Dodaj do ulubionych

Polski rząd okradł "laweciarzy"

IP: *.pwradio.pl 17.04.02, 09:05
Ostatnio dużo się mówiło o zmianach przepisów celnych i ich zasadności
natomiast mało kto zwrócił uwagę jak te zmiany zadziałały w praktyce.
Przedstawię to na własnej skórze. Tzw. "laweciarz" sprowadził auto w lutym
2002, rozpoczął formalności celne i zaczął dawać ogłoszenia sprzedam...,
zainteresowałem się, obejrzałem, dałem niedużą zaliczkę i czekam. W między
czasie Urząd Celny (wielkopolskie) zmienił przewidywany termin oclenia z końca
marca na koniec kwietnia i czekam dalej...
Ale zmieniają się przepisy (rozporządzenie ministra z 22.03.2002 wchodzące w
życie 26.03) - jestem spokojny przecież prawo nie działa wstecz a w telewizji
trąbią, że wszyscy którzy zdąrzą do 25.03 na granicę odprawiają się po staremu
(no i oczywiście ustawiły się kolejki - napędzono koniunkturę), jednak po
przejżeniu przepisów okazuje się, że powstała dodatkowa akcyza od każdej
sprzedaży przed zarjestrowaniem auta (która obejmuje wg. Urzędów Skabowych
również sprowadzone na staych zasadach samochody). Wyjściem wydaje się
zarejestrowanie auta przez "laweciarza" na siebie ale tu kolejne kruczki, w ten
sposób samochód traci właściwości towaru handlowego i "laweciarz" (prowadzący
legalną działalność gospodarczą) zapłaci podwójny VAT (od faktury - którą mi
wystawi oraz nie odliczy VAT'u granicznego).
W ten sposób rząd okradł tysiące laweciarzy - przecierz nikt nie był w stanie
poznać tych przepisów, gdy wyjezdżał po samochód - rozporządzenie weszło w
życie i ukazało się w tym samym dniu.
Działanie rządu wraz z celową opieszałością UC (w 2001 odprawiano tylko 20%
mniej aut i nie było problemów z terminami) nazwłbym "polowaniem z nagonką".
Straciłem wszelkie wątpliwości moralne co do oszukiwania FISKUS'a.
Obserwuj wątek
    • juan44 Re: Polski rząd okradł 17.04.02, 09:14
      Moim zdaniem to i tak mało. Bo powinien rozstrzelać.
      • Gość: Tomek Re: Polski rząd okradł IP: *.terminus.pl 17.04.02, 09:23
        Moim zdaniem bardzo slusznie ze ograniczono naplyw rupieci. Dobry samochod i
        tak mozna sprowadzic i bedzie sie oplacalo ale nie bedzie oplacalo sie sciagac
        zlomow. Faktem jednak jest ze prawo nie powqinno dzialac w stecz.
        • Gość: cx500 Re: Polski rząd okradł IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 09:34
          karzdy powinien moc sprowadzic samochod jaki chce i za ile chce.
          ja bym chcial sprowadzic zlom i gowno to kogo obchodzi. jesli laweciarz
          sprowadzi zlom to nikt go od niego nie kupi. bo tu dziala rynek. chyba wiecie
          jak trudno sprzedac samochód uzywany. ograniczenia w przywozie tez powoduje
          rynek bo wiadomo ze ludzie wola dobre samochody tanie niz dobre ale bardzo
          drogie. po prostu producenci nowych samochodow maja lepsze lobby w rzadzie niz
          laweciarze. oprocz tego maja wiecej kasy na promocje i niszczenie konkurencji.
          i miedzy innymi dlatego nowe samochody sa takie drogie. nadmieniam ze nie
          jestem laweciarzem i mam nowy samochod ale jestem ekonomistom.
          • vwdoka Re: Polski rząd okradł 17.04.02, 13:18
            A jeżeli sprowadzą złom odpicują i sprzedadzą jako dobry, a potem autko rozłoży
            Ci się na na 10 plus tabliczka znamionowa od jedenastego? Czy wytedy też
            będziesz uważał że laweciarze robią dobrą robotę? Że teudno sprzedać samochód
            za rozsądne pieniądze to też częściowo "zsługa" laweciarzy. W tej chwili aby
            samochód w miarę szybko sprzedać musisz streacić do 30% jego wartości! Bo
            sprzedajesz samochód kupiony w polskim salonie, bezwypadkowy itd a nie
            odpicowanego złoma kupionego za 500 euro na szrocie i zrobione przez kulawego
            Henia ze szwagrem w stodole!

            Pozdrawiam,
            vwdoka
            • Gość: Niknejm Re: Polski rząd okradł IP: *.pg.com 17.04.02, 13:37
              vwdoka napisał(a):

              > A jeżeli sprowadzą złom odpicują i sprzedadzą jako dobry, a potem autko rozłoży
              > Ci się na na 10 plus tabliczka znamionowa od jedenastego? Czy wytedy też
              > będziesz uważał że laweciarze robią dobrą robotę? Że teudno sprzedać samochód
              > za rozsądne pieniądze to też częściowo "zsługa" laweciarzy. W tej chwili aby
              > samochód w miarę szybko sprzedać musisz streacić do 30% jego wartości! Bo
              > sprzedajesz samochód kupiony w polskim salonie, bezwypadkowy itd a nie
              > odpicowanego złoma kupionego za 500 euro na szrocie i zrobione przez kulawego
              > Henia ze szwagrem w stodole!

              Sprawę rozwiązałoby przestrzeganie obowiązujących norm przy dopuszczaniu
              samochodów do ruchu. Nikt nie kupiłby złoma, bo nie mógłby go zarejestrować.
              Tyle, że za flachę lub 100zł można zarejestrować wszystko, włącznie z wyklepanym
              i pospawanym samochodokształtnie przystankiem autobusowym.
              I potem takie efekty, jak słynna sprawa kobiety, która zginęła, bo jej samochód
              rozleciał się na 3 części, z których był poskładany. Diagnostę, który złoma
              dopuścił do ruchu, oskarżono sądownie o cośtam, ale zdziwię się, jak zostanie
              skazany. Za duży precedens, bo to zbyt opłacalny biznes... Sprawę pewnie umorzą
              po cichu.

              Pozdrawiam,
              Niknejm
              • nezz Re: Polski rząd okradł 17.04.02, 14:33
                jezeli juz wprowadza sie ograniczenia ktore niby maja sluzyc bezpieczenstwu, to
                powinny one dotyczyc wszystkich samochodow uzywanych - i tych ktore jezdzily po
                naszych polskich drogach i tych sprowadzanych z zagranicy. ja sama od dwoch lat
                jezdze samochodem sprowadzonym, uszkodzenia mial minimalne, badania techniczne
                przeszedl bez problemu i jestem z niego bardzo zadowolona. za to moje
                poprzednie auto okazalo sie totalnym wrakiem. wszystko sie w nim sypalo, po
                stluczce okazalo sie ze mial setki wspaniale zamaskowanych wad, a kupilam go w
                kraju od pana, ktory z kolei nabyl ten samochod w salonie. a pozniej je rozbil
                i calkiem niezle posklejal.

                i jeszcze jedno. mozna i trzeba dbac o bezpieczenstwo na polskich drogach, ale
                niech to wszystko odbywa sie na jakis cywilizowanych zasadach. bo to co mamy,
                to wola o pomste do nieba: wprowadzanie przepisow praktycznie z dnia na dzien,
                zmiana sposobu naliczania cel bez jakiejkolwiek informacji dla importerow,
                rosnace lapowki na granicach i w urzedach celnych. a na ulicach dalej jezdza
                rupiecie - pietnastoletnie duze fiaty w ktorych kierunkowskazow prawie nie
                widac albo zachodnie graty bez hamulcow.
          • Gość: kram Re: Polski rząd okradł IP: *.ny5030.east.verizon.net 17.04.02, 17:07
            Gość portalu: cx500 napisał(a):

            > karzdy powinien moc sprowadzic samochod jaki chce i za ile chce.
            > ja bym chcial sprowadzic zlom i gowno to kogo obchodzi. jesli laweciarz
            > sprowadzi zlom to nikt go od niego nie kupi. bo tu dziala rynek. chyba wiecie
            > jak trudno sprzedac samochód uzywany. ograniczenia w przywozie tez powoduje
            > rynek bo wiadomo ze ludzie wola dobre samochody tanie niz dobre ale bardzo
            > drogie. po prostu producenci nowych samochodow maja lepsze lobby w rzadzie niz
            > laweciarze. oprocz tego maja wiecej kasy na promocje i niszczenie konkurencji.
            > i miedzy innymi dlatego nowe samochody sa takie drogie. nadmieniam ze nie
            > jestem laweciarzem i mam nowy samochod ale jestem ekonomistom.

            co ty pierdolisz. sprowadzac co chcesz moesz jak bedziesz jezdzil po swoich
            drogah. kiepsko, byle taniej odbudowany samochod to niebezpieczenstwo nie
            tylko dla wlasciciela.
            zgadzam sie ze panstwo chroni interesy producentow i oficjalnych dealerow
            i odbywa sie to kosztem zwyklych ludzi.ale zdecydowanie stop dla zlomu.
            • Gość: cx500 Re: Polski rząd okradł IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 13:37
              Gość portalu: kram napisał(a):


              > co ty pierdolisz. sprowadzac co chcesz moesz jak bedziesz jezdzil po swoich
              > drogah. kiepsko, byle taniej odbudowany samochod to niebezpieczenstwo nie
              > tylko dla wlasciciela.
              > zgadzam sie ze panstwo chroni interesy producentow i oficjalnych dealerow
              > i odbywa sie to kosztem zwyklych ludzi.ale zdecydowanie stop dla zlomu.
              co za roznica czy jezdze sprowadzonym zlomem czy 10 letnim maluchem ktory po
              wypadku jest jak konserwa. i to na nie mojej drodze. co tu ma wlasnosc drogi do
              rzeczy. panstwo powinno chronić interesy większosci a nie oficjalnych importerów.
              mielismy juz panstwo ktore chronilo interesy klasy robotniczej. rozumujac po
              twojemu to powinnismy wprowadzic zakaz handlu uywanymi samochodami bo mozesz
              zawsze kupic polski zlom jak sie nie znasz.


        • Gość: qbayashi Re: Polski rząd okradł IP: *.stacje.agora.pl 17.04.02, 16:31
          Gość portalu: Tomek napisał(a):

          > Moim zdaniem bardzo slusznie ze ograniczono naplyw rupieci. Dobry samochod i
          > tak mozna sprowadzic i bedzie sie oplacalo ale nie bedzie oplacalo sie sciagac
          > zlomow.
          Nie masz racji - prawdopodobnie nie znasz realiow. Teraz jedynymi samochodami ktore bedzie
          oplacalo sie sprowadzac jest calkowity zlom, za ktory na zachodzie zaplaci sie marne grosze
          (dlatego ze jest to wlasnie zlom ktorego beda sie chcieli pozbyc ze swojego kraju). Ceną samochodu
          (niską ceną) trzeba bedzie zrownowazyc chorą akcyze i sposob jej naliczania. Wniosek:
          jedynymi samochodami, jakie beda od teraz sprowadzane beda samochody totalnie rozbite,
          naprawiane na szybko gdzies przed naszymi granicami. Amen!


          • Gość: alek Re: Polski rząd okradł IP: 195.136.36.* 17.04.02, 18:01
            Brawo qbayashi !
            Trafiłeś w sedno. Kilkunastoletnie graty kupione za 200-500 EURO nadal opłaci
            się sprowadzić (gorzej, gdy przychodzi wydać 1.000 PLN na kartę pojazdu).
            Ktoś, kto ma pojęcie o niemieckim rynku Gebrauchtwagen-owym wie, że 3-5 letnie
            auto (zwykle w bardzo dobrym stanie) bez przejść, po doliczeniu opłat nawet wg
            starych zasad jest min. 10-20% droższe niż to samo auto oferowane na naszym
            rynku jako "sprowadzone na nowych zasadach" (w domyśle ma to znaczyć, że nie
            było uszkodzone) zwykle z dwukrotnie mniejszym przebiegiem niż u niemca.
            Pytam się tych co oferują takie auta - przy założeniu, że nie dokładają z
            własnego portfela - skąd są one sprowadzane ? Chyba z Księżyca.
            Nowe zasady naliczania akcyzy, stanowią doskonałą zaporę dla chcących
            sprowadzić samochód kilkuletni w dobrym stanie. Ot, co.
            • Gość: robert Re: Polski rząd okradł IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 17.04.02, 20:02
              Być może tak jest w przypadku aut tanich. Jednak w segmencie aut drogich (a
              takie mnie interesują) jest zupełnie odwrotnie. Np. można kupić półroczne BMW 7
              za 1/2 ceny (z salonu, model zchodzący). Jednak nic to nie interesuje polskich
              służb celnych, które opłaty naliczą jak od nowego auta, za nic mając
              pokazywanie rachunku od dealera z RFN. Podobnie jest z autami małymi ale w
              bogatych wersjach. Dlaczego Stilo HGT jest do kupienia w Niemczech za 20Euro, a
              w PL trzeba zapłacić ponad 100złotych? Podobnie z Volvo, Jaguarem (można nowego
              X-a znaleźć za 24euro, XKR za 60euro), Oplami (droższe wersje, ale i Astra
              coupe), itd, itp. Niestety prawda jest taka, że katalogi Eurotax są pisane
              przez oficjalnych importerów, a oni juz dbaja aby nikt nie mógł zmusić ich do
              konkurowania ceną. I mamy w efekcie ceny wyższe o 20-30% niż w Niemczech. A
              warto pamietać, że u nich jeszcze sporo można utargować.
              Żeby było jasne - nie jestem za wrakami, lecz za konkurencją dla oficjalnych
              importerów.
              PS. Można np. sprowadzić Jaguara XJ8 nowego z grudnia 01, płacąc za niego
              poniżej 40euro, co po odliczeniu Mwst daje 120złotych + opłaty celne. I teraz
              pytanie - dlaczego takie auto w Jaguar Poland kosztuje 250-300złotych? Dlaczego
              urząd celny nalicza opłaty od 230 złotych a nie od tego co rzeczywiście się
              płaci? Odpowiedź - bo jest to w interesie oficjalnego importera! A całe
              zamieszanie nt. wraków, to tylko mydlenie oczu:) A - na koniec smaczek: klient
              kupując Jagę w Niemczech dostaje trzyletnie: gwarancję, serwis i przeglądy i
              rok ubezpieczenia w cenie, a w Polsce - proszę zapytać na Grójeckiej:)
              • Gość: Stanik Re: Polski rząd okradł IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 21:19
                Całkowicie sie zgadzam z przedmowca. Glownie na takim prawie zalezy dealerom w
                Polsce, ktorzy niestety nie sa w stanie sprostac konkurencji auto zza odry.
                Inna sprawa ze ci dealerzy sa obciazeni w Polsce takimi podatkami ze niestety
                tej konkurencji sprostac nie moga.
                Ale tak jak bylo to powiedziane nowy samochod w niemczech kosztuje czesto duzo
                mniej niz w Polsce i do tego ma bogatsze wyposazenie.
                Co do aut uzywanych to kolega sprowadzil miesiac przed zmiana przepisow Passata
                1.9 TDI 110KM z 1998 roku. Samochod jedyna wade jaka mial to lekkie wgniecenie
                na dachu (od butelki lub czegos takiego), jak ktos nie wiedzial to nawet tej
                wady nie widzial. Samochod po sprowadzeniu, oplaceniu wszystkich oplat i
                naprawie dachu w autoryzowanej !!! stacji wyszedl 37 tys zl. Za ta cene w
                polskim salonie mozemy kupic Lanosa, Punto, Peugeota 206, ale wszystkie te
                samochody maja sie nijak do tego, zarowno wielkoscia, jak i wyposazeniem. ten
                egzemplarz poza skora i szyberdachem chyba ma wszystko.
                A jako ciekawostkie powiem jeszcze ze czesci do VW sa sporo tansze w serwisie w
                niemczech niz w polsce. Sprawdzono to na klockach hamulcowych (prawie 30%
                taniej) oraz przednim grilu Kamei-a (w polsce okolo 560zl a w niemieckim
                salonie VW 320zl!!!!)
                A co do sprowadzania trupow to uwazam ze nie powinno sie tego zabraniac, ale
                rownoczesnie zaostrzyc przepisy dopuszczajace samochod do ruchu. A badania
                techniczne nie moga byc wbijane za 100zl dane w lape. Nie wiem czy zostalem
                dobrze zrozumiany, ale chodzi mi o to ze samochod powinien byc w 100% sprawny.
                Jezeli tak by zaczelo dzialac prawo to nikomu by sie nie oplacalo sprowadzac
                trupa, jak by mial sie pozniej bujac pol roku z badaniami technicznymi.
    • Gość: Antek Jak się wylicza wrtość celną? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.04.02, 21:57
      Szanowni znawcy tematu sprowadzania aut, czy wiecie dokładnie jak oblicza się
      teraz wartość celną sprowadzonego pojazdu? Kupiłem niedawno taki specjalny
      dodatek "Auto Szmaty" dot. używanych samochodów i jest tam m.in. podany taki
      sposób jej obliczania (podobno według instrukcji GUC'u): "należy określić
      wartość samochodu na podstawie cenników (w domyśle np.Eurotax), do tej kwoty
      należy dodać zagraniczne koszty związane ze sprowadzeniem samochodu
      (transport,pobyt), od uzyskanej kwoty należy odliczyć cło (teraz dla UE O%),
      resztę pomniejszyć o akcyzę (3,1% lub 13,6% powyźej 2000cm3), następnym krokiem
      jest odliczenie podatku VAT, czyli kolejnych 22%. Pozostała po odliczeniu kwota
      stanowi wartość celną pojazdu-podstawę do naliczenia opłat celno-skarbowych.
      Pierwszym etapemetapem jest dodanie cła (o ile nie jest to UE), do całości
      dodaje się akcyzę i VAT". Nigdy jeszcze nie sprowadzałem samochodu ale wynika z
      tego (jeśli jest to prawda), że akcyza i VAT naliczane są od wartości znacznie
      niższej niż nawet wartości cennikowe. Czy ktoś może to potwierdzić?
      • Gość: robert Re: Jak się wylicza wrtość celną? IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 09:48
        Masz rację.
        Czy chciałbyś aby akcyzę i VAT naliczano od wartości rynkowej? To zgłoś się do
        GUC - tam takich przywitają z otwartymi ramionami:)))
        • topiel Re: okradanie ! 18.04.02, 10:14
          Szanowni laweciarze !!!!
          Wedlug norm miedzynarodowych, przepisy moga dzialac wstecz
          Twierdzenie, za rzad "okradl laweciarzy" jest klamstwem. To laweciarze od
          lat okradaja skarb panstwa, przedstawiajac na granicy grubo zanizone faktury.
          Zlom samochodowy sprowadzany z zagranicy i ten krajowy, nie powinien byc
          dopuszczony w Polsce do ruchu drogowego. Samochod skasowany powinien isc do
          pieca a nie jezdzic po polskich drogach.
          Zaslanianie sie rynkiem pracy jest czysta demagogia. Chodzi o szybki i
          stosunkowo latwy zarobek.
          Reasumujac: to laweciarze okradaja panstwo w sposob wielokrotny.


          • Gość: robert Amen! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 10:35
            I zgodnie z tą śpiewką nadal będziemy za auta płacic drożej niż inni w Europie.
            No chyba, że zaczniemy popierać rodzimą produkcję - tylko radzę wtedy
            przeprosić się z Matizami i Fabiami. Kapelusze na głowę i szerokiej drogi:))
          • Gość: qbayashi Re: okradanie ! IP: *.stacje.agora.pl 18.04.02, 15:29
            Szanowny znawco tematu.
            Nie jestem laweciarzem, jednak sprowadzilem dla sie juz trzeci samochod. Wyobraz
            sobie, ze faktury sa raczej zawyzane niz zanizane. Zanizanie faktury nie ma najmniejszego sensu,
            poniewaz oplaty sa wtedy naliczane od wartosci celnej, wyliczanej na podstawie wartosci rynkowej,
            pobranej z katalogow Eurotax. Dzieje sie tak poniewaz celnicy uznali, ze samochody na zachodzie sa
            zbyt tanie, w porownaniu do cen w Polsce i nie przyjmuja takich faktur. Wiele osob raczej
            zawyzalo faktury, zeby zaplacic od niej clo, a nie od wartosci wskazanej przez celnika.
        • nezz Re: Jak się wylicza wrtość celną? 18.04.02, 10:40
          robert:))

          antek:
          akcyza i vat sa zawsze naliczane od tzw. podstawy celnej, czyli kwoty jaka ci
          zostanie kiedy odejmiesz podatki od wartosci samochodu. w normalnym kraju te
          podstawe oblicza sie odejmujac owe podatki od wartosci samochodu podanej na
          fakturze zakupu.

          ale u nas oblicza sie to tak jak opisales. bo nasze urzedy celne wychodza z
          zalozenia ze kazdy importer klamie i jesli cena na fakturze odbiega od wartosci
          rynkowej auta okreslonej w eurotaxie (a odbiega prawie zawsze bo przeciez
          zwykle kupuje sie auto w jakis sposob uszkodzone) to nie bierze sie pod uwage
          faktury lecz urzedowy cennik.

          przed zmiana przepisow o akcyzie bylo tak, ze od ceny z eurotaxu odejmowalo
          sie 22 procent VAT, okolo 6 procent akcyzy i 35 procent cla. od tego obliczalo
          sie vat i akcyze ktora placi importer. jednak sluzby celne doszly do wniosku
          ze importerzy nieslusznie zarabiaja na tym, gdyz odliczaja clo, ktore zostalo
          ostatnio zupelnie zniesione. no i teraz od podstawy cla sie nie odejmuje.

          w koncu wychodzi na to, ze powiedzmy kupujesz czteroletni samochod za 2000 euro
          z jakims uszkodzeniem, celnicy neguja wartosc faktury twierdzac ze wg cennika
          jest on wart 35000 zlotych, od tych 35000 odejmuja 22 procent VAT i 3.1 procent
          akcyzy (zgodnie z zarzadzeniem odlicza sie tylko najnizsza stawke). I kwota
          tak obliczona jest podstawa do naliczenia podatkow, ktore zaplaci importer - 27
          proc akcyzy (auto czteroletnie) i 22 proc VAT.
          • Gość: Antek Wrtość celna i VAT. Do Nezz'a/ Roberta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 11:21
            nezz napisał(a):

            > robert:))
            >
            > antek:
            > akcyza i vat sa zawsze naliczane od tzw. podstawy celnej, czyli kwoty jaka ci
            > zostanie kiedy odejmiesz podatki od wartosci samochodu. w normalnym kraju te
            > podstawe oblicza sie odejmujac owe podatki od wartosci samochodu podanej na
            > fakturze zakupu.
            >
            > ale u nas oblicza sie to tak jak opisales. bo nasze urzedy celne wychodza z
            > zalozenia ze kazdy importer klamie i jesli cena na fakturze odbiega od wartosci
            >
            > rynkowej auta okreslonej w eurotaxie (a odbiega prawie zawsze bo przeciez
            > zwykle kupuje sie auto w jakis sposob uszkodzone) to nie bierze sie pod uwage
            > faktury lecz urzedowy cennik.
            >
            > przed zmiana przepisow o akcyzie bylo tak, ze od ceny z eurotaxu odejmowalo
            > sie 22 procent VAT, okolo 6 procent akcyzy i 35 procent cla. od tego obliczalo
            > sie vat i akcyze ktora placi importer. jednak sluzby celne doszly do wniosku
            > ze importerzy nieslusznie zarabiaja na tym, gdyz odliczaja clo, ktore zostalo
            > ostatnio zupelnie zniesione. no i teraz od podstawy cla sie nie odejmuje.
            >
            > w koncu wychodzi na to, ze powiedzmy kupujesz czteroletni samochod za 2000 euro
            >
            > z jakims uszkodzeniem, celnicy neguja wartosc faktury twierdzac ze wg cennika
            > jest on wart 35000 zlotych, od tych 35000 odejmuja 22 procent VAT i 3.1 procent
            >
            > akcyzy (zgodnie z zarzadzeniem odlicza sie tylko najnizsza stawke). I kwota
            > tak obliczona jest podstawa do naliczenia podatkow, ktore zaplaci importer - 27
            >
            > proc akcyzy (auto czteroletnie) i 22 proc VAT.

            Dzięki za wyjaśnienia. Czy może znasz taki oto wariant sprowadzania samochodu?
            Firma krajowa kupuje od firmy załóżmy niemieckiej (dealer lub firma/poprzedni
            właściciel) samochód. Czy oprócz zwrotu Vat'u niemieckiego (MwSt)może liczyć
            również na odpisanie sobie później naliczonego VAT'u przez celnika. Podejrzewam,
            że nie, gdyż w Polsce to działa wyłącznie przy zakupie samochodów z fabryczną
            homologacją ciężarową i nie wiem czy coś takiego jak homologacja ciężarowa
            egzystuje zagranicą a jeśli tak to czy jest(byłaby) respektowana przez polskich
            celników. Chciałbym wiedzieć ile by mnie kosztowało razem sprowadzenie samochodu
            załóżmy rocznego, kupionego w Niemczech przez krajową firmę załóżmy za 20kEuro
            (załóżmy również że wartość Eurotax jest zbliżona). Jeśli ktoś mógłby mi plus/
            minus podać taką finalną kwotę to będę wdzięczny.
            Jeśli
            • Gość: robert Do antka IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 11:38
              Nie mogę ci podać w ciemno ale ustal najpierw:
              1. Co to za auto, kiedy wyprodukowane, jaka pojemność?
              2. Sprawdź jego wartość w PL według Eurotax (tak wyliczają celnicy)
              3. Zadzwoń do dowolnej agencji celnej i poproś o obliczenie wartości opłat
              granicznych za wybrane przez siebie auto.
              4. Mogę tylko ogólnie ci podać, że dla aut ROCZNYCH do 2 litrów to bedzie ok.
              20% wartości z Eurotax, a dla aut pow. 2l. w granicach 27-29% wartości Eurotax.

              Jednak doradzam - dowiedz się u źródła, ponieważ jeśli chcesz sprowadzić auto,
              którego w Eurotax z danego roku NIE MA, to procedura potrafi być dużo bardziej
              bolesna. Mój znajomy znalazł sobie kiedyś Alfę 164 24V 4Q w pięknej wersji i
              chciał sprowadzić. Jednak samochód jest na tyle rzadki w PL, że tego akurat
              modelu nie było w taryfach (z danego rocznika). W takiej sytuacji ustalenie
              wartości celnej odbywało się poprzez niemieckie taryfikatory i jakimś dziwnym
              trafem cło obliczone zostało na kwotę dwukrotnie wyższą niż znajomy sie
              spodziewał. Warto dlatego czasem wykonać telefon do przyjaciela (w agencji
              celnej):))
            • nezz do antka 18.04.02, 11:56
              wydaje mi sie ze nie ma rzeczywiscie lepszego wyjscia niz to co radzi robert
              czyli telefon do przyjaciela;) potwierdz to na wszelki wypadek w ktoryms z
              urzedow celnych, bo czesto agencje i urzedy maja rozne opinie. \

              nie bardzo zrozumialam tez co masz na mysli mowiac o odliczaniu vatu
              niemieckiego - obliczajac podstawe celna odejmuje sie vat wg stawek
              obowiazujacych w polsce, tak samo jest on pozniej naliczany i placony przez
              sprowadzajacego.
              a jezeli auta nie bedzie w erotaxie, to nasi celnicy rzeczywiscie posluguja sie
              wtedy katalogami niemieckimi. z nieco odmiennymi cenami.
              • Gość: Antek do Roberta i Nezz'a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 12:34
                Dzięki za info. Próbuję od jakiegoś czasu dodzwonić się do informacji celnej
                ale bezskutecznie. Chodzą mi po głowie dwa modele vanów; Nowy Voyager 2.5 CRD
                lub Nowa Toyota Previa 2.0 D4D, które z rocznika 2001 u oficjalnych dealerów w
                Niemczech można myśle po jakiś negocjacjach kupić za ok. 20kEuro (przebiegi
                rzędu 10-20kkm, oczywiście bezwypadkowe). Patrząc na akcyzę to wynika, że
                najbardziej opłacalne byłoby sprowadzenie Previi (poniżej 2l). Niestety w
                Polskiej ofercie Toyoty nie jest dostępna z tym silnikem (tylko 2.4 benzyna -
                ceny od 154.000!!! Kosmos) i nie wiem jak skończyłoby się ustalanie wartości
                celnej.
                • Gość: robert Re: do Roberta i Nezz'a IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 12:41
                  kosmos, nie kosmos lecz jeśli auto które chcesz przywieźć nie pochodzi z Europy
                  (tam zostało wyprodukowane i ma dokument Euro1) to przyzwyczaj się, że kosmos
                  usłyszysz w agencji celnej.
                  Ja podałem wartości stawek dla aut o pochodzeniu europejskim (cło = 0%). Auta z
                  JPN i USA - dolicz sobie jeszcze pełne cło (35%).
                  I nie dzwoń do informacji ale do AGENCJI CELNEJ (to taka mała prywatna firma
                  mieszcząca się przy urzędach celnych). Pamietaj: dla agencji jesteś
                  potencjalnym klientem, a dla UC - co najwyżej natrętem:))
                  • Gość: Antek Re: do Roberta i Nezz'a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 13:02
                    Gość portalu: robert napisał(a):

                    > kosmos, nie kosmos lecz jeśli auto które chcesz przywieźć nie pochodzi z Europy
                    >
                    > (tam zostało wyprodukowane i ma dokument Euro1) to przyzwyczaj się, że kosmos
                    > usłyszysz w agencji celnej.
                    > Ja podałem wartości stawek dla aut o pochodzeniu europejskim (cło = 0%). Auta z
                    >
                    > JPN i USA - dolicz sobie jeszcze pełne cło (35%).

                    Czyli nie ma znaczenia, że importuję auto z Niemiec ponieważ liczy się kraj
                    pochodzenia. Na wyprodukowanym w Japonii samochodzie raz zarobił już budżet
                    Niemiec (ich cło za pierwotny import) a później zarobi jeszce nasz budżet. Mam
                    rację?
                    • Gość: robert Re: do Roberta i Nezz'a IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 13:05
                      Masz rację, choć ich budżet nie jest tak łapczywy jak nasz:))
                      O pochodzeniu auta decyduje dokument Euro 1. Jeśli auto go ma - cło zero, jeśli
                      nie ma - cło 35%.
                      • Gość: Niknejm Re: do Roberta i Nezz'a IP: *.pg.com 18.04.02, 13:11
                        Gość portalu: robert napisał(a):

                        > Masz rację, choć ich budżet nie jest tak łapczywy jak nasz:))
                        > O pochodzeniu auta decyduje dokument Euro 1. Jeśli auto go ma - cło zero, jeśli
                        > nie ma - cło 35%.

                        I dlatego Civic TypeR, choć produkowany w GB, ma cło 35%, bo nie posiada Euro 1.
                        A nie posiada go, bo ma zbyt duży udział części importowanych z Japonii...

                        Swoją drogą odradzałym Chryslera Voyagera. Jedno z bardziej awaryjnych aut świata.

                        Pozdrawiam,
                        Niknejm
                        • Gość: robert Re: do Roberta i Nezz'a IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 13:14
                          A wiesz, że taki civic R kosztuje w RFN tyle co Octawia?
                          Pomarzyć:)))
                        • Gość: Antek Do Niknejma IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 13:26
                          Gość portalu: Niknejm napisał(a):


                          > Swoją drogą odradzałym Chryslera Voyagera. Jedno z bardziej awaryjnych aut świa
                          > ta.
                          >
                          Zgadza się ale te statystyki dotyczyły poprzedniej generacji (głównie wersje V6 z
                          automatami). Już dwa razy na tym forum pytałem o opinię na temat nowego modelu z
                          silnikiem Diesla, niestety nie znalazł się żaden użytkownik a z chęcią takiego
                          bym posłuchał. Poza tym nie ma na rynku bardziej pojemnego i komfortowego vana
                          (mówię o wersji Grand) - kto jechał nową wersją to wie o czym mówię.
                          • Gość: Niknejm Re: Do Niknejma IP: *.pg.com 18.04.02, 13:58
                            Gość portalu: Antek napisał(a):

                            > Zgadza się ale te statystyki dotyczyły poprzedniej generacji (głównie wersje V6
                            > z automatami).

                            No tak, ale statystyki zawsze robione są z opóźnieniem - na temat modelu
                            aktualnego poczytasz za dwa lata ;-). Przy tym rzadko się zdarza, żeby nowy model
                            tego samego auta był dużo bardziej niezawodny od poprzednika. Tylko Focus
                            (podobno) jest dużo od Escorta niezawodniejszy (według niektórych statystyk).
                            Pożyjemy, zobaczymy.

                            > Już dwa razy na tym forum pytałem o opinię na temat nowego modelu
                            > z
                            > silnikiem Diesla, niestety nie znalazł się żaden użytkownik a z chęcią takiego
                            > bym posłuchał.

                            Bo to niestety egzotyczna u nas wersja...

                            pozdrawiam,
                            Niknejm
                            • Gość: Antek Re: Do Niknejma IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 14:10

                              > No tak, ale statystyki zawsze robione są z opóźnieniem - na temat modelu
                              > aktualnego poczytasz za dwa lata ;-). Przy tym rzadko się zdarza, żeby nowy mod
                              > el
                              > tego samego auta był dużo bardziej niezawodny od poprzednika. Tylko Focus
                              > (podobno) jest dużo od Escorta niezawodniejszy (według niektórych statystyk).
                              > Pożyjemy, zobaczymy.
                              >Z tego co piszesz wynika, że raz przypięta etykieta auta awaryjnego lub
                              niezawodnego trwa wiecznie. Miałbym kilka (oprócz Focusa) przykładów w obie
                              strony. Poza tym jaki sens miałby wtedy wysiłek konstruktorów starających się coś
                              ulepszyć. Ale generalnie masz rację "pożyjemy, zobaczymy".

                              > Bo to niestety egzotyczna u nas wersja...

                              Mylisz się. 80% sprzedanych w Polsce nowych Voyagerów to wersje 2.5CRD.
                              Przynajmniej po Warszawie jeździ ich sporo. Nowego Voyagera (chociaż nie wiem czy
                              diesla użyczył Chrysler m.in. ekipie skoczków Tajnera, w tv często pokazywali jak
                              Małysz i reszta się do niego pakują). Nie jest to taka egzotyka.
                              >
                              > pozdrawiam,
                              > Niknejm

                      • Gość: Antek Re: do Roberta i Nezz'a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 13:15
                        Gość portalu: robert napisał(a):

                        > Masz rację, choć ich budżet nie jest tak łapczywy jak nasz:))
                        > O pochodzeniu auta decyduje dokument Euro 1. Jeśli auto go ma - cło zero, jeśli
                        >
                        > nie ma - cło 35%.

                        Coś mi się wydaję, że ten mój pomysł sprowadzenia rocznego samochodu a do tego
                        bezwypadkowego nie jest za bardzo opłacalny. Wychodzi na to (przynajmniej w
                        przypadku Voyagera 2.5 CRD SE), że kupno u nas rocznego wyjdzie podobnie a mam
                        jeszcze szansę na zakup z homologacją co da dodatkową korzyść. Problem tylko w
                        tym, że tych samochodów praktycznie nie ma jeszcze na polskim rynku wtórnym a do
                        tego większość z nich została wzięta w leasing (umowy min. 2 lata). W Niemczech
                        wybór jest za to duży. Postowałem niedawno ze znajomym, który tam mieszka i
                        potwierdził, że Voyager to najpopularniejszy z dużych vanów na tamtym rynku.

                        • topiel Re: do Roberta 18.04.02, 15:03
                          A w jakich to krajach europejskich, placi sie o wiele mniej za samochod
                          niz w Polsce, mozesz podac porownawcze ceny ?


                          • Gość: Niknejm Re: do Roberta IP: *.pg.com 18.04.02, 15:14
                            topiel napisał(a):

                            > A w jakich to krajach europejskich, placi sie o wiele mniej za samochod
                            > niz w Polsce, mozesz podac porownawcze ceny ?

                            Podam z własnego kręgu zainteresowań - ceny orientacyjne w przeliczeniu na PLN.

                            Model Cena DE Cena PL
                            Honda S2000 140000 190000
                            Honda Civic TypeR 80000 99000

                            W Czechach też jest taniej niż w PL. Kiedyś na www.hondapl.org podał spory
                            katalog różnic cenowych. Zainteresowani sobie odszukają.

                            Pozdrawiam,
                            Niknejm
                          • Gość: robert Do topiela IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 15:20
                            Ojej, nie chce ci sie czytać moich postów - tam już pisałem. Mogę trochę dać
                            przykładów:
                            1. W Niemczech i Beneluksie tańsze są wszystkie japońce i USA (ale to oczywiste)
                            2. W Niemczech tańsze są wszystkie lepiej i bogaciej wyposażone wersje
                            większości marek (nie wiem o wszystkich, ale np. za BMW M3 Niemiec płaci
                            180złotych, a Polak 250, za Punto HGT odpowiednio: 75 i 100, Jaguara XKR 250 i
                            400+, Subaru Imprezę STi 125 i 170, Saab 9-5 aero 140 i 200, Volvo - to samo
                            itd itp.
                            Zapytaj się o konkretny model to chętnie udzielę szczegółowej informacji.
                            3. Inną sprawą są tzw. okazje, kiedy model schyłkowy można kupić po bardzo
                            atrakcyjnej cenie (nawet z 50-60% ceny), oraz auta, które nie zamawiasz, tylko
                            bierzesz z tych, które stoja na placu. W ten sposób możesz np. kupić ulubiona
                            Octavie RS za 70-75pln w takiej wersji, która w PL kosztowałaby ok 100.
                            Niestety na polskiej granicy nikt nie chce słuchać, że udało ci się okazyjnie
                            znaleźć auto, tylko koszą równo z trawą. Nie wiem co to ma wspólnego z
                            dbałością o stan techniczny samochodów i polityka antywrakową.
                          • Gość: robert Jeszcze słówko IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 15:36
                            Nie jestem żadnym wrakoimporterem i nie bronię tych, którzy rzeczywiście
                            padalce sprowadzają. Jednak zawsze sprowadzam sobie auto z Niemiec. Lubię
                            drogie samochody i takie modele, których w Polsce często nie ma, a jeśli są
                            (np. M3) to często zajeżdżone przez lokalnych "sportowców". Nie pójdę do salonu
                            bo krew mnie zalewa jak widzę, że dosłownie za nic winszują sobie kilkadziesiąt
                            tysięcy złotych więcej niż w RFN. A na wzmianke o upuście dostają nerwowego
                            kaszlu. Nie obrażam się na nich i nie zżymam w sobie lecz robię dokładnie to,
                            co robi klient na efektywnym rynku - wykorzystuję arbitraż cenowy i kupuje tam
                            gdzie taniej (albo lepiej). Jednak nasz dzielny U(Rząd) robi wszystko aby
                            takich cwaniaków jak ja zagonić do zagrody krajowych oficjalnych dealerów. I to
                            już mi sie nie podoba, bo czuję, że ktoś mnie skubie bez mojej zgody.
                            Podobna jest sytuacja w częściach zamiennych: jak przejeżdżałem przez Hamburg,
                            to wszedłem do stacji BMW i kupiłem troche eksploatacyjnych części do mojej
                            bejki - i teraz uwaga: dostałem części od ręki (a nie za dwa tygodnie) oraz
                            dostałem (bez proszenia) 10% rabatu, bo kupiłem za więcej niż 100DM. Nie
                            wspomnę, że części były 30-40% tańsze niż u Smorawińskiego. Chciałbym się
                            dowiedzieć, czy jest na tym forum ktoś, kto tak został potraktowany przez
                            oficjalny sklep w Polsce. Nie wiem za co w Polsce salony biorą taka kasę, jeśli
                            zapas części jaki jest na składzie jest bardziej niż mizerny i na wszystko
                            trzeba czekać i wpłacać zaliczkę.
                            Jak już poziom obsługi i warunków dla klienta będzie w Polsce taki jak w
                            Niemczech to klienci sami tu bedą przychodzić i przynosić pieniądze. Jednak na
                            razie łatwiej jest firmom uprawiać lobbying w sejmie i olewać i równo golić
                            klientów w salonach.
                            Tyle, że ja ich mam w nosie i do polskiego salonu wołami mnie nie zapędzą, o:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka