedniejszych ciągle jadłoby za darmo. Pozostałych 6 policzyło, że obniżka, 20 zł, podzielona na 6 daje 3,33 zł, jeśli więc każdemu płacącemu oddać te pieniądze, to właściwie piąty i szósty dostaliby pieniądze za zjedzenie posiłku. Właściciel restauracji, widząc, że panowie mają problem z podzieleniem kwoty obniżki, zaproponował im, żeby każdy z płacących dostał zwrot proporcjonalny do tego, ile wcześniej płacił.
      I tak:
      Czterech najbiedniejszych ciągle jadło za darmo.
      Piąty, teraz nie płaci nic, tak jak poprzednich czterech.
      Szósty teraz płaci 2 zł, zamiast 3 zł (obniżka o 33%).
      Siódmy - 5 zł, zamiast 7 zł (obniżka o 28%).
      Ósmy - 9 zł, zamiast 12 zł (obniżka o 25%).
      Dziewiąty - 14 zł, zamiast 18 zł (obniżka o 22%).
      Dziesiąty - 49 zł, zamiast 59 zł (obniżka o 16% ).

      Pierwszych czterech ciągle je za darmo, a z pozostałej szóstki każdy skorzystał i je taniej niż poprzednio. Jednak kiedy wyszli z restauracji zaczęli porównywać, ile każdy zyskał:
      - Dostałem tylko złotówkę z 20 zł - powiedział Szósty - ale Dziesiąty dostał połowę, 10 zł!
      - Właśnie! Ja też dostałem tylko złotówkę - przytaknął mu Piąty - To niesprawiedliwe, że on dostał 10 razy więcej niż ja!
      - To prawda! - dodał Siódmy - Czemu on dostał 10 zł, a ja tylko 2zł? Bogaci dostają najwięcej!
      - A my nic nie dostaliśmy - zaczęła krzyczeć pierwsza czwórka - Ten system wykorzystuje najbiedniejszych!
      Cała dziewiątka otoczyła Dziesiątego i dotkliwie go pobiła. Następnego dnia znów przyszli na obiad. Ale Dziesiąty się nie pojawił. Kiedy przyszło do płacenia rachunku, zorientowali się, że pomimo obniżki ceny, nie są w stanie zapłacić nawet połowy rachunku!
      I tak to już jest z podatkami, drodzy lewicowcy, zwolennicy państwa socjalnego i głosiciele "sprawiedliwości społecznej". Bogaci najbardziej zyskują na obniżce podatków, ale spróbujcie ich opodatkować za bardzo, atakujcie za bycie bogatymi, a następnym razem mogą nie pokazać się przy stoliku. Jest wiele świetnych restauracji w innych krajach.
      • gzesiolek Re: kwintesencja buractwa 23.07.15, 08:43
        Niby prawda, ale jednak demagogia... Zaledwie 2% ludzi w Polsce wpada w II prog podatkowy... Ja mimo, ze daleko mi do bycia bogatym, ba sam sie nawet nie wliczam w klase srednia... to i tak jestem jednym z tych nielicznych ktory placi uczciwie podatek dochodowy... Znam tez multum kontraktow menadzerskich na osoby "mieszkajace" na Cyprze czy innych Luksemburgach... Wiec nawet bez jakiegos specjalnego dosrywania sie i tak jak czlowiek moze nie placic podatkow to ich zwykle nie placi... a na unikanie placenia stac tylko tych najbogatszych...
        Jak sprawdzisz sobie strukture wplywow do budzetu z tytulu podatkow dochodowych (PIT/CIT) to zobaczysz, ze wiekszosc nie pochodzi od najwiekszych graczy (jak w Twoim przykladzie).
        Poza tym wszelakie ulgi i odliczenia tylko komplikuja system i wprowadzaja zamet, a mogli przeciez wziac sobie extra deser, czy lepsze wino ;)
        A na koncu co najwazniejsze, o czym wielu ekonomistow zapomnialo a teraz sie budza z reka w nocniku.... kilku bogaczy nie wygeneruje popytu na dobra ktore produkuja ich firmy... oszczedzajac na robolach, przenoszac produkcje tam gdzie robia za miske ryzu itd. itp. wczesniej czy pozniej powodujesz sytuacje, ze jest obrzymi kapital w rekach nielicznych i zupelny brak takowego w rekach maluczkich...
        • galtomone Re: kwintesencja buractwa 23.07.15, 15:54
          Zgadza sie...
          Wtedy zaczyna sie kryzys...bo nagle nie da sie utrzymac wzrostu sprzedazy, obrotow I dochodu, skoro cora mniej ludzi stac na product.
          A przeciez wg kapitalizmu korporacyjnego brak wzrostu to strata I CEO wywala sie na zbity pysk!
      • galtomone Kretynski i tendencyjny przyklad 23.07.15, 08:43
        Skad zalozenie, ze ludzie to debile ze kumpuja sie z totalnymi kretynami.

        Co do podatkow...
        Nie syszalem, zeby ktos kto ich nie placi, nazekal, ze ktos kto placi ich duzo dostaje spore zwroty I ulgi.
        Problem polega raczej na tym, ze ci ktorzy maja nie wiele I placa realtywnie sporo wlasnie z uwagi na to, ze maja nie wiele nie sa wstanie sie na ulgi zalapac. Ci zas ktorzy je dostaja nie specjalnie zwracaja na nie uwage bo I bez nich nie byloby im zle.

        Pytanie jeakiego spoleczenstwa chcemy za 5-10-50 lat.
        Czy takiego, w ktorym wszyscy beda chcieli by Biznes sie rozwija bo bogaci daja prace I kraj wzglednie rowno sie rozwija I wszyscy maja szanse stac sie benficjentami wzrostu.... Czy taiego gdzie ci ktorzy nie sa zaliczani do grona posiadaczy sa tylko I zawsze beda Tania sila robocza ktora sie nie liczy, nie ma nic do powiedzenia, dla ktorej nie ma sie zadnego szacunku?
      • jestklawo Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 09:39
        szatniarka napisała:

        >ale spróbujcie ich opodatkować za bardzo, atakujcie za bycie bogatymi,

        a skąd pomysł, że ktoś ich opodatkowuje za bardzo? Może powtórz tę uroczą opowiastkę dla przedszkolaków, ale z założeniem że w cenie 100 zł za obiad ten najbogatszy płaci 20 zł, nie 59 (ok. 20% to ich rzeczywisty udział w polskim PIT, 80% ogarniają biedacy)

        > a następnym razem mogą nie pokazać się przy stoliku

        pozostała dziewiątka pewnie będzie płakać? Cene obniżono im o 20 zł, więc spokojnie dadzą radę

        >Jest wiele świetnych restauracji w innych krajach.

        a do tego "sprawiedliwego społecznie" reżimu będzie im tylko wypadało zgłosić sie po emeryturę ;)
      • hukers Re: kwintesencja buractwa 24.07.15, 13:06
        Przypomniał mi się kawał:
        Pewien człowiek dawał co tydzień żebrakowi pod kościołem 10 PLN. Pewnego razu dał mu tylko dwójkę. Żebrał obejrzał ją zdziwiony i mówi:
        -Tyle lat dawał mi pan dziesięć złotych to dlaczego dzisiaj tylko dwójkę?
        - A wie pan, wysłałem syna na studia, muszę trochę oszczędzać...
        - A dlaczego ja mam utrzymywać pana syna?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka